Gość: tuhiku
IP: *.ip15.fastwebnet.it
13.10.08, 13:53
Witajcie, mam dosyc nietypowy (chyba?) problem: kupilem mieszkanie na spolke z
dziewczyna, wtedy narzeczona. Kupilismy jako wspolwlasciele, akt notarialny
jest na nas oboje (50% kazde), z tym ze ja jestem wymieniony jako uprawniony
do podejmowania biezacych decyzji, w tym wynajmu, i ja w tym mieszkaniu sie
zameldowalem. Moja partnerka nigdy tam nie byla zameldowana.
Bez wdawania sie w szczegoly, poltora roku temu sie dosc gwaltownie
rozstalismy, zanim zdazylisnmy uporzadkowac sprawy majatkowe pani zginela w
wypadku. Jedyna osoba ktora po niej dziedziczy jest jej brat. Niestety, minelo
poltora roku a ja wciaz nie otrzymalem zadnej informacji od jej rodziny nt.
tego co dalej robimy z mieszkaniem.
Caly czas ja oplacam czynsz za rzeczone mieszkanie i jestem tam zameldowany.
Dodatkowym problemem jest to, ze jej brat jest chory psychicznie; nie jest
ubezwlasnowolniony, na lekach daje rade zyc prawie samodzielnie, ale spraw
formalnych za siebie raczej nie zalatwi z wlasnej woli. Miala sie nim
opiekowac daleka rodzina i oni mieli zalatwic sprawy spadkowe. Nie wiem nawet
czy odbyla sie sprawa o nabycie spadku, nie mam z nimi zadnego kontaktu.
Moje pytanie w tej chwili: co ja moge zrobic. Chcialbym w koncu to mieszkanie
sprzedac i zamknac ten rozdzial mojego zycia. Wiem ze niedoszly szwagier sie
do tego mieszkania nie sprowadzi, nie ma tez pieniedzy zeby mnie splacic, wiec
zostaje tylko sprzedaz.
Jakie mam prawa? czy moge jakkolwiek zmusic go do podjecia jakis dzialan?
Polowy mieszkania nikt ode mnie nie kupi :/
Bede wdzieczny za wszelkie rozsadne porady!