pump_it_up
06.10.06, 09:25
Zainspirowana dwoma watkami chcialam dodac swoje trzy grosze. Wczoraj sobie
tak myslalam o podazaniu za moda i sie zastanawialam, czy ktos kto jest jej
niewolnikiem, a nawet ktos, kto wybiera w danym sezonie iles tam modnych
rzeczy moze byc nazywany osoba z wlasnym stylem? I na czym tak wlasciwie
mialby on polegac. Bo nie wiem, czy mozna tak mysle o osobie, ktora wymienia
cala garderobe co sezon lub dwa. Dziewczyny, ktore nosily sie jakis czas temu
na boho w tym sezonie zmienily styl na lata 80te. Nie mowie, ze to jest zle,
bo sama mam tak, ze interesuje sie tym, co jest modne i zawsze kupuje chociaz
pare rzeczy, ktore sa aktualnie na topie. Byc moze osoba, ktora ma wlasny
styl potrafi umiejetnie polaczyc to, co modne z tym, co ja jakos wyroznia.
Tylko to nie jest takie proste. Czesto mozna zobaczyc dziewczyne, ktora ma
markowe ciuchy, spodnie z diesla, itp. ale nie ma w sobie tego czegos, co
przyciaga wzrok. Innym razem widzi sie kogos ubranego tak, jakby wyjal 5
minut przed wyjsciem kilka pierwszych z brzegu ciuchow, a wyglada
niesamowicie. Jak to jest, ze niektorzy mimo duzej kasy i gustu nie wygladaja
tak oszalamiajaco jak inni:P A taka Kate Moss zawsze wyglada swietnie...;)
Jak myslicie, czy te umiejetnosc mozna w sobie wypracowac, metoda prob i
bledow czy nie?:) Mam nadzieje, ze za bardzo nie zamotalam. A jeszcze co do
roznych stylow. Mnie sie podobaja roznie ubrani ludzie i moja szafa jest
dosyc eklektyczna. Nie moglabym chyba nosic sie wylacznie na romantyczny
vintage, hippie czy punk. Mieszam, przez co czasem czuje sie dosyc dziwnie,
gdyz nie moge jednoznacznie okreslic swojego stylu. Oczywiscie nie
przesadzam, ale jestem zbyt zmienna, zeby trzymac sie konkretnych fasonow.