Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ

      Czy projektanci mają mózg???

    21.02.08, 17:38
    Wchodzę ja dziś do sklepu i widzę ładną bluzę w kolorze czystego, ale nie
    żarówiastego szafiru... nawet mój rozmiar był!!!

    Z przodu, na wysokości biustu, bluza ma nabite jakieś metalowe lekko wypukłe
    kółeczka, mniejsze i większe, w kolorze srebrnym i złotym, tworzące w kupie
    kształt serca.

    Ręce mi opadły...

    Wchodzę do sklepu innego, dla snowboardzistów. Bluzy męskie - tak rozmiarowo -
    szyte są na Yeti, damskie zaś na 12-latkę.

    Rozumiem, że niscy snowboardziści i średniej tuszy snowboardzistki nie istnieją?

    To samo w sklepie skate`owskim (a co ja tam robiłam? poszukiwałam bluzy, rzecz
    jasna).
      • keepersmaid Re: Czy projektanci mają mózg??? 21.02.08, 17:51
        "niscy snowboardziści i średniej tuszy snowboardzistki"
        po prostu byli od ciebie szybsi :-)
        • kochanica-francuza Re: Czy projektanci mają mózg??? 21.02.08, 17:58
          keepersmaid napisała:

          > "niscy snowboardziści i średniej tuszy snowboardzistki"

          ja nie jestem średniej tuszy ;-) miałam na myśli rozmiary 38,40, a nie "rzekoma
          38, de facto dla 12-latek"
          • gabrielafrancuz Re: Czy projektanci mają mózg??? 21.02.08, 18:02
            Nieraz wystarczy jeden mały cekinek by przedobrzyć z ozdobami.
            Nieraz już widziałam dość ładną bluzkę, czy buty, ale nie decydowałam się
            właśnie ze względu na jeden mały niepotrzebny detal.
            Im coś jest prostsze, tym ładniejsze.
            • croyance Re: Czy projektanci mają mózg??? 21.02.08, 18:06
              Moja ciotka zawsze mowila, ze kicz to o jeden detal za duzo.
              Probowalam sobie rok temu kupic torebke skorzana. Zwyczajna czarna
              skorzana, bez cekinow, bez napisow, bez kokardem, bez pie..k i
              firdygalkow. Udalo mi sie w koncu po wielkich poszukiwaniach znalezc
              taka: ale i tak musialam odciac od niej cos na ksztalt miedzianego
              wisorka przypietego na skorzanym pasku. Ani to nie bylo ladne, ani
              funckjonalne, tylko ciezkie, wiec po co? Moja teoria jest taka, ze
              rzeczy proste, gladkie, bez ozdobek wygladaja nijako na wieszakach i
              nikt ich nie mierzy. Ile razy sama minelam fajna rzecz, bo wygladala
              nieciekawie - dopiero na czlowieku sie fajnie prezentowala.
              • croyance Re: Czy projektanci mają mózg??? 21.02.08, 18:09
                O moj Boze, wykropkowalo mi pier.dolki!
                • princessofbabylon Re: Czy projektanci mają mózg??? 22.02.08, 23:59
                  hehehe, ale mnie rozbawiłaś :)))

                  kiedyś też oglądałam fajną bluzkę tyle że miała ponaszywane jakieś
                  dziwne rzeczy które psuły wszystko w niej i nie byłoby problemem dla
                  mnie kupienie jej i odprucie tego tam badziewka.Tym bardziej że
                  można było odpruć i nie było by widac nic.
                  • croyance Re: Czy projektanci mają mózg??? 23.02.08, 12:56
                    hehe :-) Nie zawsze niestety da sie odpruc te pieknotki. A juz mnie
                    zabija, jak widze ladna, gladka bluzke - a na samym srodku JEDEN
                    krysztalek. Wbity w material.
              • kochanica-francuza Re: Czy projektanci mają mózg??? 21.02.08, 18:14
                pier.dołki pier.dołkami, ale widzę, że macie to samo... ja wykonałam
                benedyktyńską pracę odprucia od nowego szalika kilkudziesięciu cekinków i
                wyciągnięcia nitek od tychże... kłopot w tym, że nie zawsze metoda "Usuń Szajs"
                da się zastosować - niektórych elementów nie da się usunąć :-(((((

                cóś jest w tym, co pisze croyance
                • mary_an Re: Czy projektanci mają mózg??? 21.02.08, 18:42
                  Ja moja ulubiona piekna bluzke wieczorowa przerobilam sama ze szkarady za pomoca
                  tylko i wylacznie nozyczek (tzn. mialam skalpel, zeby za bardzo nie poszarpac).
                  Kupilam jak zwykle na przecenie, stwierdzilam, ze jak zepsuje to ja po prostu
                  wywale, ale nie zepsulam i teraz mam po prostu cudo i to jeszcze jedyne w swoim
                  rodzaju :))

                  U mnie pierwsza rzecz jaka idzie w ruch po kupieniu wielu nowych rzeczy to
                  nozyczki.
      • xtrin Re: Czy projektanci mają mózg??? 21.02.08, 18:57
        Też niedawno próbowałam kupić bluzę. Taką prostą, czarną, bawełnianą, z kapturem
        lub bez, szeroką i wygodną. Bezskutecznie. Jedna miała na piersi kolorowe napisy
        ('love, sweet, peace'), druga jakieś metalowe ozdupki, trzecia żarówiasto-żółty
        zamek. Jak wreszcie trafiłam odpowiednio prostą i do tego świetnie odszytą to
        największy rozmiar (XXL) ledwo co 36 odpowiadał.
        Ostatecznie kupiłam męską.

        W ubraniach to mnie już nawet nie denerwuje, pogodziłam się z tym, że 90% tych
        świetnie na wieszakach zapowiadających się prostych bluz, koszul, kurtek czy
        spódnic zostało "wzbogaconych" o idiotyczny nadruk, okucia, falbanki, koronki i
        inne pierdółki.
        W przypadku butów i torebek nieodmiennie mnie to wkurza. Jak można piękny,
        prostu but popsuć różowymi kamyczkami?!
        • kochanica-francuza No i właśnie, xtrin 21.02.08, 19:02

          > lub bez, szeroką i wygodną. Bezskutecznie. Jedna miała na piersi kolorowe napis
          > y
          > ('love, sweet, peace'), druga jakieś metalowe ozdupki, trzecia żarówiasto-żółty
          > zamek.

          mnie w takich wypadkach zaczyna działać mózg w kierunku: da się cholera usunąć
          czy nie da? Z tych trzech, o których piszesz, zamek mogłaś wymienić (ale też
          wymaga to dodatkowych działań po zakupie).

          Nie można też wypruć motywów bardzo-bardzo gęsto haftowanych (tak że aż relief
          powstaje) - miałam takowy rózowiutki, z cholera cekinkami (na szczęście na
          piżamie, więc bliźni nie oglądają).

          Nie można by jakiegoś listu otwartego do producentów?

          • xtrin Re: No i właśnie, xtrin 21.02.08, 19:27
            kochanica-francuza napisała:
            > mnie w takich wypadkach zaczyna działać mózg w kierunku:
            > da się cholera usunąć czy nie da? Z tych trzech,
            > o których piszesz, zamek mogłaś wymienić
            > (ale też wymaga to dodatkowych działań po zakupie).

            Też czasami kombinuję z ratowaniem, ale w przypadku tej akurat bluzy byłoby ono
            trudne - były jeszcze żarówiaste stebnówki oraz wypustki w kieszeniach.
            Rozpruwania i ponownego zszywania na wiele godzin, a nie mam maszyny z owerlokiem.

            > Nie można też wypruć motywów bardzo-bardzo gęsto haftowanych

            Ostatnio długo deliberowałam nad śliczną tuniką, czarną z szarą listwą przy
            dekolcie. Niestety, listwę ozdobiono błyszczącymi kamyczkami (wielkości 2x1cm
            każdy, idealnie dobrane kolorystycznie, nawet miała jeden w zapasie). Niby
            prosta sprawa, były tylko przyszyte, ale na cieniutkim materiale zostałyby
            wyraźne ślady :(.

            Z moich akcji ratunkowych - miałam kiedyś na cudnego koloru podkoszulkę
            (głębokie wino), która na środku miała równie idiotyczne co nieusuwalne logo, na
            szczęście niewielkie. Naszyłam na to kwiatka wyciętego ze starej koszuli w
            drobne wzorki, ładnie obrębiłam srebrną nitką. Wyszło ładnie, ale wolałabym ją
            mimo wszystko gładką.
            W innym przypadku obrzydliwe "łaty" na kolanach spodni okazały się być
            nieusuwalne (flizelina na właściwej nogawce). Ze spodni powstały ładne szorty.
            Jakiejś spódnicy wymieniałam kliny na dole, ze złoto-różowych na mniej
            "ekstrawaganckie", zrobione z innej spódnicy (ta dla odmiany miała metalowe
            okucia na tyłku, co skutecznie uniemożliwiało siadanie w niej). Z jej reszty
            udało się wykroić przód kamizelki i świetny komplet wyszedł :).
            • kochanica-francuza Re: No i właśnie, xtrin 21.02.08, 19:41

              > "ekstrawaganckie", zrobione z innej spódnicy (ta dla odmiany miała metalowe
              > okucia na tyłku, co skutecznie uniemożliwiało siadanie w niej)

              :-)))

              Widzę, żeś w ratowaniu zaawansowana!

              To mi przypomina jeden wiersz, bodaj Jurandota, o przeróbkach produktów
              socjalistycznych, pamiętam fragmenty w rodzaju "Z koszuli dla męża wycięłam
              sześć ścierek, spódnicę się zwęża i będzie blezerek(...) z nogawek piżamy
              woreczki do mąki(...) to nawet wygoda, jak potnie się kredens, bo wyjdzie
              komoda, stolnica i sedes"

              Całości nie mogę znaleźć w guglu.
              • xtrin Re: No i właśnie, xtrin 21.02.08, 19:55
                Ładne, nie znałam tego :).

                Fakt faktem, że tamte czasy stymulowały kreatywność.
                Jako dziecko, a później uczennica klas młodszych chodziłam cudnie ubrana, bo
                mama nie mogąc nic kupić szyła mi i dziergała większość ubrań, nierzadko
                przerabiając rzeczy swoje, ojca czy dziadków.
                To dopiero było ratowanie - kupić sweter o pięknym kolorze, ale w idiotycznym
                fasonie i rozmiarze, spruć i zrobić z włóczki nowe odzienie plus szalik :). Albo
                koszulki dla dziecka z obrusu.

                Sama w liceum większość ubrań sobie szyłam, bo choć w sklepach było lepiej to
                estetyka tego pozostawiała wiele do życzenia. To niestety do dziś nie do końca
                się zmieniło. Planuję zakup maszyny :).
              • asidoo Re: No i właśnie, xtrin 21.02.08, 23:55
                Kochanica, marzę, żeby poznac cały ten wiersz. Jest exxxxtraaa!
                • troubleska Re: No i właśnie, xtrin 22.02.08, 10:57
                  asidoo napisała:

                  > Kochanica, marzę, żeby poznac cały ten wiersz.

                  Ja też, ja też!
                  • kochanica-francuza Re: No i właśnie, xtrin 22.02.08, 12:20
                    Miło mi, ale nie ma w guglu strony Jurandota.

                    Ja spotkałam się z tym wierszem w zbiorku "Moja tfurczość", a tytułu utworu za
                    cholerę nie pamiętam.

                    Muszę was chyba odesłać do bibliotek w realu. :-(((
        • aleska Re: Czy projektanci mają mózg??? 21.02.08, 19:15
          Podoba mi się słowo "ozdupki":D Kwintesencja pierd.ółek, cekinów i
          ćwieków.
          • kochanica-francuza Re: Czy projektanci mają mózg??? 21.02.08, 19:18
            aleska napisała:

            > Podoba mi się słowo "ozdupki":D Kwintesencja pierd.ółek, cekinów i
            > ćwieków.
            MNie też.
          • xtrin Re: Czy projektanci mają mózg??? 21.02.08, 19:28
            aleska napisała:
            > Podoba mi się słowo "ozdupki":D
            > Kwintesencja pierd.ółek, cekinów i ćwieków.

            A do tego automat go nie cenzuruje ;).
      • magdaksp Re: Czy projektanci mają mózg??? 22.02.08, 00:01
        ja mam kilka bluz zkapturem z hm rozmiar 36 i one sa racZej przy ciele.nie za
        bardzo chcialabym chodzic w wielkiej bluzie.mysle ze te moje to te ktore
        okreslasz mianem dla 12latki
        • kochanica-francuza Do justynnki i magdyksp 22.02.08, 12:23
          Tyle, że nie każdy nosi rozmiar 36 (a nie wiem, czy one nie były 34) i firma
          powinna oferować WIELE rozmiarów, a nie tylko "36 i nic poza tym".



          wczoraj mi lekarz wyraźnie zresztą zasugerował, że roztyłam się od leków, nie od
          żarcia
      • keepersmaid Re: Czy projektanci mają mózg??? 22.02.08, 01:13
        Wlasnie sie zastanawiam nad szaro-metalicznym szalikiem z Solara (prezent
        gwiazdkowy), na ktory sa naszyte kobaltowe cekiny. Niby kobalt modny itp. ale
        chetnie bym je odprula.

        Z tym, ze material jest jedwabnopodobny i moga zostac slady :/
        • justynnka Re: Czy projektanci mają mózg??? 22.02.08, 10:51
          dziwi mnie jedna rzecz- po co kupować cos co trzeba przerobić??? no-
          poza skracaniem spodni np. ale pruc,kombinować ,naszywać...nie;)tyle
          ze ja należe do fanek potepianych tu cekinów i koronek ;)a ten
          rzekomy rozmiar na 12 latkę to pewnie normalny rozmiar 36 z
          dopasownego fasonu- nawet sportowa bluza nie musi wyglądać jak worek.
          • xtrin Re: Czy projektanci mają mózg??? 22.02.08, 12:23
            justynnka napisała:
            > dziwi mnie jedna rzecz - po co kupować cos co trzeba przerobić?

            Po to, by mieć odpowiadającą nam rzecz.
            Niby sklepy pełne ciuchów, a jak przychodzi coś wybrać to nagle okazuje się, że
            wszystko ma jakieś ozdupki. Osobiście jestem wielbicielką ubrań jak
            najprostszych, sama chcę wybrać do nich ozdoby.

            Innym świetnym przykładem na "psucie" ubrań są ubrania "pseud-dwuwarstwowe".
            Wisi sobie śliczny sweterek w serek, spod niego wystaje kołnierzyk bluzeczki.
            Już chcę to brać, a tutaj okazuje się, że bluzeczki nie ma, to tylko kołnierzyk
            doszyty do sweterka. Po cholerę?! Zdecydowanie preferuję sama dobrać sweterek do
            bluzeczki.
      • slotna Re: Czy projektanci mają mózg??? 22.02.08, 21:27
        Tia... Pare dni temu spedzilam wieczor na odgryzaniu (!) z nowego szalika srebrnych koleczek tworzacych serduszko... Kupilam taki zestaw, szalik, czapke i rekawiczki z milusiego, zielonego akrylu i k.wa nawet nie zauwazylam tych "brylancikow". Zebami musialam, bo nozyczki nie daly rady, malo nie wyszarpalam dziury.

        No nie maja mozgow, ewidentnie:)

        A, i w niedziele tym samym miejscu chcialam kupic czarne skorzane rekawiczki, i jedyne ktore byly idealnie miekkie, mojego rozmiaru i z odpowiedniej dlugosci mankietem - mialy na wierzchu uzupelnienie w postaci ROZOWEGO KWIATKA. Zesz ....

        --
        Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
      • trocineczka Re: Czy projektanci mają mózg??? 22.02.08, 21:45
        Projektanci wielu rzeczy nie biora pod uwage. Takze tego np., ze szczupla
        kobieta moze miec biust. Albo tego, ze majac stope w rozmiarze 38-39 mozna miec
        szczuple lydki. Jak rowniez nie biora pod uwage, ze mozna potrzebowac spodni
        DLUZSZYCH niz 32 lub 34, co wcale nie znaczy szerszych (bo skrocic za dlugie
        gacie to jeszcze mozna, choc to zalezy do fasonu, ale jeszcze nie spotkalam
        takiego, w ktorym moznaby kawalek doszyc :D).
        Podsumowujac; ja nie wiem na kogo oni te ciuchy szyja, bo nie dosc, ze co sklep,
        to inna rozmiarowka, to mnie na dodatek zazwyczaj wychodzi, ze powinnam nosic ze
        3 rozmiary. NARAZ!
        • trocineczka Re: Czy projektanci mają mózg??? 22.02.08, 21:46
          A, i to nie oznacza, ze narzekam na swoja figure. Wrecz przeciwnie ;) Tylko
          chcialabym normalnie kupowac w sklepach i nie musiec przerabiac potem tego u
          krawcowej...
          • kochanica-francuza e, trocinka, co ci tam 3 rozmiary ;-) 23.02.08, 18:07
            byle ciuch dobrze leżał ;-)

            ale z tego, co widzę, i z tym masz kłopoty
            • trocineczka Re: e, trocinka, co ci tam 3 rozmiary ;-) 23.02.08, 18:13
              No wiesz, Kochanica, jakos spodnie w trzech rozmiarach naraz albo bluzke w dwoch
              ciezko spotkac ;D Moglabym nosic dwie bluzki np.- jedna dobrze by lezala w
              talii, a druga na biuscie, ale trzech par spodni raczej juz nie zaloze... ;)
              I moze potencjalnie idealna kobieta ma wymiary 90-60-90 tylko ja nie wiem, gdzie
              ona sie, bidulka, ubierze :D Chociaz... moze taka idealna, to powinna wiecznie
              bez ubrania pomykac?
              • kochanica-francuza Re: e, trocinka, co ci tam 3 rozmiary ;-) 23.02.08, 18:15
                trocineczka napisała:

                > No wiesz, Kochanica, jakos spodnie w trzech rozmiarach naraz albo bluzke w dwoc
                > h
                > ciezko spotkac ;D

                aaa ja myślałam, że chodzi o pop...one rozmiarówki - w sklepie A pasuje ci
                rozmiar 36, w sklepie B rozmiar 40 etc.

                już widzę o co chodzi
                • trocineczka Re: e, trocinka, co ci tam 3 rozmiary ;-) 23.02.08, 18:17
                  kochanica-francuza napisała:

                  > > No wiesz, Kochanica, jakos spodnie w trzech rozmiarach naraz albo
                  > aaa ja myślałam, że chodzi o pop...one rozmiarówki - w sklepie A pasuje ci
                  > rozmiar 36, w sklepie B rozmiar 40 etc.

                  To swoja droga ;) Ale do tego juz sie przyzwyczailam :D
        • slotna Re: Czy projektanci mają mózg??? 22.02.08, 23:09
          Jak dla mnie to nie biora pod uwage, ze noszac rozmiar 39-40 mozna miec GRUBE lydki :) ZADNE kozaki mi sie nie dopinaja. (rozmiar spodni - max - ze dwie pary - 12, wiekszosc 10, zdarzaja sie 8)

          --
          Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
          • trocineczka Re: Czy projektanci mają mózg??? 22.02.08, 23:19
            O prosze bardzo :D Czyli dla chudych- nie, dla grubszych- tez nie... to dla kogo
            oni to szyja? :D
            Jak mi zaraz ktos napisze, ze dla "normalnych", to palne ;)
        • xtrin Re: Czy projektanci mają mózg??? 23.02.08, 00:06
          trocineczka napisała:
          > Albo tego, ze majac stope w rozmiarze
          > 38-39 mozna miec szczuple lydki.

          Rozmiary butów to temat na wielostronnicową rozprawkę.
          Stopa i łydka mogą tworzyć przeróżne kombinacje szerokościowe i długościowe, a
          wszystko ma się ograniczyć do jednego rozmiaru.
          Ja w spadku po przodkach otrzymałam wysokie podbicie. W 80% półbutów
          niesznurowanych nie wchodzę "na wysokość". Odpada mi większość bucianych fasonów.
      • teardrops Re: Czy projektanci mają mózg??? 22.02.08, 23:24
        Od kilku lat próbuję kupić dresową bluzę. Bez rezultatu. Albo
        rozmiar XXXL i wielkie napisy, albo cekiny, made in China i
        beznadziejna jakość.
        Gdyby tak można było kupić dzianinę dresową, to bym sobie uszyła,
        dokładnie taką, jaką chcę. Marzenia...
        • slotna Re: Czy projektanci mają mózg??? 22.02.08, 23:54
          Z dresowymi akurat nie mam takiego problemu - mam dwie czarne z H&M, jedna niezniszczalna, druga niestety gorszej jakosci - pruje sie na szwach, reszta ok. Obie z kapturami, kieszeniami i na ekspres, czyli idealnie o co mi chodzilo. Trzecia czarna Dunnes Store, nie wiem jak jakosc na dluzsza mete, ale chyba ok. No i czwarta, tez kaptur, ekspres, kieszenie, ale firmy nie pamietam, bo z lumpeksu i rzadko nosze, bo brazowa. Wszystkie damskie i nie xxl :)
          Inne kolory i fasony widuje dosc czesto gladkie, bez pie.. ew z logo, ale niekoniecznie rzucajacym sie w oczy (nike np, nie kupilam, bo wciagana przez glowe, ale poza tym wszystko ok, tyle ze male biale cus na biuscie :) )

          --
          Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
      • n_nicky Re: Czy projektanci mają mózg??? 23.02.08, 00:13
        Często nie mają.

        Najgorsze pod tym względem są chyba buty, 9 na 10 par ma "ozdupki", jakieś kokardki, przeszycia, wzorki, cekiny, hafty itd., które potrafią zeszpecić każde, nawet na pozór ładne buty. Nie rozumiem też, dlaczego producenci obuwia uwielbiają te ohydne pseudo-drewniane obcasy w paski. Czy naprawdę tak trudno jest zrobić obcas z takiego samego materiału i w takim samym kolorze jak reszta buta?

        • xtrin Re: Czy projektanci mają mózg??? 23.02.08, 16:26
          Z butami jak na moje oko głównym problemem jest dobranie podeszwy do wierzchu.
          Gdyby można było sobie przełożyć podeszwę z jednego buta do innego to miałabym
          całą szafę pięknych butów :).
      • inaa1 Re: Czy projektanci mają mózg??? 23.02.08, 11:36
        skąd ja to znam... też nie jestem zwolenniczką nadmiernej ilości
        ozdób.
        obecnie poszukuję zwykłej czarnej, dość dużej i lekko usztywnionej
        torebki. i cóż, że torebek z sklepach od ... i trochę, jak wszystko
        ma jakieś ćwieki, metalowe koła, cekiny, łańcuchy i do tego fason
        wymiętego wora. :-/
        • xtrin Re: Czy projektanci mają mózg??? 23.02.08, 16:25
          Skórzanej, prostej, czarnej torebki, bez zbędnych ozdób, usztywnionej i na
          długim pasku do noszenia przez ramię szukam już pół roku, bezskutecznie. Jeżeli
          już się taka trafi to jest lakierowana, albo ma jakieś idiotyczne logo na środku
          wytłoczone, albo złotą rączkę czy inny bajer, który zamiast ją uatrakcyjniać
          rujnuje.
          • inaa1 Re: Czy projektanci mają mózg??? 23.02.08, 17:28
            zawsze to miło wiedzieć, że nie jest się osamotnionym w
            poszukiwaniach ;-)
            • xtrin Re: Czy projektanci mają mózg??? 23.02.08, 17:30
              Wolałabym jednak nie być osamotniona w znaleziskach ;).
        • kochanica-francuza inaa1 - "fason wymiętego wora", piękne! 23.02.08, 18:09
        • slotna Re: Czy projektanci mają mózg??? 23.02.08, 20:12
          A taka?
          sklep.slon.pl/images/zdjecia-ST/00-0409-01%20Torba%20bag.jpg
          --
          Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
      • martvica Re: Czy projektanci mają mózg??? 23.02.08, 16:02
        Projektanci mają IMHO zajęcia 'jak zepsuć produkt jednym detalem'. I z tego co
        widzę w sklepach maja problemy z zaliczaniem innych przedmiotów, ale z tego mają
        szóstki :>
        • kochanica-francuza dziewczyny, proponuję prostą akcję 23.02.08, 18:14
          1. Widzimy ciuch/torebkę/inne sp...e debilnym detalem.
          2. Zapamiętujemy lub notujemy firmę.
          3. Piszemy do firmy maila o intrygującym tytule "Weź to odgryź" (bo jak widzę, i
          odgryzanie elementów się zdarza, zresztą sama odgryzałam ozdupkę od piżamy),
          piszemy, o co nam chodzi, dodajemy, że problem dotyczy WIELU klientek, i
          linkujemy tenże wątek.
      • ensoleillement Re: Czy projektanci mają mózg??? 23.02.08, 18:37
        Jeśli chodzi o ozdupki- macie rację, chociaż mi to osobiście nie przeszkadza-
        jeśli coś takiego widzę, po prostu nie kupuję danej rzeczy, przecież nie muszę
        jej mieć jeśli mi się nie podoba. A jeśli chodzi o gładkie, proste rzeczy- imo
        sklepy są pełne basiców i nigdy nie mam z tym problemu.

        Natomiast jeśli chodzi o rozmiary- to ja chyba jestem tą kobietą, na którą
        projektanci szyją ciuchy:) Bardziej wydaje mi się że jest to kwestia fasonu,
        jest dobry albo nie, więc ciuch dobrze leży lub źle. I też nie zauważyłam, aby
        rozmiarówka była inna w różnych sklepach. Mam rozmiar jaki mam i koniec, zawsze
        jest dobrze. Ale może ja mało wymagająca jestem, nie wiem..
        • ensoleillement Re: Czy projektanci mają mózg??? 23.02.08, 18:40
          Aha i jeszcze jedno- jeśli produkuje się bluzki z diamencikiem/haftem czy innym
          to najwidoczniej jest na nie zapotrzebowanie. Gdyby lepiej schodziły gładkie,
          robiono by gładkie. Jest oczywiste, ze dla niektórych klientek ten diamencik
          bedzie głowna atrakcja i spowoduje, ze kupi te bluzke a nie inną podobną w
          sklepie obok. Kwestia gustu, gusta są jak wiadomo różne...:)
          • kochanica-francuza ensoleillement - OT 23.02.08, 19:04
            Co oznacza twój nick? Bo ja, jak sam nick wskazuje ;-), najlepsza jestem w
            niemieckim, francuski raczej słabo...
            • ensoleillement Re: ensoleillement - OT 23.02.08, 20:25
              :) to nasłonecznienie (soleil-słońce). czasem jak się człowiek uczy języka to
              dziwne słowa zapadają mu w pamięci, tak było z tym, pewnie musiałam powtarzać
              parę razy na jakiś egzamin, tudzież przepisać 100 razy bo nie umiałam pisowni;)
              francuskiego uczyłam się dawno i w sumie niewiele pamiętam.

              moim ulubionym angielskim słowem jest diarrhoea (rozwolnienie), ale z wiadomych
              przyczyn nie byłoby dobre na nicka:) powody jak wyżej, za nic nie moge
              zapamietac pisowni:)
          • swierszczowa1 Re: Czy projektanci mają mózg??? 24.02.08, 01:05
            Wcale nie jestem pewna czy to takie logiczne jest. Widuję np. wiele
            kobiet którym koszula rozchodzi się na biuście (takie dziurki miedzy
            guzikami się robią), natomiast na brzuchu i w ramionach jest ok,
            albo nawet za luźna. Nigdy natomiast nie widziałam kobiety której
            koszula rozchodziłaby się na brzuchu a na biuście była w sam raz.
            Wiec szyją zgodnie z zapotrzebowaniem? Czy raczej zgodnie z swoimi
            upodobaniami?
            • kochanica-francuza Re: Czy projektanci mają mózg??? 24.02.08, 15:58
              ktoś kiedyś pisał, że to jest tak, jakby wziąć ciuch pasujący na bardzo drobną
              dziewczynę z nadwagą, po czym powiększyć model - i to jest właśnie w sklepach
          • miang Re: Czy projektanci mają mózg??? 24.02.08, 14:26
            moze tez chodzi o to ze bluzka z diamencikiem szybciej sie znudzi i klientka
            pobiegnie po nastepna?
      • besame.mucho Re: Czy projektanci mają mózg??? 24.02.08, 09:18
        W większości sklepów pełno takich udziwniaczy.
        Spodnie - albo jakieś wytarcia/przetarcia/dziury, albo jakieś
        świecidełka przylepione (tak, najgorsze są przylepione, bo odpruć to
        prawie wszystko można, ale z tym klejem już sobie nie tak łatwo
        poradzić)
        Bluzki - to samo, tylko częściej niż na spodniach
        Torebki i buty - no to już szczyt. W grudniu przez ponad pół
        miesiąca szukałam torebki. Bo miała być duża, czarna, skórzana i
        prosta. Przelazłam chyba wszystkie sklepy w warszawie. No niby
        koniec końców nie żałuję, bo wreszcie znalazłam taką, która naprawdę
        bardzo mi się podoba, ale ile ja się wcześniej nachodziłam... i w
        żadnym z tych sklepów nie było nawet takiej, że "jak nie znajdę
        idealnej to po tę wrócę".

