Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ

      jakie to szczęście,że nie jestem nastolatką,

    30.11.06, 13:32
    a moj wiek nie pozwala mi na takie ekstrawagancje /i całe szczęście/,bo to co
    widziałam dziś będąc na zakupach było porażająco odrażające - brzuszki
    odsłonięte do granic możliwości.

    i myślę,że jest w tym sporo waszej winy:), bo rady typu "noś - najważniejsze
    żebyś ty się w tym dobrze czuła" mają swoje konsekwencje.
      • rzesa20 Re: jakie to szczęście,że nie jestem nastolatką, 30.11.06, 13:41
        młodość ma swoje prawa;)
      • carmencita1 Re: jakie to szczęście,że nie jestem nastolatką, 30.11.06, 13:59
        brzuszki jak brzuszki ale ja mam koleżankę na studiach, która jak siedzi to jej
        tyłek widać...
        :(

        PS. A szczupła nie jest
      • girl1991 Re: jakie to szczęście,że nie jestem nastolatką, 30.11.06, 14:27
        Troszkę mnie obraziłaś... bo ja też jestem nastlatką ale mnie samej się to
        niepodoba ;] naewt jeżeli ktos jest szczupły poprotsu nienawidzę za krótkich
        bluzeczek do niskich spodni i króciutkich miniówke ;] i musze powiedziec ze NIE
        WSZYSTKIE nastolatki tak robią mam na to kilka przykładów z mojego otoczenia
        pozdrawiam :)
      • paulinaa Re: jakie to szczęście,że jestem nastolatką :)) 30.11.06, 14:29

      • daggy4 Re: jakie to szczęście,że nie jestem... 30.11.06, 14:48
        ...stara zrzeda
        • trolejbuska Re: jakie to szczęście,że nie jestem... 30.11.06, 14:54
          ja też jestem nastolatką ale nie nosze krótkich bluzek dlatego że poprostu było
          by mi zimno.. i jak wiedze nastolatke o tej porze roku w kórtce w której widac
          brzuch to aż mnie dreszcze przechodza:P
          • trolejbuska Re: jakie to szczęście,że nie jestem... 30.11.06, 14:54
            sorki kurtce jestem dysortografem ;)
          • princessofbabylon Re: jakie to szczęście,że nie jestem... 02.12.06, 23:28
            trolejbuska napisała:

            > i jak wiedze nastolatke o tej porze roku w kórtce w której widac
            > brzuch to aż mnie dreszcze przechodza:P

            już nie wspominając o tym jak żałośnie wyglądają



            -------------
            nie, dziękuję, już w orlenie nie tankuję
            www.orlenowskikuba.pl/
        • rzesa20 Re: jakie to szczęście,że nie jestem... 30.11.06, 15:03
          dobre:)))))))))))
      • khaki3 Re: jakie to szczęście,że nie jestem nastolatką, 30.11.06, 14:56
        A ja nie wiem czy jeszcze sie zaliczam do nastolatek czy juz nie :) ale mam
        pocieszajca wiadomosc, na szczescie nie wszystkie chodza z golymi brzuchami i
        pupami:)Sa takie,ktore potrafia sie naprawde fajnie ubrac i jak na nastolatke
        przystalo za niska cene;)
      • nessie-jp Re: jakie to szczęście,że nie jestem nastolatką, 30.11.06, 15:01
        To samo mówiły stare baby :) za mojej młodości o
        - kolczykach w męskim uchu
        • lenchen Re: jakie to szczęście,że nie jestem nastolatką, 30.11.06, 15:05
          Laski się zorientują za parę lat, że goły brzuch trzeba odcierpieć jak zaczną
          chorować, np. na bezpłodność wskutek częstych przeziębień (jako powikłanie)
          albo zastrajkują im nerki.
          • khaki3 Re: jakie to szczęście,że nie jestem nastolatką, 30.11.06, 15:07
            Albo podczas okresu jak zaczna wyc z bolu, bo jajniki sobie przeziebily. o wtedy
            bedzie im moda wylazic bokami doslownie i w przenosni.
            • rudzielcowa Re: jakie to szczęście,że nie jestem nastolatką, 30.11.06, 15:20
              Najpuzniej po trzecim zapaleniu pecherza zaczna sie cieplo ubierac:))
              Wszystkie kiedys bylysmy mlode i jakies "grzeszki" na sumieniu mamy, nawet
              takie glupie chodzenie w zime bez czapki , bo fryz ochlapnie (ach te lata
              80siate i tapirowane fryzury), mini spudniczki itp. itd. rodzice tez wieczna
              wojne ze mna prowadzili i nie pomagalo, az sama na wlasnej skorze sie
              przekonalam.
              Baba zostaw mlodziez w spokoju to taki durny wiek.
              .______________________.
              "Kto nie był buntownikiem za młodu ten będzie świnią na starość.

