Dodaj do ulubionych

Co mam zrobić? Problem z właścicielką mieszkania.

IP: *.lodz.mm.pl 22.02.12, 11:22
Witam.
Gdy zaczynałam wynajmować mieszkanie w październiku 2004r właścicielka powiedziała, że mogę sobie odliczyć kwotę, którą wydam na remont i przez ten czas nie płacić za wynajem. Gdy wykonałam remont, w 2 pokojach, przedpokoju, i generalny w łazience + wymieniłam okna w 2 pokojach, ona stwierdziła, że mówiła o kwocie 1000 zł( taką sobie mogłam odliczyć).Wmówiła mi , że źle ją zrozumiałam. Poza tym twierdziła, że będę mogła tam mieszkać do śmierci bo ona na stałe mieszka za granicą i ją to mieszkanie nie interesuje i nie będzie go sprzedawać.Po 5 latach wynajmowania odwidziało jej się. Fakt ,że udało mi się tam mieszkać jeszcze przez 3 lata bo poszła mi na rękę. W końcu to jej mieszkanie.Teraz się wyprowadziłam ale z rozmysłem nie zapłaciłam jej ani za czynsz ani za wynajem aby pokryć sobie nakłady finansowe poniesione na początku.
Jak tylko się wyprowadziłam i ona zorientowała się że są zaległości w opłatach zaczęła wypisywać, że pójdzie na policję, do mojego pracodawcy. Nie chcę wojny chcę tylko odzyskać chociaż część poniesionych wydatków.
Na moją korzyść mam tylko to, że przez ostatnie 3 lata mieszkałam bez umowy i to że posiadam od niej wiadomość żebym w tytule wpłaty nie pisała słowa "za wynajem".
Nie wiem co robić.
Obserwuj wątek
    • Gość: Kasia Re: Co mam zrobić? Problem z właścicielką mieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.12, 15:29
      Jakbym była wredna, a bywam (ale zabezpieczam lepiej swoją sytuację i wolę spisać umowę na każdy drobiazg niż potem się z kimś wykłócać), to bym jej zasugerowała, że zgłoszę US nielegalne wynajmowanie mieszkania. Bo brak umowy i unikanie hasła "za wynajem" się do tego sprowadza. Jeżeli wpłaty były regularne, to US pewnie uzna, że właścicielka ukrywała dochód i nie odprowadzała należnego podatku. Przy czym tobie US chyba niewiele by zrobił, bo to nie ty masz odprowadzać podatek (chyba, żeby tak było zaznaczone w umowie - wiem, bo kiedyś wynajmowałam za bardzo niską kwotę i odprowadzałam podatek w imieniu wynajmującego). Ale ponieważ umowy brak, to cóż..
        • Gość: Kasia Re: Co mam zrobić? Problem z właścicielką mieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.12, 20:00
          Nie wierzę w co takiego jak wracająca zła energia. Nie wiemy jaka jest konkretnie sytuacja, ale zdarzyło mi się parę razy w życiu, że mimo niezłego zabezpieczenia ktoś próbował mnie wykiwać.

