Gość: Handy
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
28.07.10, 12:37
Witam - i proszę o poradę w przykrej dla mnie sprawie.
Wiem, że był już taki post na forum, ale nie dotyczył on mojej
sytuacji.
Otóż na mojej działce rośnie piękny stary buk (zdrowy, aż miło
popatrzeć). Rósł tam "od zawsze", zanim w ogóle wytyczono działki
budowlane. Część jego gałęzi (około 10%) przechodzi na stronę
sąsiada, który ciągle mnie nachodzi abym na własny koszt obciął
gałęzie - i to nie tylko te, które przechodzą na jego działkę, ale w
ogóle znacznie przerzedził koronę drzewa. Tłumaczy to obawą, że
podczas wichury "gałąź spadnie i kogoś zabije" oraz że musi "co
miesiąc rynny z liści czyścić".
Sprawdzałem w Kodeksie Cywilnym, artykuły:
143
W granicach określonych przez społeczno-gospodarcze przeznaczenie
gruntu własność gruntu rozciąga się na przestrzeń nad i pod jego
powierzchnią. Przepis ten nie uchybia przepisom regulującym prawa do
wód.
149
Właściciel gruntu może wejść na grunt sąsiedni w celu usunięcia
zwieszających się z jego drzew gałęzi lub owoców. Właściciel
sąsiedniego gruntu może jednak żądać naprawienia wynikłej stąd
szkody.
150
Właściciel gruntu może obciąć i zachować dla siebie korzenie
przechodzące z sąsiedniego gruntu. To samo dotyczy gałęzi i owoców
zwieszających się z sąsiedniego gruntu; jednakże w wypadku takim
właściciel powinien uprzednio wyznaczyć sąsiadowi odpowiedni termin
do ich usunięcia.
Wiem również, że jeżeli w wyniku nadmiernego przycięcia gałęzi
drzewo uschnie, to będę musiał za nie słono zapłacić.
Według mnie sąsiad ma prawo (na własny koszt) obciąć część
gałęzi "po linii działki". I tylko tyle...
Ponieważ mój sąsiad jest dość prymitywnym trepem, macie może jakiś
link gdzie byłoby to wytłumaczone wprost. Mam już dosyć jego
marudzenia.