              Józef Klemens Piłsudski
              • edavenpo Off topic 30.11.06, 17:04

                Troche off topic na temat krotkich kurtek ;-)

                Czesto widze na forach polskich mnostwo medycznych ostrzezen typu wlasnie
                przeziebione nerki, jajniki, lapanie 'wilka' od siedzenia na zimnej podlodze,
                przewiania, przeciagow etc no i sama doswiadczylam tego od rodziny i znajomych.

                Mieszkam teraz w kraju (UK) gdzie klimat jest lagodniejszy (ale na pewno nie
                tropikalny ;-) ale stosuje sie tutaj tez 'zimny wychow' (czesto komentowany na
                tym forum i forach emigracyjnych) czyli noszenie klapek w pazdzierniku, dzieci
                biegajace w cienkich kurtkach w zimie czy przyslowiowe dziewczeta miastach na
                polnocy UK wychodzace w bluzce na ramiaczkach, mini i sandalkach podczas
                listopadowej zawieruchy. Jednoczesnie nigdy nie slyszalam aby ktokolwiek
                przestrzegal druga osobe przed zapaleniami jajnikow, nerek czy pecherza. Jakis
                czas temu zaczelam sie zastanawiac nad ta roznica w podejsciu wiec poczytalam,
                popytalam wokol i okazuje sie ze tego typu ostrzezenia opieraja sie najczesciej
                na przesadach.

                Infekcje spowodowane sa przez bakterie nie przez samo zimno, tzn. przeziebienie
                nerek czy pecherza czy jajnikow wiec technicznie nie istnieje. Ludzkie cialo
                znakomicie reguluje temperature wiec czy odslonmy glowe czy brzuch czy ramiona
                cialo bedzie regulowac i starac sie ogrzewac ta czesc ciala ktora uwaza za
                najwazniejsza. Nerki, pecherz czy jajniki szczegolnie sa znakomicie chronione
                przez kilka warstw tkanki m.in tluszczowej. Zimno im nie straszne;-)

                Zapalenie drog moczowych czy pecherza jest czeste u kobiet (podobno ponad 50%
                kobiet mialo ta infekcje przynajmniej raz w zyciu) jest spowodowane przez ze nie
                przez noszenie krotkich spodnic czy kurtek a ze wzgledu na kobieca fizjologie i
                bakterie. Tutaj wiecej na ten temat – nic na temat krotkich kurtek:
                serwisy.gazeta.pl/zdrowie/2,51175,,,,37394172,P_MEDIMEDIA_CHOROBY.html
                To samo z zapaleniem jajnikow – jest bakteryjne i z krotkimi kurtkami czy
                zimniem nie ma nic wspolnego:
                www.resmedica.pl/zdart11985.html
                Slowem - krotka kurtka czy nie na pewno nic im sie nie przeziebi ;-)
                • atom1001 Re: Off topic 30.11.06, 17:20
                  Jasne ze tak! Od mini noszonej zima mozna miec co najwyzej zaczerwieniona i
                  popekana skore na nogach. Te przeziebione nerki i jajniki to takie pocieszacze
                  dla starych - wiekiem lub mentalnie - kobiet.
                  A tak swoja droga, dlaczego pchacie swoje wscibskie nosy pod czyjas kurtke? Jak
                  dziewczyny chca, zeby im bylo zimno, to ich sprawa. A tu kolejny watek w stylu
                  baby, co caly dzien siedzi w oknie i nadaje na sasiadow.
                • yavanna86 czyli jak to jest? 30.11.06, 17:21
                  po dwudziestce człowiek automatycznie inteligentnieje?
                  Ale fajnie :)
                  Tylko co z Lepperem,czy on też jest nastolatkiem?...
                • nessie-jp Re: Off topic 30.11.06, 20:41
                  Jednak wychłodzenie organizmu, zwłaszcza przewlekłe, powoduje uogólniony spadek
                  odporności. To z kolei zwiększa ryzyko "zapadnięcia" na jakąś jesienno-zimową
                  przypadłość typu katar.

                  Nie wątpię, że chów zimny ma swoje zalety. Ale Angielki są już chyba
                  uodpornione, a poza tym, może się mylę, ale chyba jednak nie jeżdżą komunikacją
                  miejską i nie spędzają długich chwil drepcząc nerwowo na przystanku, żeby się
                  trochę ogrzać :) Co innego wyskoczenie na 20 minut, a co innego spędzenie na
                  chłodzie kilku godzin.

                  Chociaż witaminę Ce bym tym nerkoodsłaniaczom zaproponowała... :)
                  • moon_isia Re: Off topic 01.12.06, 21:43
                    Co innego wyskoczenie na 20 minut, a co innego spędzenie na
                    > chłodzie kilku godzin

                    Oj chyba nie...
                    Właśnie dziś mi ktoś tłumaczył że takie wyjście na kilka minut nawet moze mieć
                    fatalne skutki. Chodziło konkretnie o to że rozgrzane ciało (np. wychodzac z
                    domu mamy takie), gdy ulegnie gwałtownemu ochłodzeniu, jest
                    poddawane "kurczeniu" któremu ulegają nawet kości. Tak wiec, gdy po
                    kilkugodzinnym siedzeniu w ciepłym fotelu z filiżanką ciepłego napoju, wyjdę na
                    moment na dwór w zimę, mogą mi się skurczyć kręgi w kręgosłupie i to może
                    prowadzić do wypadnięcia dysku.

                    Tak jakoś mi dziś ktos opowiadał...
                    • nessie-jp Re: Off topic 02.12.06, 20:49
                      > moment na dwór w zimę, mogą mi się skurczyć kręgi w kręgosłupie i to może
                      > prowadzić do wypadnięcia dysku.

                      O rany boskie, to chyba nie może być prawda?! Brr. A co z komorami do
                      krioterapii, gdzie każą wchodzić ludziom do ciekłego azotu (no, prawie... ;)

                      Z tym długotrwałym przebywaniem na zimnie chodziło mi o to, że ciepło tracone
                      cały czas nie jest w żaden sposób uzupełniane - i wychłodzenie organizmu jest o
                      wiele większe, niżby się wydawało. Wychodzisz gdzieś, przez pierwsze dwie-trzy
                      godziny jest ci "całkiem ciepło", więc myślisz, że jesteś rozsądnie ubrana - a w
                      drodze powrotnej już szczękają zęby i stukają o siebie kolana :)
                • cala_w_kwiatkach Re: Off topic 30.11.06, 22:11
                  edavenpo napisała:
                  Zapalenie drog moczowych czy pecherza jest czeste u kobiet (podobno ponad 50%
                  > kobiet mialo ta infekcje przynajmniej raz w zyciu) jest spowodowane przez ze
                  ni
                  > e
                  > przez noszenie krotkich spodnic czy kurtek a ze wzgledu na kobieca fizjologie
                  i
                  > bakterie. T

                  wiadomo, ze bakterie z zimna sie nie biora, ale przeziebienia i infekcje
                  bakteryjne sa nastepstwem odbnizenia odpornosci, ktore wynika z wychlodzenia
                  organizmu
                  czasem organizm nie nadarza za ogrzewaniem szczegolnie 'koncowek' ciala typu
                  nos, uszy, dlonie...i cierpi na tym cale cialo

                  przemarzles--> spada odpornosc immunologiczna-->organizm oslabiony-->
                  bakterie/wirusy staja sie zjadliwe-->atak i lezysz i kwiczysz w chorobie;)
                  • lucusia3 Re: Off topic 01.12.06, 12:37
                    Otóż to. Może te panie walczące o gołe ciało w lutym w się zastanowią dlaczego chorzy na AIDS umieraja na "normalne" przeziębienie i dlaczego tyle ludzi umiera na grypę. Klasyczne osłabienie odporności.
                    A na marginesie - jeśli sie nosi JEDNĄ krótką rzecz, to to wygląda dość fajnie, kokieteryjnie, gdy krótkie jest wszystko - poza wysokimi kozakami - wyglada się wulgarnie, tanio. Oczywiście nic nie mam do różnego sposobu zarabiania pieniędzy, każdy robi co umie i może, ale niech nikt nie będzie zdziwiony, gdy będzie traktowany przez współobywateli jak konkretna grupa zawodowa. Gdy idzie czlowiek w mundurze, to oczywiste, że jest szeregowany jako funkcjonariusz jakichś formacji - np. policyjnych, wojskowych, ktos w fartuchu to lekarz, albo laborant, ktoś w bardzo odkrywającej spódniczce i bardzo odkrywającej, z obu końców, bluzeczce to... w Krakowie nazywa się to plantówka.
                    • edavenpo Re: Off topic 03.12.06, 10:35

                      Widze ze podczas mojej nieobecnosci temat sie zrobil goracy ;-))

                      Musze sie nie zgodzic z moimi przedmowczyniami.

