problem z zameldowaniem - jak to rozwiazac?

13.01.06, 18:29
Sprzedaje i kupuje jednoczesnie mieszkanie. Jak sie zdarzylam zorientowac,
przy akcie sprzedazy obecnego mieszkania musze sie wymeldowac przed
podpisaniem aktu notarialnego (mam nadzieje, ze nie przed umowa przedwstepna -
czy tak?).
Zalozmy, ze tak robie. Wymeldowuje sie. Jednak bede mieszkac w tym mieszkaniu
jeszcze pol roku po podpisaniu aktu sprzedazy, zanim przekaze je nowemu
wlascicielowi. Co z moim meldunkiem przez te 6 miesiecy? Przeciez gdzies
musze byc zameldowana? Czy moze to byc np. meldunek TYMCZASOWY w moim obecnym
mieszkaniu (czyli tym, ktore sprzedaje/lam)? A moze musi byc to meldunek
STALY, bo aby kupic mieszkanie do aktu notarialnego musze miec chyba stale
zameldowanie i dowod osobisty z tymze zameldowaniem? Czy tak jest w istocie?
Czy dowod osobisty moze byc ze starym adresem, z ktorego juz sie wymeldowalam?
Prosze o wyjasnienie moich watpliwosci? Oraz o dobra rade jak sprawy
meldunkow zorganizowac logistycznie, aby wszystko bylo OK i pozwolilo mi
sensownie funkcjonowac przez ten czas i przystapic do aktu kupna nowego
mieszkania dla mnie.
    • al9 w ogóle sie nie przejmując..... 14.01.06, 13:17
      Nie przejmuj sie w ogóle. po prostu sie wymeldujesz i juz. Nigdzie nie będziesz
      zameldowana. Przez chwile - do czasu kupna nowej nieruchomosci. I juz. do aktu
      kupna przystapisz bez meldunku. Notariuszowi oswiadczysz, gdzie mieszkasz
      (chodzi o krespondencję raczej). Żadnych potwierdzeń, czasowych meldunków nikt
      nie bedzie potrzebował...
      nasza ustawa o obowiązku meldunkowym jest martwa. Policja, urzędy, wszyscy moga
      ci nadmuchac.... Pochodzi z głębokiego komunizmu i miała kontrolowac obywateli.
      Lada chwila zostanie uchylona tak czy siak...
      ciesz sie zyciem i w ogóle nie przejmuj niczym... :-)
      al pośrednik w obrocie nieruchomościami
      • savanna prawie uff 15.01.06, 08:54
        Al9, bardzo dziekuje. Troche mi ulzylo, bo przewidywalam jakas wieksza polke z
        tymi meldunkami.
        Na pewno Urzad Miejski przy wymeldowaniu nie bedzie sie mnie czepial, gdzie
        teraz bede zameldowana? Ani notariusz (pozniej, przy akcie kupna), ze w
        dowodzie mam adres, pod ktorym juz nie jestem zameldowana? No, bo od sprzedazy
        i wymeldowania, do aktu kupna moze minac taka dluzsza troche chwilka, czyli
        kilka miesiecy nawet (tego nie moge przewidziec, kiedy pojawi sie cos fajnego
        na rynku, co mnie zainteresuje)?
        Sorki, zem taka upierdliwa, ale upewniam sie, ze na pewno wszystko dobrze
        zrozumialam. Dzieki raz jeszcze.
        • al9 :-)))) 16.01.06, 11:14
          notariusz obejrzy Twój dowód, oswiadczysz gdzie mieszkasz (nie musisz tam byc
          zameldowana), a Urząd nie sledzi meldunków aani wymeldowań, więc nawet nic nie
          zauważą......
          :-)
          al
          • renata1231 Re: :-)))) 20.01.06, 22:12
            po sprzedaży mieszkania prawie dwa lata nie miałam meldunku w tym czasie zginął
            mi dowód więc wyrabiałam sobie nowy dowód z wpisem brak meldunku nikogo to nie
            dziwi nigdy nie miałam problemów, zawze posługiwałam się adresem pobytu.
            Kupiłam mieszkanie i dopiero po 6 miesiącach się w nim zameldowałam jedyną
            instytycją która do tego mnie zmusiła to wydanie prawo jazdy.
    • mimoooza Re: problem z zameldowaniem - jak to rozwiazac? 20.01.06, 22:32
      Nie musisz się wymeldowywać przed podpisaniem aktu notarialnego. Notariusz w
      akcie zawrze taki punkt, w którym będzie podana data, do której zobowiązujesz
      się wymeldować (i inne osoby, jeśli tam są zameldowane). Zwyczajowo ta data to
      termin przekazania kluczy do mieszkania nowym właścicielom, razem z kluczami
      dajesz im zaświadczenie z urzędu meldunkowego, że w mieszkaniu nikt nie jest
      zameldowany.

      My kupiliśmy mieszkanie w październiku, klucze odbieraliśmy dopiero w
      listopadzie, starzy właściciele wymeldowali się dzień przed przekazaniem kluczy
      i wszystko było ok. Z tego co wiem to standardowa procedura.
      Pozdrawiam
      • mrz1 Re: problem z zameldowaniem - jak to rozwiazac? 21.01.06, 09:51
        Mimoooza ma rację. Ja też teraz kupuję mieszkanie i sprzedaję stare. W umowie
        przedwstępnej zawarliśmy punkt, który mówi, że mieszakńcy wymeldują się
        najpóźniej do dnia przekazania kluczy, czyli może to być na dziń przed. Tak też
        zrobiłam w umowie o sprzedaż obecnego mojego mieszkania. Nie ma problemu.
        Notariusz spisze w akcie notarialnym to, co zawrzecie w umowie przedwstępnej.
        Pozdr.
        • al9 nie radzcie, jak nie wiecie.... 21.01.06, 11:44
          mimoza i mrz1 NIe maja racji!!! Nieruchomość trzeba kupować bez zameldowanych
          osób! To niezwykle ważne, kupujący moze mieć potem daleko idące kłopoty. Ten
          watek wielokrotnie przebijał sie na tym forum!!!
          al9
          • savanna Re: nie radzcie, jak nie wiecie.... 21.01.06, 12:58
            Tez tak uwazam. Nie podpisalabym nigdy aktu kupna jesli starzy wlasciciele
            byliby wciaz w mieszkaniu zameldowani. A skoro, jak wszyscy twierdza, z
            meldunkiem, a raczej jego brakiem, nie ma w ogole problemow, to tym bardziej
            powinni sie wymeldowac PRZED podpisaniem aktu notarialnego :)).
            • ceniek2 Re: nie radzcie, jak nie wiecie.... 21.01.06, 17:19
              Przytoczę tylko autentyczną, bardzo aktualną historyjkę:

              Developer w 2000 r. kupił działkę budowlaną. Działka miała 8 współwłaścicieli.
              Siedmiu zgodziło się na sprzedaż działki, wzięło pieniądze i zapomniało o sprawie.
              Ósma osoba nie zgadzała się na warunki, żądała wysokich sum.

              Developer posiadał 95% udziałów działki więc wystąpił do sądu o zniesienie
              współwłasności z tą ostatnią osobą, oczywiście za godziwym wynagrodzeniem
              ustalonym przez sąd.
              Sąd wydał wyrok o zniesieniu współwłasności. Osoba się z wyrokiem nie zgodziła i
              na znak protestu nie wymeldowała się z nieruchomości.

              Developer przejął działkę, wyburzył jej dom (ją, za jej zgodą, przeniósł do
              mieszkania zastępczego ). Na działce wybudował nowoczesny budynek i sprzedał
              wszystkie lokale.

              Jest rok 2005. Osoba przeniesiona do lokalu zastępczego nie płaciła czynszu za
              ten lokal.
              Po wielu miesiącach niepłacenia, otrzymuje ( znów, po wielu miesiącach) eksmisję
              i przydział lokalu socjalnego.

              Wtedy przypomina jej się, że jest jeszcze zameldowana w starym miejscu (na wyżej
              opisanej działce ).
              Przyjeżdża komornik, następuje eksmisja, dobytek zostaje zapakowany na samochód
              i wtedy osoba ta zamiast jechać do lokalu socjalnego każe wyładować swoje
              rzeczy na chodniku przed tą nowowybudowaną nieruchomością.

