Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ

      strojenie sie kobiet

    09.04.09, 10:17
    Na mojej uczelni czuje sie jak na konkursie miss polonia - niemal
    wszystkie dziewczyny wystrojone (skapo!), wymalowane, przychodza na
    zajecia w krotkich spodniczkach i na szpilkach. Jednoczesnie panowie
    zupelnie sie nie staraja - dzinsy i niewyprasowana koszula to ich
    standardowy stroj (zero wysilku). W sumie uwazam, ze maja racje: nie
    traca czasu na bzdury tylko poswiecaja na nauke - za to my
    dziewczyny zamiast merytorycznie jestesmy oceniane po wygladzie (i
    sie na to zgadzamy!). Sama nie wiem jak walczyc z ta sytuacja -
    probuje przekonywac kolezanki, zeby mniej sie stroily, ale to walka
    z wiatrakami??
      • naprawdetrzezwy A co cię to obchodzi 09.04.09, 10:59
        jak ktoś przyszedł wystrojony?

        Zajmij się sobą i nauką.
        • adelamoniada Re: A co cię to obchodzi 09.04.09, 11:32
          Najprosciej tak powiedziec - zajmij sie soba, niech kazdy robi co
          chce. Calkowicie ignorujesz w ten sposob problem presji srodowiska,
          ktore narzuca ci jak masz wygladac, jak masz sie zachowywac itd.
          • malagracja Re: A co cię to obchodzi 09.04.09, 16:35
            Środowisko (jeżeli juz to tak nazywamy) narzuca Ci byś wyglądała schludnie.
      • nekomimimode Re: strojenie sie kobiet 09.04.09, 11:43
        szkoda ,ze jesteś trollem , bo bym z tobą pogadała
      • siegfriedswaelderin Re: strojenie sie kobiet 09.04.09, 16:15
        adelamoniada napisała:
        > Na mojej uczelni czuje sie jak na konkursie miss polonia - niemal
        > wszystkie dziewczyny wystrojone (skapo!)

        Ja się nie mogę oprzeć i jednak zapytam.
        Co to znaczy "skąpo wystrojona"?
        No bo sjp.pwn.pl/lista.php?co=sk%B1po mówi mi, że "skąpy" to:
        1. «nadmiernie oszczędny, żałujący wszystkiego sobie i innym»
        2. «używający mało czegoś»
        3. «zbyt mały lub występujący w zbyt małej ilości»
        Czyli "skąpo wystrojona" = "oszczędnie, zbyt mało wystrojona".
        Więc w czym problem?

      • malagracja Nie odbieraj im przyjemnosci! :) 09.04.09, 16:32
        Uważam, że strojenie się jest jedną z naszych babskich przyjemności :) Juz jako
        małe dziewczynki przebieramy się w sukienki i szpilki mamy, żeby wyglądać jak
        dama :-) Absolutnie nic złego w strojeniu się nie widze.

        Mysle, że Ci nie chodzi tyle o "strojenie się" a gust innych dziewczyn. W Twoich
        ustach "strojenie się" ma wydźwięk perojatywny, wiec śmiem twierdzić, że Twoje
        kolezanki ubierają się niestosownie?

        Jeżeli tak jest oczywiście masz prawo zwrócić uwagę koleżance w stylu: "Baśka,
        na wykład tak nie wypada. Ale za to w knajpie, zrobisz ekstra wrażenie w tej
        bluzce".

        Możesz bardziej przybliżyć zjawisko? :-)
        • rei-ko Re: Nie odbieraj im przyjemnosci! :) 09.04.09, 17:09
          pewnie chodzi o to, że jak dziewczyna przydzie na uczelnię ubrana jak do klubu to prowadzący stwierdzą, że na pewno ma pusto w głowie, z drugiej strony jeżeli nawet chcemy wyglądać inaczej niż pozostałe dziewczyny to pewnie zostanie stwierdzone, że jest z nas brzydki kujon, z którym nie warto się zadawać chyba, że zagadać o notatki ;) a z takim stereotypem ciężko walczyć, jeżeli nie jest się superprzebojowym... ogólnie i tak źle i tak niedobrze
          • malagracja Chyba jest inaczej :) 09.04.09, 17:15
            "Strojenie się" może mieć wydzwięk pozytywny i negatywny:
            a) pozytywny, kiedy dbamy o siebie, a inni zazdroszcza nam i mowią, że sie "stroimy"
            b) negatywny, kiedy wyglądamy niestosownie do okazji ["Wystroilas sie jak struś
            na Boże Ciało"], a inni mówią szczerze co widzą :-)

            Intuicja mi podpowiada, że autorka watku wpisuje się w wersje a). :)
            • black_magic_women Re: Chyba jest inaczej :) 09.04.09, 21:08
              malagracja napisała:


              ["Wystroilas sie jak struś
              > na Boże Ciało"],


              Chyba STRóż?!
              Proles,paroles
              • nessie-jp Re: Chyba jest inaczej :) 09.04.09, 21:13
                > ["Wystroilas sie jak struś
                > > na Boże Ciało"],
                >
                >
                > Chyba STRóż?!

                Przewróciłam się... :D

                A na Forum Humorum wisi wątek o przekręconych idiomach
                • malagracja Re: Chyba jest inaczej :) 09.04.09, 21:57
                  Struś!!!
                  Moja Babcia zawsze tak mówi!!!
                  :) :) :)
                  • nessie-jp Re: Chyba jest inaczej :) 09.04.09, 22:00
                    malagracja napisała:

                    > Struś!!!
                    > Moja Babcia zawsze tak mówi!!!
                    > :) :) :)

                    Już przepadło, od tej pory i ja tak będę mówić :) Wrzuciłam na FH...
                    • black_magic_women Re: Chyba jest inaczej :) 10.04.09, 10:42
                      nessie-jp napisała:

                      > malagracja napisała:
                      >
                      > > Struś!!!
                      > > Moja Babcia zawsze tak mówi!!!
                      > > :) :) :)
                      >
                      > Już przepadło, od tej pory i ja tak będę mówić :) Wrzuciłam na FH...
                      >


                      Tylko czekać jak bohaterka "Brzyduli"zacznie tak mówić;)
                  • keepersmaid Re: Chyba jest inaczej :) 09.04.09, 23:20
                    Miodzio z tym strusiem.
                    • princessofbabylon Re: Chyba jest inaczej :) 12.04.09, 13:07

                      Wyobraziłam sobie tego strusia przystrojonego w jakieś fatałaszki :)
                      Skąd ludzie mają takie pomysły?
                      • pianazludzen Re: Chyba jest inaczej :) 12.04.09, 14:28
                        i to na dodatek koniecznie w boze cialo ten strus sie tak wystroil, haha:) swietne!
      • dakota77 Re: strojenie sie kobiet 09.04.09, 16:33
        Rany, co to za uczelnia? :) U mnie nikt tak nie wygladal:)
      • hazel_dobkins Re: strojenie sie kobiet 09.04.09, 17:31
        adelamoniada napisała:
        Sama nie wiem jak walczyc z ta sytuacja -
        > probuje przekonywac kolezanki, zeby mniej sie stroily, ale to
        walka
        > z wiatrakami??

        Nie odgrywaj kaznodzieji, a energię na "walkę", jak to określasz,
        poświęć jakiejś bardziej słusznej sprawie, niz wygląd koleżanek.

        Z czasów studiów pamiętam, że każdy wydział na mojej uczelni,
        rządził się trochę innymi modowymi trendami...Inaczej nosiła się
        filozofia, inaczej pedagokika, a jeszcze inaczej prawo i grafika np.
        Nie było też sytuacji, że błyskająca udem, była oceniana
        niemerytorycznie - ale to już wewnętrzne sprawy samego wydziału.
      • foamclene Re: strojenie sie kobiet 09.04.09, 18:41
        e to ja bym wolala palacych przekonywac zeby nie palili :)
        strojenie sie jakos malo szkodliwesie wydaje przy innych nalogach
        ;)
      • nessie-jp Re: strojenie sie kobiet 09.04.09, 18:53
        Dopóki nie krytykują innych (albo wykładowczyń) to nie ma problemu, nie obchodzi
        cię to.

        Gorzej, jak przez większość wykładu za plecami słychać jednostajny monolog na
        temat "O, a ta znowu w dżinsach i koszuli w kratkę, jaka wieśniara, a tamta
        skarpetki w misie, nienormalna, ile ma lat, dwanaście? A ta jak mogła założyć
        płaskie buty do spódnicy, wygląda jak kaczka, a tamta w czarnych rajstopach jak
        na pogrzeb, a tamta..." I tak w koło Wojtek przez 1,5 godziny :D

        Wówczas należy przed wykładem zająć strategiczne miejsce z dala od
        sartorialistki i pilnować się na przyszłość, żeby przypadkiem koło takowej nie
        usiąść.
        • zawszezabulinka Re: strojenie sie kobiet 09.04.09, 23:16
          u mnie sie nie zdarzaja kobiety - wyzywajaco ubrane.
          u mnie sie zdarzaja ludzie
          - kobiety ktore maja kilo pomaranczowej tapety, platynowy blond, polmetrowe
          tipsy i pelno czarno-srebno-zlotej odziezy, szpilki. ale nie jest wyzywajaca.
          jest tandetna, modelka z wybiegu i uwazana z gory, za idiotke. niestety,
          slyszalam nawet ze to prawda,a tak sie stalo ze przy mnie mowila kolezanka do
          drugiej : "o.. idzie, szkoda ze nie slyszalas co ona opowiadala jak palila
          papierosa. ona jest glupia idiotka, posikalabys sie ze smiechu"

          jak wchodzi taka na aule, to slysze smiechy i teskty : "przyszla tleniona
          tipsiara. boze kochany"
          - ludzie ktorzy nie dbaja o siebie i maja lachy na siebie. generalnie - ludzie
          nieco puszysci, stroj : bluza polarowa,szerokie jeansy, jakies adidasy, odrosty,
          zaniedbane wlosy, kucyk, brak makijazu (u dziewczat)
          - ludzie ktorzy sie ubieraja zgodnie z z moda/zakladaja co im pasuje na figure.

