Dodaj do ulubionych

Ominąć pośrednika nieruchomości

IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 04.03.10, 19:15
Wczoraj podpisałem umowe z pośrednikiem nieruchomości na kupno
mieszkania. Czy moge ominąć posrednika kupujac mieszkanie przez moja
narzeczona od właściciela ktora nic nie podpisywała (i nie widnieje
na umowie pośrednictwa ) a pozniej po ślubie np po roku dopisac mnie
do własności ??
Z góry dziekuje za odpowiedzi
Obserwuj wątek
    • Gość: CV* Re: Ominąć pośrednika nieruchomości IP: 96.31.65.* 04.03.10, 19:54
      Nie prowokuj forumowych pośredników, bo i tak już mają ciężko
      zszargane nerwy po 2 latach zastoju na rynku. Zresztą i tak zaraz
      się tu ich zleci cała sfora i będą cię przeklinać po siódme
      pokolenie, że im ostatnią kromkę chleba z gardła wyrywasz, bo
      przecież te 15 tysięcy złotych za pokazanie klity w bloku im się
      słusznie należy bo tak ciężko pracują i zus płacą i nawet podatki.
      A co do meritum: przeczytaj dokładnie umowę którą masz z
      pośrednikiem, jak również tę, którą ma z nim właściciel. Tam jest
      wszystko napisane.
      Jeśli zajdzie sytuacja, w której jesteś zobowiązany do zapłacenia
      prowizji, a jej nie zapłacisz, to pośrednik może cię pozwać do sądu
      i wygrać. Czy taka sytuacja zachodzi w momencie, gdy mieszkanie kupi
      twoja narzeczona, nie wiem - czytaj w umowie.
      PS. Zamierzasz dać narzeczonej swoje pieniądze, żeby ona kupiła
      mieszkanie tylko na siebie? Hmm... no coż. Mało wiesz jeszcze o
      życiu, zdaje się.
    • zegmarek Re: Ominąć pośrednika nieruchomości 05.03.10, 10:31
      Jak już jesteś taki biedny , że musisz oszukiwać to zaproponuj pośrednikowi noc
      poślubną z narzeczoną. Jeden kant więcej nie robi różnicy. A i tak przed ślubem
      pewnie pójdziesz do spowiedzi a jak dasz więcej na tackę to i pokuta będzie nie
      duża.
      Pośrednikowi zostanie pewnie tylko satysfakcja , że kanciarz zawsze trafi na
      kanciarza i przyszła ,żona w podzięce przyprawi ci rogi.

      A tak na poważnie.
      Czasami chytry dwa razy traci. Jeżeli Pośrednik udowodni , przekazanie oferty a
      tym przypadku nie będzie to trudne to narzeczona nic nie zapłaci ale ty
      zapłacisz pośrednikowi odszkodowanie za utracony zarobek. Odszkodowanie może być
      wyższe niż prowizja.

      Marek Obtułowicz
      • bezpocztyonline Re: Ominąć pośrednika nieruchomości 05.03.10, 11:38
        zegmarek napisała:

        > A i tak przed ślubem
        > pewnie pójdziesz do spowiedzi a jak dasz więcej na tackę to i pokuta będzie ni
        > e
        > duża.

        A warunkiem odpuszczenia nie jest zadośćuczynienie?

        www.opoka.org.pl/biblioteka/H/HX/pasyjne_sp_06.html
        "Zadośćuczynienie jest czynnością religijną, która ma doprowadzić do naprawienia
        zła, które się wyrządziło. Z jednej strony ma ono wymiar naprawczy, z drugiej
        pokutny i edukacyjno-wychowawczy.
        (...)
        Nasze zadośćuczynienie domaga się także uwzględnienia osoby lub instytucji,
        która została przeze mnie skrzywdzona. Stąd musi ono przybrać konkretną
        czynność, działanie. Nie można poprzestać tylko na obietnicy, czy chęciach.
        Tutaj jest konkretne zadanie do spełnienia. Jeśli ukradłem, muszę oddać (...)
        Zasada sprawiedliwości — Oddaj każdemu, co mu się słusznie należy - domaga się
        tego zadośćuczynienia."

        Fakt, że te rozważania to już by należały do innego forum...
      • Gość: tMarek Re: Ominąć pośrednika nieruchomości IP: *.146.97.23.nat.umts.dynamic.eranet.pl 05.03.10, 14:17
        > Jeżeli Pośrednik udowodni , przekazanie oferty a
        > tym przypadku nie będzie to trudne to narzeczona nic nie zapłaci ale ty
        > zapłacisz pośrednikowi odszkodowanie za utracony zarobek.

        Chyba się mocno zagalopowałeś, panie pośrednik.
        Co znaczy ", przekazanie oferty(?)" i dlaczego jest ono zabronione pod groźbą
        zapłaty odszkodowania?? Nie wolno mi nikomu powiedzieć, że widziałem
        rzecz (choćby i mieszkanie, albo samolot) na sprzedaż? Czytałeś umowę, jaką
        podpisał Jan, żeś taki pewien? Chyba faktycznie macie nerwy w strzępach,
        pośrednicy ;) Bez urazy
        tyż Marek.
          • Gość: ehe Re: Ominąć pośrednika nieruchomości IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.10, 17:44
            luzik, spoko możesz wysłać narzeczoną "na figuranta"

            potem tylko spowiedź, rozgrzeszenie, komunia święta i wio. chociaż,
            w sumie, dy.mać pośredników to chyba nie grzech. chyba. tak mi się
            zdaje.
            ja tam zawsze wieczorem robię sobie taki mały rachunek zysków i
            strat (czyt. sumienia) i im więcej rodaków wydy.mam tym szczęśliwszy
            się rano budzę. my, polacy, mamy to po prostu w genach. co się
            dziwić, ponac 90% to katolicy (ze zdjęciem jp2 na głównej ścianie w
            chacie).



          • Gość: nerwowy Re: Ominąć pośrednika nieruchomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.10, 21:05
            tyżMarek napisał:
            "Chyba się mocno zagalopowałeś, panie pośrednik.
            Co znaczy ", przekazanie oferty(?)" i dlaczego jest ono zabronione
            pod groźbą
            zapłaty odszkodowania?? Nie wolno mi nikomu powiedzieć, że widziałem
            rzecz (choćby i mieszkanie, albo samolot) na sprzedaż? Czytałeś
            umowę, jaką
            podpisał Jan, żeś taki pewien? Chyba faktycznie macie nerwy w
            strzępach,
            pośrednicy ;) Bez urazy
            tyż Marek."

            "Dwa razy wygrałem w Sądzie sprawę podobnego typu..."

