j-adore
09.05.07, 19:39
Przy przymierzalniach w Orsay'u zawsze był taki wieszak na który odwieszało
sie przymierzone lecz nie zakupione ciuchy - sprzedawczynie poźniej
rozwieszały je na miejsca. Od jakiegoś czasu go (wieszaka) nie ma, więc ludzie
albo odwieszają na najblizszy wieszak, albo szukają sprzedawczyni, albo nie
wiedzą co zrobić.:)
Dzisiaj widziałam jak kobieta wyszła z przymierzalni i oddała ciuchy
sprzedawczyni, na co ta z pretensją w głosie i miną naburmuszonej księżniczki
mówi "ale to trzeba poodwieszać". Kobieta zrobiła zdezorientowana minę, więc
sprzedawczyni z wielką łaska wzieła od niej ciuchy.
Kilka dni temu, gdy stojąc ze stertą ciuchów rozglądałam się za ekspedientką i
nie mogąc jej znaleźć odwiesiłam ciuchy na najbliższy wieszak, to nagle jak
spod ziemi wyrosła sprzedawczyni i z pretensja powiedziała "to trzeba
porozwieszać". Patrząc na nią ze zdumieniem powiedziałam "no to niech pani
odwiesi" na co ta rzuciła mi spojrzenie, ktore mogłoby zabić, ale ciuchy
łaskawie wzieła.
To były dwie różne sprzedawczynie, więc nie to że jakaś jedna jest wredna -
chyba firma wprowadziła jakąś nową politykę pt. "jak być niemiłym dla klienta".
Musiałam sie wyżalic bo mało rzeczy wkurza mnie tak jak olewacki stosunek do
swoich obowiązków i ekspedientki, które robią łaskę, że wykonują woją pracę
(lub też nie wykonują jej - jak w powyższym przykładzie).