          Nie podoba mi się oczywiście zostawianie właściciela z niezapłaconymi rachunkami i czynszem. I jako właściciel pewnie bym nie dała najemcy wolną rękę na dokonanie remontu (a co jak mi w mieszkaniu marmury, granity i złote kafelki poinstaluje? i będzie 10 lat za darmo mieszkał?), ale jeżeli faktycznie umowa ustna, która podobno w polskim prawie istnieje, była inna niż ją później właściciel przedstawiał - można się wkurzyć po odnowieniu całego mieszkania na własny koszt. Za 1000 zł kiedyś oczywiście można było więcej wyremontować, dzisiaj ciężko byłoby znaleźć malarza, który by za taką kwotę miał tylko odmalować mieszkanie. Ale jeżeli ktoś nie rozlicza z US, wynajmuje mieszkanie bez umowy i jeszcze łamie postanowienia jakiejś umowy (niech będzie, ze i sprzed lat) - to sam się prosi o kłopoty. Nie podoba mi się postawa wynajmujących na lewo, którzy chcą te kilkaset zł rocznie więcej zatrzymać w kieszeni. I gdyby mnie spotkała taka sytuacja, a czułabym że zostałam wykorzystana do zrobienia remontu mieszkania na mój koszt, to pewnie szybko bym zmieniła mieszkanie i jeszcze szybciej złożyła doniesienie do US.
            • Gość: pepe Re: Co mam zrobić? Problem z właścicielką mieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.12, 19:29
              napisz jej, że ty w takim razie składasz skargę do urzędu skarbowego za to, że na czarno wynajmowała ci mieszkanie. gwarantuje ci, że daruje sobie i nie będzie wracać do sprawy. ja sam miałem kłopoty z murarzami którzy byli nie uczciwi. gdy się z nimi rozliczyłem po pewnym czasie dopatrzyłem się, że źle wykonali niektóre prace. prosiłem ich aby naprawili te niedociągnięcia. zwodzili mnie kilka miesięcy, że naprawią, ale oczywiści mieli kasę w kieszeni to sobie mnie olewali. powiedziałem im, że sprawę oddam do sądu, odpowiedzieli "a dawaj sobie". wiadomo ile trwaj takie sprawy. więc darowałem sobie i wtedy olśniło mnie, że robiłem im przelewy w transzach, za wykonaną pracę. oni po otrzymaniu wpłaty powinni mi wystawiać faktury za każdą transzę. nie robili tego i to było podstawą do "postraszenia". wysłałem im pismo, że jeśli nie poprawią fuszerki lub nie otrzymam zwrotów naprawy, sprawę faktur zgłaszam w ciągu 7 dni do skarbówki. jeszcze tego samego dnia miałem telefon żeby załatwić sprawę polubownie.
              skarbówka działa jak kubeł zimnej wody. tobie też radzę wysłać pismo do niej w tym kontekście. nic nie masz do stracenia.
                • Gość: pepe Re: Co mam zrobić? Problem z właścicielką mieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.12, 11:20
                  nie napisałem, żeby donosiła. napisałem,żeby nastraszyła. z opisu wynika, że umowa na początku była taka, że ona będzie mogła odpisać sobie koszty które poniosła związku z remontem. okazało się, że właścicielka zaczęła się wykręcać z danej umowy słownej. u mnie słowo jest droższe od pieniędzy, tak, że jak ona kiwała na początku można i ją wykiwać na końcu. niech i ona poczuje jak to jest.
                  • bezpocztyonline Re: Co mam zrobić? Problem z właścicielką mieszka 25.02.12, 18:16
                    Gość portalu: maubelline napisał(a):

                    > Gdy zaczynałam wynajmować mieszkanie w październiku 2004r właścicielka powiedzi
                    > ała, że mogę sobie odliczyć kwotę, którą wydam na remont i przez ten czas nie p
                    > łacić za wynajem
                    . Gdy wykonałam remont, w 2 pokojach, przedpokoju, i generalny
                    > w łazience + wymieniłam okna w 2 pokojach, ona stwierdziła, że mówiła o kwocie
                    > 1000 zł( taką sobie mogłam odliczyć)
                    . Wmówiła mi , że źle ją zrozumiałam.

                    Gość portalu: pepe napisał(a):

                    > z opisu wynika, że umowa na początku była taka, że ona będzie mogła odpisać sobie koszty
                    > które poniosła związku z remontem. okazało się, że właścicielka zaczęła się wykręcać z dan
                    > ej umowy słownej. u mnie słowo jest droższe od pieniędzy, tak, że jak ona kiwała na
                    > początku można i ją wykiwać na końcu. niech i ona poczuje jak to jest.

                    Remont typu odmalowanie ścian, ewentualnie jakieś drobne coś, to mogło w 2004 roku dać 1000 zł i to wydają się dość prawdopodobne ustalenia.

                    Przecież żaden właściciel mieszkania nie wynajmuje go po to, by ktoś tam sobie mieszkał i urządzał po swojemu i miał to za darmo, tylko po to, by mieć z wynajmu zysk.

                    Na dodatek minęło 8 lat, więc po tym ewentualnym generalnym remoncie w łazience już zostało tylko wspomnienie: zmieniła sobie kobieta pewnie wannę na prysznic albo odwrotnie, toż i używała osiem lat! Ośmioletnie urządzenie łazienki nie jest nowe! Jest ośmioletnie! Podobnie z kwestią wymiany okien. Wymieniła sobie, bo chciała zaoszczędzić na kosztach ogrzewania i pewnie zaoszczędziła. Nie wiadomo, czy uzgadniała to z właścicielką czy nie.

                    Po ośmiu czy po pięciu latach plany życiowe mogą się właścicielom mieszkań zmienić.