                      Przeprowadzono na przyklad badania na temat wirusa zwyklego przeziebienia, ktore
                      wykazaly ze wychlodzenie organizmu nie wplywa na czestosc 'lapania'
                      przeziebienia czy na intensywnosc przebiegu choroby.

                      Wirus przeziebienia jest niezwykle agresywny - plus minus 75% ludzi ktorzy wejda
                      w konakt z wirusem beda mieli objawy choroby. Wirus ten rowniez mutuje bardzo
                      czesto co oznacza ze trudno lub niemozliwe jest sie na niego uodpornic.

                      Ludzie lapia tego wirusa przez caly rok ale nasila sie to w zimie poniewaz wtedy
                      ludzie spedzaja wiecej czasu w pomieszczeniach, gdzie wirus moze przemieszczac
                      sie latwiej. Zatloczone srodki transportu na przyklad sa znakomitym nosnikiem
                      przeziebien.

                      Polecane metody unikania przeziebien i grypy to nie owijanie sie cieplo a
                      niewchodzenie w kontakt z osoba zakazona i dokladne i czeste mycie rak.

                      Nawet (powtarzam nawet) jesli przyszloby nam zaakecptowac ze wychlodzenie
                      organizmu wplywa na zmniejszenie odpornosci to byloby to calosciowe a nie
                      miejscowe. Idac tym tropem ktos kto wyszedl w podkoszulku czy bosych stopach na
                      mroz mialby taka sama szanse zlapania infekcji jak osoba z golym brzuchem.
                      Powtorze jeszcze ze nie ma czegos takiego jak infekcja od wyziebienia
                      miejscowego - nerki czy jajniki sa znakomicie chronione przez nasze cialo.


                      Jesli chodzi o AIDS - to owszem tak jak pisze Lucusia wynika to z oslabienia
                      odpornosci ale ta odpornosc nie jest koniecznie warunkowana temperatura
                      organizmu. Ludzie umieraja z najprostszej i banalnej infekcji podczas AIDS w
                      Afryce a tam chyba o temperaturach minusowych nie ma co mowic?


                      Kilka linkow - niestety po angielsku:
                      W tm linku - sekcja Myth3 - Becoming cold or chilled leads to catching a cold
                      (jest zalinkowany odnosnik do konkretnego badania na ten temat)
                      www.commoncold.org/special1.htm
                      Tutaj w sekcji The Weather
                      www3.niaid.nih.gov/healthscience/healthtopics/colds/cause.htm
                      P.S. Nie nosze krotkich kurtek w zimie ;-)))
                      • nessie-jp Re: Off topic 03.12.06, 14:29
                        Jednak, abstrahując już od zakażeń wirusowych, nawet obniżenie temp. całego
                        ciała o 1-2 stopnie C już powoduje dreszcze, oszołomienie, utratę koordynacji
                        ruchowej, otępienie. Pal diabli grypę, ale jak się takie dziewczę zimno chowane
                        wpakuje pod autobus, to też nie będzie ciekawie :(
                      • sigmasigma Re: Off topic 03.12.06, 17:23
                        Edavenpo bardzo sie ciesze, ze na tym forum mozna spotkac taka madra osobe jak
                        Ty. To co piszesz oparte jest na rzeczowych argumentach, no i jestes bardzo
                        cierpliwa (za co Cie podziwiam). Forumowiczki bronia zazarcie swojego
                        stanowiska, a nie maja zadnych podtaw. Cos sobie ubzduraly, same nie wiedza
                        dlaczego (pewnie dlatego, ze im sie to od dziecka powtarza). A tu sie pojawia
                        Edavenpo i uswiadamia wszystkim gdzie lezy ich blad. Niesety bezmyslni ludzie
                        zwykle przyjmuja postawe "zesraj sie a nie daj sie", wiec raczej ich nie
                        przekonasz.
                        • nessie-jp Re: Off topic 03.12.06, 17:57
                          > Edavenpo i uswiadamia wszystkim gdzie lezy ich blad. Niesety bezmyslni ludzie
                          > zwykle przyjmuja postawe "zesraj sie a nie daj sie", wiec raczej ich nie
                          > przekonasz.

