Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    "Buyerki" a nasza polska moda...

    24.08.07, 22:06
    W ostatnim TS jest reportaż o "buyerkach", czyli kobietach, które
    zawodowo zajmują się doborem kolekcji do sklepów, decydują o tym,
    jakie np. buty będą dostępne w polskich Aldo. Jedna z nich, właśnie
    z Aldo, chwali się, jak to "przekonała szefów, żeby zaczęli
    produkować balerinki". No gratuluję, tylko czym tu się chwalić, jak
    balerinki pojawiły się w Polsce gdzieś z rocznym opóźnieniem, jak
    się już w Europie znudziły.

    Buyerka z Miss Sixty opowiada jak to "wylansowała u nas spodnie
    rurki wpuszczane w kozaki". Fajnie, tylko że rurki można u nas było
    kupić w efekcie z dwusezonowym opóźnieniem.

    A sensowne spodnie z wysokim stanem i guzikami są tylko w H&M. Za
    rok pani z Miss Sixty może sprowadzi pięć par, a potem ogłosi, że
    nowy trend wylansowała.

    Nie rozumiem tego, nie żebym żyła modą i tylko to, co "modne" na
    grzbiet wciągała, ale jak mi coś w oko wpadnie z pokazów mody czy
    style.com, przygotowuję się, że o ile za granicę nie zbłądzę, coś
    podobnego będę miała za rok-dwa lata... Też Was to wkurza?
    Obserwuj wątek
        • karmelek4 Re: "Buyerki" a nasza polska moda... 24.08.07, 22:33
          A mnie wkurza pani, która zaopatruje Mexx m.in. w Katowicach...no
          takie "badziewiarstwo"!
          Ja rozumiem, ze klasyka na I miejscu, ale do cholery dlaczego ta
          klasyka jest taka....nijaka!

          Z wszystkich ciuchów w mexxie jestem w stanie wybrać co-najwyzej 2-3-
          sztuki..reszta jest "nie-do-noszenia".

          PS. Przyznaję, ze trafiłam tam świetny trencz /kolekcja wiosenna/,
          ale takie cacka to prawdziwa rzadkość...
        • kinky5 Re: "Buyerki" a nasza polska moda... 24.08.07, 22:36
          troche w to nie chce mi sie wierzyc.
          Bo buyer odpowiada za zakupy- kolory, fasony, rozmiary i ich
          dostawe.
          A od pomyslow i projektow zazwyczaj jest cos takiego jak art
          department.
          Juz to widze, dzwoni sobie paniusia do Kanady (Aldo jest
          kanadyjskie) i mowi- chlopcy, zaprojektujcie baleriny bo czuje w
          kosciach ze beda modne. Mysle ze po tak udanej wskazowce na pewno
          bylaby na wyzszym stanowisku!
          Bardziej prawdopodobne wydaje sie ze moze namowila szefow w polskim
          oddziale firmy na sprowadzenie takowych do Polski.

          I tutaj jednej rzeczy nie rozumiem- po co wlasciwie taki buyer jest
          w polskim odziale, czemu nie mozna po prostu sprowadzic wszystkich
          fasonow butow, zeby nie bylo sytuacji fajne buty na stronie
          internetowej, ale w sklepie, no niestety- nie ma!


          A co do trendow- nie wszystko jest opoznione. Naprawde.
          Nie widzialam zadnych spodni z wysokim stanem, szwedy dopiero sie
          pojawiaja, skinny faktycznie byly modne wczesniej, wiec roznie to
          bywa.
      • martita503 Re: "Buyerki" a nasza polska moda... 24.08.07, 23:07
        musze sie zgodzic. opoznienie rzeczywiscie jest ogromne.
        rok temu przyjechalam do polski w rurkach i (niestety) ludzie
        patrzeli na mnie jak na idiotke z lat 90'. choc wiem wiem piszecie
        tu cos innego, ze rurki nosicie juz dawno dawnooo. ja nie
        zauwazylam, a rozgladalam sie bacznie nawet w warszawie. malo tego,
        przetrzepalam wowczas cala arkadie, i rurki znalazlam tylko w paru
        sklepach, po jednym fasonie ew dwoch.
        ogon, droga polsko..
        • ryfka81 Re: "Buyerki" a nasza polska moda... 24.08.07, 23:57
          Mnie na ulicy dwie dziewczyny zaśmiały się w twarz (małe miasto), a siostra
          pukała się w czoło, jak wyciągnęłam z walizki rurki. W sumie nie dziwię się, bo
          wcześniej sama się śmiałam z tej mody. Ale na jednej wystawie był taki fajny
          plakat z chudziutką dziewczyną zamaszyście maszerującą w rurkach i szpilkach, i
          po prostu się zakochałam. Oj, jak łatwo czasem mnie zmanipulować...

          A rurki z zamkami widziałam rok temu w USA dosłownie wszędzie. Nawet się
          wkurzałam, bo nie mogłam znaleźć na siebie zwykłych, tylko wszędzie te suwaki ;)
          Jak to człowiekowi czasem trudno dogodzić.
        • ally Re: "Buyerki" a nasza polska moda... 25.08.07, 15:10
          > rok temu przyjechalam do polski w rurkach i (niestety) ludzie
          > patrzeli na mnie jak na idiotke z lat 90'. choc wiem wiem piszecie
          > tu cos innego, ze rurki nosicie juz dawno dawnooo. ja nie
          > zauwazylam, a rozgladalam sie bacznie nawet w warszawie. malo tego,
          > przetrzepalam wowczas cala arkadie, i rurki znalazlam tylko w paru
          > sklepach, po jednym fasonie ew dwoch.
          > ogon, droga polsko..

          racja. rok temu znalezienie rurek graniczyło w Łodzi z cudem
      • bromba_bez_glusia Re: "Buyerki" a nasza polska moda... 25.08.07, 00:57
        Mnie w tym artykule "rozwalilo" gdy ktoras z pan (nie pamietam ktorej firmy, a
        nie mam TS pod reka) twierdzila ze tuniki sprowadza tylko w malych rozmiarach,
        bo to pogrubia. No na litosc boska, to w czym one maja chodzic? W dopasowanych
        bluzkach, do pasa? Jak tunika nie jest idelanym strojem, zeby ukryc to i owo to
        ja juz nie wiem co nim jest...
        • karmelek4 bromba_bez_glusia 25.08.07, 10:01
          Też mnie to wkurzyło, bo nie uważam, aby kobiety powyżej rozmiaru 38
          nie miały prawa chodzc w tunikach!

          Nie ważne, czy tunika pogrubia, czy nie /wszystko zależy od kroju/,
          ale to jest prywatna sprawa każdej kobiety, czy będzie chciała w
          czymś takim chodzić, czy nie ..i żadna "buyerka" nie ma prawa
          decydować komu i w czym będzie ładnie.

          No to juz jest wg mnie dyskryminacja..beeeee:)
      • ciak1 Re: "Buyerki" a nasza polska moda... 25.08.07, 10:05
        abigail83 napisała:

        > Buyerka z Miss Sixty opowiada jak to "wylansowała u nas spodnie
        > rurki wpuszczane w kozaki". Fajnie, tylko że rurki można u nas
        było
        > kupić w efekcie z dwusezonowym opóźnieniem.
        >


        akurat miss sixty miało rurki w katalogu i sklepach w Polsce chyba 4
        lata temu, kiedy w ogóle jeszcze nie były popularne u nas (w innych
        sklepach nie widziałam). pamiętam zdjęcie modelki właśnie w rurkach
        wpuszczonych w kozaki na szpilce. nawet kupiłam wtedy te rurki na
        wyprzedaży, bo strasznie mi się podobały, ale nie miałam odwagi ich
        wtedy nosić do kozaków - wydawało mi się, że to w trochę wyzywające
        zestawienie i że nadaje się tylko dla modelek :) oczywiście jak
        zobaczyłam je 2 lata później na zdjęciach i normalnych dziewczynach
        na ulicy, to mi wszelkie rozterki przeszły ;) niektóre rzeczy
        pojawiają się więc w pojedynczych sklepach wcześniej, ale nie zawsze
        ludzie podchwytują ten trend może właśnie ze względu na brak odwagi
        albo na to, że to są akurat stosunkowo drogie sklepy. gdyby te rurki
        pojawiły się 4 lata temu w reserved albo h&m to może miałyby większą
        szansę na przebicie:)
      • harel Re: "Buyerki" a nasza polska moda... 25.08.07, 10:19
        Błędne koło. Buyerki wybierają to, co najlepiej się sprzeda, a
        sprzedaje się najlepiej to, czego jest najwięcej. Czyli wciąż jest
        szaro i zachowawczo (inaczej mówiąc: z opóźnieniem). Nie chce mi się
        wierzyć, że gdyby zaszalały w tych showroomach i powybierały
        bardziej odjazdowe rzeczy, one by się nie sprzedały. To nie tak, że
        Polki są mało odważne. Zazwyczaj nie daje się im wyboru. Ale się
        zdenerwowałam ;-)
      • mmkl Re: "Buyerki" a nasza polska moda... 25.08.07, 12:13
        Taki artykuł trochę wyjaśnia, dlaczego tak różnią się strony internetowe firm od
        naszych sklepów.
        Tylko te panie bajerki zachowują się tak, jakby Polki nie jeździły po Europie,
        nie miały Internetu i nie wiedziały co za granicą można kupić...

        Szczytem moim zdaniem jest Marks&Spencer. Wiadomo że to nie sklep dla
        ekstrawaganckich kobiet, ale polskie salony wyglądają jak sklepy z wyprzedażą z
        katalogu wysyłkowego.

        Nie wiem jak jest we wszystkich krajach naszej części Europy, ale na pewno na
        Węgrzech są odważniejsze ciuchy w sieciówkach.

        Co do rozmiarów to już szczyt, nie lubię jak ktoś o innej niż ja figurze
        decyduje o tym że mi na pewno w czymś nie będzie dobrze, bo jestem na to za
        gruba. Myślę że ta osoba nie wie, że np. zestaw wąskie spodnie plus tunika
        pasuje prawie każdemu, swobodnie ukrywa niedoskonałości. A jeżeli nie wie, to na
        ubieraniu się za bardzo nie zna.
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka