uli
27.10.08, 15:01
Zorientowalismy się z mężem, że podczas wynajmowania mieszkania we Francji
oszukano nas. Wzięliśmy dwukrotnie kredyt na gwarancję (1260 euro) w
instytucji pomagającej przy przeprowadzkach (Logiam). Rwezultat jest taki, że
spłacamy własnie dwa kredyty na tą samą rzecz - w dwóch róznych instytucjach!
Przedstawiciel tej firmy był rekomendowany przez pracodawcę męża, miał nam
pomóc w różnych kwestiach - m.in. wynajmu mieszkania. Tłumaczył nam wszystkie
kwestie, m.in. w agencji nieruchomosci, która podsunęła nam papier z
obowiązkowym ubezpieczeniem. Po czym dzień póxiej przyniósł jeszcze kilka
kartek do podpisania. I w ten oto mądry, ufny sposób wzielismy dwa kredyty na
jedną rzecz. Mąż usiłuje od niego własnie wyciagnąć co to wszystko ma znaczyć,
ja za chwilkę idę do agencji nieruchomości. Czy ktoś może mi podpowiedziec, co
powinnam zrobić? Jak to wygląda w prawie - choćby polskim - można udzielić
dwóch kredytów na spłatę jednej usługi? (te przepisy nie są chyba aż tak
rózne, a z wejściem do unii jeszcze się unifikują, czyż nie?) Nie wierzę, że
to pomyłka. Chyba, że ten facet naprawdę jest tak głupi, że sam nie wie, co
komu doradza.
Pozdrawiam
Uli