iuppiter
01.03.07, 09:34
rozgoryczona
Ja trzydziesto jedno letnia kobieta wchodzę do sklepu ZARA kieruję się do
działu dziecięcego....dzieci nie mam... szukam dla siebie butów uśmiecha się
do mnie inna dziewczyna tez mierząca buty z takim samym problemem – małe
stopy. Ludzie czasami prawią mi komplementy zwłaszcza latem „jakie ty masz
małe śliczne stopki”. Te „śliczne” stopki to mój mały koszmarek i pewnie
większości kobiet z rozmiarem 35,34. . Nasi producenci uważają ze w Polsce
żyją tylko panie ze stopami najmniej 36, w większości sklepów właśnie od tego
numeru rozpoczynają się rozmiarówki damskie. Ostatnio firmy np Lasocki
zaczęły produkować nr 35 - niby bo wszystkie te buty są dla mnie za duże.
Jakoś nie wierzę że noga mi zmalała raczej jest to praktyka podobna do tej
stosowanej przez firmy odzieżowe – czyli mniejszy rozmiar na metce a w
rzeczywistości większy. Uwielbiam ładne buty ale co z tego? Moje koleżanki
mogą wybierać w kolorze i fasonie a ja niestety albo drogie włoskie buty w
których też trudno znaleźć 35 albo sklep z obuwiem dziecięcym . Owszem Ryłko
ma czasami 35 nawet 34 ale z jakich fasonów.... buty jak dla mojej babci.
Dlaczego tak się dzieje? Nie macie pojęcia jak to mnie drażni może dlatego iż
w swoim otoczeniu mam kilka koleżanek które mają podobny problem wiec znowu
nie jesteśmy takim marginesem, Dlaczego ktoś o nas zupełnie zapomniał ?