                          Mam nadzieję, że ta wypowiedź nie była do mnie. Bo jeśli tak, to jest wyjątkowo
                          nie na miejscu. Wypraszam sobie takie sformułowania pod moim adresem.

                          *plonk*
                          • edavenpo Re: Off topic 05.12.06, 19:04

                            No ale zeby ochlodzic cialo o 1-2 stopnie potrzebne sa dosc ekstremalne warunki
                            i dlugotrwale przebywanie w zimnie, zazwyczaj w bezruchu- zdarza sie to
                            bezdomnym, czy ludziom zasypiajacym na zewnatrz po pijanemu, alpinistom czy
                            starszym osobom z ograniczona sprawnoscia w wychlodzonych mieszkaniach a nie
                            nastolatkom z odkrytym brzuchem ;-)))

                            Nie wiem dlaczego ale wyobrazilam sobie tlumy dziewczat w biodrowkach i krotkich
                            kurtkach z futrem zataczajacych w oszolomieniu po ulicach polskich miast ;-)))

                            Tak na marginesie we wczesniejszym poscie pytalas o Angielki – tutaj tak samo
                            uzywaja publicznego transportu wiec wracaja w tych mini i sandalkach autobusami
                            nocnymi z przesiadka z centrum do domu. W sobotni wieczor przy Trafalgar Square
                            widac tlumy dziewczat z golymi nogami szpilkach czekajacych na nocne autobusy
                            jadace w wszystkie strony Londynu ;-) Moja sasiadka ktora jest z polnocy UK
                            (Bolton), ktore jest slynne z ‘odpornych’ dziewczat zawsze zartuje ze jej zimno
                            nie straszne i w styczniu biega w szmacianych balerinach na bose stopy – nie
                            zartuje. Kwestia przyzwyczajenia.

                            Do Sigmy – doceniam wiare w moje zdolnosci perswazji ale nie mam ambicji Stasi
                            Bzowskiej Zeromskiego ;-))
                            Sama kiedys mialam podobne poglady i dopiero mieszkajac tutaj natknelam sie na
                            zupelnie inny punkt widzenia na ta sprawe.
                            POza tym wydaje mi sie ze im bardziej agresywnie sie forsuje wlasny punkt
                            widzenia tym mniej druga osoba slucha naszych argumentow ;-)

                            Tak na marginesie wszelkich mitow dotyczacych zdrowia to jest to sam w sobie
                            fascynujacy temat. Co ciekawsze, czesto prawda kryjaca sie za tymi przesadami
                            mowi wiele o tym jak doskonale ‘zaprojektowany’ jest nasz organizm i ze swietnie
                            sobi radzi bez naszej ingerencji...
                            • zettrzy Re: Off topic 05.12.06, 21:16
                              W sobotni wieczor przy Trafalgar Square
                              > widac tlumy dziewczat z golymi nogami szpilkach

                              o tak, widac - jak bylam w Londynie w grudniu i styczniu miejscowi chodzili
                              opatuleni po czubek nosa, zadnych golych nog, nawet zadnych spodnic, wszystkie
                              kobity w spodniach, a na mnie patrzyli jak na raroga i ostentacyjnie szczekali
                              zebami na moj widok bo chodzilam w rozpietym plaszczu...
                              na paru sklepach pojawily sie kartki z napisami "closed due to subzero
                              temperatures", to "sub" to byly chyba cale dwa stopnie... i musze dodac ze zima
                              w Anglii jest bardzo ciepla, przynajmniej w porownaniu z amerykanska, wiec
                              nawet gdyby ktos wyszedl na ulice z golymi nogami to by nie zmarzl

                              tak ze, mity mitami, ale nie kreujmy nowych
                              • edavenpo Re: Off topic 05.12.06, 22:23

                                No nie wiem Zettrzy gdzie ty chodzilas ale podejrzewam ze jednak nie lapalas
                                autobusu nocnego do londynskiej suburbii w sobote o 3 nad ranem ;-))
                                • zettrzy Re: Off topic 06.12.06, 17:21
                                  chodzilam glownie po centrum, lapalam underground gdzies tak miedzy polnoca i
                                  pierwsza rano; a pare dziewczyn na przystanku autobusowym nie stanowi calosci
                                  populacji
                                  oni naprawde marzna tak samo jak reszta swiata, i oczywiscie tak samo jak
                                  wszedzie indziej trafiaja sie osobniki bardziej odporne na chlod