                    Nawet Ustawa o ochronie praw lokatorów w swojej pierwszej, najbardziej restrykcyjnej wersji ustalała, że właściciel miał prawo wymówić najem z wyprzedzeniem trzyletnim, jeśli miał zamiar zamieszkać w mieszkaniu, które wynajmuje.

                    Mieszkała kobieta na wynajmowanym, nie na swoim. Nie ma dowodu, że ustalała z właścicielką, że właścicielka jej zafunduje luksusowe mieszkanie swoim kosztem, rezygnując z pobierania czynszu najmu. Wedle wizji najemczyni. I raczej mało który sąd w to uwierzy.
                    Uwierzyłby, gdyby ten najem miałby być krótkoterminowy (rok, dwa), albo gdyby właścicielka pobierała wysoki czynsz najmu, jak za luksusowe mieszkanie. Ale tysiąc złotych??? Za luksusowe dwupokojowe mieszkanie? No chyba, że jakiejś Psiej Wólce.
            • Gość: Kasia Re: Co mam zrobić? Problem z właścicielką mieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.12, 21:01
              >>>Analogicznie: właściciel mieszkania domyślając się kto na niego doniósł może zrewanżować się wniesieniem sprawy do sądu o zapłatę zaległego czynszu. Z odsetkami, kosztami sądowymi, adwokackimi i komorniczymi wyjdzie pewno więcej niż kara z US. Możesz to nazwać zemstą albo "wracającą złą energią", do wyboru...<<<

              Ale kto powiedział, że musi od razu donieść? I w jaki sposób będzie właściciel egzekwował niezapłacony czynsz i rachunki, jeżeli nie było zawartej i obowiązującej umowy najmu?
              I do kogo wraca zła energia? Bo IMHO powinna również wrócić do nieuczciwego wynajmującego (nawet jeżeli nie za sprawę sprzed lat, to chociaż za brak umowy i nieodprowadzanie podatku).
              • Gość: jagoo Re: Co mam zrobić? Problem z właścicielką mieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.12, 21:18
                > Ale kto powiedział, że musi od razu donieść?

                Ty. Straszenie donosem oznacza, że zakłada się taką możliwość.


                I w jaki sposób będzie właściciel
                > egzekwował niezapłacony czynsz i rachunki, jeżeli nie było zawartej i obowiązuj
                > ącej umowy najmu?

                Umowa właścicielowi do niczego nie jest potrzebna - to raczej lokatora w pewnym stopniu chroni i w jego interesie leży jej zawarcie. Przy braku umowy właściciel ma prawo do zapłaty za bezumowne zajmowanie lokalu, egzekwuje się ją tak samo jak za wynajem.

                > I do kogo wraca zła energia? Bo IMHO powinna również wrócić do nieuczciwego wyn
                > ajmującego (nawet jeżeli nie za sprawę sprzed lat, to chociaż za brak umowy i n
                > ieodprowadzanie podatku).

                Wiesz, lepiej niech każdy się troszczy o swoją moralność. Donosami na innych (ani straszeniem donosami) nie sprawisz, że świat stanie się lepszy. Raczej wręcz przeciwnie...
                Nieuczciwość wynajmującego w kwestii remontu jest zresztą imho wątpliwa - wyżej już ładnie to wyłożono.
                • Gość: Kasia Re: Co mam zrobić? Problem z właścicielką mieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.12, 00:29
                  >> Ty. Straszenie donosem oznacza, że zakłada się taką możliwość.

                  Ojej, biedny wynajmujący na dziko i uzyskujący lewy dochód. Prywatnie nie jest mi takich drani szkoda, kiedy ktoś na nich donosi i US nakłada im karę. Na miejscu autora wątku, na pewno nie posunęłabym się poza sugestie, że nie uważam za edukacyjne unikanie płacenia należności państwu.

                  >>Umowa właścicielowi do niczego nie jest potrzebna - to raczej lokatora w pewnym stopniu chroni i w jego interesie leży jej zawarcie. Przy braku umowy właściciel ma prawo do zapłaty za bezumowne zajmowanie lokalu, egzekwuje się ją tak samo jak za wynajem.

                  Po pierwsze musiałby udowodnić bezumowne zajmowanie lokalu. Jeżeli przez ileś lat nie było problemem takie zajmowanie mieszkania, to może być problem z udowodnieniem, że lokal był zajęty wbrew woli wynajmującego. A jeżeli dodatkowo ponosił z tego powodu zyski, to jakie to zajmowanie bezumowne (zwłaszcza, że najemca może zeznać, że umowa była ustna i służyła, jak podejrzewa, uniknięcia płacenia podatków, a on sumiennie płacił co miesiąc pieniążki na co ma potwierdzenia i pewnie jakieś maile/smsy, ze właścicielowi to odpowiadało)?

                  Umowa chroni interesy OBYDWU stron. I dlatego obydwie strony powinny dążyć do zawarcia umowy. Nie wynajmowałam nikomu mieszkania, ale praktyka (błędy w umowie, braki, które skutkują ucieczką najemcy i hasło "nic się nie da zrobić") wskazuje, że umowa jest przede wszystkim w interesie wynajmującego. W razie takich sytuacji jak powyższa, wynajmujący ryzykuje finansowo procesując się w sądzie - zbyt wiele wątpliwości, chęć ukrycia dochodu w US itd raczej nie pomogą wygrać sprawy. Jeżeli nie było umowy, to raczej niełatwo będzie udowodnić, że dziki lokator mieszkał tam w okresie, za który nie zapłacił, bo taki jest najczęściej w umowie i wiąże się z wypowiedzeniem itd. (jasne, można wezwać sąsiadów na świadków, ale ludzie często nie chcą, a nawet jak chcą, to się nie znają, więc mogą tylko pogdybać kiedy ktoś mieszkał, a kiedy nie). Dla nikogo to chyba nie jest tajemnicą, że w polskim prawie o wiele lepszą sytuację ma najemca niż wynajmujący. Więc na twoim miejscu nie szafowałabym hasłami o bezproblemowym odzyskaniu pieniędzy i egzekwowaniu należności.
                  • Gość: jagoo Re: Co mam zrobić? Problem z właścicielką mieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.12, 14:04
                    Strasznie mieszasz różne sprawy. Zaplata za bezumowne wynajmowanie to jedno a odpowiedzialność karno-skarbowa drugie. Jeszcze inna kwestia to egzekucja zasądzonego sądownie nakazu zapłaty za bezumowne użytkowanie. I po kolei: tak, w przypadku donosu właścicielowi grozi kara za niedopełnienie obowiązku podatkowego. Czy ktokolwiek temu przeczy? Nie, nie stanowi problemu wykazanie przed sądem, że ktoś mieszkał kilka lat bez umowy najmu - wystarczą zeznania sąsiadów. Jeśli mieszkał i nie może udowodnić, ze płacił to sąd bez wahania wyda nakaz zapłaty plus odsetki plus opłata sądowa plus egzekucja komornicza plus zastępstwo procesowe (jeśli było). Razem wyjdzie więcej niż kara ze skarbówki dla właściciela. Jeśli więc już komuś donosicielstwo brzydko nie pachnie, to niech mu choćby zapachną własne pieniądze które być może będzie wrzucić w koszty tegoż donosicielstwa. Bo właściciel też może być mściwy, prawda?
                    • bezpocztyonline Re: Co mam zrobić? Problem z właścicielką mieszka 28.02.12, 17:36
                      Gość portalu: maubelline napisał(a):

                      > Po 5 latach wynajmowania odwidziało jej się. Fakt ,że udało mi się tam mieszkać jeszcze
                      > przez 3 lata bo poszła mi na rękę.

                      Gość portalu: jagoo napisał(a):

                      > Strasznie mieszasz różne sprawy. Zaplata za bezumowne wynajmowanie to jedno a o
                      > dpowiedzialność karno-skarbowa drugie.

                      Tak się zastanawiam: autorka wątku mieszkała pomimo wypowiedzenia jej umowy najmu, bo nie miała dokąd pójść. istnieje opcja tak, że to, co otrzymywała od niej właścicielka to nie był czynsz najmu (od którego należy zapłacić podatek), a odszkodowanie za bezumowne korzystanie z lokalu. A odszkodowanie to nie to samo, co czynsz najmu.
    • bezpocztyonline Miałaś umowę najmu. Nawet, jeśli o tym nie wiesz 28.02.12, 08:03
      Gość portalu: maubelline napisał(a):

      > Gdy zaczynałam wynajmować mieszkanie w październiku 2004r
      > Na moją korzyść mam tylko to, że przez ostatnie 3 lata mieszkałam bez umowy

      Z Kodeksu cywilnego:

      "Art. 674. Jeżeli po upływie terminu oznaczonego w umowie albo w wypowiedzeniu najemca używa nadal rzeczy za zgodą wynajmującego, poczytuje się w razie wątpliwości, że najem został przedłużony na czas nie oznaczony."
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka