współwłasność

24.07.04, 21:28
Witam :-))
Od niedawna jestem w połowie właścicielką mieszkania.Współwłaścicielem jest
mój przyjaciel. Nie jesteśmy małzeństwem. Chcielibyśmy się wzajemnie
zabezpieczyć na wypadek śmierci któregoś z nas,żeby drugie mogło do końca
swojego życia mieszkać w tym mieszkaniu. Ponieważ spadkobiercami mojego
przyjaciela są jego dzieci z pierwszego małżeństwa a i ja mam rodzinę, to
chcielibyśmy odsunąc dziedziczenie mieszkania dopiero po śmierci nas obojga.
Nie chcemy robić zapisu testamentowego na siebie na wzajem ( koszty). Czy są
jakieś inne możliwości zapewniające nam spokojną starość bez konieczności
sprzedaży mieszkania w celu spłacenia spadkobierców?

Pozdrawiam serdecznie
Alicja
    • bebiak Re: współwłasność 27.07.04, 19:00
      Witaj Alicjo,
      ja tak nie bardzo rozumiem Twój post (w kwestii tej możliwości zamieszkania),
      ale zaraz jakoś to uładzimy.
      Jeśli macie współwłasność tego lokalu to w przypadku śmierci któregokolwiek z
      Was i nawet dziedziczenia ustawowego (czyli przez rodziny) przedmiotem spadku
      jest tylko ten udział, którego właścicielem był zmarły. Czyli (może tak
      jaśniej): jeśli dziś zmarłby Twój przyjaciel nie zostawiwszy testamentu to w
      jego miejsce co do połowy tego mieszkania wchodzą jego spadkobiercy (dzieci),
      ale Twojej połowy (Twojego udziału) nikt nie rusza. To Twoja własność i śmierć
      przyjaciela dla bytu tego Twojego udziału nie ma żadnego znaczenia. Odwrotnie
      oczywiście (tj. w przypadku Twojej śmierci) - tak samo.

      Jak będzie wyglądała w sensie fizycznym sprawa korzystania z tego lokalu przez
      współwłaścicieli, którymi będą (w przypadku śmierci Twego przyjaciela i braku
      testamentu): Ty i jego dzieci to już zupełnie inna sprawa, ale w sensie
      własności jesteś współwłaścicielem i masz prawo tam mieszkać (ale dzieci też
      będą współwłaścicielami).

      Na wypadek śmierci u nas można sporządzić tylko i wyłącznie testament. Możecie
      takie wzajemne na siebie sporządzić (sam testament to nie jest kosztowna
      sprawa), i po najdłuższym życiu jednego - to drugie nabędzie cały spadek (w tym
      również tę połówkę tego mieszkania) natomiast:
      - w przypadku śmierci któregokolwiek z Was podatek od spadku sięgnie do 20% (bo
      jesteście osobami obcymi w stosunku do siebie, przy czym gdybyście kiedyś tam
      zawarli związek małżeński - to podatek sięgałby do 7% przy czym w przypadku
      udziału w mieszkaniu pdo pewnymi warunkami byłoby zwolnienie od podatku);
      - należy przy testamencie mieć na uwadze kwestie związane z zachowkiem jako
      prawem dla niektórych spadkobierców (dzieci, małżonek, rodzice w niektórych
      przypadkach).
      Ten zachowek to nie jest jakieś roszczenie do własności przedmiotu wchodzącego
      w skład spadku - to roszczenie o zapłacenie pewnej kwoty pieniędzy (dla tej
      kwoty ma znaczenie m.in. wartość tego co pozostaje w spadku).
      Żeby pozbawić uprawnionych prawa do zachowku - trzeba ich wydziedziczyć, ale:
      - wydziedziczenie, aby było skuteczne, musi być uzasadnione (muszą być wskazane
      powody, dla których się wydziedzicza). Bez podania powodów wydziedziczenie jest
      bezskuteczne;
      - małoletnich wydziedziczyć moim zdaniem nie można.