            Może, ewentualnie, przed Sądem Ostatecznym!
            Szanowny Zegarku! Jeśli kupujący podstawi Ci kolegę, znajomego,
            dalekieeeego krewnego, to ani Ty, ani Sond nie zrobicie NIC!
            Z tą "narzeczoną" może faktycznie można by jeszcze dyskutować...
            ... Nie próbuj straszyć ludzi "po forach"!
        • bezpocztyonline Re: Ominąć pośrednika nieruchomości 05.03.10, 22:31
          Gość portalu: tMarek napisał(a):

          > Co znaczy ", przekazanie oferty(?)"

          W tym wypadku: podanie adresu oferty osobie trzeciej.

          > i dlaczego jest ono zabronione pod groźbą
          > zapłaty odszkodowania??

          Bo adres oferty stanowi tajemnicę handlową.

          > Nie wolno mi nikomu powiedzieć, że widziałem
          > rzecz (choćby i mieszkanie) na sprzedaż?

          Wolno, ale nie wolno nikomu podać adresu tej oferty. A jeżeli się poda ten
          adres, a tamta osoba zechce kupić, to prowizję pośrednikowi zapłaci ten, kto ma
          zawartą umowę pośrednictwa i podał adres oferty osobie trzeciej.


          > Czytałeś umowę, jaką podpisał Jan, żeś taki pewien?

          W zasadzie wszyscy pośrednicy mają podobnie sformułowane umowy w tym zakresie.
          Skoro nieuczciwi klienci są do siebie podobni, to podobne stosuje się
          zabezpieczenia.

          • jeepwdyzlu ale po co gadacie ze złodziejami? 06.03.10, 14:23
            Chcą kraść?
            Ich życie, ich moralność, ich lustra w których oglądają swoje
            katloickie twarze...
            Chcą "dymać" pośredników?
            I tak będą próbować..
            Taka mentalność pewnego typu ludzi..
            Dymają swoje żony zamiast je kochać
            Dymają skarb państwa,kolegów, kontrahentów...
            I samych siebie - oszukując się, że DYMANIE to częste zjawisko..
            Otóż nie. Większość ludzi jest uczciwych.
            Na szczęście...
            jeep
              • Gość: ewa1 Re: ale po co gadacie ze złodziejami? IP: 85.222.87.* 06.03.10, 18:48
                no coz, ludzie byliby bardziej sklonni wspolpracowac z agencjami
                gdyby w tym widzieli sens.
                Rola agencji sprowadza sie czesto do skromnego zakresu uslug jakim
                jest podanie adresu nieruchomosci za bardzo duze pieniedze, bo
                nawet gdy agent oferuje pomoc, wolimy sami sprawdzic i zalatwic
                formalnosci. Jak tu zaufac profesjonalizmowi kogos kto 'sprzedaje'
                mieszkanie, o ktorych nic nie, oszukuje (metoda na 'mam bardzo
                zaiteresowana osabe ktora chce kupic/sprzedac') etc.
                • decort Re: ale po co gadacie ze złodziejami? 06.03.10, 19:57
                  ewa1, żeby ci podać adres (lub kilka adresów) nieruchomości pośrednik musi:
                  1) najpierw go mieć/ stopień zdobycia adresu bywa od łatwego po b. trudny:
                  a) telefon - koszt
                  b) internet, prasa - jakiś-tam koszt, ale głównie czas,
                  c) osobiste przemierzanie terenu w poszukiwaniu - koszt, czas, zdrowie,
                  umiejętność przekonywania
                  2) obejrzeć nieruchomość, wiedzieć jak wygląda, ale także zweryfikować jej
                  atrakcyjność i cenę
                  a) w tym, do nieruchomości dojechać na własny koszt i poświęcając na czas;
                  3) zweryfikować jej dokumenty
                  4) sfotografować obiekt
                  5) obejść dookoła
                  6) często udzielić porady prawnej właścicielowi (oczywiście bezpłatnie!) - ty
                  nawet nie wiesz ile się dzieje w tej kwestii zanim nieruchomość będzie w ogóle
                  sprzedawalna, zanim będziesz ją mogła kupić bezproblemowo i w miarę szybko; bo
                  ty przychodzisz już "na gotowe" lub w trakcie załatwiania.
                  7) ustalić z właścicielem realną cenę
                  8) opisać ofertę w bazie danych w odpowiedni sposób
                  9) zareklamować ją (internet, prasa, baner, ulotki itp), często wielokrotnie -
                  wszystko kosztuje.
                  Na końcu tego procesu zjawiasz się ty, i załóżmy, że dowiedziałaś się o
                  nieruchomości z ogłoszenia pośrednika (a gdyby jej nie reklamował?) i od razu
                  się nią zainteresowałaś, umówiłaś na spotkanie, obejrzałaś tylko tę jedną
                  nieruchomość i kupiłaś (sytuacja idealna, rzadko spotykana): i co? On ci TYLKO
                  przekazał adres (no, w skrócie; bo przecież tam z tobą pojechał - znów koszt i
                  czas, niepewnie przez niego zainwestowany, bo przecież nie wie jak ta
                  przejażdżka się skończy). Przekazał ci adres, ale żeby w ogóle mogło do tego
                  dojść musiał te min. 9 pkt wypełnić. Zrób to wszystko sama i od razu traf na to
                  czego chcesz (zobaczysz ile to czasu zajmuje). I weź pod uwagę, że pośrednik
                  żeby mieć 1 dobrą ofertę musi te czynności wykonać przynajmniej dla kilku ofert,
                  by to przesiać. Ja osobiście spędzam dziennie 2-3 godziny tylko na wstępne
                  wyszukiwanie, kontakty z potencjalnymi klientami/ sprzedającymi (i innymi
                  pośrednikami), z którymi potem może podejmę współpracę.
                  Tak jest do momentu "podania" ci adresu. A jak już się zdecydujesz na zakup to
                  dopiero się zaczyna.
                  To, że chcesz sama weryfikować dokumenty, ależ proszę bardzo! I tak ostatecznie
                  zrobi to notariusz. Ale notariuszom też pewnie nie ufasz. Tak więc rzeczywiście
                  powinnaś zrobić to sama.
                  Co do metod "sprzedażowych", no, nie żartuj! Jest ich wiele, m.in. ta, o której
                  wspomniasz. Tę akurat należy bardzo umiejętnie stosować, i najlepiej żeby to
                  była prawda :-) Natomiast w procesie handlowania (zresztą nie tylko), każdy
                  stosuje jakieś strategie, i jest to jak najbardziej normalne, byłoby podejrzane
                  gdyby tak się nie działo. Dotyczy to również naszych klientów, stosują strategie
                  wobec nas i wobec siebie wzajemnie, i nie ma w tym niczego dziwnego.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: ewa Re: ale po co gadacie ze złodziejami? IP: 85.222.87.* 06.03.10, 22:11
                    Wiekszosc dzialan ktore opisales to fikcja lub dzialania nie warte
                    tak duzych pieniedzy. A rzeczywistos wyglada jeszcze gorzej.
                    Sprzedajacy zwykle dostaje propozycje
                    1. nie bede ogladac mieszkania
                    2. skorzystam z pani zdjec ('ladne - po co robic nowe')
                    3. zjawie sie z 'kupujacym' jak sie trafi,
                    4. wezme prowizje 3% a wlasciwie 6% bo biore od obu stron ktore
                    bede 'reprezentowac' ale nie ma co sie martwic dopisze te 6% a
                    nawet wiecej do pani ceny (to ta weryfikacja ceny zapewne?),
                    5 dokumenty? - prosze przygowac (dokladnie jak piszesz, agent nic
                    nie weryfikuje liczac na notariusza).
                    6 Niektorzy jeszcze obiecuja 'bezpieczna tranzakcje przez
                    weryfikacje kupujach' (dobrze sie usmialam),
                    7 inni maja problem z czytaniem dokumentow ('niech Pani lepiej
                    sama powie co to jest bo sie jakos nie moge zorientowac').
                    etc
                    Tylko jedna agentka powiedziala szczerze 'no wie Pani co ja moge
                    zrobic - dam ogloszenie w gazecie, wyeksponuje zdjecia na naszej
                    wystawie moze ktos zadzwoni?'

                    Sprzedawalam/kupuwalam i to kilka razy, troche sie na rynku
                    poprawilo bo kilka lat bylo jeszcze gorzej (nawet nie dzwonili
                    tylko korzystali z oferty sprzedajacego) ale ciagle ....
                    Nasluchajac sie tych glupot przy sprzedazy (zwykle jednak
                    bezposrednio) moich kolejnych mieszkan nigdy bym nie zaufala
                    agentowi ze ma dosteczna wiedze a przede wszystkim chec by mnie
                    rzetelnie reprezentowac. No i sprzedaz/kupno mieszkania, w ktorym
                    nie ma jakies skomplikowanej sytuacji prawnej jest na tyle prosta
                    ze spokojnie mozna samemu z pomoca dobrego notariusza ja
                    przeprowadzic, jak jest skomplikowana to i tak lepiej udac sie do
                    dobrego prawnika i darowac sobie stopien posredni z agentem.

                    • bezpocztyonline Co ty wypisujesz??? 07.03.10, 09:16
                      Gość portalu: ewa napisał(a):

                      > Wiekszosc dzialan ktore opisales to fikcja lub dzialania nie warte
                      > tak duzych pieniedzy. A rzeczywistos wyglada jeszcze gorzej.
                      > Sprzedajacy zwykle dostaje propozycje
                      > 1. nie bede ogladac mieszkania
                      > 2. skorzystam z pani zdjec ('ladne - po co robic nowe')
                      > 3. zjawie sie z 'kupujacym' jak sie trafi,
                      > 4. wezme prowizje 3% a wlasciwie 6% bo biore od obu stron ktore
                      > bede 'reprezentowac' ale nie ma co sie martwic dopisze te 6% a
                      > nawet wiecej do pani ceny (to ta weryfikacja ceny zapewne?),
                      > 5 dokumenty? - prosze przygowac (dokladnie jak piszesz, agent nic
                      > nie weryfikuje liczac na notariusza).
                      > 6 Niektorzy jeszcze obiecuja 'bezpieczna tranzakcje przez
                      > weryfikacje kupujach' (dobrze sie usmialam),
                      > 7 inni maja problem z czytaniem dokumentow ('niech Pani lepiej
                      > sama powie co to jest bo sie jakos nie moge zorientowac').

                      Biedactwo, naczytałaś się bzdurnych artykulików opartych głównie na fantazji
                      pseudodziennikarzy i pisanych dla wierszówki.

                      Pośrednicy mają standardy i się do nich stosują, nie tylko dlatego, że tak
                      przepisy wymagają, ale też dlatego, że orientacja w stanie prawnym i faktycznym
                      oferty jest niezbędna do ocenienia jej atrakcyjności dla potencjalnego klienta.
                      A także dla możliwości jej sprzedaży.

                      Do tych standardów stosują się wszystkie biura, z którymi miałam okazję
                      współpracować i jestem przekonana, że wszystkie bądź prawie wszystkie biura na
                      naszym terenie. Tylko o warszawskich biurach chodzą różne słuchy, ale to
                      przypuszczalnie wina pseudpośredników - firm "handlu nieruchomościami", które
                      tam nielegalnie działają udając pośredników i psując pośrednikom opinię.


                      > Nasluchajac sie tych glupot przy sprzedazy (zwykle jednak
                      > bezposrednio) moich kolejnych mieszkan nigdy bym nie zaufala
                      > agentowi ze ma dosteczna wiedze a przede wszystkim chec by mnie
                      > rzetelnie reprezentowac.

                      No to dalej słuchaj sobie głupot bezpośrednich.
                      • Gość: ewa Re: Co ty wypisujesz??? IP: 85.222.87.* 07.03.10, 09:38
                        biedactwo,... standarty? Ile razy oferty sprzedarzy tej samej
                        nieruchomosc wystepuja z tymi samymi zdjeciami, jak rozumiem kazdy
                        z psrednikow robil dokladnie to samo ujecie? Ilu agentow potrafi
                        cos powiedziec wiecej o mieszkaniu niz to co sam wlasciel napisal
                        w ogloszeniu (jedyne modyfikacje to 'ladna okolica' i 'dobry
                        dojazd') etc... Weryfikacja ceny -wystarczy porownac oferty -
                        najnizsza jest zawsze w ogloszeniu bezposrednim agencje zawsze ja
                        podwyzszaja o prowizje... etc
                        • bezpocztyonline Re: Co ty wypisujesz??? 07.03.10, 09:51
                          Gość portalu: ewa napisał(a):

                          > Ile razy oferty sprzedarzy tej samej
                          > nieruchomosc wystepuja z tymi samymi zdjeciami, jak rozumiem kazdy
                          > z psrednikow robil dokladnie to samo ujecie?

                          Fakt, kradzież zdjęć pomiędzy "agentami" się zdarza. Wystarczy jednak wykonać
                          telefon do odpowiedzialnego za prace agenta pośrednika i ukradzione zdjęcia znikają.

                          > Ilu agentow potrafi
                          > cos powiedziec wiecej o mieszkaniu niz to co sam wlasciel napisal
                          > w ogloszeniu

                          Każdy, do którego dzwonię.

                          > Weryfikacja ceny -wystarczy porownac oferty -
                          > najnizsza jest zawsze w ogloszeniu bezposrednim agencje zawsze ja
                          > podwyzszaja o prowizje... etc

                          To nie "agencje" podwyższają - nie maja przecież takich uprawnień - tylko
                          właściciel zgłaszając biuru nieruchomość od razu podwyższa cenę o prowizję, jaką
                          będzie przecież musiał biuru zapłacić.

                          Ale bywa też, że po rozmowie z pośrednikiem właściciel schodzi z obłoków na
                          ziemię i proponuje realniejszą cenę.
                          • jeepwdyzlu przypomnę również 08.03.10, 10:11
                            że skandaliczne sopsoby pracy w Warszawie - sa nieznane w innych
                            miastach
                            Fakt - Warszawa to 30% całego rynku..
                            Tym bardziej naklezy kolegom z Warszawy podziękować za psucie (a
                            właściwie zepsucie) zawodu i wyniakjącą stąd likwidacje licencji...
                            Poza Warszawą - kradziez zdjęć, umieszczanie ofert bez umowy - jest
                            incydentalne..
                            jeep
                          • Gość: mmena Re: Co ty wypisujesz??? IP: *.geberit.de 24.03.10, 14:20
                            Standardy? Chyba nie w przypadku posrednikow.
                            Rowniez kilkakrotnie sprzedawalam/kupowalam nieruchomosci.

                            Kradziez zdjec zdarza sie nie tylko miedzy posrednikami. Posrednicy
                            kradna takze zdjecia wlascicielowi. I nie "wystarczy jednak wykonac
                            telefon". Posrednicy maja gdzies takie telefony. I nic im nie
                            zrobisz.

                            Nie spotkalam zadnego, ktory potrafilby powiedziec cos wiecej o
                            nieruchomosci niz wlasciciel. Gdy pytalam jako kupujacy mylili sie
                            przy prostych pytaniach o rozklad mieszkania, a przy pytaniu o
                            ksiege wieczysta wpadali w istna panike. Gdy przyprowadzali
                            kupujacych mnie, jako sprzedawcy odgrywali role wielkich znawcow
                            mimo, ze nigdy nieruchomosci nie ogladali inaczej niz na zdjeciach w
                            internecie. Wchodzi taka pancia do salonu - "o tak, tu mamy salon" -
                            mowi glosem znawcy. Alez duzo wie o nieruchomosci!

                            Nigdy nie proponowalam agencji podwyzszenie ceny. W 95% to agenci
                            wychodzili z ta propozycja, 3% z nich nie pytala tylko sama
                            podwyzszala. I nie mialo znaczenia to, ze sie nie zgadzam. Szczytem
                            bezczelnosci byla kobieta, ktora za plecami kupujacej pokazala mi
                            kartke z napisem o ile cene podniesc.

                            Weryfikacja dokumentow??? Zaden nawet nie spytal mnie o numer ksiegi
                            wieczystej. Zaden nie oczekiwal przedstawienia dok. potwierdzajacych
                            niezaleganie z oplatami.

                            Porada prawna udzielana wlascicielowi?? Zart. Nikt nigdy zadnych
                            porad prawnych nie udzielal.

                            Reklama?? Ogloszenia internetowe kosztuja grosze. To zadne koszty.
                            Kosztami nie sa tez "dojazd do nieruchomosci by ja obejrzec i
                            obfotografowac" - bo takie rzeczy sie nie dzieja. Posrednik korzysta
                            ze zdjec wykonanych przez wlasciciela, a nieruchomosc oglada po raz
                            pierwszy przyprowadzajac do niej kupujacego.
                            Zdarzylo mi sie ze posrednik prosil by po niego przyjechac, zawiesc
                            go do nieruchomosci i potem odstawic do biura :-) To sie nazywa
                            redukcja kosztow.

                            Nie spotkalam posrednika, ktorego standardy pracy odpowiadalyby moim
                            standardom. Ostatnie transakcje dot. nieruchomosci robilam
                            bezposrednio. Nie uznaje za stosowne wnoszenie oplaty za nic.
                            Co nie zmienia jednego bardzo istotnego faktu - oszuscie janie. Jak
                            sie podpisuje umowy to trzeba sie z nich wywiazac.
                            Nie roznisz sie niczym od oszustow, ktorzy za ciezkie pieniadze z
                            naszych kieszeni ustawiaja publiczne przetargi, od lekarzy,
                            ktorzy "pomagaja" za drobna oplata przeskoczyc kolejke do zabiegu.
                            Odrazajacy typ.
                    • Gość: homebroker Re: ale po co gadacie ze złodziejami? IP: *.icpnet.pl 21.07.11, 23:29
                      słabo mi się robi jak to czytam, pracuje w profesjonalnej firmie doradczej i życzę aby choć kilku z was trafiło do takiej, u nas każda transakcja jest godzinami studiowana i przygotowywana, żaden klient nie jest pchany na minę, każdą umowę sprawdza dział prawny, doradca finansowy oraz licencjonowany pośrednik. To my siedzimy do póznego wieczora w pracy aby klient mógł spać spokojnie i nie stracił ani złotówki.
                      tak wiec jeśli ktoś jest na tyle oszukańczą i pazerną jednostką niech nie przychodzi do nas aby nas pózniej omijać, jeśli ktoś twierdzi że jesteśmy darmozjadami, zapraszam na jeden dzień do pracy z takim darmozjadem, gwarantuje że nie spalibyście w nocy po takiej dawce stresu, takim klientom też dziękujemy!!!
                      jeśli ktoś potrafi doceniać cieżką prace innych oraz długo zdobywaną wiedzę ZAPRASZAM!!!

                      PS> DO OMIJAJĄCYCH POŚREDNIKÓW-ŻYCZĘ ABY PO 2 MIESIĄCACH PRACY WASZ PRACODAWCA WAS OMINOŁ, CIEKAWE JAK SIE POCZUJECIE

                      POZDRAWIAM UCZCIWYCH LUDZI!!!
                  • cynicznie_ironiczny Re: ale po co gadacie ze złodziejami? 06.03.10, 22:13
                    decort napisał:

                    > ewa1, żeby ci podać adres (lub kilka adresów) nieruchomości
                    pośrednik musi:
                    > 1) najpierw go mieć/ stopień zdobycia adresu bywa od łatwego po b.
                    trudny:
                    > a) telefon - koszt
                    > b) internet, prasa - jakiś-tam koszt, ale głównie czas,
                    > c) osobiste przemierzanie terenu w poszukiwaniu - koszt, czas,
                    zdrowie,
                    > umiejętność przekonywania
                    > 2) obejrzeć nieruchomość, wiedzieć jak wygląda, ale także
                    zweryfikować jej
                    > atrakcyjność i cenę
                    > a) w tym, do nieruchomości dojechać na własny koszt i poświęcając
                    na czas;
                    > 3) zweryfikować jej dokumenty
                    > 4) sfotografować obiekt
                    > 5) obejść dookoła
                    > 6) często udzielić porady prawnej właścicielowi (oczywiście
                    bezpłatnie!) - ty
                    > nawet nie wiesz ile się dzieje w tej kwestii zanim nieruchomość
                    będzie w ogóle
                    > sprzedawalna, zanim będziesz ją mogła kupić bezproblemowo i w
                    miarę szybko; bo
                    > ty przychodzisz już "na gotowe" lub w trakcie załatwiania.
                    > 7) ustalić z właścicielem realną cenę
                    > 8) opisać ofertę w bazie danych w odpowiedni sposób
                    > 9) zareklamować ją (internet, prasa, baner, ulotki itp), często
                    wielokrotnie -
                    > wszystko kosztuje.
                    > Na końcu tego procesu zjawiasz się ty, i załóżmy, że dowiedziałaś
                    się o
                    > nieruchomości z ogłoszenia pośrednika (a gdyby jej nie
                    reklamował?) i od razu
                    > się nią zainteresowałaś, umówiłaś na spotkanie, obejrzałaś tylko
                    tę jedną
                    > nieruchomość i kupiłaś (sytuacja idealna, rzadko spotykana): i co?
                    On ci TYLKO
                    > przekazał adres (no, w skrócie; bo przecież tam z tobą pojechał -
                    znów koszt i
                    > czas, niepewnie przez niego zainwestowany, bo przecież nie wie jak
                    ta
                    > przejażdżka się skończy). Przekazał ci adres, ale żeby w ogóle
                    mogło do tego
                    > dojść musiał te min. 9 pkt wypełnić. Zrób to wszystko sama i od
                    razu traf na to
                    > czego chcesz (zobaczysz ile to czasu zajmuje). I weź pod uwagę, że
                    pośrednik
                    > żeby mieć 1 dobrą ofertę musi te czynności wykonać przynajmniej
                    dla kilku ofert
                    > ,
                    > by to przesiać. Ja osobiście spędzam dziennie 2-3 godziny tylko na
                    wstępne
                    > wyszukiwanie, kontakty z potencjalnymi klientami/ sprzedającymi (i
                    innymi
                    > pośrednikami), z którymi potem może podejmę współpracę.
                    > Tak jest do momentu "podania" ci adresu. A jak już się zdecydujesz
                    na zakup to
                    > dopiero się zaczyna.
                    > To, że chcesz sama weryfikować dokumenty, ależ proszę bardzo! I
                    tak ostatecznie
                    > zrobi to notariusz. Ale notariuszom też pewnie nie ufasz. Tak więc
                    rzeczywiście
                    > powinnaś zrobić to sama.
                    > Co do metod "sprzedażowych", no, nie żartuj! Jest ich wiele, m.in.
                    ta, o której
                    > wspomniasz. Tę akurat należy bardzo umiejętnie stosować, i
                    najlepiej żeby to
                    > była prawda :-) Natomiast w procesie handlowania (zresztą nie
                    tylko), każdy
                    > stosuje jakieś strategie, i jest to jak najbardziej normalne,
                    byłoby podejrzane
                    > gdyby tak się nie działo. Dotyczy to również naszych klientów,
                    stosują strategi
                    > e
                    > wobec nas i wobec siebie wzajemnie, i nie ma w tym niczego
                    dziwnego.
                    > Pozdrawiam

                    Decort! Odnośnie do Twoich pkt. 1-9 . Ty chyba jesteś pośrednikiem
                    nieruchomości na Księżycu, albo na Marsie! Bo np pewnonie w
                    Warszawce! A jeśli w Warszawce i wypełniasz pkt'y 1-9 , to należy Ci
                    się Złoty Medal Polskiej Przedsiębiorczości!
                    • Gość: gość Re: ale po co gadacie ze złodziejami? IP: 89.167.38.* 07.03.10, 07:24
                      > Decort! Odnośnie do Twoich pkt. 1-9 . Ty chyba jesteś pośrednikiem
                      > nieruchomości na Księżycu, albo na Marsie! Bo np pewnonie w
                      > Warszawce! A jeśli w Warszawce i wypełniasz pkt'y 1-9 , to należy Ci
                      > się Złoty Medal Polskiej Przedsiębiorczości!

                      Decort się pomylił, że to robi, powinno być "powinien robić" ha ha!!
                      • decort Re: ale po co gadacie ze złodziejami? 08.03.10, 22:32
                        nie, no sorry; jestem pośrednikiem; jestem z Warszawy (być może z księżyca też,
                        ale nie sądzę). Robię wszystko o czym napisałem, moi pracownicy (licencjonowali
                        i nie) także. Wiem o kolegach (tzw. konkurencji), którzy tak samo postępują,
                        wiem o innych (pewnie jest ich większość lub znacząca część, niestety), którzy
                        stosują półśrodki, lub nawet nie krygują się. Ale wiem też, że większość z tych,
                        którzy stosują półśrodki są odpowiedzialni (i tych najczęściej oraz tych w pełni
                        profesjonalnych klienci atakują najczęściej), szara strefa - pozostaje poza
                        jakąkolwiek weryfikacją (bez licencji, zero profesjonalizmu - jest to
                        przypisywane nam, bo tamci występują pod hasłem "pośrednik").
                        • bezpocztyonline Re: ale po co gadacie ze złodziejami? 09.03.10, 09:05
                          decort napisał:

                          > nie, no sorry; jestem pośrednikiem; jestem z Warszawy (być może z księżyca też,
                          > ale nie sądzę).

                          Poza tym: na Warszawie świat się nie kończy.

                          A - jak słusznie zauważył jeep - poza Warszawą takie dziwne praktyki prawie w
                          ogóle nie występują.

                          Te biura z Warszawy, z którymi miałam okazję współpracować, też jakoś nie różnią
                          się specjalnie w faktycznych standardach działania od tego, co znam z naszych
                          okolic, czyli działają zgodnie z zapisami w ustawie i ze standardami zawodowymi.

                          Faktem jest, że współpracuję tylko z licencjonowanymi pośrednikami, a nie z
                          "firmami handlowo-usługowymi", które biorą 200 zł za numer telefonu do właściciela.
                        • jeepwdyzlu decort 09.03.10, 09:30
                          wystarczy poczytać Twoje posty, żeby wiedzieć, że moje uwagi Ciebie
                          nie dotyczą...
                          Niemniej - my pośrednicy - mieliśmy - jak te chamy 100 lat temu -
                          złoty róg...
                          ale nawet sznur nam sie nie ostał....

                          jeep
                          • decort Re: ale po co gadacie ze złodziejami? 26.06.11, 01:09
                            zazwyczaj nie, tylko gdy coś mnie tknie (ponieważ sprawdzam inne rzeczy; a drugie z pierwszego wynika). A co, powinienem? Zasadniczo - to należy do Inspektora Nadzoru Budowlanego. Beż akceptacji tego ostatniego: tejże Książki oraz innych rzeczy, inwestycja nie powinna w ogóle zostać dopuszczona do eksploatacji. Sorry, Pośrednik jest od sprzedawania a nie od pozwoleń budowlanych, od tych spraw są inni. My mamy tylko umieć stwierdzić, czy ich certyfikaty mają jakiś sens i są zgodne z prawem, a sprawdzanie ich pracy do nas nie należy.
                  • j666 ale po co gadacie z klientami złodziejami? 13.07.13, 18:53
                    I dlatego nalezy stosować stawkę godzinową od każdego klienta, albo napierać na wyłączność, a nie stawkę kilkunastu-kilkudziesięciu tysięcy złotych od tego jednego na sześćdziesięciu, któremu sprzedamy lokal, a on z tego powodu na końcu zacznie być nieszczęśliwy.

                    -----
                    > 1) najpierw go mieć/ stopień zdobycia adresu bywa od łatwego po b. trudny:
                    > a) telefon - koszt
                    > b) internet, prasa - jakiś-tam koszt, ale głównie czas,
                    > c) osobiste przemierzanie terenu w poszukiwaniu - koszt, czas, zdrowie, umiejętność przekonywania
                    > 2) obejrzeć nieruchomość, wiedzieć jak wygląda, ale także zweryfikować jej atrakcyjność i cenę
                    > a) w tym, do nieruchomości dojechać na własny koszt i poświęcając na czas;
                    > 3) zweryfikować jej dokumenty
                    > 4) sfotografować obiekt
                    > 5) obejść dookoła
                    > 6) często udzielić porady prawnej właścicielowi - ty nawet nie wiesz ile się dzieje w tej kwestii zanim nieruchomość będzie w ogóle sprzedawalna, zanim będziesz ją mogła kupić bezproblemowo i w miarę szybko; bo ty przychodzisz już "na gotowe" lub w trakcie załatwiania.
                    > 7) ustalić z właścicielem realną cenę
                    > 8) opisać ofertę w bazie danych w odpowiedni sposób
                    > 9) zareklamować ją, często wielokrotnie - wszystko kosztuje.
    • Gość: Snookie Re: Ominąć pośrednika nieruchomości IP: *.shr.phx3.secureserver.net 15.03.10, 21:26
      Udała ci się Kolego prowokacja :) Kilkadziesiąt postów skamlących pośredników,
      którym uświadomiłeś że można ich szajkę bez większego trudu ominąć. Oczywiście
      procedurę należy wdrożyć odwrotną: narzeczona idzie oglądać, ty (osoba która
      ostatecznie chce kupić) dogaduje się z właścicielem po zdobyciu jego nr telefonu.
      Widać wyraźnie, że "usługi" tych tzw. pośredników w nieruchomościach są warte
      dokładnie tyle, co usługi firmy Wołomin w ochronie mienia... każdy marzy o tym,
      żeby z nich nie korzystać :) Szacunek za udaną prowokację, bezsilne wycie
      hien - bezcenne.
      • Gość: HOP Re: Ominąć pośrednika nieruchomości IP: 82.177.244.* 20.10.10, 12:05
        Tak sobie myślę. Prawie na każdym forum i to niekoniecznie o tytule "jak wy...pośrednika" jest oko za oko, ząb za ząb, na każdą odpowiedź potencjalnego nabywcy, który ma wątpliwości co do zasadności wynagrodzenia dla pośrednika, od razu z impetem odpowida ktoś z owych pośredników, wieć albo są mocno sfrustrowani, że ktoś wymyśli plan obejścia, albo sami do konca nie mają czystych sumień.

        Sam jestem tuż przed transakcją i mam zamiasr nie tyle omijanie zapłaty pośrednikowi, co ostre negocjacje, ponieważ:
        sam znalazłem ofertę nieruchomości, która mnie interesuje,
        pośrednik tylko umożliwił mi jej obejrzenie
        nie bęzie brał udziało w żadnych dalszych czynnościach
        oglądałem wspólnie z nim tylko jedą nieruchomość miesiąc temu i właśnie na nią się zdecydowałem.

        W związku z powyższym zapłacenie 3 % za oględziny mieszkania, to chyba jest znacznie wygórowana stawka. Honoraria w takich przypadkach powinny się plasować w granicach kilkustet złotych, a a nie kilku lub kilkunastu tysięcy.
        • decort Re: Ominąć pośrednika nieruchomości 20.10.10, 21:08
          hmm... to ja - nie dość, że pośrednik to jeszcze ofiara losu :-( Dzis właśnie oglądałem mieszkanie z posrednikiem, kupcem będzie moja narzeczona, która umowy posrednictwa nie podpisała, bo zapomniała dokumentu tożsamości. Ja podpisałem w jej imieniu. Co ciekawe, mieszkanie jest w budynku, w którym mieszkam, + jestem w Zarządzie Wspólnoty Mieszkaniowej (mała wspólnota, mocno nieliczny zarząd). Wiem o tym mieszkaniu wszystko, więcej niż pośrednik na wstępnym etapie ujawnia. Mam tez oczywiście bezpośredni kontakt do właściciela. Znam Nr KW. W dodatku jako pośrednik, nie potrzebuje porad innego pośrednika. Ale ... choć wiedziałem, że to mieszkanie wcześniej czy później wypłynie na rynek, ze będzie do sprzedania (miałem nadzieję, że w moim biurze) - wypłynęło w innym. Jesteśmy nim poważnie zainteresowani i przy pomyślnych wiatrach je kupimy. I ZAPŁACIMY PROWIZJĘ, nieco wynegocjowaną, rzecz jasna. Dlaczego? Proste - dlatego, że tamto biuro ma tę ofertę. Ja nie mam. Właściciele sami sie nie ogłaszają. Mógłbym to załatwić w ramach współpracy biur, ale byłoby to mocno nie fair, skoro jestem osobiście zainteresowany.
          • decort Re: Ominąć pośrednika nieruchomości 20.10.10, 21:38
            aha ... i chcę dodać, ze gdybym miał intencję ominąć pośrednika przy powyższej ofercie / transakcji - zrobiłbym to z łatwością, wczesniej, a nawet teraz, po podpisaniu przeze mnie umowy w imieniu obcej mi w sumie osoby; a kupić może jeszcze ktoś inny, mamy takie możliwości. Tylko, nie mamy takich intencji. I to nie dlatego, ze mamy tendencje do szastania pieniędzmi. Wręcz przeciwnie. Uznajemy układ. Ktoś - w tej sytuacji pośrednik, ma coś dla nas. My tego chcemy. Przy transakcji, nie będę ujawniał swojego statusu, bo po co? Sam sobie i tak wszystko sprawdzę, bo mogę i umiem, i chce mi się, a pośrednik - niech robi co do niego należy. We własnych sprawach, zwłaszcza jesli się na czymś znamy, lepiej żeby ktoś z boku też oceniał i sprawdzał - emocje przy takich wydatkach nie jednego znawcę mogą zaślepić. Mam wśród swoich klientów radców prawnych, sędziów, adwokatów i notariuszy (!), skoro korzystają z naszych usług i ujawniają się dopiero przy umowach przedwstępnych lub końcowych - to jest to dla mnie lekcja. Coś w tym jest. Nie tylko brak czasu. Oczywiście tzw. szary Polak zna się na wszystkim, wie lepiej.
            pozdrawiam
              • bezpocztyonline Re: Ominąć pośrednika nieruchomości 21.10.10, 11:16
                decort napisał:

                > mieszkanie jest w budynku, w którym mieszkam, + jestem w Zarządzie Wspólnoty
                > Mieszkaniowej
                (mała wspólnota, mocno nieliczny zarząd)
                > . Wiem o tym mieszkaniu wszystko, więcej niż pośrednik na wstępnym etapie ujaw
                > nia. Mam tez oczywiście bezpośredni kontakt do właściciela. Znam Nr KW.
                > choć wiedziałem, że to mieszkanie wcześniej czy później wypłynie na rynek, ze będzie
                > do sprzedania
                (miałem nadzieję, że w moim biurze) - wypłynęło w innym. ny.


                binkaa napisała:

                > sąsiad musi Cie bardzo nie lubic ;) skoro
                > a. nie wystawił w twoim biurze
                > b. żeby Cie wpuścił do mieszkania musiałeś przez pośrednika sie umówić ;)

                A ja tekst Decorta zrozumiałam tak: Mieszkanie było przedmiotem spadku, właściciel w nim nie mieszka, prawdopodobnie wynajmuje, sam zapewne mieszka na drugim końcu kraju lub za granicą.

                Decort - jako sąsiad, w dodatku członek Zarządu Wspólnoty Mieszkaniowej - oczywiście świetnie o tym wiedział, ma kontakt do właściciela i liczył na to, że gdy właściciel w końcu zdecyduje się na sprzedaż, zdecyduje się na biuro Decorta (o ile w ogóle wiedział, że Decort zajmuje się pośrednictwem).

                Ludzie często trafiają do pośrednika z polecenia, bo sami go znają lub bo ktoś znajomy zna pośrednika i poleca.

                Wystarczyło, że ten drugi pośrednik jest np. synem kuzynki żony sprzedającego - i mieszkanie zamiast do Decorta (jako sąsiada) trafia do całkiem innego biura.

                A mieszkanie pokazuje ten, kto ma klucze. Niekoniecznie sam właściciel.
                • decort Re: Ominąć pośrednika nieruchomości 21.10.10, 22:38
                  bezpoczty... - nie powiem, że Jesteś genialna, ale blisko :-))) i Jesteś świetnym interpretatorem. Właściwie w 99,9% jest tak jak piszesz. A poprzedni post binki (?) to czysta i niepotrzebna złośliwość. Obecny właściciel, oczywiście wie o moim istnieniu, ale mnie nie zna, i przede wszystkim nie wie, że jestem pośrednikiem, ani tym bardziej, że poluję na mieszkanie w tej samej kamienicy. A ponieważ, jest konflikt w rodzinie sprzedającego i jeszcze parę kwiatków, wolałem poczekać, lecz skoro wypuścili to na rynek w obecnym stanie prawnym i u kogoś innego, w nie najgorszej cenie, to nie będę czekał. I nie będę też omijał i okradał pośrednika. Chociaż mógłbym. Napisałem swój post właściwie po to by powiedzieć: mogę okraść, ale nie chcę; chociaż będzie mnie to kosztowało kilkadziesiąt tysięcy. Ale nigdy nikt mi tego nie wyciągnie. I dalej z czystym sumieniem będę mógł mówić i pisać o pewnych sprawach, a dzieciom mówić jak należy postępować : że oszukiwanie na egzaminach; podbieranie kasy rodzicom; kłamanie; bicie słabszego; dokuczanie "oddmiennym", np. kalekom, gejom, katolikom itp jest be; a tatuś to chodzący ideał :-))), mimo, ze czasem sie urżnie na imprezie, ale to też zasadniczo jest be i lepiej tatusia nie naśladować w tej sprawie.
                    • decort Re: Ominąć pośrednika nieruchomości 21.10.10, 23:11
                      dziękuję :-) wiem, uwielbiam siebie :-D Ale jeszcze sie nie on....ję, ale jak mnie niektórzy sprowokują to nie wiem czy się nie posunę ..... Usunom mi ten post? Licze na poczucie humoru moderatora (o ile taki tu istnieje) oraz całej reszty.
                      Pozdrawiam
                      • jeepwdyzlu profity 22.10.10, 10:40
                        decort to wszystko pięknie
                        ale....
                        we Wrocławiu, Szczecinie, Poznaniu, Koszalinie - jeśli pośrednik kupuje coś dla siebie - nie płaci prowizji. Biuro bierze prowizję od kupującego - to jasne, ale Ty wskazujesz kupującego i tym kupującym jesteś sam. Osobiście. Niby czemu masz płacić???
                        W ogóle nie powinieneś podpisywać umowy pośrednictwa. Dzwonisz, jestem pośrednikiem takim i takim, chcę obejrzeć to i to. Nazwisko Klienta? Sam się tym interesuję... Bez podpisania umowy nie jedziemy? To żegnam...
                        Osobiście kupiłem w ciągu ostatnich 10 lat ze 20 nieruchomości, 3/4 z innymi biurami i NIGDY nie płaciłem prowizji.. Za co? Nie jestem klientem z ulicy.. Jestem współpracującym kolegą..
                        I to nie jest dziwne. Notariusze płacą 1 zł taksy, lekarze nie płacą za wizyty u kolegów, właściciel sklepu kupuje mięso do domu w hurtowni...
                        Mylę się?
                        jeep
                        • bezpocztyonline Re: profity 22.10.10, 11:59
                          jeepwdyzlu napisał:

                          > Biuro bierze prowizję od kupującego - to jasne, a
                          > le Ty wskazujesz kupującego i tym kupującym jesteś sam. Osobiście. Niby czemu m
                          > asz płacić???
                          > W ogóle nie powinieneś podpisywać umowy pośrednictwa. Dzwonisz, jestem pośredni
                          > kiem takim i takim, chcę obejrzeć to i to. Nazwisko Klienta? Sam się tym intere
                          > suję...

                          Nie do końca tak to jest:

                          isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19971150741
                          "Art. 180.
                          1. Pośrednictwo w obrocie nieruchomościami polega na zawodowym wykonywaniu
                          przez pośrednika w obrocie nieruchomościami czynności zmierzających do
                          zawarcia przez inne osoby umów:
                          1) nabycia lub zbycia praw do nieruchomości;
                          2) nabycia lub zbycia własnościowego spółdzielczego prawa do lokalu mieszkalnego,
                          spółdzielczego prawa do lokalu użytkowego lub prawa do domu
                          jednorodzinnego w spółdzielni mieszkaniowej;
                          3) najmu lub dzierżawy nieruchomości albo ich części;
                          4) innych niż określone w pkt 1–3, mających za przedmiot prawa do nieruchomości
                          lub ich części."

                          Decort mógłby jako pośrednik zadziałać na rzecz innej osoby (narzeczonej), ale nie na swoją własną rzecz. Ale uważał, że i tak raczej nie byłoby to do końca fair. Ponadto - jak zauważył - przy nabywaniu dla siebie warto, by ktoś zorientowany jednak przypilnował wszystkiego patrząc dodatkowo na transakcję chłodnym okiem z boku, bo przy własnych transakcjach emocje jednak zawsze mogą trochę zaślepić.

                          Ja sama w przypadku obrotu moimi własnymi nieruchomościami nigdy nie działam jako pośrednik - także nie w przypadku nieruchomości należących do mojej bliskiej rodziny.

                          Ogłaszam się wtedy jako osoba prywatna i zawieram transakcje bezpośrednio. Druga strona transakcji nawet się przy tym nie dowiaduje wcale, że prowadzę biuro pośrednictwa (nie ma przecież potrzeby, ani okoliczności).

                          Ale gdybym miała potrzebę zawrzeć transakcję z klientem jakiegoś innego biura pośrednictwa, to może bym pewnie podpisała z drugim biurem umowę pośrednictwa - jako zamawiająca.
                            • decort Re: profity 22.10.10, 21:46
                              jeep... wyjątkowo jestem przeciw Twojej postawie. Owszem, często się to tak odbywa jak piszesz, takze w W-wie, i choć jako pośrednik, z klientem pośrednikiem - bywało, że szedłem na taki układ, o którym piszesz (nie ze wszystkimi, i nie wszyscy tego chcieli) - to nie akceptuję tego. Klient to klient, i w sumie nie bardzo mnie interesuje jaki on zawód wykonuje. Ja robotę robię taką samą. Że notariusze za 1 zł robią kolegom transakcje? Możliwe. Dla mnie osobiście też wykonują różne tzw. czynności za 1 zł. Ale to sa koledzy lub ci którym stale przyprowadzam klientów. To samo dotyczy lekarzy, moja matka jest lekarką - ale stoi w kolejkach jak inni pacjenci, za wizyty prywatne płaci jak wszyscy; chyba, ze bywa u swoich kolegów (autentycznych a nie "po fachu") lub uczniów (ale wówczas też nie jest to za 0 zł). Swój status wykorzystuje b. rzadko i tylko wówczas gdy sprawa jest poważna i nie dotyczy jej samej. Moi koledzy, rodzina, klienci z polecenia płacą mi prowizję, często mniejszą, OK - ale płacą. Czym Ci znani mi ludzie różnią się od nieznanego mi pośrednika, który jest tzw. kolega po fachu, ale którego na oczy nie widziałem, i który w/g Twojego systemu ma być zwolniony z prowizji? Sorry, ale wolę jakby co, przyjacielowi odpuścić kasę niż nieznanemu mi "koledze" po fachu. I odwrotnie, siebie traktuje tak samo. Nie ma mowy o żadnej współpracy pomiędzy biurami jeżeli dotyczy to własnej sprawy. Ja nie jestem klientem swojego biura, a właściwie swoim samym. Zresztą, musiałbym sam sobie zapłacić prowizję. No, sorry!
                              • decort Re: profity 22.10.10, 22:05
                                i .... wśród moich znajomych, pracujących w różnych segmentach rynku - postawa jest taka sama. Kurcze! należymy do wymierającego gatunku? Mam nadzieję, że nie. Garstka frajerów i naiwniaków. Obym zdążył zejść z tego świata, zanim wszyscy znikniemy.
                                  • decort Re: profity 25.10.10, 21:09
                                    OK, OK. :-))) Ale, wiesz .... naprawiać świata nie zamierzam. Zresztą nie mam na to czasu. Też prezentuję tylko swoje stanowisko. I nie jestem ideałem, ale coś Ci, Wam opowiem - niby z innej bajki, ale wiele mnie to nauczyło w sprawie profitów.
                                    Byłem ostatnio poważnie chory, zagrożenie zycia i takie tam, długotrwała terapia, b. długa kolejka do tej terapii, opieka w trakcie terapii (obawy); obcy - nie wiadomo jak reagujący lekarze (jak bardzo empatyczni lub nie, itp), bezduszne procedury. Do tego: matka i szwagier lekarze, przyjaciele lekarze - wszystkim w pierwszym odruchu przerażenia zadałem temat; oczywiście - pomogą; mieli nawet możliwości. Poprosiłem o chwilę spokoju. Szedłem normalną drogą, wszystkich pacjentów. Niczego nie wykorzystałem. I co się okazało? "Normalną" drogą też się da. Udało mi się dostać to wszystko co otrzymałbym "po znajomości" i to bez wysiłku. Po znajomości pewnie otrzymałbym to "milej", może 1 m-c szybciej (choć wątpię), ale miałbym poczucie wyjątkowości i zaopiekowania. Reasumując: po znajomości nie zawsze jest lepiej i szybciej - i nie zawsze też trzeba się na to zdawać.
                                        • roxy361 Re: profity 27.10.10, 00:40
                                          Ja tez Cię pozdrawiam!
                                          Pamietasz takie hasło:robmy swoje? Ja sie nim kieruje od dawna, może to czasem naiwne ale dlatego, że ktos jest złodziejem i oszustem to ja mam byc taka sama?
                                          Uczciwe układy powoduja to, ze mam przyjaciół, znajomych i oczywiscie wrogów ale kto by sie tymi ostatnimi przejmował.
      • Gość: załamana uczciwa Re: Ominąć pośrednika nieruchomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.13, 13:20
        Snookie, ale Ty jesteś beznadziejny!

        Po co podpisywać umowę pośrednictwa, a później próbować omijać pośrednika ???
        Lepiej omijać go zanim podpiszę się umowę i zobowiąże do zapłaty wynagrodzenia.
        Skoro nie chce się płacić za czyjąś pracę, to lepiej nie korzystać z jego usług i samemu znaleźć sobie nieruchomość.

        Podpisanie umowy, a później kombinowanie, to ewidentne o oszustwo!
        To takie osoby są oszustami i złodziejami nie pośrednicy.

        Na szacun zasługują osoby:
        1. same znajdujące sobie nieruchomość/ same sprzedające własną nieruchomość, tym samym nie korzystające z usług pośrednika i nie muszące płacić wynagrodzenia za tę usługę.
        2. korzystające z pomocy pośrednika i po sfinalizowaniu transakcji rozliczające się z nim zgodnie z umową i ustaleniami.
    • Gość: dobra rada Re: Ominąć pośrednika nieruchomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.13, 12:17
      Nie polecam.

      Po ślubie małżonka może nie zechcieć rozszerzyć umowy majątkowej małżeńskiej i dopisać małżonka jako współwłaściciela. Może po kilku miesiącach małżeństwa podjąć decyzję o rozwodzie, albo spotka nową miłość i nie zechce się dzielić majątkiem.

      Ponadto takie rozszerzenie umowy majątkowej robi się u notariusza i płaci za sporządzenie tego aktu notarialnego. Może się okazać, że wynagrodzenie dla pośrednika jest porównywalne z kosztem kolejnej umowy u notariusza i po co to wszystko?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka