joniu
28.02.06, 16:48
Witam.
Sprawa jest nastepujaca. Mieszkanie w ktorym jestem zameldowany (kwaterunkow -
nie własnościowe - głównym najemcą jest moja mama) było zadłuzone, na kwote
ponad 20 tyś. O sprawie nie wiedzialem, do momentu kiedy nie dostalem nakazu
eksmisji (mieszkałem już wtedy gdzie indziej). W MZB (Miejski Zarzad
Budynkow) udało mi sie dowiedziec, ze jeszcze sprawa nie stracona, podpisalem
z nimi ugodę, ze w momencie spłaty zadłużenia do określonego dnia, oni
zawieszają nakaz eksmisji na okres trzech miesiecy. (Czaas potrzebny na
Uregulowanie tytułu prawnego do zajmowanego mieszkania). No własnie,
pieniadze wpłaciłem, w terminie wyznaczonym, doniosłem od razu dowody wpłaty
(mam potwierdzenie ich odebrania). Ale teraz się obawiam, że mój wniosek
o "uregulowanie tytułu prawnego do zajmow..." nie przejdzie, człowiek w MZB
powiedział ze wyszła jakas afera, i być może mieszkanie juz zostało komus
przyznane, mimo iz eksmija miala nastapic dopiero 9 marca. Powiedział ze
wrazie czego moge ich podac do sadu i napewno sprawe wygram. Chcialbym jednak
tego uniknąc i wolalbym aby ten "wnoisek" wszystko zalatwic. Czy uwazacie ze
mam na to szanse, i jak ewentualnie uzasadniac wniosek (bo jest takie miejsce
w nim) czy iść "na litość" czy wrecz przeciwnie. Czy mam pisac ze jest
biednie, slabe zarobki, czy pisac prawde - mam dobra prace itd.
Troszkę się boje tez zeby sie nie okazało ze wywaliłem w błoto 20 tysiakow,
bo to faktyczne zadłużenie mojej mamy a nie moje - ze mnie nie mogli tego
ściągnąc. Ale z mama sie dogadałem i chce to mieszkanie ratowac. Zawsze mozna
przeciez pozniej wykupic i za pare latek sprzedac. Chyba dobrze mysle...?
czekam na wasze opinie
Pozdrawiam
Paweł