      Bardzo trudno tu znaleźć zupełnie bezpieczne (w tym również finansowo
      bezpieczne) rozwiązanie, bo przecież pewnych rzeczy przewidzieć się nie da
      (tego, kto pierwszy odejdzie).
      I nawet zawarcie związku małżeńskiego nie załatwia Wam tej sprawy: jedynie ma
      wpływ na wysokość podatku i możliwość zwolnienia, jak również na to, że w
      przypadku śmierci małżonek dziedziczy z ustawy jakąś część (ale też nie cały
      spadek w Waszym przypadku). Pozostałe kwestie wyglądają tak samo.
      Czy to dla Ciebie jest w miarę zrozumiałe? Jeśli coś nie tak to koniecznie się
      upomnij.
      Pozdrawiam Cię serdecznie. B.
    • alicyjka1 Re: współwłasność 27.07.04, 19:38
      Witaj :-))

      Bardzo dziękuję za obszerne wyjaśnienie (wszystko rozumiem :-)) )
      Zastanawiam się czy można, nikogo nie wydzidziczając, zapewnić sobie dożycie w
      tym mieszkaniu beż konieczności spłacania spadkobierców. Oczywiście gdyby
      pozostałe przy życiu sprzedawało mieszkanie, to wtedy sprawa jest
      jasna,pieniądze ze sprzedaży należą sie prawnym spadkobiercom każdej ze stron.
      Ale gdybym np. nie była w stanie spłacić częsci mieszkania mojego przyjaciela,
      a chciałabym w nim mieszkać do śmierci? Biorę pod uwagę wariant najgorszy :
      on umiera a ja nie mam pieniędzy żeby spłacić jego dzieci. Pół mieszkania jest
      moje oczywiście,ale nie da się mieszkać w połowie ze spadkobiercami.Wyobrażm
      sobie,żę jestem stara, mieszkam w tym miejscu od wielu lat i nagle muszę sie
      wyprowadzić bo nie mam pieniędzy na spłatę.Nie chcę oczywiście ruszać częsci
      należnej dzieciom mojego przyjaciela,one to odziedziczą ale po mojej śmierci.
      Chcę też dodać ,że to mieszkanie nie jest jedynym majątkiem dzieci, one
      odziedziczą inne mieszkanie,sporo pieniędzy i innych dóbr.
      Czy nie ma jakieś sensownej formuły ? Np. jakaś umowa na dożycie? jak np.
      ludzie oddają mieszkania za opiekę do śmierci albo coś w tym rodzaju..?
      Bardzo Ci dziękuję za uważność i pozdrawiam serdecznie Alicja
      • bebiak Re: współwłasność 02.08.04, 22:36
        Witaj Alicjo,

        alicyjka1 napisała:

        > Zastanawiam się czy można, nikogo nie wydzidziczając, zapewnić sobie dożycie
        >w tym mieszkaniu beż konieczności spłacania spadkobierców. Oczywiście gdyby
        > pozostałe przy życiu sprzedawało mieszkanie, to wtedy sprawa jest
        > jasna,pieniądze ze sprzedaży należą sie prawnym spadkobiercom każdej ze
        >stron. Ale gdybym np. nie była w stanie spłacić częsci mieszkania mojego
        >przyjaciela, a chciałabym w nim mieszkać do śmierci? Biorę pod uwagę wariant
        >najgorszy : on umiera a ja nie mam pieniędzy żeby spłacić jego dzieci. Pół
        >mieszkania jest moje oczywiście,ale nie da się mieszkać w połowie ze
        >spadkobiercami.Wyobrażm sobie,żę jestem stara, mieszkam w tym miejscu od
        >wielu lat i nagle muszę sie wyprowadzić bo nie mam pieniędzy na spłatę.Nie
        >chcę oczywiście ruszać częsci należnej dzieciom mojego przyjaciela,one to
        >odziedziczą ale po mojej śmierci.