          - mezczyzni : jeasny, bluza, ogolnie dres, najczesniej adidasy jakis sie zdarzy
          w malo formalnej koszuli i swetrze (teraz jest cieplo wiec sie to zmieni)

          a w co sie maja dziewczyny ubierac?
          stroj galowy, a faceci w garnitur?
          • angazetka Re: strojenie sie kobiet 10.04.09, 01:04
            > - ludzie ktorzy nie dbaja o siebie i maja lachy na siebie.
            generalnie - ludzie
            > nieco puszysci, stroj : bluza polarowa,szerokie jeansy, jakies
            adidasy, odrosty,
            > zaniedbane wlosy, kucyk, brak makijazu (u dziewczat)

            Wszystkie puszyste tak się ubierają? Bo jakaś dziwna ta
            klasyfikacja...
          • bgoralska1972 Re: strojenie sie kobiet 10.04.09, 08:33
            Ale dyskusja. Ja tam sobie myśle, niech każdy się ubiera jak chce, byle miał coś
            w głowie i się uczciwie przygotowywał do egzaminów.
          • croyance Re: strojenie sie kobiet 17.04.09, 19:26
            "przyszla tleniona
            tipsiara. boze kochany"

            A to jest juz chamstwo. Nie nalezy krytykowac niczyjego wygladu, bez
            wzgledu na to, czy ma tipsy, czy zielone rajstopy, czy jest garbaty.
            Co Wam do tego, ze dziewczyna jest tleniona? Dajcie zyc innym.
      • angazetka Re: strojenie sie kobiet 10.04.09, 01:06
        Nie znam takich problemów z uczelni, każdy przychodzi ubrany jak
        chce, a rewii mody nie ma. Nikt nikogo za wygląd nie ocenia. Nie
        wyobrażam też sobie, by jakiejś dziewczynie strojenie się zabierało
        tyle czasu, że aż "kradło" go nauce - może w jakiejś Wyższej Szkole
        Wszystkiego Najlepszego tak jest?
      • lilly_marlenne o rety, rety... 10.04.09, 06:53
        Mam wrażenie, jakbym Cię znała, albo byłabyś nośnikiem idei przyświecających moim współtowarzyszkom studenckiej niedoli :>

        Co Cię to obchodzi? Gryzie Cię to, że ktoś będąc dorosłą osobą potrafi pogodzić naukę z dbaniem o wygląd?
        co jest w ubiorze koleżanek nie takiego? z gołą pupą chodzą?
        czy dekolt jest o pół centymetra za głęboki?
        wiesz, z reguły na studiach nikt nie zwraca uwagi na to, w czym przychodzą studenci. jeden wygląda lepiej, drugi gorzej, ale ogólnie pozytywnie rozpatrza się fakt, że ktoś wygląda dobrze.
        zazdrościsz, czy jak?
      • gabrielafrancuz Re: strojenie sie kobiet 10.04.09, 10:23
        adelamoniada napisała:

        (...)
        > Jednoczesnie panowie
        > zupelnie sie nie staraja - dzinsy i niewyprasowana koszula to ich
        > standardowy stroj (zero wysilku). W sumie uwazam, ze maja racje: nie
        > traca czasu na bzdury tylko poswiecaja na nauke - za to my
        > dziewczyny zamiast merytorycznie jestesmy oceniane po wygladzie (i
        > sie na to zgadzamy!). Sama nie wiem jak walczyc z ta sytuacja -
        > probuje przekonywac kolezanki, zeby mniej sie stroily, ale to walka
        > z wiatrakami??

        Och, jacy ci faceci mądrzy, mądrzejsi od nas, głupich gęsi - nie dbają o wygląd,
        tylko zaharowywują się na śmierć :] <IRONIA>, gdyby ktoś nie zauważył.
        Nikt nie każe chyba Ci się stroić, ani nie wywiera na Tobie presji, że nie zdasz
        egzaminu, jeśli nie przyjdziesz w mini? Udowodnij jednemu seksiście z drugim, że
        można oceniać Cię po czym innym, niż po głębokości dekoltu. Myśl o sobie, całego
        świata nie nawrócisz.
      • miska_malcova Re: strojenie sie kobiet 10.04.09, 10:25
        adelamoniada napisała:

        > Na mojej uczelni czuje sie jak na konkursie miss polonia - niemal
        > wszystkie dziewczyny wystrojone (skapo!), wymalowane, przychodza na
        > zajecia w krotkich spodniczkach i na szpilkach. Jednoczesnie panowie
        > zupelnie sie nie staraja - dzinsy i niewyprasowana koszula to ich
        > standardowy stroj (zero wysilku). W sumie uwazam, ze maja racje: nie
        > traca czasu na bzdury tylko poswiecaja na nauke - za to my
        > dziewczyny zamiast merytorycznie jestesmy oceniane po wygladzie (i
        > sie na to zgadzamy!). Sama nie wiem jak walczyc z ta sytuacja -
        > probuje przekonywac kolezanki, zeby mniej sie stroily, ale to walka
        > z wiatrakami??

        czy to atmosfera przedświąteczna nastroiła Cię do takich przemyśleń? :-) Zabawny
        post
        • yavanna86 Re: strojenie sie kobiet 12.04.09, 11:14
          jakby podbiegła do mnie jakaś koleżanka z tekstem "nie strój się tak", to chyba
          bym jej w twarz parsknęła śmiechem;)))

          może trzeba kierunek zmienić? nadprodukcja tandetnych lasek i tipsiar średnio
          świadczy o poziomie uczelni... a jeśli są ubrane ładnie, tylko wg Ciebie za
          skąpo, to nie widzę problemu, pewnie nie na Tobie chcą tym wywrzeć wrażenie :P
      • sabriel Re: strojenie sie kobiet 12.04.09, 13:46
        Jak takie wypacykowane to może męża sobie na uczelni szukają.
        W niektórych kręgach panuje przekonanie, że jak na studiach nie znajdziesz
        faceta to już nigdy, he he he .
        • croyance Re: strojenie sie kobiet 17.04.09, 19:44
          Nie ma sie z czego smiac, inteligentna kobieta, ktora chce zalozyc
          rodzine, ma prawo szukac partnera i na studiach, calkiem to
          nieglupie.
      • ensoleillement Re: strojenie sie kobiet 12.04.09, 15:46
        również proponuję zająć się sobą, ale tak na poważnie, może jakaś
        mała terapia?
        • kalincia Re: strojenie sie kobiet 12.04.09, 16:07
          u mnie w grupie z kolei nie zauważylam nadmiernego strojenia się
          dziewczyn. są one ubrane schludnie, ale część bardzo "porządnie".
          Zero dekoltów, dżinsy i koszulka/bluzka pod szyję, zimą golf.. parę
          nie ma żadnego makijażu, wcale się nie malują.
          zdarzają się wspomniane wyżej skarpetki w misie, krokodyle i kotki,
          co jakoś nikomu nie przeszkadza :)
          niepomalowane paznokcie także sa czyms normalnym i naprawdę cieszę
          się, że mam takie koleżanki. wolę naturalną skromność niż wymalowane
          gimnazjalistki z toną tapety, gołym brzuchem i co chwilę nowym
          kolorem włosów.

          generlanie troszkę przeraża mnie dzisiejszy wygląd ok. 13-17latek ..
      • babka-lancetowata przypomniałyście mi moje koszmary z liceum... 12.04.09, 19:43
        Nauczycielki myślały stereotypowo: mądra dziewczyna/kobieta to źle ubrana kobieta. Polonistka robiła mi aluzje przy całej klasie, że "niektórzy muszą codziennie zakładać inną bluzkę" (czyli ja). A nie chodziłam w jakichś wydekoltowanych czy rażąco kolorowych bluzkach. Na wywiadówkach podejmowały z moją matką tematy, dlaczego ja się staram w szkole innym podobać, skąd biorę pieniądze na stoje itd.

        Nie muszę wam chyba mówić, że dużo czasu musiało upłynąć, zanim przeglądając się w lustrze czy zakładając codziennie inną bluzkę wyzwoliłam się od poczucia winy, że to coś złego.
        • gabrielafrancuz Re: przypomniałyście mi moje koszmary z liceum... 12.04.09, 21:29
          Jezu... Co to za szkoła, i co to za czasy?
          • babka-lancetowata Re: przypomniałyście mi moje koszmary z liceum... 13.04.09, 12:43
            Liceum kończyłam 10 lat temu, uchodziło za prestiżowe, ale nie miało niczego wspólnego z katolickim. Nie muszę chyba dodawać, że obowiązkowo trzeba było zmieniać obuwie, żeby szanować pracę sprzątaczek, przy czym nie mogły być to adidasy czy tenisówki, tylko takie laczki jak po domu. Bo tylko wtedy nauczyciele mieli pewność, że obuwie zostało zmienione.
            • iluminacja256 Re: przypomniałyście mi moje koszmary z liceum... 13.04.09, 14:15
              Współczuję. Tez miałam parkiet w szkole i tez trzeba było zmieniać
              obuwie, ale nikt nie wpadała na jakiś idiotyczny pomysł laczków ( w
              tym mozna sobie szrobić niezłą krzywdę na schodach, jak ktoś
              popchnie, albo nadepnie - wyobrazni to w twojej skzole nie mieli)

              Natomaist co do polonistki to sorry, ale kolezanko, byłaś juz w tym
              wieku, z e mogłaś jej tak pojechąc, ze jezyka by zapomniała. Jelsi
              tego nei zrobiłas - sama rozumiesz- czasem oportunizm pakuje sie w
              nas na własną prosbę.
              • babka-lancetowata Re: przypomniałyście mi moje koszmary z liceum... 13.04.09, 16:28
                iluminacja256 napisał:
                > Natomaist co do polonistki to sorry, ale kolezanko, byłaś juz w tym
                > wieku, z e mogłaś jej tak pojechąc, ze jezyka by zapomniała. Jelsi
                > tego nei zrobiłas - sama rozumiesz- czasem oportunizm pakuje sie w
                > nas na własną prosbę.