        Do przerabiania ciuchów jestem przyzwyczajona, zazwyczaj jak coś
        kupię to muszę trochę zmienić (odpruć owe ozdupki, doszyć guziczek w
        biuście żeby się nie rozchodziło, albo zwęzić w talii żeby nie
        wyglądało w jej okolicach jak wór). Najgorzej jak ciuch fajny, a tak
        trwale zeszpecony, że nie da się go uratować.
        • xtrin Re: Czy projektanci mają mózg??? 24.02.08, 14:48
          besame.mucho napisała:
          > i w żadnym z tych sklepów nie było nawet takiej,
          > że "jak nie znajdę idealnej to po tę wrócę".

          Jakbym o sobie czytała :).
          Dodam, że było natomiast sporo takich, że "jakby tylko nie miała tego
          nieusuwalnego pierdoła to byłaby super".
          • besame.mucho Re: Czy projektanci mają mózg??? 24.02.08, 16:00
            Prawda, było :)
            Największe rozczarowanie było chyba w Salamandrze (chyba, bo tyle sklepów wtedy przełaziłam że już nie jestem pewna czy to na pewno był ten) - stało sobie takie coś w gablotce, dokładnie takie jak chciałam. Proste, czarne, bez żadnych "uświetnień". Poprosiłam ekspedientkę żeby otworzyła gablotkę, bo chciałabym tę torebkę z bliska obejrzeć. Ona wyjmuje, odwracam a tam... z drugiej strony olbrzymia lśniąca srebrna klamra. Ale tak obrzydliwa, że chyba w życiu nie widziałam brzydszej. Musiała się któraś zagapić wstawiając tam tę torebkę, bo zazwyczaj to się jednak wstawia czymś takim do przodu. A już wtedy myślałam, że znalazłam fajną, prostą czarną torbę...
            • xtrin Re: Czy projektanci mają mózg??? 24.02.08, 16:19
              besame.mucho napisała:
              > Musiała się któraś zagapić wstawiając tam tę torebkę,
              > bo zazwyczaj to się jednak wstawia czymś takim do przodu.

              A ja czasami zaczynałam już podejrzewać, że one to specjalnie robią, żeby
              rozbudzić moje nadzieje, by następnie je okrutnie zdeptać.
              Ileż to razy pędziłam przez sklep ku Torbie Idealnej, by ze zgrozą odkryć, że po
              stronie niewidocznej (odwróconej, przykrytej innymi torebkami, zakrytej półką
              czy ceną) ma owa Ozdobnik - klamrę, kamyczek, wstawkę z wężowej skórki,
              łańcuszek, zameczek, futerko, diamenciki, uszko, koronkę (!) czy różowe
              serduszko (!!).
            • kochanica-francuza Re: Czy projektanci mają mózg??? 24.02.08, 16:34
              besame.mucho napisała:

              > Prawda, było :)
              > Największe rozczarowanie było chyba w Salamandrze (chyba, bo tyle sklepów wtedy
              > przełaziłam że już nie jestem pewna czy to na pewno był ten) - stało sobie tak
              > ie coś w gablotce, dokładnie takie jak chciałam. Proste, czarne, bez żadnych "u
              > świetnień". Poprosiłam ekspedientkę żeby otworzyła gablotkę, bo chciałabym tę t
              > orebkę z bliska obejrzeć. Ona wyjmuje, odwracam a tam... z drugiej strony olbrz
              > ymia lśniąca srebrna klamra.

              Takie chwile są straszne!
      • szadoka Re: Czy projektanci mają mózg??? 25.02.08, 15:02
        Najgorsze , ze takie "cuda" ludzie kupuja. Widzialam niedawno panne z torebka na
        ktorej role ozdoby pelnila klodka ( nie mala zgrabna klodeczka).Ilosci blach i
        nitow nie wspomne.
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja