kapitaniglo
14.09.06, 09:43
Wczoraj przekonałem się na własnej skórze jak agencje oszukują klientów, żeby
za wszelką cenę dorobić się naszym kosztem, nie zważając na wszelkie normy i
uciekając się do kłamstw i manipulacji.
Chciałem sprzedać mieszkanie. Podpisałem umowy o pośrednictwo sprzedaży m.in.
z biurem "Ogrodowa" w Warszawie. Szybko znalazły się osoby, które chciały to
mieszkanie zakupić za pośrednictwem tejże agencji.
Agentka z biura pośrednictwa zapewniała nas wielokrotnie, że ludzie ci
zgadzają się wszystkie nasze warunki i że jadą do nas specjalnie z daleka,
żeby podpisać umowę przedwstępną.
Jeszcze przed wyjściem z domu, żeby jechać podpisywać umowę, zadzwoniliśmy
jeszcze raz do agentki pytając szczegółowo czy kupujący zgadzają się na
wszystkie nasze warunki, w tym na dokonanie przy nas wpłaty zadatku przelewem
z banku internetowego. Agentka zapewniła nas, że oczywiście kupujący są na to
gotowi.
Po przyjeździe do biura "Ogrodowa", gdy już zasiedliśmy do stołu, okazało
się, że kupujący nic nie wiedzieli o tym, że mają przy nas dokonać przelewu
internetowego. Co więcej, nie mają nawet konta w banku internetowym !!!
Agencja ich nie poinformowała, że naszym warunkiem jest wpłacenie zadatku w
naszej obecności, gdy tymczasem nam wmawiano, że kupujący są gotowi zrobić
ten przelew.
Kierowniczka biura, który asystowała przy rozmowach zawołała agentkę, a ta w
bezczelny sposób stwierdziła, że ona nie widzi problemu, bo przecież można
się dogadać. Kiedy powiedzieliśmy agentce i jej szefowej co o tym wszystkim
myślimy, agentka przeprosiła za, jak to określiła, swoją "pomyłkę". Jej
szefowa też nie wydawała się zakłopotana.
Otóż o żadnej pomyłce nie może być mowy. Zostaliśmy świadomie i z pełną
premedytacją wprowadzeni w błąd. Chodziło tylko o to, żeby ściągnąć
kupującego i sprzedającego mieszkanie do biura, wmawiając im, że wszystko
jest dograne. Gdy obie strony znajdą się już na miejscu, stawia się ich w
opisanej powyżej sytuacji. Mogliśmy nie podpisywać umowy, ale my odwołaliśmy
już innych klientów, którzy byli gotowi kupić mieszkanie, a kupujący
przyjechali z daleka, a więc rezygnacja z podpisania umowy z nami zmuszałaby
ich do rozpoczęcia poszukiwań na nowo, kolejnych przyjazdów do Warszawy,
nowych kosztów itd.
Myślę, że biuro to, a zapewne i wiele innych, działa w ten sposób z pełną
premedytacją, licząc na to, że znaczna większość ludzi postawionych w takiej
sytuacji umowę jednak podpisze, a więc biuro dostanie swoją dolę i schowa
pieniądze do biurka, wymawiając się zwykłym "przepraszam", wypowiedzianym bez
przekonania.
Liczę na wypowiedzi forumowiczów w tym temacie. Czy znacie inne agencje
pośrednictwa grające równie nieuczciwie jak "Ogrodowa" ?