ksawery111
15.03.06, 16:41
Duży problem.Kupiliśmy z żoną większe mieszkanie 3 mies. temu 50%od razu
reszta w ratach, zbliża się termin płatności. Sprzedający OK, żadnych
problemów.Obecnie sprzedajemy swoje ,pojawia się kupiec, ustalamy cenę i
zaczynają się kłopoty.Gość jest młody i chce kupić na 100% na kredyt +
notariusz z kredytu.Nie ma nawet na zadatek i wybłagał, że zaczekamy ok. 3tyg
aż coś zapłaci idopiero podpiszemy umowę przedwstępną ale prosi żeby go
zwrócić jak nie dostanie kredytu bo już jest zadłużony. W chwili słabości
zgodziliśmy się na to.Praktycznie wychodzi na to, że mamy mgliste widoki na
sprzedaż nie wiadomo kiedy.Mieszkanie jest atrakcyjne i nie ma problemów ze
sprzedażą. Mieszkamy w niedużym mieście, gzie znają się wszyscy.Obawiamy się,
że stracimy tylko czas a czeka nas reszta spłaty za nowe mieszkanie. Dodam,
że tomy nalegaliśmy na spisanie umowy przedwstępnej w celu zdyscyplinowania
stron. Jesteśmy naiwni? Przy tak małej podaży i dużym popycie obiecywać coś
co wszystkie zyski przynosi stronie kupującej a niepewność
sprzedającym.Obecnie po kilku chcemy się wycofać i znależć innego solidnego
kupca.Czy moralnie jesteśmy w porządku? Proszę o opine.