Przejęcie części działki bez zgody właściciela

12.04.10, 19:06
Witam,
zarząd dróg chce zająć część działki moich rodziców w związku z
budową drogi i chodnika, czy ma do tego prawo? Jak wyceniana i
rekompensowana jest wartość zajętego terenu? Martwi mnie to, bo
działka jest dość mała (ok. 700 m2) i pewnie po takim uszczupleniu
straci na wartości...
    • Gość: jagoo Re: Przejęcie części działki bez zgody właściciel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.10, 19:13
      Mogą przejąć część (albo całą) działke za odszkodowaniem, na drodze
      ugody lub wywłaszczenia. Cene wywłaszczonego gruntu ustala sie w
      oparciu o operat sporządzony przez rzeczoznawcę majątkowego. Operat
      można, a często niestety wręcz trzeba, kwestionować, bo wyceny
      bywaja mocno zaniżone. Jeśli po wywłaszczeniu części działki reszta
      nie bedzie sie nadawała do celów zgodnych z jej przeznaczeniem,
      będzie mozna zażądać wykupienia całości działki.
      • Gość: mona Re: Przejęcie części działki bez zgody właściciel IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.10, 07:42
        Biorąc pod uwagę, metraż działki (700m2 - droga- chodnik - nieprzekraczalna
        linia zabudowy = Tobie nie zostaje nic ! Nie miałabyś gdzie postawic
        domu...Niech zabierają wszystko albo nic, na Twoich warunkach! powodzenia! radzę
        wybrac się w tej sprawie do wójta gminy, a jak nie, to przeciągnąc im inwestycję
        i podac do sądu!W polscy prawo wasnosci jest nadal niczym!!! Granda!
        • Gość: jagoo Re: Przejęcie części działki bez zgody właściciel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.10, 09:18
          Spokojnie, po co te nerwy? Prawo w takich przypadkach jest po
          stronie własciciela - art. 36 Ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu
          przestrzennym całkiem jednoznacznie ustosunkowuje się do takich
          sytuacji jak opisana:
          Art. 36. 1. Jeżeli, w związku z uchwaleniem planu miejscowego albo
          jego zmianą, korzystanie z nieruchomości lub jej części w
          dotychczasowy sposób lub zgodny z dotychczasowym przeznaczeniem
          stało się niemożliwe bądź istotnie ograniczone, właściciel albo
          użytkownik wieczysty nieruchomości może, z zastrzeżeniem ust. 2,
          żądać od gminy:
          1) odszkodowania za poniesioną rzeczywistą szkodę albo
          2) wykupienia nieruchomości lub jej części.

          W ustawie jest nawet podany czas jaki gmina ma na rozpatrzenie
          takiej sprawy - nie pamietam dokładnie ale jest to czas niezbyt
          długi. Trzeba więc napisac pismo powołujac się na powyzszy przepis i
          spokojnie czekać. Nie wierzę, by gmina odmówiła wykupu całej działki
          (zakładając, ze istotnie na działce nie będzie juz mozna budować).
          Problemem może byc dopiero wysokość odszkodowania, bo tutaj gminy
          miewaja dziwne pomysły;)
          • bezpocztyonline Re: Przejęcie części działki bez zgody właściciel 13.04.10, 09:36
            Gość portalu: jagoo napisał(a):

            > Spokojnie, po co te nerwy? Prawo w takich przypadkach jest po
            > stronie własciciela

            Teoria teorią, a rzeczywistość sobie:

            forum.gazeta.pl/forum/w,72,109658989,109658989,Oddali_ziemie_a_nie_moga_doczekac_sie_odszkodo_.html
            • bezpocztyonline Re: Przejęcie części działki bez zgody właściciel 13.04.10, 09:38
              bezpocztyonline napisała:

              > Gość portalu: jagoo napisał(a):
              >
              > > Spokojnie, po co te nerwy? Prawo w takich przypadkach jest po
              > > stronie własciciela
              >
              > Teoria teorią, a rzeczywistość sobie:
              >
              > forum.gazeta.pl/forum/w,72,109658989,109658989,Oddali_ziemie_a_nie_moga_doczekac_sie_odszkodo_.html

              Poprawny link do artykułu:

              wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,105263,7734965,Oddali_ziemie__a_nie_moga_doczekac_sie_odszkodowania.html
              • Gość: jagoo Re: Przejęcie części działki bez zgody właściciel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.10, 16:30
                I właśnie o tym pisałem. Problemem nie jest uznanie przez gminę, ze
                teren nalezy wykupic tylko wycena. W zalinkowanym tekscie
                najważniejsze sa ostatnie zdania, cytuję:

                "Problem z wysokością odszkodowań dotyczy przede wszystkim cennych
                gruntów, a więc głównie we Wrocławiu i podmiejskich gminach. Wielu
                rzeczoznawców wycenia takie działki niezgodnie z dotychczasowym
                przeznaczeniem (np. pod budynki mieszkalne lub usługowe), ale jako
                tereny pod drogi, czyli dużo taniej. Dotychczasowi właściciele czują
                się oszukani i trudno im się dziwić. Bo niby z jakiej racji działkę,
                którą jeszcze rok wcześniej mogli sprzedać na wolnym rynku np. za
                pół miliona, teraz mają oddać za połowę tej kwoty.
                (...)
                Z drugiej strony rośnie liczba osób, które czują się skrzywdzone
                zbyt niskimi odszkodowaniami. Jeżeli więc nie zmienią się przepisy,
                można się spodziewać, że w przyszłości właściciele nieruchomości
                wszelkimi sposobami będą starali się blokować kolejne inwestycje już
                na etapie ich planowania. A przecież urzędnikom i politykom powinno
                zależeć na sprawnej budowie dróg, a nie toczeniu wojny z
                mieszkańcami."

                Ostatnio próbowano znowelizować przepisy o sporzadzaniu operatów
                szacunkowych, był nawet bardzo dobry, popierany przez stowarzyszenia
                rzeczoznawców projekt w którym jednoznacznie proponowano wycenianie
                gruntu pod drogi co do zasady tak jak gruntów sąsiadujących. Czyli:
                biora ci grunt wart 100 pln za metr, płacą 100 pln za metr. Wydaje
                się oczywiste, prawda?
                Niestety, projekt przepadł...
                I nadal za grunt wart 100 gminy beda płaciły w najlepszym razie 50.
                To jest naprawdę wyjątkowy skandal o którym zadziwiajaco mało sie
                mówi i pisze. Nie lubie teorii spiskowych, ale odnosze wrażenie, ze
                na "niezależne media" został w tej sprawie nałożony knebel.
Pełna wersja