              Meble ustawia na terenie prywatnym - nieogrodzonym chodniku na skrzyżowaniu.
              Terenu nie można ogrodzić, bo służy wszystkim mieszkańcom gminy.

              Ponieważ zostało naruszone prawo własności (meble stoją na ich działce i blokują
              wejście do sklepu), właściciele nieruchomości postępując zgodnie z prawem,
              wzywają do swej obrony powołane do tych celów organa władzy państwowej i
              samorządowej.

              Zostaje wezwana Policja i Straż Miejska.
              Obu tym organom osoba ta pokazuje dowód osobisty z wpisanym miejscem
              zameldowania (ul. X............ m.8).
              Zameldowanie dotyczy lokalu, który nie istnieje, ponieważ budynek, w którym
              mieścił się ten lokal, został wyburzony.

              Policja i Straż Miejska odstępują od wykonywania czynności, twierdząc, że ta
              osoba ma prawo tu przebywać, bo jest zameldowana.

              Osoba przetrzymuje swoje meble w tym miejscu od 6 miesięcy. Właściciele
              nieruchomości, których własność została naruszona zwracali się już do wszystkich
              urzędów i organów w mieście - bez rezultatu.

              To tyle na temat ważności meldunku w naszym kraju.

              Jak ktoś nie wierzy w tę historię, to radzę mu aby szybko zmienił zdanie.
              • ceniek2 Re: nie radzcie, jak nie wiecie.... 21.01.06, 17:24
                I jeszcze jedna historyjka z netu znaleziona na stronie:
                usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.soc.prawo&tid=1182744&MID=%3Cdq2t4q%24fcj%241%40atlantis.news.tpi.pl%3E
                Znajoma ma (miala) faceta. Mieszkali razem w jej mieszkaniu (bez slubu),
                byl tam zameldowany. Ostatnio cos zaczelo mu w glowie fiksowac, bo
                stracil prace. Zaczal pic, byc agresywny i tak dalej. Ostatecznie
                uzgodnili, ze tak dalej juz nie pociagna, wiec facet sie wyprowadzil do
                swoich rodzicow. W sumie zupelnie kulturalnie, nie bylo jakichs scysji.

                Wczoraj, po jakichs dwoch tygodniach od wyprowadzki, w nocy ktos dobija
                sie do drzwi kolezanki. Otwiera, a tutaj dwoch policjantow trzyma (to
                dosyc trafne okreslenie :) jej faceta. Wrzucili go przez drzwi do
                mieszkania i powiedzieli, ze przywiezli go, bo jest tu zameldowany. Byla
                to druga w nocy, znajoma wdala sie w polemike, ze on tutaj nie mieszka i
                ona go tu nie chce. Policjanci odpowiedzieli, ze on tutaj jest
                zameldowany, wiec tu mieszka i niech go lepiej nie wyrzuca, bo "bedzie
                miala klopoty". Nie udalo sie dowiedziec, co to za klopoty, bo
                policjanci najzwyczajniej na swiecie uciekli "na kolejna interwencje".

                Chciala go wtedy wywalic za drzwi, ale z facetem niespecjalnie sie dalo
                podobno cokolwiek zrobic, bo w czasie rozmowy zaliczyl tzw. zgon i po
                prostu zasnal w przedpokoju na podlodze, a ze wazy tak ze trzy razy tyle
                ile kolezanka, to nawet przesunac sie nie dalo. Nad ranem sie obudzil,
                rozbil lustro, troche rzeczy w kuchni i poszedl sobie.

                Pytanie brzmi - CO dawalo policjantom podstawe do twierdzenia, ze skoro
                jest zameldowany, to ma tutaj przebywac. Przeciez moze juz tu nie
                mieszkac, a decyduje o tym kolezanka, jako wlasciciel mieszkania!
                Przeciez nie da sie kogos wymeldowac w godzine. No i jakie to "problemy"
                mialaby miec, gdyby go wykopala za drzwi w obecnosci policjantow?

                Pomijajac juz zupelnie fakt, ze policja zwija na izbe wytrzezwien
                studentow wracajacych kulturalnie po imprezie, a jego
                uparcie chciala wpakowac do mieszkania.
Pełna wersja