Dziennik budowy - pomóżcie

04.09.08, 15:56
Uzyskałem pozwolenie na budowę , pobrałem dziennik budowy i zgłosiłem
kierownika budowy. Budowa toczyła się od 1999 , a mój kierownik bywał na
budowie i trzymał cały czas ksiżkę . Cały czas twierdził , że wpisy uzupełni
później. Teraz z tego się zrobił problem , bo nie chce tego zrobić właściwie
bez podania konkretnego powodu. Sprawę cały czas odwleka , ale przy tym nie
powiedział mi ani razu , że nie uzupełni dziennika. Poradźcie proszę jak mogę
zatrudnić nowego kierownika bez kompletnego dziennika ?
Dodam , że prace toczyły się i nie było dłuższej przerwy W tej chwili juz jest
gotowy. Czy może ktoś inny uzupełnić zaległe wpisy ? Jak to uzasadnić w
urzędzie ? Jak może być taka sytuacja interpretowana ? Może ktoś ma jakieś
doświadczenia lub wiedzę na temat tego typu problemów ?
    • Gość: martinka Re: Dziennik budowy - pomóżcie IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.08, 02:42
      Skąd ja to znam... ? U nas było tak: kierownik budowy dostał zaliczkę i
      pełnomocnictwa. Budowa się rozpoczęła, nie zrobił żadnego wpisu. Przyjeżdżał na
      budowę, dziennik nosił ze sobą. Ciągle były jakieś niezgodności z projektem...
      Wyczuliśmy z mężem, że chodzi mu o kasę. Przy okazji kolejnej wizyty mąż
      powiedział, że potrzebuje dziennika, bo geodeta nie zrobił nam wpisu o
      wytyczeniu osi. Kierownik oddał dziennik bez gadania i od tej pory papiery
      mieliśmy my (na szczęście). Kiedyś przyjechał na budowę i znów coś było nie tak.
      Myślał, że dostanie jakiś dodatek do zaliczki, a tu nic... Zrobił awanturę,
      zażądał dziennika i zagroził, że pójdzie do inspektoratu zgłosić niezgodności.
      Nie żartował i poszedł na drugi dzień. Kiedy się o tym dowiedzieliśmy zrobiliśmy
      wpis do dziennika, że cofamy mu wszelkie pełnomocnictwa i rezygnujemy z jego
      usług. Inspektorat oczywiście zareagował najpierw na pisemko kierownika, powołał
      komisję, została sporządzona ekspertyza techniczna (na nasz koszt - rzecz jasna)
      i dostaliśmy mandat karny. Ekipa, która zajmowała się budową domu poleciła nam
      kierownika budowy, który okazał się być złotym człowiekiem. Zrobił wszystkie
      wpisy, nie wziął dużo kasy i ponadto pomógł nam nawet w sprawie dachu i nie
      tylko. U nas nie trwało to latami, tylko była to kwestia miesięcy. Z tego co
      wiem, w dzienniku powinien być przynajmniej jeden wpis na 2 lata. Może też
      trafiliście na faceta, który chce wyciągnąć kasę i jak mu zapłacicie, to zrobi
      zaległe wpisy. Dziennik jest waszą własnością i musicie go odzyskać. Pytanie
      tylko jak? Życzę powodzenia!
Pełna wersja