                                  ps. tego roku jesien jest bardzo wiosenna - sama zamknelam okna dopiero w
                                  zeszly piatek, a i to dlatego ze bylo tornado; wiec nie przesadzajmy w zadna
                                  strone
                                  pozdrawiam
                • magdaksp Re: Off topic 01.12.06, 13:33
                  nie do końca sie z tym zgodze ponieważ miałam chore nerki (i tak jak piszesz od
                  infekcji pęcherza nie od krótkiej kurtki)ale do tej pory jeśli mam na sobie
                  kurtke do pasa i jest wietrzny lub chłodny dzien czuje tepy ból w nerkach ,przy
                  noszeniu płaszcza tego bólu nie ma.poza tym w trakcie choroby pani doktor
                  nakazała mi noszenie okrytych nerek,żadnych krótkich kurtek,wiec jednak cos w
                  tym.moze nie to ze przeziębisz sie od takiej kurtki ale ciepło i okryte nerki
                  łatwiej sie leczy.
                • rudzielcowa Re: Off topic 03.12.06, 13:02
                  edavenpo napisała:


                  > Mieszkam teraz w kraju (UK) gdzie klimat jest lagodniejszy (ale na pewno nie
                  > tropikalny ;-) ale stosuje sie tutaj tez 'zimny wychow' (czesto komentowany na
                  > tym forum i forach emigracyjnych)

                  Znam ten zimny wychow , siostra meza tak dzieci chowa, mieszkam w polnocnych
                  niemczech gdzie klimat tez jest dosc lagodny.
                  Dzieciaki sa wiecznie chore, kiedy nie zajde, to albo zapalenie uszu , albo
                  oskrzele, niedawno jej corka lezala w szpitalu na zapalenie pluc, dziekuje ale
                  zimny wychow nie dla mnie:))
                • titta Re: Off topic 05.12.06, 19:38
                  Tak sie sklada ze "przestudiowalam" zime w UK. Wiekszasc towarzystwa byla
                  notorycznie zasmarkana i zakaszlana tak, ze pluca niemalze wypluwala.
                  Sinoczerwone nogi tez nie sa specjelnie sexi (choc mialam wrazenie ze tam sie
                  uwaza inaczej). Fakt, ze "przezienie" w sensie doslownym nie powoduje choroby
                  da ale wychlodzenie zmniejsza odpornosc (przegrzanie zreszta tez). Nie mam nic
                  do tego, ze ktos ubiera sie cienko od dziecka. Ale jak po domu chodzi w cieplym
                  dresie, a na zewnatrz zarzuci na to kruciutka kurteczke, sa m sie prosi o
                  klopoty...
                  Ps. Mam wrazenie, ze najbardziej odporni na chlod i zmiany temperatur
                  sa...Afrykanczycy z krajow o suchym klimacie i z gor (Namibia, wyzyny Keni) Oni
                  jakos nie choruja... (przez pokolenia chodzili prawie nago przy temp. od zera
                  (w nocy) do 50 -cio stopniowych upalow.
                  • edavenpo Re: Off topic 05.12.06, 19:54

                    Pewnie tak samo zasmarkani jak w reszcie krajow europejskich ;-))

                    Jak narazie przeprowadzone badania nie stwierdzily powiazania pomiedzy
                    wychlodzeniem organizmu a lapaniem wirusa przeziebienia - pisalam o tym wyzej.

