małżeństwo a spółdzielcze prawo do własności, lipa

25.12.06, 13:29
Razem z żoną podpisaliśmy umnowę na budowę nowego mieszkania od spółdzielni,
w umowie zostało zaznaczone że członkiem spółdzielni zostaje moja żona
(bardzo się do tego paliła). Kiedy spółdzielnia zaczynała zasiedlanie, ja
poszedłem odebrać mieszkanie - niestety powiedziano mi że go nieodbiore bo
nie jestem członkiem spółdzielni (absurd), kiedy poszedłem się zameldować w
urzędzie miasta powiedziano mi że ma mnie zameldować żona bo ona jest głównym
najemcą (absurd) Teraz razem złożylismy wniosek o wyodrębnienie własności,
spółdzielnia nie robi problemu. Tylko czy w akcie nnotarialnym będzie
figurował również ja czy tylko żona. PRZECIEŻ PIENIĄDZE ZA KTÓRE KUPILIŚMY TO
MIESZKANIE TO MOJA KRWAWICA!!!!!
    • Gość: koma Re: małżeństwo a spółdzielcze prawo do własności, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.06, 22:43
      Facet, no posłuchaj sam siebie...
      Zgodziłeś się, aby członkiem s-ni została Twoja żona - to teraz płać za swoją
      głupotę. TaK, ona jest właścicielem i może sobie robić, co chce. Ty bez jej
      zgody nie możesz wiele. Oczywiście, w sądzie możesz udowodnić, że kasa była
      wspólna i teoretycznie jest to WASZA nieruchomość, ale formalności będą głównie
      po stronie żony. A poc złożyliści wniosek o wyodrębnienie własności? Pewnie, że
      spółdzielnia nie robi problemu, od tego jest. Ale rozumiem, że Ty nie chcesz
      mieć z tym mieszkaniem nic wspólnego, skoro tak...??? Gadasz jak potłuczony - i
      nie potrafisz pilnować interesu, a potem masz do nie wiadomo kogo pretensje...
      • ssaalleemm Re: małżeństwo a spółdzielcze prawo do własności, 26.12.06, 23:02
        Koma, sugeruję zastanowienie się nad własną wypowiedzią - odkąd o tym komu
        służy spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu decyduje członkostwo, co? A
        jeśli żadne z małżonków nie jest członkiem spółdzielni (bo nie ma przecież
        takiego obowiązku obecnie) to komu prawo takie służy? Pewnie Spółdzielni, czyż
        nie?
        Echhh...
        Gratuluję poczucia humoru - szkoda, że wypowiasz się na forum gdzie ludzie
        jednak liczą na jakieś prawnie poprawne podpowiedzi.

        Gotowa na przyjęcie grzmotów na głowę za zamieszczenie tej wypowiedzi -
        pozdrawiam mimo wszystko serdecznie:)
        • Gość: agatka Re: małżeństwo a spółdzielcze prawo do własności, IP: 80.55.10.* 27.12.06, 07:36
          ssaalleemm napisała:

          > Koma, sugeruję zastanowienie się nad własną wypowiedzią - odkąd o tym komu
          > służy spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu decyduje członkostwo, co? A
          > jeśli żadne z małżonków nie jest członkiem spółdzielni (bo nie ma przecież
          > takiego obowiązku obecnie) to komu prawo takie służy? Pewnie Spółdzielni,
          czyż
          > nie?
          > Echhh...
          > Gratuluję poczucia humoru - szkoda, że wypowiasz się na forum gdzie ludzie
          > jednak liczą na jakieś prawnie poprawne podpowiedzi.
          >
          > Gotowa na przyjęcie grzmotów na głowę za zamieszczenie tej wypowiedzi -
          > pozdrawiam mimo wszystko serdecznie:)

          A ty co jej poradziłeś, poza wytykaniem wiedzy mniejszej lub większej
          powyższemu forumowiczowi, który miał jednak sporo racji - nie znasz sie to sie
          nie wypowiadaj.

          Członkiem spółdzielni możesz zostać w każdej chwili, więc jeśli nie daje ci to
          spokoju to składaj wniosek do spółdzielni.
          Akt notarialny na odrębną własność spisują oboje małżonkowie, bez względu na to
          czy członkiem jest jedno czy oboje.
          • heruka1 Re: małżeństwo a spółdzielcze prawo do własności, 27.12.06, 10:10
            w zwiazku z tym że akt notarialny będzie spisany na oboje to prawo do
            spółdzielczego własnościowego mieszkania wygasa, było tylko na żone bo została
            członkiem (wyodrębniamy własność). Czy w tym momęcie mam takie same prawa co
            żona, mogę tam kogoś zameldować .itp Czy nadal prawo które było tylko na żone
            dalej w jakiś sposób mi ciąży
            • ssaalleemm Re: małżeństwo a spółdzielcze prawo do własności, 27.12.06, 10:37
              Dziękuję Agatko za gromy, które poleciały na moją głowę - zawsze ktoś taki się
              znajdzie jak Ty i byłam na to przygotowana ale - sorry - nie mogłam się
              powstrzymać czytając to co napisał/a Koma.
              O przepraszam za prowokację!!! ;)

              Autorze wątku,
              o tym kto jest właścicielem rzeczy bądź prawa (a tu spółdzielcze własnościowe
              prawo do lokalu) nie decyduje członkostwo a sposób nabycia oraz pochodzenie
              środków, za jakie nabycie nastąpiło, jak również ustrój w jakim pozostają
              małżonkowie w momencie nabycia.
              I wg naszego KRiO:
              - jeśli nie zmieniliście ustroju majątkowego w jaki weszliście na skutek
              zawarcia związku małżeńskiego) a zmienić mogliście poprzez: podpisanie u
              notariusza umowy majątkowej małżeńskiej zwanej potocznie intercyzą, poprzez
              zniesienie wspólności przed sądem, poprzez separację;
              - jeśli środki na nabycie spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu nie
              pochodziły z majątku osobistego żony;
              - jeśli nabycie to nastąpiło inaczej aniżeli w drodze darowizny, spadku i inny
              sposób, który wymienia KRiO w artykule dotyczącym majątku osobistego [a
              zakładamy - bo tak dla mnie wynika z wypowiedzi autora wątku - że środki
              pochodziły z dochodów uzyskanych z działalności zawodowej czyli z majątku
              wspólnego];
              to spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu przysługuje obojgu małżonkom i
              stanowi majątek wspólny, nawet jeśli w rejestrach spółdzielni pojawia się
              jedynie nazwisko jednego z nich.

              Jeśli chodzi o kwestie meldunkowe - nie umiem jednoznacznie powiedzieć czy już
              utrwaliła sie jakaś jednolita praktyka (a była rozbieżna) czy może zostało to w
              przepisach prawa uregulowane w sposób jednoznaczny.
              Do niedawna praktyka była rozbieżna i tak naprawdę możliwość zameldowania przez
              jednego z małżonków w przedmiocie należącym do majątku wspólnego zależała od
              tego jak urzędnik (sic!) zakwalifikował czynność zwaną meldowaniem. Jeśli była
              to wg urzędnika czynność zwykłego zarządu rzeczą wspólną to ten z małżonków,
              który zjawił się w urzędzie mógł zameldować osobę przez siebie wskazaną, jeśli
              urzędnik uznał, że czynność taka jest czynności przekraczającą zakres zwykłego
              zarządu - wymagał zgody drugiego współmałżonka (mnie spotkał wymóg zgody swego
              czasu, ale znam przypadki gdzie taka zgoda wymagana nie była).

              Pozdrowienia, a dla Agatki z przeprosinami:)

              • heruka1 Re: małżeństwo a spółdzielcze prawo do własności, 27.12.06, 22:11
                dziękuje za wyjasnienia. Jak dobrze że istnieje internet.

                Ale mimo to prawo jest niedoskonałe. Wiem że główny najemca w spółdzielni
                zapisuje osoby do współlnego zamieszkania i na tej podstawie melduje je w
                urzędzie. A co by było gdyby główny najemca ( w moim przypadku żona zameldowała
                swojego kochanka a nie mnie. Pojawiłby sie problem. W chwili porywczości
                wszedłbym do ("swego"?????? ) mieszkania spunktował kochanka i sie wyżył.
                Przyjechałaby policja i kogo by zawineli napewno mnie, bo nawet bym niebył tam
                zameldowany w przeciwieństwie do MISIA mojej żony
                • darfest Re: małżeństwo a spółdzielcze prawo do własności, 27.12.06, 22:37
                  heruka1 napisał:

                  > dziękuje za wyjasnienia. Jak dobrze że istnieje internet.
                  >
                  > Ale mimo to prawo jest niedoskonałe. Wiem że główny najemca w spółdzielni
                  > zapisuje osoby do współlnego zamieszkania i na tej podstawie melduje je w
                  > urzędzie. A co by było gdyby główny najemca ( w moim przypadku żona zameldowała
                  >
                  > swojego kochanka a nie mnie. Pojawiłby sie problem. W chwili porywczości
                  > wszedłbym do ("swego"?????? ) mieszkania spunktował kochanka i sie wyżył.
                  > Przyjechałaby policja i kogo by zawineli napewno mnie, bo nawet bym niebył tam
                  > zameldowany w przeciwieństwie do MISIA mojej żony
                  • darfest Re: małżeństwo a spółdzielcze prawo do własności, 27.12.06, 22:47
                    darfest napisał:

                    > heruka1 napisał:
                    >
                    > > dziękuje za wyjasnienia. Jak dobrze że istnieje internet.
                    > >
                    > > Ale mimo to prawo jest niedoskonałe. Wiem że główny najemca w spółdzielni
                    >
                    > > zapisuje osoby do współlnego zamieszkania i na tej podstawie melduje je w
                    >
                    > > urzędzie. A co by było gdyby główny najemca ( w moim przypadku żona zamel
                    > dowała
                    > >
                    > > swojego kochanka a nie mnie. Pojawiłby sie problem. W chwili porywczości
                    >
                    > > wszedłbym do ("swego"?????? ) mieszkania spunktował kochanka i sie wyżył.
                    >
                    > > Przyjechałaby policja i kogo by zawineli napewno mnie, bo nawet bym nieby
                    > ł tam
                    > > zameldowany w przeciwieństwie do MISIA mojej żony


                    Przepraszam nieopatrznie nacisnąłem na wyślij - bez napisania wątku.
                    A, czy nie sądzicie, że bycie członkiem nie jest obowiązkowe? Można mieć
                    wykupione mieszkanie na własność i nie być członkiem.
                    Członkostwo upoważnia m.in do zabierania głosu na Zebraniu , można również żądać
                    ze Spółdzielni pewnych dokumentów związanych z jej działalnością i Spóldzielnia
                    musi nam to udostępnic i umożliwić. Natomiast jeśli nie jesteśmy członkiem
                    Spółdzielni nie możemy zabierac głosu w nurtujących nas sprawach podczas zebrań.
                    Ponadto członkostwo trzeba dodatkowo zapłacic. U nas w Spółdzielni przykładowo -
                    400PLN.
                    Masz mieszkanie wlasnościowe, lecz nie ma przymusu bycia jej członkiem.
                    Darfest
                • kinga.77 Re: małżeństwo a spółdzielcze prawo do własności, 02.01.07, 19:59
                  > Przyjechałaby policja i kogo by zawineli napewno mnie, bo nawet bym niebył
                  > tam zameldowany

                  Sorry, ale mamy rok 2007 i 21 wiek ! Zameldowanie nie daje żadnych praw do lokalu, jest tylko i wyłącznie poświadczeniem zamieszkania. Możesz mieć i dziesięć mieszkań, ale meldunek na pobyt stały tylko jeden. I przecież nikt Cię nie wyrzuci z czegoś co jest Twoje. Ponadto ani Ty ani żona nie musicie być członkami spółdzielni, gdyż w świetle obecnego prawa spółdzielczego to nie jest żaden obowiązek, lecz prawo dające (teoretycznie) pewne przywileje.
    • Gość: adam Re: małżeństwo a spółdzielcze prawo do własności, IP: *.rene.com.pl 28.12.06, 20:46
      Zakładam, że chodzi o własnościowe rawo do lokalu. Członkostwo w spółdzielni
      nie przekłada się na to, że wyłączne prawo do lokalu przysługuje tylko Twojej
      żonie. Przysługuje ono Wam obojgu. Jezeli sp-nia robi problemy Tobie z
      formalnościami to w zasadzie protokół odbioru lokalu powinniście podpisać
      oboje. Podobnie jak przy zameldowaniu. Aby zameldować siebie lub kogoś w lokalu
      niezbędna jest zgoda wszystkich jego współwłaścicieli. Ciekawe, czy urząd
      miejski zameldował żonę bez Twojej zgody. Podobnie rzecz się ma ze sprzedażą
      lokalu. Wyłącznie oboje musicie oświadczyć wolę jego sprzedaży. Sprzedaż przez
      jedno z Was będzie nieważna, a twierdzę nawet że do niej nie dojdzie, bo
      notariusz odmówi sporządzenia aktu. Tyle teoria, praktyka niedouków jaka jest,
      każdy widzi.
      • Gość: ania Re: małżeństwo a spółdzielcze prawo do własności, IP: *.tomaszow.mm.pl 29.12.06, 10:11
        U nas było tak: w 2002 r. kupiliśmy z mężem mieszkanie spółdzielcze
        własnościowe - oboje jesteśmy właścicielami. Głównym najemcą jest mąż, tak
        widnieje w dokumentach ze spółdzielni, przy czym w momencie wnoszenia opłaty
        członkowskiej byliśmy poinformowani że tak naprawdę nie ma znaczenia kto z nas
        jest głównym najmcą bo prawa i obowiązki mamy takie same. Żeby było śmieszniej
        w tym mieszkaniu, w którym nota bene mieszkamy żadne z nas się nie zameldowało.
        W 2005 r. moja babcia (u której byłam zameldowana) przepisała na mnie w drodze
        darowizny połowę swego mieszkania (ta sama spółdzielnia). Po tym wymeldowałam
        się z jej mieszkania i zameldowałam się w naszym mieszkaniu. Nikt nie pytał o
        zgodę mojego męża, wystarczył akt własności mieszkania. Nie będę wspominać o
        tym, że w związku z nabyciem praw do mieszkania babci spółdzielnia żażyczyła
        sobie by złożyć wniosek o przyjęcie w poczet członków i uiszczenie wkładu
        członkowskiego. Nie zrobiłam tego do dziś bo uważam że jestem już członkiem tej
        spółdzielni i nie zamierzam płacić drugi raz.
        Dwa miesiące temu zdecydowaliśmy się na zakup nowego mieszkania od dewlopera
        (znów ta sama spółdzielnia). Oczywiście znów procedura ta sama - głównym
        najemcą będzie mój mąż (przy czym znów kiedy już będziemy prawnymi
        właścicielami mieszkania nie będzie tam zameldowany). Całe szczęście nie kazali
        się zapisywać do spółdzielni po raz trzeci ;-) Natomiast przy załatwianiu
        kredytu bank przyczepił się do umowy ze spółdzielnią w której widniał tylko mój
        mąż. Nie aneksowaliśmy już tej umowy ale radzę zwracać na to uwagę i wymagać od
        spółdzielni by w umowie widnieli oboje małżonkowie.
        • ssaalleemm Re: małżeństwo a spółdzielcze prawo do własności, 29.12.06, 14:44
          Ja bym powiedziała więcej - z uwagi na znowelizowany kodeks rodzinny i
          opiekuńczy (w skrócie KRiO) wątpliwa jest możliwość zawierania umowy przez
          tylko jednego z małżonków. To rodzi określone (i wcale niezabawne) skutki, o
          których mowa w art. 37 KRiO.

          Kiedyś pod rządami starego KRiO uznawało się, że jeśli przysporzenie (a tak się
          traktowało nabycie do majątku wspólnego) to wystarczy zgoda/zawarcie umowy
          przez jednego z małżonków ze skutkami dla obojga. Dziś (od prawie 2 lat
          bodajże) już jest cokolwiek inaczej - i radzę na to zwracać uwagę. Szczególnie
          to istotne przy developerach i spółdzielniach gdzie te pisemne umowy... Ech,
          lepiej nie mówić, a skutki i dla nabywców przecież.
          Pozdrawiam
          • Gość: ania Re: małżeństwo a spółdzielcze prawo do własności, IP: *.tomaszow.mm.pl 29.12.06, 23:33
            Ssaalleemm a możesz napisać coś więcej o tych skutkach? Albo podać jakiegoś
            linka żebym mogła coś więcej doczytać?
            W sumie mnie nie dziwi że w spółdzielni nic o zmianach nie wiedzą albo nie chcą
            wiedzieć bo tam same maszkarony rodem z poprzedniej epoki (czyt. PRL) siedzą...
        • kinga.77 Re: małżeństwo a spółdzielcze prawo do własności, 02.01.07, 19:56
          > Dwa miesiące temu zdecydowaliśmy się na zakup nowego mieszkania od dewlopera
          > (znów ta sama spółdzielnia).

          Zdecyduj się, czy kupowałaś mieszkanie w spółdzielni czy od dewelopera, bo to zasadnicza różnica.
Pełna wersja