Gość: Kasia
IP: *.retsat1.com.pl
16.11.06, 22:38
Siostra kilka dni temu znalazła w prasie ogłoszenie o sprzedaży mieszkania za
tzw. odstępne. Zadzwoniła do agencji, podpisała umowę z pośrednikiem
nieruchomości. Po obejrzeniu mieszkania, siostra była gotowa rozmawiać z
właścicielem kamienicy i zdecydować się na najem. Podczas rozmowy z
właścicielem i pośrednikiem kilka spraw wzbudziło jej zaniepokojenie(min.
okazało się, że mieszkanie jest o kilka tysięcy droższe niż miało być, choć tu
dogadali się z właścicielem, druga sprawa - metraż okazał się trochę większy,
co więcej nie przedstawiono żadnych dokumentów potwierdzających np,że w
mieszkaniu nikt nie jest zameldowany, albo,że nie ma zadłużenia w Elektrowni.
Właściciel jednak zapewniał, że do momentu podpisania umowy wszystko sprawdzi,
a pośrednik nalegał na szybkie podpisanie umowy, (przekonując, że siostra może
stracić dobrą okazję), lub chociażby wpłatę zaliczki, sugerując,że jeżeli
nawet siostra zmieni zdanie, zostanie ona zwrócona bez żadnych problemów.
Ponieważ mieszkanie to było naprawdę atrakcyjne, siostra zdecydowała się
wpłacić zaliczkę na jego poczet (druk KW, bez żadnej umowy). Następnego dnia
miało dojść do podpisania umowy, jednak po rodzinnych konsultacjach, siostra
zdecydowała poprosić właściciela o kilka dni zwłoki, aby jeszcze raz
przeanalizować sytuację. Pośrednik stwierdził, że oczywiście, może to
zaproponować właścicielowi, jednak siostra musi liczyć się z tym, że może oj
już nie chcieć podpisać tej umowy z tak niesolidną osobą. Na pytanie siostry o
ewentualny zwrot zaliczki odpowiedział ,że zaliczka przepada, jako
rekompensata za poniesione przez nich straty - w tym czasie mogli już znaleźć
innego nabywcę(??) Oprócz tego zażądał swojej prowizji, mimo że do umowy nie
doszło!
Czy ktoś wie, czy pośrednik ma rację żądając prowizji i niechcąc zwrócić zaliczki?
Bardzo proszę nie mieszać siostry z błotem na forum :-) dobrze już wie, że
postąpiła wyjątkowo lekkomyślnie, jednak chciałabym jej jakoś pomóc!!!!