Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ

      good bye my precious...

    11.05.07, 13:11
    Jakie (Wasze) ciuchy zostały skazane przez Waszych chłopaków(dziewczyny),
    narzeczonych, konkubentów, mężów na dożywocie w szafie?
    Jak sobie z tym radzicie ? ;)
    Walczycie czy godzicie sie z wyrokiem?
    Czy jest coś, co chciałybyście na sobie nosić ale tego nie kupicie, bo znacie
    JEGO opinie?


      • papryczka_ag Re: good bye my precious... 11.05.07, 13:16
        Wychodzę z założenia że to moja sprawa i nie pytam o zdanie... A jak mu się nie
        podoba to niech nie patrzy.
        Czasem coś jęczy, ale z rzadka. Na ogół ignoruję.
      • nadia_m Re: good bye my precious... 11.05.07, 13:17
        nie ma mowy, moj facet musi zaakceptowac moj styl.


        > Czy jest coś, co chciałybyście na sobie nosić ale tego nie kupicie, bo znacie
        > JEGO opinie?
        >
        nie zdarzylo mi sie, zrezygnowac z jakiejs rzeczy, ktora chcialam posiadac; ale
        o rade podczas zakpow czasem pytam
      • magdaksp Re: good bye my precious... 11.05.07, 13:19
        szczerze mowiac ja nie biore zdania mojego męża w tej kwestii pod uwage.tzn
        licze sie z jego zdaniem gdy np cos kupuje ale jemu zwykle wszystko sie podoba a
        jak mi sie cos bardzo podoba a jemu nie to nie ma sily zeby mnie odwieźć od
        zakupu.moj mąż nie znosi mojej fioletowej sukienki ale ja uwazam ze jest piekna
        .i nie zamierzam przestac jej nosic
      • sumire Re: good bye my precious... 11.05.07, 13:19
        nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. wszelkie wyroki odnośnie zawartości mojej
        szafy mam w głębokim poważaniu i sama chłopa też nie ubieram - woli sam :)
      • shangrila Re: good bye my precious... 11.05.07, 13:23
        ech to ja bede pierwszym mieczakiem;) schowalam na dno szafy wszystkie buty na
        koturnach i nie kupuje nowych. nie zbym specjalnie cierpiala z tego powodu ale
        widze Jego cierpiacy wzrok jak sie zblizam do takowych wiec mu oszczedze. nie
        wiem czemu tak ma, moze uraz jakis:)) nie ma mowy natomiast zebym schowala cos
        jeszcze, musi udawac ze wszystko mu sie podoba, nawet jak tak nie mysli, chociaz
        poza tymi koturnami to nie ma miedzy nami odziezowych zgrzytow:)
        • agava00 Re: good bye my precious... 11.05.07, 13:41
          hehe
          już myslałam, że tylko ja tak mam ;)
          no cóż... mam ze dwa ciuchy, które uważam za absolutnie rewelacyjne ale w
          przypływach litosci ich nie zakladam, zeby oszczedzic mojemu misiaczkowi*
          nerwów.
          No i koturny podobnie - jak u ciebie, u mnie nie przejdą...
          Oj miekka jestem ;)

          ---------------
          *lubie czasem zrobic mu taki numer przy ludziach ;) sama slodycz...
      • nie-niebieska Re: good bye my precious... 11.05.07, 13:33
        kupuje odziez sama, sama kompletuje garderobe przed roznymi wyjsciami
        oczekuje oczywiscie wylacznie komplementow ;)
        pzypadkowa krytyka potrafi skutecznie mnie wkurzyc i zepsuc mi humor
      • nadinka_nadinka Re: good bye my precious... 11.05.07, 13:36
        nie zdarzaja sie takie sytuacje. jak sie nie podoba to niech nie patrzy. chociaz
        na razie nic nie skrytykowal, dobry chlopak ;-)
        kiedys moj ex, nie mogl zniesc moich krotkich wlosow (to eufemizm, prawie lysa
        wtedy bylam) i stylu ubierania. marzyla mu sie laska w rozach i z wlosami do
        pasa. i exem zostal :D
        • agava00 Re: good bye my precious... 11.05.07, 13:46
          no ale zaraz!
          to nie zasięgnęłaś jego rady przed pójściem do fryzjera? ;)
          cóż za niesubordynacja ;P
      • elwee Re: good bye my precious... 11.05.07, 14:20
        Kupuję i noszę wyłącznie rzeczy, które mi odpowiadają. Nie miałam do tej pory
        "zażalenia", ale nie przyjmuję do wiadomości faktu, że może coś mu się nie
        podobać. On też nie zawsze wygląda zgodnie z moimi oczekiwaniami.
        Generalnie zaczynam dzień od stwierdzenia, że świetnie wyglądam :)) DZIAŁA!!!!!!!
      • decembersnowdrop Re: good bye my precious... 11.05.07, 14:45
        Noszę wszystko, co mi się podoba i zazwyczaj komentarze puszczam mimo uszu.
        Przypominam sobie tylko jedną bluzkę, której materiał został uznany za 'ceratę'
        i faktycznie nigdy jej nie nosiłam. Mój Luby nie lubi tylko butów z dużym czubem
        i kabaretek - ja też nie, więc nie ma problemu.
      • lussija Re: good bye my precious... 11.05.07, 17:09
        long-shirt (tyle ze bez rekawow)czerwony w białe groszki spowodowal ze zrobil
        sie jakis niewyrazny (gdy mnie w nim zobaczyl).
        Za to co jakis czas jak widzi na ulicy niewiaste obuta w "szpice" dziekuje mi ze
        takich nie nosze i kaze obiecywac ze nigdy nie zaloze. Z tym akurat nie bedzie
        problemu;))
      • agava00 jestescie bezwzględne ;) 11.05.07, 22:24
      • keepersmaid Re: good bye my precious... 11.05.07, 22:40
        Rezygnuje z obcasow, ale to akurat mi nie przeszkadza, zreszta on nic nie mowi,
        ale to ja nie lubie nad facetem zbytnio gorowac.
        Poza tym mam w nosie.
      • lilivampire Re: good bye my precious... 11.05.07, 23:09
        mój chłopak nie jest w stanie zabronić mi nosić jakiś ciuch, który mi się podoba, zawsze wyraża swoje zdanie, ale jak ja się w czymś dobrze czuję i uważam, że i dobrze wyglądam, on nie wybije mi tego z głowy:)
        • littlefrog Re: good bye my precious... 11.05.07, 23:10
          czarne ;)

          ale dla mnie akurat żadna strata bo za czernią i tak nie przepadam.
          • lvivianka Re: good bye my precious... 11.05.07, 23:18
            ja nie mam zadnych problemow z tym: poza jednym, moj Kochany nie lubi, gdy
            wkladam trampki, albo dzinsy z celowo wyrwana dziura. o prawda lata trampek juz
            nie nosze, chyba wyroslam samoistnie, jednak dzinsy dalej mnie kusza i
            kusza.Smieszy mnie jednak jak widze cierpietnicze spojrzenie, gdy wyciagam
            tampki na aerobik i widz strach w oczach, ze a nuz je zaloze :P Poza tym nie
            robi mi jakis scen. :)
      • aniabe13 Re: good bye my precious... 11.05.07, 23:17
        Nie wszystko co noszę się podoba się mojemu chłopu, ale to mnie akurat nie
        obchodzi, to moje ubrania. Na szczęście dla niego nic nie mówi tylko tak czasem
        łypnie okiem....
      • nadinka_nadinka Re: good bye my precious... 12.05.07, 03:21
        mnie sie przypomnialo jak kolega na widok swiezo zakupionej przez zone koszuli w
        kolorze fuksji powiedzial: " co to, k..., jest?" i usiadl. a ona i tak w niej
        chodzila ;-)
        • branzoletka Re: good bye my precious... 12.05.07, 09:57
          dobre :D
      • kamila29091 Re: good bye my precious... 12.05.07, 12:36
        moj maz ma dobry gust i jak razem gdzies idziemy to czesciowo biore jego zdanie
        pod uwage, ale tak to niech spada na drzewo. On by mnei zakul w kostiumy i
        spodniumy a ja za nimi nie przepadam. wiec na codzien ubieram sie skolko ugodno
        a od parady dla swietego spokoju ubieram sie tak jak on sugeruje
      • j-adore Re: good bye my precious... 12.05.07, 13:10
        W życiu nie przyszłoby mi do głowy, że można nie nosic czegoś co nam sie podoba
        bo partner powiedział, że jemu sie nie podoba.
      • poopka Re: good bye my precious... 12.05.07, 14:52
        jakos sobie nie wyobrazam sytuacji zeby moj chlopak zabraniał mi wyjsc w czyms
        co ja bardzo lubie a jemu sie nei podoba .. czy tez zabronil cos kupic bo mu
        nie pasuje .. nie mamy takiego problemu
      • eirenne Re: good bye my precious... 12.05.07, 15:11
        agava00 napisała:

        > Jakie (Wasze) ciuchy zostały skazane przez Waszych chłopaków(dziewczyny),
        > narzeczonych, konkubentów, mężów na dożywocie w szafie?

        Nie przypominam sobie żadnego.

        > Jak sobie z tym radzicie ? ;)

        Całkiem nieźle ;)))))

        > Walczycie czy godzicie sie z wyrokiem?

        Z pewnością wzięłabym pod uwagę jego opinię.

        > Czy jest coś, co chciałybyście na sobie nosić ale tego nie kupicie, bo znacie
        > JEGO opinie?

        Prawdę pisząc, nie do końca rozumiem przedtawienia w tym watku mężyczyzny jako
        tyrana zabraniającego nosić ulubione ciuchy i na drugim biegunie kobiety, która
        broni swojej szafy jak świętego Graala conajmniej ;)
        Owszem, myślę, że mój mąż byłby w stanie mnie przekonać, żebym czegoś nie
        nosiła, mam do niego zaufanie i cenię jego opinie... Ale my "działamy" na
        partnerskich zasadach, nie ma u nas czegoś takiego jak zakaz, nakaz...
      • ryfka81 Re: good bye my precious... 12.05.07, 17:07
        Chyba nie ma takiej rzeczy. Nawet, jak mu się coś nie podoba (rzadko), to jestem
        w stanie go przekonać, że jednak mu się podoba :o)

        Ale ja nie o tym. Przez tytuł tego wątku już drugi dzień chodzi mi po głowie
        piosenka "Good-bye my love, good bye..." Nie mogę przestać jej nucić!
    Pełna wersja