Gość: Anastazja
IP: *.spray.net.pl
21.06.07, 17:10
Witam
Mam taki problem. Bardzo proszę o przeczytanie i poradę.
W 2000 roku wykupiłam miszkanie od gminy z 80% bonifikatą. W 2002 roku
sprzedałam to mieszkanie i w tym samym roku zawarlam umowe przedwstępną na
zakup większego i o lepszym standardzie. W 2003 roku sfinalizowano zakup do
końca. Złożyłam również w US stosowne zaświadczenie, że zobowiązuje się
zakupić w okresie 2 lat od sprzedaży poprzedniego mieszkania nowe, większe -
wówczas uniknę zwrotu bonifikaty i podatku.
Teraz dostałam wezwanie do US by udowodnić, że właśnie tak uczyniłam. Poszłam
z aktem sprzedaży poprzedniego mieszkania oraz z aktem zakupu mieszkania
obecnego. Wydawało mi się, że to formalność ale niestety US żąda ode mnie,
bym zwróciła się do dewlopera o wydanie zaświadczenia z jakigo rachunku
poszły pieniądze na zakup mieszkania. Ponieważ brałam kredyt z banku na
brakującą część kwoty mam teraz problem. Bo może się okazać, że pieniądze
które uzyskałam ze sprzedaży poprzedniego mieszkania nie zostały bezpośrednio
wydatkowane na cele mieszkaniowe lecz pośrednio. Ponieważ najpierw pierwsze
transze płaciłam deweloperowi z kredytu i te wpłaty poszły z konta banku,
dopiero reszte zapłaciłam gotówką z mojego konta czyli pieniędzmi ze
sprzedaży mieszkania. Obliczyłam, że 80 % kwoty uzyskanej ze sprzedaży
mieszkania wydatkowałam na zakup nowego ponieważ zostawiłam sobie troche
gotówki na notariusza i skromne wykonczenie miszkania. Aż do dziś żyłam w
błogiej nieświadomości, że coś może zrobiłam nie tak.
Teraz się boję, że oni mogą się doczepić do czegoś. No bo niby kupiłam nowe,
większe mieszkanie, zapłaciłam za nie dużo więcej, zmieściłam się w dwóch
latach od sprzedaży ale... nie wiedziałam, że ważne jest żeby właśnie te
pieniądze wydać na nowe mieszkanie i że robi im różnice że pierwsze raty
poszły z kredytu a końcówa została zapłacona z uzyskanej gotówki.
Gdybym wiedziała, że tak trzeba to bym najpierw wydała swoją kasę na pierwsze
transze do dewelopera a potem reszte kredytem z banku i
ewentualnie "dobrałabym" sobie kredyt na notariusza i na wykończenie.
Bardzo proszę poradźcie mi coś. Może ktoś miał już taki przypadek?