        Alicjo, chyba gdzieś tu tkwi błąd w Twoim rozumowaniu. Dzieci Twojego
        przyjaciela dziedziczą z ustawy po nim, a nie po Tobie, a jeśli tak to dla
        Ciebei wpostaje problem rozliczenia się z nimi gdybyś chciała zostać
        właścicielem całego mieszkania (typu: kupić od nich ich udział o ile oczywiście
        będą chciały sprzedać, bo przecież nie muszą).
        Można tę kolejność dziedziczenia zmienić poprzez wzajemne testamenty, ale
        musisz się wtedy liczyć z zachowkiem dla tych dzieci. Pamiętaj ponadto, że
        jeśli przyjaciel sporządzi na Twoją rzecz testament to Ty nabędziesz w spadku
        po nim wszystko to co on będzie miał w chwili śmierci. Czy taka napewno jego
        wola: abyś Ty odziedziczyła wszystko?

        > Chcę też dodać ,że to mieszkanie nie jest jedynym majątkiem dzieci, one
        > odziedziczą inne mieszkanie,sporo pieniędzy i innych dóbr.

        Po ojcu czyli po Twoim przyjacielu? Czy po kimś zupełnie innym? Napisz mi to
        koniecznie bo jeśli po Twoim przyjacielu to przyszła mi jeszcze jedna myśl do
        głowy - ale tu muszę poczekać na Twoją odpowiedź.

        > Czy nie ma jakieś sensownej formuły ? Np. jakaś umowa na dożycie? jak np.
        > ludzie oddają mieszkania za opiekę do śmierci albo coś w tym rodzaju..?

        Alicjo, owszem - umowa o dożywocie, ale taka umowa przenosi własność już
        dzisiaj, a nie po śmierci.
        Napisałam Ci w tamtym poście, że nie możemy wszystkiego przewidzieć, ale proszę
        bardzo: załóżmy, że Twój przyjaciel odejdzie pierwszy i spodziewasz się sporych
        kłopotów z uwagi na jego dzieci. Można już dziś przy takim założeniu zawrzeć
        umową, mocą której przyjaciel przenosi na Ciebie własność swego udziału a Ty w
        zamian za to zobowiązujesz się do zapewnienia mu miejsca do zamieszkania,
        opieki, pomocy, itp. W przypadku zawarcia takiej umowy Ty już dziś stajesz się
        właścicielem całego tego mieszkania. Po śmierci przyjaciela nic się z
        mieszkaniem nie dzieje - wygasa tylko prawo dożywocia, ale z własnością nic bo
        już całe Twoje. Dzieci niech sobie nawet z ustawy nabywają spadek po Twoim
        przyjacielu - też nie ma to związku z tym mieszkaniem. Teoretycznie dobrze,
        ale....
        Załóżmy, że dziś zawrzemy taką umowę jak wyżej opisałam czyli Ty staniesz sie
        właścicielką tego mieszkania w całości, ale tak się zdarzy, że Ty odejdziesz
        pierwsza (przecież tego nie wiemy). Wówczas spadek po Tobie dziedziczą Twoi
        spadkobiercy: jeśli sporządzisz testament to ta osoba, którą powołasz do spadku
        (załóżmy Twój przyjaciel, choć nie jestem pewna). Ale w przypadku braku
        testamentu dziedziczy Twoja rodzina, czyli skutek tego jest taki, że to
        mieszkanie w całości ucieka w sensie własności od Twego przyjaciela - rozumiesz
        to? Jego prawa są zabezpieczone - spadkobiercy nabędą w połowie obciążoną
        nieruchomość jego prawem dożywocia, czyli wejdą w Twoje obowiązki ale w sensie
        własności już nigdy mieszkanie nawet w części nie wróci do przyjaciela ani jego
        dzieci.
        Czy widzisz to wszystko jakoś? Czy to by Wam odpowiadało?
        Do końca nie wiem jakie macie plany wobec swoich rodzin, ale gdyby zawrzeć
        taką umowę o dożywocie jak to starałam się opisać wyżej to w konsekwencji z
        USTAWY wszystko przejdzie do Twojej rodziny. Jeśli Wam to odpowiada to
        przeszkód nie ma oczywiście, tylko czy Wy tego chcecie?
        Napisz Alicjo, jak to widzisz.
        Pozdrawiam Cię serdecznie. B.
        • alicyjka1 Re: współwłasność 03.08.04, 21:50
          Witaj :-)

          Po ojcu czyli po Twoim przyjacielu? Czy po kimś zupełnie innym? Napisz mi to
          > koniecznie bo jeśli po Twoim przyjacielu to przyszła mi jeszcze jedna myśl do
          > głowy - ale tu muszę poczekać na Twoją odpowiedź.
          >
          Tak , ich ojciec to właśnie mój przyjaciel...

          Bardzo to wszystko trudne i właściwie nie ma rozwiązania...
          Pozdrawiam troszkę przygnębiona wizją niespokojnej (być może) starości i
          niezmiernie wdzięczna...:-)
          Alicja
          • bebiak Re: współwłasność 03.08.04, 22:22
            Cześć Alicjo:)

            alicyjka1 napisała:

            > Tak , ich ojciec to właśnie mój przyjaciel...

            To to ja wiem, ale mnie chodziło o coś innego (moze niejasno się
            wypowiedziałam).
            Napisałaś mi coś takiego, że te dzieci i tak odziedziczą jakieś inne dobra i
            będą zabezpieczone.
            Mnie tu chodzi o to, czy właścicielem tych innych dóbr jest Twój przyjaciel
            (czyli ich ojciec) czy też jakaś inna osoba.

            > Bardzo to wszystko trudne i właściwie nie ma rozwiązania...
            > Pozdrawiam troszkę przygnębiona wizją niespokojnej (być może) starości i
            > niezmiernie wdzięczna...:-)

            Alicjo, jeśli masz takie poważne obawy to może rzeczywiście rozważcie już teraz
            zawarcie tej umowy o dożywocie pamiętając o tym wszystkim co Ci poprzednio
            napisałam.
            I koniecznie napisz mi to co wyżej doprecyzowałam.
            Dziękuję Ci za dziękuję i pozdrawiam nieustająco. B.
            • alicyjka1 Re: współwłasność 05.08.04, 00:24
              Witaj :-))

              Tak , właścicielem tych dóbr jest ich ojciec

              POzdrawiam serdecznie

              Alicja
              • bebiak Re: współwłasność 07.08.04, 22:33
                Witaj Alicjo,

                alicyjka1 napisała:

                > Tak , właścicielem tych dóbr jest ich ojciec

                Zapytałam o to, bo może gdybyście nie chcieli już teraz podpisywać tej umowy o
                dożywocie to może rozważycie bynajmniej ze strony Twego przyjaciela testament
                na rzecz jego dzieci z zapisem na Twoją rzecz? Jest taka konstrukcja i choć od
                razu mówię, że będzie mi ją dość trudno dokładnie opisać na forum to Ci ją
                przybliżę. Trzeba przy tym zastanowić się dobrze na wartościami rynkowymi tak
                spadku jak i przedmiotu zapisu (bardzo dobrze trzeba się zastanowić - nie wiem
                czy potraficie sobie sami z tym poradzić), bo musi być stosowna różnica
                pomiędzy nimi. I taki testament w zarysach wygląda tak, że przyjaciel Twój
                powołuje do spadku swoje dzieci ale tytułem zapisu dzieci mają wydać Tobie
                udział w tej nieruchomości.
                Rozważ to jako kolejną możliwość.
                Nieustająco Cię pozdrawiam. B.
    • alicyjka1 Re: współwłasność 29.07.04, 18:02
      Bardzo proszę..:-))jeżeli można jeszcze coś dopowiedzieć w nurtującej mnie
      sprawie...
      pozdrawiam Alicja
Pełna wersja