iron_wanienka
01.04.07, 10:56
w ostatni piatek weszlam do carry poniewaz urzekl mnie krotki bezowy zakiet.
nie specjalnie przepadam za carry (wydaje mi sie ze ciagle maja tam to samo,
ale zakietem bylam mile zaskoczona bo pozytywinie"odstawal od
reszty").zaplacilam karta i wyszlam. chcialam zajrzec do c&a ale po drodze
wskoczylam do bestsellera i zadzwonila bramka, ale weszlam rozejrzalam sie w 3
minuty i przy wyjsciu bramka znowu zadzwonila-patrzalo na mnie pol sklepu..
pokazalam sprzedawczyni zakiet z carry na ktorym byl ten piszczacy,
niewyciagniety znaczek!!! poszlam wiec do carry i juz przy wejsciu zapiszczala
bramka.powiedzialam kasjerce ze nie odczepila znaczka na co ona bez slowa
odczepila znaczek i oddala mi zakiet.zadnego przepraszam itp.zaluje ze nie
kazalam jej wezwac swojego kierownika.dziekuje Bogu ze nie weszlam od razu do
c&a bo mialabym pewnie calkowita rewizje osobista.. cala historia dziala sie
na sw.marcinie w poznaniu-odradzam niekompetentna obsluge!