                Nie zapominaj, że chciałam zdać maturę, a 10 lat temu miała ona charakter wewnętrzny i nie do końca anonimowy. W dodatku tylko ta polonistka sprawdzała prace maturalne naszej klasy, bo to był "profil humanistyczny", a ona była polonistką najstarszą stażem.

                Wtedy być może nawet wierzyłam, że skoro większość uczniów/uczennic chodzi w jednym swetrze przez cały tydzień, to ja faktycznie jestem dziwna i "chcę się wywyższać".

                Teraz podobno w tej szkole zmieniło się na lepsze, starsi nauczyciele odeszli na emerytury i przyszli nowi bardziej normalni.

                Naszły mnie takie ogóle refleksje, że często otoczenie chce wpędzać dobrze ubrane kobiety w poczucie winy, przypisując im jakieś negatywne cechy, że np. są puste, próżne, chcą się wywyższać, albo chcą znaleźć męża, odbić go koleżance czy też nikt ich dawno nie przeleciał dlatego muszą się tak stroić itd. W sumie ciekawe zjawisko psychologiczno-socjologiczne takie dorabianie ideologii. Dla odmiany zauważyłam, że o dobrze ubranych mężczyznach mówi się, że "wyglądają gejowato".

                Oczywiście rozsądni i kulturalni ludzie tak nie mówią, ale wiadomo, że w szkole czy pracy musimy się liczyć ze spotkaniem ludzi różnego pokroju.
                • black_magic_women Re: przypomniałyście mi moje koszmary z liceum... 13.04.09, 17:12
                  Moja matura też była 10 lat temu.Pamiętam,że wychowawczyni jeszcze w trzeciej
                  klasie mówiła na wywiadówkach ,żeby dziewczynki sie nie malowały do
                  szkoły.Liceum normalne,publiczne,nieekskluzywne;)
                  • gabrielafrancuz Re: przypomniałyście mi moje koszmary z liceum... 13.04.09, 17:14
                    "Dziewczynki"... Boże, 17, 18-latki to prawie dorosłe kobiety...
                • iluminacja256 Re: przypomniałyście mi moje koszmary z liceum... 14.04.09, 09:17
                  >Nie zapominaj, że chciałam zdać maturę, a 10 lat temu miała ona
                  >charakter wewnętrzny i nie do końca anonimowy

                  A to dziwne, bo pamietam, ze była wewnętrzna, ale w pełni anonimow i
                  bardzo tego przestrzegano - zreszta , zdecydowanie na wyzszym
                  pozimie niz obecna, niestety...No dobra, nei będę sie czepiać dodam
                  tylko jefdno - bardzo czesto ludzie wychodzą z twojego załozenia nie
                  tylko w szkole, ale na uczleni, w pracy , w jakichś grupach i w
                  rezultacie zamiast uszczypliwie i ironicznie odreagować zamykajac
                  tym papę krytykantowi, pozwalaja miesiecami i latami na przytyki,
                  czując się coraz gorzej. Zazwyczaj to jednak nie warto - zauważ, ze
                  te wtrętyomijaja osoby bezczelne, które odpyskują w dwójnasób.
                  • babka-lancetowata Re: przypomniałyście mi moje koszmary z liceum... 14.04.09, 10:29
                    iluminacja256 napisał:
                    > A to dziwne, bo pamietam, ze była wewnętrzna, ale w pełni anonimow i
                    > bardzo tego przestrzegano

                    Chodzi o to, że polonistka przez 4 lata sprawdzania różnych wypracowań znała charaktery pisma swoich uczniów i chociażby przez to nie była ta matura anonimowa. A ona innych klas nie sprawdzała, tylko humanistyczne. Ja zresztą miałam i mam dość charakterystyczy charakter pisma.
                    • lilly_marlenne mobbing 14.04.09, 12:10
                      Dziewczyno (kobieto? przepraszam, nie chcę urazić :) ), toż właśnie z tego powodu gdzieś tam niżej napisałam - z takich powodów się zmienia LO.
                    • jeriomina Re: przypomniałyście mi moje koszmary z liceum... 17.04.09, 21:51
                      Jakieś straszne rzeczy tu piszecie. Ja też robiłam maturę 10 lat temu i od I
                      klasy ostro eksperymentowałam z makijażem - nigdy nic nie usłyszałam od nikogo,
                      zmieniałam bluzki nawet kilka razy dziennie bo przecież w tym okresie hormony
                      szaleją mimo antyperspirantu:( nie wyobrażam sobie, żeby ktoś zwrócił na to
                      uwagę. U mnie w liceum liczyło się jak ktoś się odnosi do nauczyciela i jak się
                      uczy - to przede wszystkim. Byłam druga w klasie i miałam spokój.
        • lilly_marlenne coś jest takiego w polonistkach ;) 14.04.09, 07:37
          Studiuję polonistykę i niestety wśród dwudziestojednoletnich kobiet poglądy są w 80% takie same - na zajęciach z dydaktyki padam, mdleję i apopleksji dostaję.
          Słyszę tam teksty takie, jak:
          "Nauczycielce nie wypada się umalować!"
          "Nauczycielka musi być skromna (i do mnie ---> musisz k... chodzić w tych "modnych" dżinsach?)!"
          "Nauczycielce nie wypada po szkole z uczniem rozmawiać. Ach, to bałamucenie!"

          Nie wiem, skąd takie myślenie. I czemu akurat pośród przyszłych polonistek. Może to kwestia kompleksów, ale całe życie mierziło mnie włażenie komukolwiek w życie z buciorami.

          Widzisz, ja na Twoim miejscu zmieniłabym liceum. Maturę można/można było zdać wszędzie.
          Zdrowie i psychika liczą się bardziej.
          • iluminacja256 Re: coś jest takiego w polonistkach ;) 14.04.09, 09:22
            Heh, sugerowałabym w/w panienkom odpowiedziec trwestując pewnego
            Bogusława... - Co wy ku... wiecie o zyciu...

            A co do uczniów - pojadą im po rajtach jeszcze tak, ze zrozumieją ,
            ze skromna to musi być zakonnica, wstydliwa i skromna nauczycielka
            polskiego to byt , który ma przejebane od rana do wieczora, a czasem
            i w nocy :)))))))))Sorry, nie mogłam sobie odmówić.
          • angazetka Re: coś jest takiego w polonistkach ;) 14.04.09, 10:05
            Gdzie Ty studiujesz? Skończyłam polonistykę, takich czubków nie
            spotkałam :)
            • cherryhills Re: coś jest takiego w polonistkach ;) 14.04.09, 10:43
              Pamiętam, że jak byłam na 2 (może 3 roku) jedna z moich koleżanek
              umalowała usta na czerwono. Od innej usłyszała, że nie powinna sie
              tak mocno malować na zajęcia! Dodam, że towarzystwo uczelniane
              miałam w różnym wieku, bo nie wszyscy zaczęli studiować zaraz po
              szkole. Ona miała wtedy 26 czy 27 lat, ja 25. Powiedziałam wtedy, że
              dorosła kobieta chyba sama decyduje jak i gdzie się maluje, a poza
              tym że moim zdaniem wygląda ładnie. (Miała jasną cerę i ciemne
              włosy - pomadka tylko dodała jej uroku).
              Byłam zdziwiona, że ktoś w ogóle zwraca uwagę dorosłej osobie jak
              podlotkowi w gimnazjum.
            • lilly_marlenne UŁ :) 14.04.09, 12:07
              ;)
              • iluminacja256 Re: UŁ :) 14.04.09, 13:28
                Zaraz padne ze smiechu :)))))))))))))))))))))))

                Inna sprawa, z e katedra metodyki na tym wydziale zrzesza ludzi,
                którzy nie maja pojecia co to znaczy " byc modnie lub
                ekstrawagancko ubranym" - ale to juz przeszło ludzkie pojecie.
                Przepusciłabym przez ten wydział rzeke, zeby sie wreszcie
                przeczyscił z marazmu, nudnosci, bylejakosci i wsadzania łba w
                podłogę ze wstydu.

                sorry, ze tak pisze, ale od dawan wychodze z załzoenia, ze na I roku
                powinny byc tam obowiazkowe zajecia z psychologiem, który by was
                (czesc)nauczył ASERTYWNOSCI i PEWNOSCI SIEBIE - inaczej te
                panieneczki ida w zycie i wyją jak im 15 latek powie w klasie, z
                emaja dupe jak oborę ( a to sie zdarza:))))
                • lilly_marlenne Re: UŁ :) 14.04.09, 13:37
                  Uwaga o katedrze metodyki jest w stu procentach celna ;) Ale ja już kiedyś pisałam, że nie zwracam uwagi na ludzi źle lub nijak ubranych, bo po prostu nie jest to moja sprawa. Ale tej nijakości nie da się nie zauwazyć.

                  Za zajęciami z psychologii jestem jak najbardziej - wiesz, była kiedyś taka sytuacja podczas praktyk w podstawówce (tych grupowych), kiedy koleżanka nakrzyczała na śliczną, wybitnie śliczną i nad wiek dorosłą dziewczynkę z szóstej klasy, że jeśli będzie się malowała, to chłopcy będą ją wykorzystywać. Dziewczynka odparła, że ona właśnie tego chce, ale koleżanke wynosiłyśmy z lekcji :)))))

                  nie wiem, sytuacje takie, jak ta stworzona przez autorkę wątku są u mnie na porządku dziennym. okropna zazdrość i wsadzanie nosa w nie swoje sprawy. albo obłudne głaskanie po nowej fryzurze a za plecami wiadomo co.
                  nie umiem tego zrozumieć.
                  i naprawdę, nie przedstawiają takiego zachowania dziewczyny (kobiety!), które świetnie się uczą i dają innym do zrozumienia, że to nauka jest ważna.
                  przedstawiają je.... takie nijakie.
                  nie wiem co o tym sądzić. po prostu nie zwracam na to uwagi :)
                  • iluminacja256 Re: UŁ :) 14.04.09, 13:54
                    albo obł
                    > udne głaskanie po nowej fryzurze a za plecami wiadomo co.
                    > nie umiem tego zrozumieć.


                    Wiesz, co, powiem Ci szczerze - lej na to.

                    Zawsze miałam wrazenie, z e na tym wydziale połowa ludzi nie ma
                    swojego zycia i dlatego musi sie zajmować cudzym.

                    A poza tym inercja tego miejsca dobija - skończyć i uciekać- zycie
                    jest gdzie indziej:)
        • lilly_marlenne i tak na koniec... 14.04.09, 12:18
          Teraz jeszcze dodam - głupią matkę miałaś. Gdyby ktoś zapytał mnie, skąd moja córka ma pieniądze na codziennie nowej bluzki zakładanie, to w pysk bym strzeliła. Twoja mama mogła choć raz odpowiedzieć: "Czy zadawanie takich pytań wchodzi w zakres Pani obowiązków i jest Pani z nich rozliczana? Wpisuje je Pani do konspektów?"

          Nie można będąc dorosłą osobą pozwalać na to, aby ktoś nam mówił, co mamy robić.
          Myślę, że założycielka wątku jest zbulwersowana "strojeniem się" z powodów podobnych Twojemu przeżyciu licealnemu - ktoś powiedział, ktoś zgnoił - uwierzyła. Nie mówię tu, że Ty uwierzyłaś :)
          • maladalila Re: i tak na koniec... 15.04.09, 21:19
            Na przykładzie wypowiedzi koleżanki lilly_marlenne możemy zaobserwować, jak
            zmieniły się realia w naszych szkołach w ciągu tak krótkiego czasu, jakim jest
            dekada. Teraz napyskowanie nauczycielowi przy każdej możliwej okazji należy do
            obowiązków tak ucznia, jak i rodzica.
            • lilly_marlenne ą! ę! 15.04.09, 23:28

              Po pierwsze - nie jestem Twoją koleżanką :)
              Po drugie - zaproponowana przeze mnie reakcja nie jest żadną pyskówką, a jedynie kulturalnym zapytaniem potencjalnie skierowanym do obcej baby wtykającej nos w nie swoje sprawy :)
              Jeżeli dla Ciebie to pyskówka - pozwalaj dalej robić innym z Twoim życiem to, na co ci inni, a nie Ty, mają ochotę.
              Ale nie sugeruj mi braku taktu czy kultury, albo poniżania rangi zawodu nauczyciela (sama nim wkrótce będę), bo "żegnaj, Gienia, świat się zmienia", szkoła nie służy dziś przekazywaniu jakichś wartości, bo wartości to dzieciaki z neta albo telewizji "n" nowej generacji czerpią, poza tym rodzice coraz młodsi i coraz silniej wyznają pogląd, że "moja racja jest mojsza niż Twoja", zatem naprawdę nie uskuteczniajmy w wieku XXI jakichś totalitarnych przywilejów nauczycielskiego grona.


              A poza tym - ani nauczyciel, ani koleżanka. Wygląd to sprawa indywidualna. Naprawdę nic nikomu do tego, jak kto wygląda.
              Nawet "czystość" i "schludność" to pojęcia względne.
              Komuś śmierdzi - usiąść dalej, kogoś kole - wzrok odwrócić.
              • hermina5 Re: ą! ę! 16.04.09, 09:07
                >Komuś śmierdzi - usiąść dalej

                no to juz nie jest takie proste , bo smród rozchodzi sie dość
                demokratycznie i dociera wszędzie - co mozna zaobserwować po
                menelach w komunikacji miejskiej. Akurat z tym postulatem nie mogę
                siezgodzić, bo kiedyś mi się chłopak porzygał w sali, dlatego, z eod
                kolegi, do którego go pzresadzono, tak cuchneło. Takie cuda tez
                dziejąsie w szkole...
              • maladalila Re: ą! ę! 16.04.09, 17:15
                "Ale nie sugeruj mi braku taktu czy kultury, albo poniżania rangi zawodu
                nauczyciela (sama nim wkrótce będę), bo "żegnaj, Gienia, świat się zmienia",
                szkoła nie służy dziś przekazywaniu jakichś wartości, bo wartości to dzieciaki z
                neta albo telewizji "n" nowej generacji czerpią, poza tym rodzice coraz młodsi i
                coraz silniej wyznają pogląd, że "moja racja jest mojsza niż Twoja", zatem
                naprawdę nie uskuteczniajmy w wieku XXI jakichś totalitarnych przywilejów
                nauczycielskiego grona."
                - ... sugerować nie muszę, samo rzuca się w oczy...
                - ... będziesz nauczycielem... to wiele tłumaczy. I potwierdza moje obserwacje o
                lecącym na łeb, na szyję poziomie umysłowym osób uczących nasze dzieci. Coraz
                poważniej rozważam przejście na edukację domową.
      • agni71 Re: strojenie sie kobiet 15.04.09, 21:57
        Ach, przypomnialy mi sie czasy studenckie :-)
        To byly jeszcze dośc zgrzebne lata 90' - wiekszośc dziewczyn
        ubierała sie dośc elegancko, ale była to elegancja raczej stonowana.
        Po prostu, nie wrzucalysmy na siebie byle jakich, pierwszych z
        brzegu lachów, nie pasujacych do siebie. I pamietam, jak pewna
        (mloda) dziewczyna z Walii, ucząca u nas, stwierdziła kiedyś ze
        zdziwieniem, a moze i przekąsem, że my jesteśmy takie "dressed up".
        Pamietam, ze mnie to uderzyło.
        No cóż, ona faktycznie latała w nijakich portkach i rozciagnietym
        swetrze, więc moze raziło ja pewne wystudiowanie wyglądu u innych ;-)
        • hermina5 Re: strojenie sie kobiet 16.04.09, 09:09
          nie wiem, jak w Walii, ale generalnie Anglia daje duze pozwolenie na
          wyglądanie " jak sie chce|" - wiec moze dlatego tak to wyglądało.
      • brahenn Re: strojenie sie kobiet 15.04.09, 23:18
        W szkole średniej(liceum publiczne jakies 15 lat temu)- ubranie dramat - ciemna
        bluzka, jakieś spodnie czy spodnica i obowiązkowe buty z BIAŁĄ podeszwą żeby nie
        rysować parkietu. Makijażu brak - ewentualnie odrobina pudru na świecącą sie
        twarz. Moja wychowawczyni notorycznie nosila biale rajstopki i nie goliła nóg
        (bleh) a polonistka nosila czarne i nogi pudrowala więc wyglądało to jakby miala
        łupież na łydkach.
        Studia - ektrawagancji nie było - może dlatego że uczelnia techniczna, mieliśmy
        sporo praktyk w terenie trudno wybrać się na coś takoego w szpilkach
        Teraz- ubieram się stosownie do okazji i w to co mi pasuje - nie patrze ślepo za
        modą, nie jestem też konserwatywna.... ale przyznaje że lepszym okiem patrze na
        studentkę z dredami i tysiącem kolczyków która na egzamin (sesja
        letnia)przychodzi w bluzce koszulowej i jakiejś tam kiecce do kolan, niż na
        solarową lalunie z bluzeczką na ramiączkach i spodniczką nadającą sie na korty
        tenisowe (stringi widać)
        • zawszezabulinka o to jak sie kobiety stroja 17.04.09, 19:01
          siedziala taka franca na dworze (cieplo bylo, ale troche, bardziej wialo) miala
          klapeczki, top i futro na sobie <lol> wlosy miala zwiazane gumka jakby nie miala
          szczotki w domu (przeswity, niedociagniete do konca wlosy)

          z tylu za mna szla "blondi" w kowbojkach. kolezanka tekstem zarzucila ze mogly
          sie zamienic butami :)
      • disa tak... złe kobiety z nich... 17.04.09, 20:48
        za kłaki je.. do wanny i wyszorowac im ten makijaz szarym mydlem, a
        nastepnie w obłe stroje a'la wór na ziemniaki -byle po kostki i
        OCZYWISCIE trepy na nogi ;]

        SZPILEK się laskom na uczelni zachcialo...
        • zawszezabulinka Re: tak... złe kobiety z nich... 17.04.09, 21:32
          na uczelni sa kafelki, a jakby tak sie przerwocily i zlamaly noge?
          • ziemia.ognista Re: tak... złe kobiety z nich... 17.04.09, 21:59
            Widziałaś polskie chodniki? ;) Połamać nogi to akurat można wszędzie i w każdych butach.
        • iluminacja256 Re: tak... złe kobiety z nich... 18.04.09, 11:24
          Zeby było ciekawiej, nie wiem dlaczego, ale najciekawszy piruet
          zakończony pirzgnieciem o glebę na trudnym podłozu( kafelki,
          linoleum) przydarzył mi sie w glanach. nigdy nei zdarzyło mi sieto
          ani w koturnach, ani w butach na obcasie.


          Tak sobie pomyslałam, z e moze w glanach czlowiek chodzi z natury
          mniej uwaznie :)
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja