Wydanie mieszkania, eksmisja

15.01.09, 12:49
Witam,
Bardzo proszę o porady/pomysły.
Sytuacja jest taka:
Odbyła się sprawa sądowa o podział majątku dorobkowego (rozwód był
parę lat temu). Zgodnie z postanowieniem sądu mieszkanie
własnościowe, hipoteczne (w zasadzie jedyny, istotny składnik tego
majątku) przypadło żonie, ze spłatą byłego męża. Przekazanie
pieniędzy i wydanie mieszkania ma nastąpić do określonej daty
(niedługo). Żona została już wpisana do ksiąg wieczystych, jako
jedyna właścicielka mieszkania.
W mieszkaniu mieszka obecnie wyłącznie były mąż i jest tam
zameldowany na pobyt stały. Od bardzo dawna nie płaci żadnych opłat,
ani też rat kredytu (zakup mieszkania był częściowo kredytowany).
Nie pracuje, nie szuka pracy. Kredyt jest spłacany przez żonę, ona
także płaci wszystkie opłaty za mieszkanie.
Byłoby bezproblemowo, gdyby były mąż się po prostu wyprowadził.
Niestety, nie będzie tak. Z tego, co wiadomo nie ma zamiaru się
wyprowadzić, ba – nie przyjmuje do wiadomości postanowienia sądu,
całkiem możliwe, że odmówi (sic!) przyjęcia spłaty (tak się odgraża).
Ze dokonaniem spłaty problemu nie ma – wpłaci się do depozytu
sądowego.
Gorzej z wydaniem mieszkania, wyprowadzeniem stamtąd faceta.
Z rozmowy z asesorem komorniczym wynika, że komornik dokona eksmisji
po (i) uzyskaniu klauzuli wykonalności (z tym nie ma problemu) i
(ii) wskazaniem adresu pod który ma dokonać eksmisji (pomieszczenie
tymczasowego). Asesor stwierdził, że wystarczy, jeśli będzie to
wynajęte mieszkanie i dostarczy mu się oświadczenie właściciela
tegoż mieszkania, że dana osoba (czyli były mąż) ma prawo tam
przebywać.
Wygląda to niby prosto, ale coś mi się wydaje, że może być kłopot ze
znalezieniem „łosia”, który wystawi takie oświadczenie.
Zastanawiam się, czy istnieją jakieś inne ścieżki, praktyczne
sposoby na eksmisję albo skłonienie gościa do samodzielnej
wyprowadzki.
np. wskazanie komornikowi, jako adresu „pomieszczenia tymczasowego”
mojego adresu („żona” to obecnie moja żona). Zakładam, że zaraz po
eksmisji się rozmyślę i gościa nie wpuszczę do domu (będzie miał
kasę, może sobie sam coś wynająć – kwestia chęci). Czy to może
zadziałać?
A może w ogóle zanim się pójdzie ze sprawą do komornika należy
próbować skłonić faceta do opuszczenia mieszkania? Zakwaterować tam
kogoś uciążliwego, zmienić zamki itp.?
Pełna wersja