                    Wklejam ponownie link- jet wiecej na ten temat z linkami do konkretnych badan:
                    www.commoncold.org/special1.htm
              • pati_pz Re: jakie to szczęście,że nie jestem nastolatką, 02.12.06, 16:33
                ja zaczęłam po pierwszym :D
      • zettrzy Re: jakie to szczęście,że nie jestem nastolatką, 30.11.06, 17:53
        ja doswiadczylam uczucia "co za szczescie ze juz nie jestem" gdzies tak w wieku
        14 lat, kiedy stanawszy przed lustrem dostrzeglam ze, co za szczescie! juz nie
        jestem dzieckiem, mam normalny ksztalt jak kobieta, i TERAZ moge sie ubierac
        jak kobieta
        i myslalam, ze to bedzie watek wspomnieniowy, a tu sie okazuje gole brzuchy
        blah
        • cala_w_kwiatkach Re: jakie to szczęście,że nie jestem nastolatką, 30.11.06, 22:04
          stalam na przystanku z dobre 20min., pozny wieczor, chyba max. 2 stopni,
          nastolatka obok z brzuchem na wierzchu i ....kolczyk w pepku - zrozumialam
          poco ten brzuch odslaniala
          ja zgrzytalam zebami i chodzilam w kolko by bylo cieplej - ona twardo stala z
          tym pepkiem, widzialam politowanie w oczach przechodzacych;)
          takie obrazki przestaly mnie dziwic, ale jak bylam nastolatka to madrzejasza
          nie bylam, mama gonila jak z odkrytymi nerkami latala zima, albo rajstop
          ubierac nie chcialam;p

          • kamisiunia Re: jakie to szczęście,że nie jestem nastolatką, 30.11.06, 22:36
            Ja ustatnio przyuwazylam mode na te kudłate płaskie kozaki [notabene tez takie
            chce kupic] plus spodniczka taka ledwo zakrywająca majtki. Co z tego, ze nawet
            fajnie wyglada, jak zimno tak, ze strach... A, no i kurteczka ofkoz któciutka.
      • yagiennka Re: jakie to szczęście,że nie jestem nastolatką, 01.12.06, 00:05
        A ja to się zastanawiam jak to się dzieje, że mając lat prawie 20 więcej od tych
        nastolatek ich odsłoniete brzuchy w porównaniu z moim rzadko odsłanianym
        brzuchem wygladają jak piłki pełne fałdek i oponek, które powinny skrzetnie
        zakrywać raczej a nie odkrywać. Bleeeeee. Ja od zawsze mam płaski i jędrny mimo
        że nic specjalnie nie ćwiczę :) Dziwna sprawa, dziwna ta młodzież dziś.
        • kinky5 Re: jakie to szczęście,że nie jestem nastolatką, 01.12.06, 03:40
          ciekawy temat.
          W zeslym tygodniu w Calgary (we wtorek padl nowy rekord najwyzszej ujemnej
          temperatury od 100 lat - 30 kilka w dzien i -39 w nocy) widzialam nastolatke z
          mamusia ktora byla ubrana w t-shirt oraz szorty. Nie bylo to raczej zwiazane z
          moda bo byly to ciuchy ewidentnie sportowe. Biedactwo trzeslo sie jak osika.
          Takie widoki nie naleza tam do rzadkosci a zaczyna sie juz od okolo 8 letich
          dziewczynek w klapkach japonkach w polowie listopada...
          Nie wiem czemu tak jest- hartowanie na zimna, kanadyjska zime?!
          • lucusia3 Re: jakie to szczęście,że nie jestem nastolatką, 01.12.06, 12:48
            Był taki test w latach 30-tych w ZSRR: jakis naukowiec chciał udowodnić, że da się żyć w zimnie i to od maleńskiego. Wychowywał swoich synów na półgoło na Syberii. Bez wzgledu na temperatuę te dzieci miąły tylko szczatkowe okrycia. Oczywiści chłopcy przeżyli, byli tylko bardzo niscy, nizsi niż cała ich rodzina z obu stron, parę pokoleń wstecz. Nie wiem co sie z nimi potem stało, bo badania zostały przerwane i nikt nie publikował ich dalszego losu. Przeżyc się więc da, moje dzieci jednak nie będa teraz nosic klapek, ani mieć cieniutkiej kurtki.
            • yagiennka Re: jakie to szczęście,że nie jestem nastolatką, 01.12.06, 13:26
              Ciekawe. Człowiek sie do wszystkiego przystosuje. Byli nizsi pewnie dlatego aby
              powierzchnia ciała była jak najmniejsza do ogrzania i jak najmniej temperatury
              oddawała do otoczenia. A poza tym pewnie niedorozwinięci fizycznie bo organizm
              całą energię wkładał w utrzymanie temperatury.
              • akkknes Re: jakie to szczęście,że nie jestem nastolatką, 02.12.06, 19:41
                o matko, tu nie chodzi o to ze 'kobita 20lat starsza wtyka nos pod czyjas
                kurtke'... ja mam 22 lata i tez nie widze nic fajnego w tym ze laski lataja z
                golymi brzuchami. jak mialam 18 lat oczywiscie ze nosilam brzuch na wierzchu i
                nawet jak telepalo mna z zimna mowilam rodzicom ze mi jest tak cieplo i nic na
                siebie nie zaloze. nie wiem kiedy mi to przeszlo, ale nawet teraz wole kupic
                bluzke o rozmiar wieksza coby byla dluzsza i nie odkrywala mi pepka i ladniej
                lezala i po praniu sie nie skurczyla... chyba jak ogladalam jakies zdjecia
                zmadrzalam i zobaczylam ze taka krotka bluzka nie zawsze ladnie wyglada :) mam
                pare 'letnich' bluzek i jak jest goraco to tez je wkladam, ale wiadomo - jak
                ide gdzies np towarzysko a nie do pracy! ostatnio wracalam ze szkoly z
                kolezanka ktora uwielbia takie minirzeczy i w sumie jak chce to niech nosi, mi
                to rybka plum, ale jak zobaczylam ze buty - szpilki ktore ma na sobie - to
                podeszwe maja typowa letnia, tylko palce + piętka zakryta to o malo nie padlam
                na schodach wchodzac do tramwaju! ja w kurtce i kozakach i jeszcze kaptur na
                glowie a ona kurtka do pepka (ale kaptur jak w kurtce narciarskiej - twarzy jej
                nie bylo widac:P) spodnie biodrowki i te pantofelki... no coz widac taki typ :)
      • kamila29091 Re: jakie to szczęście,że nie jestem nastolatką, 03.12.06, 13:36
        Znalazła sie modra. Ja juz tez niestety niejestem nastolatka, ale mowie tak jak
        poprzedniczka ze mlodosc ma swoje prawa. Rodzice nie zastanawiaja sie nigdy
        jacy oni byli w wieku dziecka i co oni chcieli osiagnac i jak sie ubierac i jak
        stali na tej drodze ich rodzice. i teraz polniaja te same bledy, bo jak cos sie
        komus zabrania to czlowiek robi na przekor. Niepozawalacie corkom nosic
        obcislych ubran to na zlosc nosza brzuchy gole, tylki na wierzchu, robia
        tatuaze, pircing itp. W ostatniej claudi jest artykul o zachciankach dzieci. I
        tam z boku jest list pewnej matki, co zrobila jak sama przynaje glupi blad.
        Corka umalowala sie do szkoly, ,matce to sie niepodobalo i corka sie
        zbuntowala, zmyla makijaz i ubrala sie cala na czarna i do tej pory tak chodzi.
        To jest madre?? Nie to jest chore?? Jak rodzice nie zmienia filozofi to
        bedziemy ogladac takie okazy na ulicach, w szkolach i tak dalej i tak dalej.
        • akkknes Re: jakie to szczęście,że nie jestem nastolatką, 03.12.06, 17:05
          tak tak, juz widze jak od jednego zabronienia umalowania sie coreczka ze style
          barbi przechodzi na brudaske-metalowke...
          ludzie rece opadaja!!
          • yavanna86 Re: jakie to szczęście,że nie jestem nastolatką, 03.12.06, 19:51
            no to chodzi cała na czarno,czarny nie gryzie...
            moim zdaniem tu jest zbyt wiele uproszczeń.i co do chorób nerek,i co do rodziców :P
            1.w tych cytowanych artykułach było jak byk napisane,że BEZPOśREDNIą przyczyną
            chorób nerek nie jest wychłodzenie-no jasne że nie,od samego zimna się nie
            choruje,trzeba osłabić organizm,a potem dopiero coś na to złapać /wiedzą chłop i
            baba że w niedzielę święto.../-osłabić go można m.in.wychładzając,nie dosypiając
            i takie tam
            2.inteligentnym rodzicem trzeba być wcześniej,a nie jak dziecko zacznie mieć
            pomysł,że wolałoby być członkiem rodziny Adamsów...ja jakoś koło 14 roku życia
            miałam doskonałą świadomość,że w cieniu na oczach wyglądam debilnie oraz że sama
            czerń, nie przełamana innym kolorem, jest przy mojej karnacji nietwarzowa :P
            po prostu nauczono mnie dbać o swój wygląd w sposób sensowny /np.korektor na
            pryszcz-tak,czarny eyeliner-niekoniecznie;)/,no ale to wymaga pewnego wysiłku i
            ROZMóW z dzieckiem...a nie tylko systemu nakazów/zakazów
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja