kalifaktor
02.06.09, 16:01
Spotkanie # 4, po lokalnych wypadach.Wspolny wyjazd do Sopotu
na trzy dni. Pogoda pod psem wiec plaza odpadala, nawet spacery po
plazy.
Zabralem ciuchy odpowiednie wedlug mnie na te okazje, czyli weekendowy
elegancki casual powiedzmy. Bez garnituru/ ow (!) ktorych mam dosc na
codzien i krawata ktorego unikam w weekendy. Bez koszul do garnituru.
Moze to nie ma znaczenia,ale ciuchy dobieram starannie, nie zaluje na
nie kasy i chyba mam niezle wyczucie w tych kwestiach.
No i zaczelo sie! Od komentarza ze moglbym sobie zrobic operacje oczu
by nie nosic wiecej okularow do komentarzy mego ubioru, typu: no
przeciez nie pojdziemy tam bo jak ty tam bedziesz wygladal w tych
portkach, koszulce etc. W koncu mowie to ja ide sam, hrabinia nie
chciala siedziec sama w hotelu wiec takze poszla, w sumie w tej niby
dyskotece przy Monciaku z drinkami po 60 zlotych i tak bylem
najbardziej wystrojony i trzezwy, chyba ze zlosci? Dodam, ze pannica
miala w torbie komplet kaszmirowych sweterkow, kotore zminiala co pare
godzin i ktore dla mnie akurat nie wydaja sie rewelacyjne w zadnym
aspekcie.
No coz, panna ekstra ale sobie chyba odpuszcze bo to chyba bedzie sie
dalej ciagnac a ja jednak nie mam zamiaru sie dostosowywac do dziwnyc
wymagan.