Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ

      moda w paryskim metrze i na ulicy

    22.02.07, 20:19
    Miałam niedawno okazję spędzić tydzień w Paryżu i to co zaobserwowałam na
    ulicy i w metrze (chodzi o modę, głównie wśród młodych kobiet), trochę mnie
    zaskoczyło.
    Po pierwsze o ile Francja zawsze wydawała mi się krajem w wiekszości
    ciemnowłosych kobiet, o tyle teraz uderzyła mnie ilość blondynek
    (farbowanych).Zatrzęsienie kobiet i dziewczyn nosi blond balejaż, niemal co
    druga ma balejaż....A podobno on taki niemodny... Jeszcze jakiś rok temu tego
    w ogóle tu nie było...
    I mnóstwo butów ze szpiczastym przodem. Mocna opalenizna i mocne makijaże na
    codzień i od rana.
    Reszta jak w Polsce: granatowe rurki, baleriny, peep toe, czarny i czerwony
    kolor. Białe buty!!!
    Aha ludzie są bardzo czyści i ogólnie zadbani, nie śmierdzą, nie widuje sie
    kobiet z przetłuszczonymi włosami.
      • johnny-kalesony Re: moda w paryskim metrze i na ulicy 22.02.07, 20:40
        marudaruda napisała:

        > Aha ludzie są bardzo czyści i ogólnie zadbani, nie śmierdzą

        To dlaczego duża część populacji we francji ma takie wydatne nosy?


        POzdrawiam
        Keep Rockin'
      • kochanica-francuza Re: moda w paryskim metrze i na ulicy 22.02.07, 23:08
        tipsiary we Francji też występują, ale wiele kobiet umie się ubrać ładnie,
        szykownie i z pomysłem

        • marudaruda Re: moda w paryskim metrze i na ulicy 22.02.07, 23:51
          No właśnie, ale jak byłam tu jakiś rok temu, to tego w ogóle nie było. A teraz
          jakiś wysyp. I kobiety tu się naprawdę baaaardzo mocno malują (zwłasza oczy i
          usta na ostrą czerwień). Aż się zastanawiałam, czy ja przypadkiem się nie
          upiłam i nie obudziłam w metrze na Jałcie. Takie wschodnie klimaty...

          Aha, ale ten styl jest mimo wszystko o wiele bardziej wysublimowany i elegancki
          niż tipsiarstwo polskie. Nie aż tak wulgarny...Ale jednak....
          I ten blond wszechobecny, rok temu niemal wszystkie farbowały się na ciemne
          jednolite kolory (albo miały naturalne).
      • marudaruda Re: moda w paryskim metrze i na ulicy 23.02.07, 00:04
        Aha u nikogo nie widziałam tipsów. Tylko bardzo krótkie naturalne paznokcie z
        bezbarwnym lakierem (lub bez).
      • daggy4 Re: moda w paryskim metrze i na ulicy 23.02.07, 09:56
        mnie zawsze szokuje paryz, bo jestem przyzwyczajona do mediolanu. mam zawsze
        wrazenie, ze wiekszosc jest beznadziejnie ubrana
        • malyzna Re: moda w paryskim metrze i na ulicy 23.02.07, 10:17
          najpewniej widzialas Polki :) jakas wycieczka moze?
          • daggy4 Re: moda w paryskim metrze i na ulicy 23.02.07, 10:20
            nie.
            generalnie nie ma porownania pomiedzy wloska i francuska ulica. przyzwyczajona
            do wypicowanych do bolu wloszek zle odbieram paryz
            • polcia85 Re: moda w paryskim metrze i na ulicy 23.02.07, 10:24
              Tylko że największy bólem jest to, że obok tych wypicowanych występuje mnóstwo
              lasek w dresach lub dresopodobnych ubraniach. Duże kontrasty. Francja jest
              bardziej "zrównoważona" pod tym względem.
              • daggy4 Re: moda w paryskim metrze i na ulicy 23.02.07, 14:50
                ???....w dresach :0
                nie zauwazylam
                • chihiro2 Re: moda w paryskim metrze i na ulicy 23.02.07, 15:16
                  Mnie sie bardzo podoba bezpretensjonalnosc Francuzek w ubieraniu sie. Te
                  stonowane kolory, nierzucanie sie w oczy (w pozytywnym znaczeniu tego slowa),
                  brak potrzeby udowadniania czegokolwiek komukolwiek. Wloszki za to, w
                  przeciwienstwie, ubieraja sie, moim zdaniem, tak, by calemu swiatu udowodnic,
                  na jakie to marki ich nie stac (wciaz modna jest logomania, podczas gdy reszta
                  zachodniego swiata uwaza to w zlym guscie), jak to potrafia blyszczec zlotem i
                  ile niewygody moga zniesc dla mody. No i oczywiscie trzeba jasno dac do
                  zrozumienia, ile czasu spedzilo sie przed lustrem. Blizej im do Indii niz do
                  reszty zachodniej Europy (oczywiscie sa wyjatki :)). Dlatego tez chyba wloski
                  styl ubierania sie (mowie o tym rzucajacym sie w oczy, bo oczywiscie sa kobiety
                  ubierajace sie dyskretnie i z wielka klasa) ma w Anglii nazwe "euro trash".
                  • daggy4 Re: moda w paryskim metrze i na ulicy 23.02.07, 15:25
                    najwyrazniej nie mowimy o tych samych wloszech.
                    opinia anglii jako calosci ma niewielki znaczenie biorac pod uwage, ze pojecie
                    o modzie maja w kilku dzielnicach londynu. o reszcie lepiej zapomniec.
                  • marudaruda Re: moda w paryskim metrze i na ulicy 23.02.07, 20:52
                    No właśnie ja miałam zawsze taką refleksję co do sposobu ubierania się
                    Francuzek - że są bezpretensjonalne, naturalne, pełne wdzięku...Dlatego to co
                    zobaczyłam w tym roku tak mnie zdumiało...
                    Tak jak mówiłam: farba na włosach (bardzo nienaturalne kontrastujące balejaże:
                    brunetki z grubymi pasmami jasno blond), super mocne makijaże, szpile, krótkie
                    spodenki tak krótkie że tyłki widać, wystające stringi i co jakiś czas dał się
                    zauważyć przedziałek między pośladkami u siedzącej dziewczyny ( za niskie
                    biodrówki).

                    To miasto już chyba nie jest stolicą mody....

                    Aha, prym w tipsiarstwie wiodą oczywiście Latynoski, Murzynki i Azjatki (te
                    ostatnie lubują się w białych kozaczkach i wysokich szpilkach), ale prawdziwe
                    Francuzki zaczynają dotrzymywać im kroku...

                    Dobrze ubrane widywałam tylko kobiety po 40, raczej bogate.
                • polcia85 Re: moda w paryskim metrze i na ulicy 23.02.07, 16:23
                  Tak, właśnie w dresach. Mieszkałam w Rzymie przez pół roku i mnóstwo Włoszek
                  chodzi w dresach, szczególnie licealistek i młodszych studentek.
                  • leyla_83 Re: moda w paryskim metrze i na ulicy 23.02.07, 16:40
                    Śmieszna dyskusja:))) Jak w dzisiejszych czasach- na początku XXI wieku- w dobie
                    globalizacji mozna w ogóle rozmawiac o jakiejkolwiek "regionalności"? Wydaje się
                    Wam, że jadąc za granicę zobaczy się coś zupełnie INNEGO - bzdura. A
                    stwierdzenie "Włoszki ubieraja się tak, a Francuzki tak" -jest bez sensu. Nie
                    wszystkie Francuzki są bezpretensjonalnie gustowne i nie wszystkie Włoszki
                    obwieszają się złotem i oblepiaja markami- głupie generalizowanie.
                    Nic dziwnego, że jadac do Francji zobaczyłaś podobny widok jak na naszych
                    ulicach. W kazdym kraju są po prostu- kobiety lepiej i gorzej ubrane- albo
                    inaczej- z różnymi gustam:)))) Są takie co się modą interesują i takie, których
                    to nie obchodzi. I TO WSZYSTKO. NIE MA TU ŻADNEJ FILOZOFII "NARODOWYCH STYLÓW" :)))
                    • daggy4 Re: moda w paryskim metrze i na ulicy 23.02.07, 17:43
                      wystarczy przjechac sie 80km z lombarii do canton ticino i od razu widac, ze
                      jestes w innym obszarze modowym, a co dopiero z kraju do kraju. sa roznice w
                      markach, kolorach, fryzurach - wszystkim, bo ludzie ogladaja inne prezenterki w
                      tv, itd.
                      nie chodzi o to, ze caly narod danego kraju ubiera sie jednakowo, ale mozna
                      zaobserwowac jakies trendy.
                      mozna nawet rozroznic studentow roznych uczelni a co dopiero mieszkancow
                      roznych krajow.
                      • leyla_83 Re: moda w paryskim metrze i na ulicy 24.02.07, 00:33
                        Oczywiście masz rację:) Ale wdawanie się w taką szczegółowość jak
                        charakterystyczne różnice mody studentek na poszczególnych uczelniach- to juz
                        chyba lekka przesada? :) Ogólnie chodzi o to, że nie ma juz "regionalności
                        modowej" jako takiej. Podobnie jak inne dziedziny życia, moda również uległa
                        globalizacji. Tzn, że Niemcy nie chodza już w tradycyjnych ubiorach
                        Landsknechtów, podobnie jak nie ma już francuskich szlachcianek, które
                        paradowały w sukniach o zupełnie innym kroju niż suknie angielskich
                        szlachcianek:))) to były bardzo dawne dzieje.:)
                        • edavenpo Globalizacja a regionalizmy... 26.02.07, 15:28
                          Bardzo ciekawy temat ;-)

                          Wybacz Leyla ale zbytnio upraszczasz kwestie. Wlasnie ze diabel tkwi w
                          szczegolach ;-))

                          To ze jest globalizacja to nie znaczy ze wszyscy wygladaja/jedza/czytaja/kupuja
                          to samo bo indywidualizm jest silniejszy niz na by sie wydawalo i przejawia siw
                          wlasnie w ...szczegolach.

                          Tesco w Polsce sprzedaje zupelnie inny asortyment niz w UK choc jest to ten
                          sam supermarket i ta sama globalna marka. Dobrym przykladem sa tez firmy
                          globalne w sektorze FMCG jak Unilever czy Reckitts ktore inwestuja miliony w
                          badania rynkowe i dopasowywuja produkt pod dany rynek bo swietnie sobie zdaja
                          sprawe z roznic pomiedzy krajami. Zapach, konsystencja, opakowanie i nazwa
                          niektorych produktow moga sie bardzo sie roznic od kraju do kraju.

                          Wracajac jednak do tematu odziezy...

                          Roznice w ubiorze sa w pewnym sensie wyrazeniem cech narodowych wiec niemozliwa
                          jest uniformizacja na przestrzeni roznych kultur. Wiele czynnikow wplywa na
                          poczucie estetyki danego narodu (bo tu o to poczucie estetyki chodzi) ktora ma
                          bezposredni wplyw na to co ludzie beda uwazali za ladne, brzydkie, dziwaczne,
                          latwe czy trudne do zaakceptowania. W ksztaltowaniu poczucia estetyki udzial
                          maja czynniki jak religia, historia, klimat, system wartosci (np. indywidualizm
                          v kolektyw, stopien wyemancypowania kobiet, rola rodziny w spoleczenstwie etc.)
                          stopien rozwoju ekonomicznego, a bardziej juz bezposrednio wszelkie media,
                          osoby publiczne typy wspomniane przez Daggy prezenterki, piosenkarki, bohaterki
                          popularnych seriali (ciagle pytania na tym chocby forum o to co nosila Magda M.
                          czy inna ‘osobowosc’ polskich mediow tak samo jak brytyjskie nastolatki
                          ogladaja serial Hollyoaks i czerpi zen inspiracje czy czytaja gazety w ktorych
                          od groma jest sesji typu ‘Paris Hilton – get her style on the high street’),
                          magazyny dla kobiet (z ktorych te miedzynarodowe maja edycjie specificzne dla
                          kraju prezentujac w kazdym propozycje przystosowane do runku) i wiele innych o
                          ktorych na pewno zapomnialam. Rzcz w tym jednak ze co kraj to kazdy z tych
                          czynnikow jest w mniejszym lub wiekszym stopniu sie rozni, przez co wplywa na
                          poczucie estetyki i w koncu na to co nosi ulica.

                          Nawet jesli w calej Europie dzialaja te same sieciowki to bedzie sie w nich
                          roznil asortyment bo niektore fasony nigdy sie nie pokaza w danych krajach bo
                          spece od rynku i logistycy pracuja nardzo ciezko nad tym aby nie tracic czasu
                          i pieniedzy na nieudane eksperymenty, wiedzac co sie sprzeda dobrze w Szwecji
                          nie sprzeda sie w Polsce lub odwrotnie. Co wiecej nawet w przypadku tych samych
                          ubran – kazda nacja zestawi je inaczej – kierujac sie wlasnie swoim wlasnym
                          poczuciem estetyki.

                          Swietna ilustracja tego zjawiska moga byc kolekcje projektantow dla H&M, ktore
                          dla odmiany maja ten sam asortyment we wszystkich krajach.. Stella MacCartney
                          wyprzedala sie w UK w ciagu paru godzin, w Polsce podobno wisialy niedobitki
                          jej kolekcjio przez pare tygodni. W UK trencze Viktor&Rolf w ten sam dzien
                          wisialy juz na Ebay za kilkakrotnie wyzsza cene podczas gdy ktos tu na forum
                          pisal ze w Warszawie w niektorych H&M bylo ich pod dostatek na nastepny dzien.

                          Na ulicach roznych krajow nie oczekiwalabym ZUPELNIE innego wygladu ale
                          znacznych roznic w zestawach, kolorach i fasonach. Wystepuja fenomeny masowe
                          typowe dla kraju typu biale kozaczki czy straszliwe przyduze trzyczesiowe
                          garnitury u polskich mezczyzn; szare spodnie dresowe, Reebok czy Nike
                          Classics, czapka Burberry u brytyjskich blokersow, luznie prawie pizamowate
                          welurowe dresy i Ugg boots u brytyskich nastolatek; puchowe kurtki sciagane w
                          talii z furtzanym kolnierzem ktore lubia Wloszki czy wloscy mezczyzni noszacy
                          pastelowe kolory - (w Benettonie we Florencji widzialam 20 roznych kolorow
                          welnianych swetrow - od kanarkowo zoltego przez rozowy do turkusowego
                          podczas gdy Benetton w Londynie mial ciemnozielone, czarne, granatowe i
                          szare bo Brytyjczyk woli stonowane kolory) - to kazdy z tych przykladow to
                          jakis regionalism unikatowy dla danego kraju czy tak jak pisala Daggy, nawet
                          regionu.
                          • leyla_83 Re: Globalizacja a regionalizmy... 26.02.07, 23:17
                            To o czym piszesz jest właśnie tym wdawaniem się w SZCZEGÓŁY, o którym mówiłam
                            wcześniej. Oczywiście- patrząc na modę w tak szczegółowy sposób- różnice można
                            zauważyć nawet między poszczególnymi uczelniami, czy dzielnicami jednego miasta-
                            nie mówiąc nawet o kraju. Ale moda w ogólnym pojęciu uległa globelizacji z
                            pierwszymi projektami Fredericka Wortha w połowie XIX w.(a może nawet odrobinę
                            wcześniej?). To on zaczął dyktowac ton całej Europie jako nadworny projektant
                            francuskiego dworu. W cień odeszły narodowe kostiumy jak nasz XVII wieczny
                            żupan, kontusz, XVIII wieczne robe a'langlaise, czy robe a la francaise, albo
                            jeszcze wcześniejsze renesansowe ubiory odpowiednie dla każdego państwa i
                            zakresu władzy danego monarchy. Kiedyś przekraczając granice państwowe człowiek
                            pod względem mody "lądował" prawie na "innej planecie"!!- tak wielkie były
                            różnice ubiorowe i zamknięcie terytorialne. I WŁAŚNIE O TO MI CHODZIŁO. TEGO JUZ
                            NIE MA:) Świat sie zmienił. Nawet jeśli diabeł tkwi w szczegółach, nie jestes w
                            stanie TYLKO i wyłącznie PO STROJU I PO SZCZEGÓŁACH W TYM STROJU rozpoznać
                            danego NARODU, przykleic tabliczki z napisem "FRANCUZI", "ANGLICY". Tak duze są
                            różnice modowe w obrębie samego, jednego narodu - ale jednocześnie wszystkie te
                            różnice podlegają globalnym, ogólnie przyjętym zasadom ready to wear- że nie ma
                            tu nawet mowy o jakimkolwiek tabliczkowaniu, które czasami mogłobyby być
                            naprawdę bardzo krzywdzące!... Nie mówiąc o tym, że nigdy nie będzie do końca
                            obiektywne czy KONSEKWENTNE i może sprowadzić na manowce. Mamy ogólnoświatowe
                            pokazy haute couture i pret a porter i kobiety świata zachodniego podazają za
                            tym dyktatem...właśnie z tymi drobnymi regionalnymi, charakterystycznymi
                            odmiennościami- o których piszecie. Ale w dzisiejszych czasach- tylko i
                            wyłącznie na podstawie tych regionalnych szczegółów- nie jesteś w stanie
                            PRZYKLEIC TABLICZKI, tak jak mogłas to zrobić wieki temu. Rzeczywiscie, jest to
                            ciekawy temat. Pozdrawiam!
                        • kiarah Re: moda w paryskim metrze i na ulicy 26.02.07, 15:59
                          Na mojej uczelni po stroju jestem w stanie okreslic kierunek studiow ;-)
                          Oczywiscie, ze caly narod nie ubiera sie tak samo, i ze jest pewne
                          przetasowanie, ale jesli ktos ma talent do dostrzegania szczegolow i
                          wylapywania roznic jest w stanie wysnuc wiele uogolniej na temat "mody
                          regionalnej."
                  • daggy4 Re: moda w paryskim metrze i na ulicy 23.02.07, 17:43
                    a ja mieszkam w mediolanie i nikt nie chodzi w dresach poza silownia
        • trocineczka Re: moda w paryskim metrze i na ulicy 24.02.07, 12:05
          Zgadzam sie. Ja takze bedac w Paryzu dziwilam sie jak nijakie sa Francuzki pod
          wzgledem ubioru. Pozniej przestalam sie dziwic :D chyba kwestia
          przyzwyczajenia ;)
      • koni42 Re: moda w paryskim metrze i na ulicy 23.02.07, 16:42
        Będąc w Paryżu zauważyłam taką oto regułę: im starsza babka, tym ma więcej klasy i jest
        bardziej szykowna. Młode Francuzki nie przywiazują wagi do stroju i raczej się nie malują. U nas
        odwrotnie. Młode 16 wyglądają na 25+, a babeczki (nie wszystkie, a jednak) po 50 zaniedbują
        się. Dziwne...No właśnie. ta nie narzucająca się elegancja. Dobre marki i zadbane włosy. Ale we
        Włoszech i tak więcej, lepiej, piękniej. Pozdrawiam.
      • dibianka Re: moda w paryskim metrze i na ulicy 24.02.07, 10:05
        a moze w tym czasie byl jakis nawal turystow? Ja bylam w zeszly weekend w Paryzu
        i niczego takiego nie zaobserwowalam. Znam mnostwo Paryzan i Francuzow z okolic
        Paryza i zadna ze znanaych mi osob nie maluje sie przesadanie, nie nosi bialych
        kozaczkow, ani nie jest podobna do przedstawionego przez Ciebie typowego opisu
        dziewczat z bloku wschodniego ?
      • wee_monstar Re: moda w paryskim metrze i na ulicy 24.02.07, 12:30
        Nie mieszkam we Wloszech wiec nie wiem jak wygladaja na codzien ale Wloszki-
        turysci spotykani w roznych miejscach sa latwi do wychwycenia- bardzo zadbane
        kobiety- pelny makijaz na spacer po miescie i zwiedzanie, piekne, geste wlosy
        (czesto farbowane na taki ciemny rudy) zawsze dobrze ubrane plus markowe
        okulary. Takie sa moje skojarzenia...a znajomi wlosi, dwudziestolatkowie (Z
        Rzymu jesli to ma jakies znaczenie) to faktycznie zawsze w markowych, drogich
        ciuchach
        • mala_mi80 Rzym- według mnie 24.02.07, 13:21
          ja byłam zaskoczona Rzymem
          a dokłaniej - mieszkankami, nie turystkami (bo tu było wszystko)
          Moje obserwacje dotyczą zwyczajnych osiedli, autobusów, gdzie raczej nie ma tych
          stereotypowo wszystkich bogatych i zadbanych kobiet - Włoszek, synonimów mody
          wiele kobiet w zwyczajnych ubraniach
          dużo podrabianych torebek
          dużo kiczowatej biżuterii
          oraz panterek, futerek, blasku, tandetnych logo
          które mnie osobiście kojarzyły się smutno niż atrakcyjnie.
          kobiety wyglądają teraz bardzo podobnie: większość ma puchowate kurteczki,
          wszystkie czarne,
          czarne włosy (tu ukłon - piękne, te geny..)
          makijaż - podstawa to oczy obrysowane czarną kredką, u większości.
          Raczej stonowane i niepozorne, głównie czarne stroje (?!)
          sama byłam zaskoczona, że tak zwyczajnie, ponuro.
          W dzielnicy studenckiej i więcej ubrań luźnych - dresowatych, jak i pomysłowo
          wymieszanych, ciekawych i (wreszcie - kolorowych).
          W restauracjach kobiety miały często wiele kobiecych, bo ocena znów
          kontrowersyjna, dodatków.
          Też przychylam się do przemyśleń, że im starsza kobieta, tym bardziej elegancka.
          Mężczyźni ogólnie na plus - dużo świetnych pomysłów w dobieraniu ciuchów i
          dodatków, chociaż wiadomo, że to pewna część, ale zdecydowanie lepiej odbieram
          tam młodych mężczyzn niż w Polsce pod względem otwartości na modę.
          Dużo kobiet w zaawansowanym wieku rzeczywiście starających się prezentować jako
          damy i w zależności od tego, czy stawiamy na całokształt, czy na jakość
          poszczególnych detali wyglądały z klasą lub ... wyglądały kontrowersyjnie.

          Patrząc na miejsca pełne turystów - rzeczywiście, globalizacja
          w miejscach, gdzie było więcej Włoszek...
          według mnie są pewne różnice z Warszawą.

          Coś, co mnie przeraziło, poruszyło: brudne ubrania... i tu mnie nikt nie
          przekona, że większość osób jest modna
          bo pewne rzeczy widać (przybrudzenia na kantach, szwach), a co ciekawe u
          ładnych, zadbanych, często młodych osób.
          Im bliżej centrum i turystów, tym więcej kolorów i ciekawych pomysłow na ubrania.

          nie jestem znawcą,
          dzielę się tylko moimi spostrzeżeniami
      • emii77 Re: moda wloskiej ulicy 24.02.07, 13:40
        Rowniez mieszkam we Wloszech (polnocnych) i mode wloskiej uicy moznaby mniej
        wiecej tak uproscic:
        studenci
        www.malvestite.net/wp-content/images07/malvestita_sciarpa.gif
        czyli jeansy zwezane ku dolowi, balerinki, torba na dlugim pasku, widoczne
        kolczyki i opaska na glowie; lub
        www.malvestite.net/wp-content/images07/malvestita_rainboots.gif
        czyli leginsy, dlugi sweter, szeroki pasek, kozaki
        Reszta ulicy:
        www.malvestite.net/wp-content/images07/malvestita_pied_de_poule.gif
        www.malvestite.net/wp-content/images07/malvestite_prada.gif
        www.malvestite.net/wp-content/images07/malvestita_cubi.gif
        czyli zawsze markowe okulary, nie zawsze markowe torby Louis Vuitton, waskie
        spodnie lub leginsy , kozaki.
        Czy polska ulice tez moznaby tak uproscic?
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja