Niełuszna prowizja dla agencji nieruch,PILNE,POMOC

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.09, 14:12
Witam serdecznie,
W kwietniu 2008 podpisałem umowę z agencja nieruchomości na
posrednictwo przy zakupie działki.
Umowa bardzo krótka, jedyne zapisy to to ze agencja posredniczy a ja
płace prowizję 3%.
Podpisując umowę przedwstepna u notariusza (wybranego przez agencje -
najdrozszego w okolicy) natariusz wychwycił że jest niezgodność w
dokumentach co do powierzchni działki, przebiegu granic itd.
Oczywiście agencja wcześniej mnie o tym nie poinformowała. czy maiła
obowiazek to sprawdzić? Gdyby nie notariusz kupiłbym wadliwa działke
i nie dostałbym pozwolenia na budowe!

Wyjaśnienie tej sprawy w odpowiednim urzedzie trwała ponad
6miesiecy, ponieważ agencja kilkukrotnie składała błędne lub
niekapletne dokumenty.

po załatwieniu tej sprawy zapłaciłem 50% prowizji.
Działka jest w części rolnicza więc przez zakupem musiałem czekac na
pismo z Agencji Rynku Rolnego na pismo o nieskorzystaniu z prawa
pierwokupu. Oczywiście trwało to dłuzej i kończyła mi sie juz
ważność zawartej z bankiem umowy kredytowej, gdy poprosiłem agenta o
interwencję dowiedziałem sie że nie jest cudotwórca i że sie nie da.
Wykonałem 1 Telefon do agencji rynku rolnego i w ciagu godziny
decyzja była u notariusza na faksie.

Stad moje pytanie:
W jaki sposób moge żądać od agencji obnizenia prowizji, za
nienalezyte wykonanie usługi.

zapłaciłem 50%prowizji - co i tak uważam za zbyt dużo.
Nadmienie że przez ten czas ponad 8mies - zmieniły sie warunki
kredytowe na niekorzyść, muszę dalej płacic za wynajem mieszkania
itd.
A gdyby agencja mnie poinformowała że bedzie to tak długo trwało
kupiłbym inna działkę.

I jeszcze jedno - umowę o posrednictwie, podpisałem ja, a z powodów
zmiany pracy i kłopotów z uzyskaniem kredytu, konic końców działke
kupiła zupełnie inna osoba (tzn znam ja:) która nie podpisała z
agencja umowy.
    • irma223 Dlaczego niesłuszna? 29.01.09, 14:45
      Gość portalu: Rino napisał(a):

      > Witam serdecznie,
      > W kwietniu 2008 podpisałem umowę z agencja nieruchomości na
      > posrednictwo przy zakupie działki.
      > Umowa bardzo krótka, jedyne zapisy to to ze agencja posredniczy a ja
      > płace prowizję 3%.
      > Podpisując umowę przedwstepna u notariusza (wybranego przez
      > agencje - najdrozszego w okolicy)

      Za to pewnie najlepszego.

      > natariusz wychwycił że jest niezgodność w
      > dokumentach co do powierzchni działki, przebiegu granic itd.

      A na czym polegała ta niezgodność i z czego się wzięła?

      W których dokumentach była jaka powierzchnia i dlaczego przedłużyło to sprawę
      kredytu? przecież notariusz nie sporządził umowy mając sprzeczność w
      dokumentach, a więc przed podpisaniem umowy przedwstępnej sprzeczność już na
      pewno została wyjaśniona i dokumenty były w porządku, prawda?

      > Oczywiście agencja wcześniej mnie o tym nie poinformowała. czy
      > maiła obowiazek to sprawdzić?

      Nie wiem, kiedy powstała sprzeczność, ani na czym polegała.

      > Gdyby nie notariusz kupiłbym wadliwa działke

      Nie. Bo działkę można kupić tylko u notariusza.

      > i nie dostałbym pozwolenia na budowe!

      Dlaczego?

      > Wyjaśnienie tej sprawy w odpowiednim urzedzie trwała ponad
      > 6 miesiecy

      Na urzędy nie ma rady, ale na czym polegał problem?

      > ponieważ agencja kilkukrotnie składała błędne lub
      > niekapletne dokumenty.

      Jakie?

      > po załatwieniu tej sprawy zapłaciłem 50% prowizji.

      Czyli zdecydował się Pan na zakup i zapłacił Pan 50% należnej prowizji przy
      podpisywaniu umowy przedwstępnej - tak?

      > Działka jest w części rolnicza więc przez zakupem musiałem czekac > na pismo z
      Agencji Rynku Rolnego na pismo o nieskorzystaniu z
      > prawa pierwokupu.

      Umowa warunkowa sprzedaży. Odpowiada Agencja Nieruchomości Rolnych, a nie
      Agencja Rynku Rolnego.

      > Oczywiście trwało to dłuzej i kończyła mi sie juz
      > ważność zawartej z bankiem umowy kredytowej,

      To kiedy i na jaki okres zawarł Pan umowę kredytową?

      > gdy poprosiłem agenta o interwencję dowiedziałem sie że nie jest
      > cudotwórca i że sie nie da.
      > Wykonałem 1 Telefon do agencji rynku rolnego i w ciagu godziny
      > decyzja była u notariusza na faksie.

      Hm... Nie wiem. Ja jakoś zawsze jestem w stanie wyższej konieczności wybłagać
      litość u urzędników z ANR - jeśli chodzi o termin odpowiedzi.

      Ale może pośrednik trafił na urzędnika, który na pośrednicze prośby nie
      reagował, a na wkurzonego klienta - owszem...

      Poza tym - nie każdy notariusz zacznie pisać umowę mając tylko faks - są tacy,
      którzy czekają na pocztę, jak ustawodawca przykazał...

      > Stad moje pytanie:
      > W jaki sposób moge żądać od agencji obnizenia prowizji, za
      > nienalezyte wykonanie usługi.

      > zapłaciłem 50%prowizji - co i tak uważam za zbyt dużo.

      Czy to było zgodnie z umową pośrednictwa?

      > Nadmienie że przez ten czas ponad 8mies - zmieniły sie warunki
      > kredytowe na niekorzyść,

      Za to biuro nie może ponosić odpowiedzialności...

      > muszę dalej płacic za wynajem mieszkania itd.

      A co ma wynajem mieszkania do kupna niezabudowanej działki?

      > A gdyby agencja mnie poinformowała że bedzie to tak długo trwało
      > kupiłbym inna działkę.

      Nie wiem, co było przyczyną opóźnienia, ale przecież chyba w umowie
      przedwstępnej określił Pan nieprzekraczalny termin zawarcia umowy przyrzeczone i
      - jak rozumiem, nie został on przekroczony?
      • Gość: rino Re: Dlaczego niesłuszna? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.09, 15:10
        Dziekuję za odpowiedz juz uzupełniam

        > A na czym polegała ta niezgodność i z czego się wzięła?
        Błąd urzędnika przy "rysowaniu" mapy, z dokumentów wynikało że
        działka ma 1500m2 a z mapy wynikało że jest duzo mniejsza...

        > W których dokumentach była jaka powierzchnia i dlaczego
        przedłużyło to sprawę
        > kredytu? przecież notariusz nie sporządził umowy mając sprzeczność
        w
        > dokumentach, a więc przed podpisaniem umowy przedwstępnej
        sprzeczność już na
        > pewno została wyjaśniona i dokumenty były w porządku, prawda?

        Notariusz zapisał w akcie że toczy sie postepowanie wyjaśniajace i
        że umowa zostanie zawarta po załatwieniu sprawy - 2miesiące. Potem
        odpisywałem jeszcze 3 aneksy wydłuzajace termin.... Brnałem w to
        dalej bo wierzyłem w zapewnienia agencji ze juz wszystko jest
        prawidłowe i jeszcze tylko 2tyg.


        > Nie wiem, kiedy powstała sprzeczność, ani na czym polegała.
        Sprzeczność powtała wiele lat wczesniej, przy tworzeniu nowych map.


        > > Wyjaśnienie tej sprawy w odpowiednim urzedzie trwała ponad
        > > 6 miesiecy
        >
        > Na urzędy nie ma rady, ale na czym polegał problem?
        >
        > > ponieważ agencja kilkukrotnie składała błędne lub
        > > niekapletne dokumenty.
        >
        > Jakie?
        >
        urząd wymagał, dokumentów z prac geodezyjnych, i wypełnionych swoich
        druczków, podania itd
        Agencja dostarczała albo nie kapletne, albo błędnie wypełnione a
        urząd w ustawowym czasie odsyłał.... a ja czekałem i patrzyłem jak
        banki wprowadzaja coraz gorsze warunki kredytowe...


        Tak 50% przy umowie przedwstepnej (bo agencja zapewniła mnie że
        wszelkie nieprawidłowości załatwi do miesiąca)


        Umowa kredytowa: "wypłata kredytu musi nastapis w ciagu 45dni od
        podpisania umowy"
        • irma223 A właścicwie - do czego mapa? 29.01.09, 20:21
          Gość portalu: rino napisał(a):

          Skoro działka na pewno miała ze wszystkich swoich dokumentów taką powierzchnię,
          jaką miała, a błąd polegał na błędzie popełnionym przez - geodetę? urzędnika? i
          był widoczny jedynie na mapie, to do czego w ogóle była potrzebna mapa do samej
          transakcji?

          Czy miała być dzielona?

          Bo jeśli, nie to można spróbować sprzedaż zrobić na podstawie samego odpisu z
          księgi wieczystej i na podstawie wypisu z ewidencji gruntów.

          Wprawdzie notariusze często żądają wypisu i wyrysu, ale ponoć z samym wypisem
          tez można - o ile działka nie ma być dzielona...

          Wtedy byłby Pan właścicielem wcześniej, ale batalię z urzędem musiałby Pan
          załatwić sam...

          Na pracę urzędników niestety pośrednicy nie maja wpływu...

          Proszę poczytać też skargi osób, które bezpośrednio coś z urzędami załatwiają -
          nieraz można i poczytać o bataliach ponaddwuletnich...

          Moim zdaniem biuro odwaliło trudną robotę, w której nie zawiniło absolutnie.
          • Gość: Piotr Re: A właścicwie - do czego mapa? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.09, 10:03
            > Moim zdaniem biuro odwaliło trudną robotę, w której nie zawiniło
            > absolutnie.
            Irma, zarówno Ty jak i Al9 na tym forum niejednokrotnie pisaliscie,
            że podstwową zaletą kupowania przez posrednika jest fakt, ze
            posrednik dokładnie sprawdza wszystkie dokumenty. Gdyby w tym
            przypadku posrednik to zrobił, to powinien poinformować swojego
            klienta, że ta konkretna działka ma bałagan w papierach i jest
            niezgodność wymagająca wyprostowania. Ale nie sprawdził tego, lub co
            gorsza sprawdził ale nie poinformował klienta. Gdyby klient to
            wiedział to pewnie nie pchał by się w tę działkę, bo zalezało mu na
            czasie. Ale sądząc, że wszystko jest OK podpisał pewnie umowę
            przedwstępną i wpłacił zadatek. gdy u notariuszawybuchał bomba z
            papierami miał juz ograniczone pole działania. Efekte jest taki, że
            przez prostowanie papierów minęło już ponad pół roku, działka nie
            jest jego, umowa kredytowa wygasła i teraz ma gorsze warunki
            kredytowania, budowa nawet nie ruszyła. Ale agencja 50% prowizji
            skasowała i jak piszesz "odwaliłą trudną robotę". I tu masz rację.
            Ona te robote "odwaliła" zamiast wykonać ją porządnie.
            A gdyby agencja poinformowała o problemach klienta juz na poczatku,
            to pewnie by juz dawno kupił inną nieruchomość.
            P.S. Sam byłem w podobnej sytuacji. Kupowałem nieruchomosć 120m. Tak
            było w dokumentacji i fizyczne pomiary to potwierdziły. Agencja
            kompletowała dokumenty. Dzwonią do mnie, że dokumenty są gotowe i
            można podpisywać umowę przedwstępną. Tyle, że ja sprawdziłem sam
            księgę i w KW ta nieruchomość ma tylko 90m. Spytałem panią z
            agencji, czy dokumenty sa w porządku. Oczywiscie tak. Czy sprawdzała
            KW? Tak! Czy zauważyła niezgodność? Tak, ale to nie ma znaczenia.
            Dla niej nie, ale dla mojego banku tak. I nie chodzi o mniejszą
            powierzchnię, tylko o sam fakt niezgodności stanu faktycznego z KW.
            To zapala czerwona lamke alarmową w bankach.
            • irma223 Re: A właścicwie - do czego mapa? 30.01.09, 12:08
              Gość portalu: Piotr napisał(a):

              > Gdyby w tym przypadku posrednik to zrobił, to powinien
              > poinformować swojego klienta, że ta konkretna działka ma bałagan w > papierach
              i jest niezgodność wymagająca wyprostowania.

              Czyli była niezgodność w dokumentach działki czy jej nie było?

              Powierzchnia w dokumentach się zgadzała piszesz - tak?
              To rozumiem, że tylko mapka była źle narysowana?
              Co można było ustalić jedynie mierząc ją linijką - czy tak?
              Ja akurat mierzę nieraz mapki linijkami, ale się o różnice w takich "pomiarach"
              nie kłócę, bo łatwo jest przeoczyć przesunięcie o 1 milimetr (a w konsekwencji o
              ileś-tam metrów po przeliczeniu), więc różnice z takich "pomiarów" mogą wynosić
              w stosunku do całej powierzchni działki i kilkadziesiąt metrów (a bywa, że i
              kilkaset, zależy, jak działka, jaka skala itp.). W ten sposób jedynie można
              stwierdzić, że się zgadza "mniej więcej". Za wiarygodną zatem przyjmuje się
              powierzchnię z dokumentów, a nie z oglądania mapki.


              > P.S. Sam byłem w podobnej sytuacji. Kupowałem nieruchomosć 120m.
              > Tak było w dokumentacji i fizyczne pomiary to potwierdziły.
              > Agencja kompletowała dokumenty. Dzwonią do mnie, że dokumenty są
              > gotowe i można podpisywać umowę przedwstępną. Tyle, że ja
              > sprawdziłem sam księgę i w KW ta nieruchomość ma tylko 90m.
              > Spytałem panią z agencji, czy dokumenty sa w porządku. Oczywiscie > tak. Czy
              sprawdzała KW? Tak! Czy zauważyła niezgodność? Tak, ale
              > to nie ma znaczenia.
              > Dla niej nie, ale dla mojego banku tak. I nie chodzi o mniejszą
              > powierzchnię, tylko o sam fakt niezgodności stanu faktycznego z
              > KW.
              > To zapala czerwona lamke alarmową w bankach.

              Nie znam tej sytuacji. Może jednak właściciel miał pozwolenie na rozbudowę
              mieszkania? Może miał nawet już legalnie tę rozbudowę zakończoną, a jedynie nie
              złożył wniosku o sprostowanie powierzchni mieszkania w księdze wieczystej?

              W końcu zapewne nie bez powodu pośredniczka mówiła, że dokumenty są OK.
              Bankowi się nie podobały, czy ich Pan bankowi w ogóle nie pokazał?
              • Gość: Piotr Re: A właścicwie - do czego mapa? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.09, 12:40
                > Nie znam tej sytuacji. Może jednak właściciel miał pozwolenie na
                > rozbudowę mieszkania? Może miał nawet już legalnie tę rozbudowę
                > zakończoną, a jedynie nie złożył wniosku o sprostowanie
                > powierzchni mieszkania w księdze wieczystej?
                Dokumentacja budynku była oryginalna 1936 roku. Wszystkie
                pomieszczenia były wrysowane, wiec o żadnej rozbudowie nie było
                mowy.Nie wiem skąd sie wzięła nieścisłość, nie studiowałem całej
                ksiegi. Sprzedający odmówił sprostowania w ksiedze (cos tam mówił o
                ew. podatkach).
                Ale nawet gdyby tak było, to nie uważasz, że pośrednik powinien był
                mnie poinformowac o rozbieżności przed podpisaniem umowy?
                > W końcu zapewne nie bez powodu pośredniczka mówiła, że dokumenty
                > są OK.
                Też bym chciał znac ten powód. Nie podano mi go, wiec domyslam się,
                że powodem tym była chcęć pobrania prowizji za sfinalizowanie
                transakcji.
                > Bankowi się nie podobały, czy ich Pan bankowi w ogóle nie pokazał?
                Oczywiscie, że pokazałem wypis z ksiegi w banku. I dowiedziałem się,
                że pokazanie w banku umowy notarialnej na zakup lokalu 120m gdy
                ksiega wykazuje 90m oznacza problemy z uruchomieniem kredytu. W
                najlepszym wypadku opóźnienie uruchomienia do czasu wyjasnienia
                niezgodności, w najgorszym odmowę uruchomienia kredytu. Jak łatwo
                sie domyślić zrezygnowałem z zakupu choc mieszkanie było ciekawe.
                • irma223 To chyba już wiem 30.01.09, 15:03
                  Gość portalu: Piotr napisał(a):


                  > Dokumentacja budynku była oryginalna 1936 roku. Wszystkie
                  > pomieszczenia były wrysowane, wiec o żadnej rozbudowie nie było
                  > mowy.

                  I się sumowało do 120m2?

                  > Nie wiem skąd sie wzięła nieścisłość, nie studiowałem całej
                  > ksiegi.

                  To ja już chyba wiem: z socjalizmu.

                  Były kiedyś za Polski Ludowej przepisy, które określały maksymalny metraż, jaki
                  wolno było ludziom posiadać.

                  Ludzie (lokatorzy, właściciele) starali się uprosić odpowiednie czynniki, by tak
                  zachachmęciły metrażem, by w dokumentach nie był za duży. No i nie był...

                  > Sprzedający odmówił sprostowania w ksiedze (cos tam mówił o
                  > ew. podatkach).

                  Sprostowanie w księdze to trochę biegania z papierkami i czekanie na wpis -
                  czasami bywa, że długo (każdy sąd ma swoje tempo wpisywania).

                  O podatku to pewnie mówił dlatego, by Pan za bardzo nie nalegał...

                  > Ale nawet gdyby tak było, to nie uważasz, że pośrednik powinien
                  > był mnie poinformowac o rozbieżności przed podpisaniem umowy?

                  Powinien. A nie poinformował?


                  > Oczywiscie, że pokazałem wypis z ksiegi w banku. I dowiedziałem
                  > się, że pokazanie w banku umowy notarialnej na zakup lokalu 120m
                  > gdy ksiega wykazuje 90m oznacza problemy z uruchomieniem kredytu.

                  Zgadza się. A w akcie notarialnym nabycia tamtego mieszkania było 90 m2 czy 120 m2?

                  Bo jeżeli również 90 m2 to można było zrobić umowę opisując je jako 90-metrowe.
                  I wziąć normalnie kredyt na to mieszkanie bez rozbieżności.

                  Dopiero potem wyprostować sprawę w księdze...
                  • Gość: Piotr Zeszliśmy z tematu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 22:32
                    ..ale dokończę.
                    > I się sumowało do 120m2?
                    Pi razy drzwi. Nie mierzyłem każdego korytarzyka, ale ponad 90m to
                    wyszło z samych pokoi.Z planów też było ok 120 (gdybym odjął grubość
                    ścian)
                    > > Ale nawet gdyby tak było, to nie uważasz, że pośrednik powinien
                    > > był mnie poinformowac o rozbieżności przed podpisaniem umowy?
                    >
                    > Powinien. A nie poinformował?
                    No jak napisałem wczesniej NIE poinformował. Mało tego - skłamał. Na
                    moje pytanie czy wszystko w papierach jest OK odpowiedział(a) że
                    jest, a nie było.
                    > Zgadza się. A w akcie notarialnym nabycia tamtego mieszkania było
                    > 90 m2 czy 120 m2?
                    Tak daleko nie dotarłem. Mieszkanie było chyba odziedziczone po
                    dziadku. Mozliwe, że to dziadek je budował. Nie wnikałem w to, bo
                    zrezygnowałem z zakupu. Z usług tej agencji też.



                    • irma223 Re: Zeszliśmy z tematu... 31.01.09, 09:29
                      Gość portalu: Piotr napisał(a):

                      > ..ale dokończę.
                      > > I się sumowało do 120m2?
                      > Pi razy drzwi. Nie mierzyłem każdego korytarzyka, ale ponad 90m to
                      > wyszło z samych pokoi.Z planów też było ok 120 (gdybym odjął
                      > grubość ścian)

                      Czyli to powierzchnia zabudowy byłaby 120 m2, a 90 m2 powierzchni użytkowej?

                      Czyli pośredniczka miała rację, że w dokumentach wszystko jest OK?

                      Kiedyś się liczyło powierzchnię użytkową od surowej ściany (przed położeniem
                      tynku) do surowej ściany, obecnie się mierzy tak jak jest - w świetle
                      uwzględniając wysokość pomieszczeń (do wys. 1,4 m w ogóle się powierzchni nie
                      liczy, od wys. 1,4 m do wys. 2,2 m liczy się 50% wymierzonej powierzchni,
                      dopiero przy wysokości powyżej 2,2 m
                      liczy się powierzchnię normalnie - tak jak wynika z pomiarów.

                      Ale pomieszczenia gospodarcze nie wchodzą w skład powierzchni użytkowej
                      (piwnice, stryszki, inne pomieszczenia gospodarcze (spiżarnia?) stara pralnia?),
                      tak samo jak schody (klatka schodowa, schody wewnątrz mieszkania), korytarze na
                      klatce schodowej (ale przedpokoje i korytarze w mieszkalnej części tak.

                      Różnica mogła zatem wynikać z przebudowy starej spiżarni lub starej pralni na
                      np. łazienkę. Pomieszczenie gospodarcze nie jest powierzchnia użytkową, ale
                      łazienka - jak najbardziej.

                      Ze zmiany norm wedle których prowadzono pomiary. Itd.


                      > Mało tego - skłamał. Na moje pytanie czy wszystko w papierach jest > OK
                      odpowiedział(a) że jest, a nie było.

                      > > A w akcie notarialnym nabycia tamtego mieszkania było
                      > > 90 m2 czy 120 m2?

                      > Tak daleko nie dotarłem.

                      Może nie skłamał? Skoro nie wiesz, co było w akcie notarialnym?

                      > Mieszkanie było chyba odziedziczone po dziadku. Mozliwe, że to
                      > dziadek je budował.

                      Aha. U nas - na ziemiach zachodnich czegoś takiego nie ma...

                      Jak jest coś przedwojennego - to po Niemcach...

                      > Nie wnikałem w to, bo zrezygnowałem z zakupu.

                      Twoja wola.

                      > Z usług tej agencji też.

                      Twoja sprawa.

                      > Zeszliśmy z tematu...

                      No i co z tą mapką?
    • Gość: pośrednik Re: Niełuszna prowizja dla agencji nieruch,PILNE, IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.02.09, 21:12
      nie wiem czy mój głos w tej kwestii będzie miał w Pańskiej sytuacji
      jeszcze jakieś znaczenie, ale moim zdaniem (a dodam, że sama jestem
      pośrednikiem) takim pośrednikom nie należy się żadna prowizja, a
      brak wiedzy pośredników, ich opieszałość i narażanie klientów na
      straty poprzez nieinformowanie ich o faktach mogących mieć istotny
      wpływ na przebieg transakcji powinny być piętnowane. Moim zdaniem
      powinien Pan przeanalizować umowę o pośrednictwo, którą Pan zawarł,
      pod kątem obowiązków pośrednika, jeżeli nie ma tam mowy o żadnych
      obowiązkach, sprawę tę reguluje Ustawa o gospodarce
      nieruchomosciami.
      • al9 irma zdanie odrębne 19.02.09, 10:53
        popieram - jak pośrednik źle pracuje i lekcewazuy skomplikowane
        stany prawne, źle sie komunikuje z swoim Klientem - nie nalezy mu
        się zapłata
        Słusznie ktos przypomniał moja opinie - posrednik - tak - jesli jest
        profesjonalny i oprócz sprzedaży adresu pomaga w transakcji.
        Inaczej nazywajmy sie sprzedawcami adresów i bierzmy 50 zł za sztukę
        Sens tej pracy jest w pomocy Klientowi w procedurach, kwitach i
        dbanie o bezpieczeństwo Klienta
        al9 (pośrednik)
        • irma223 Re: irma zdanie odrębne 19.02.09, 12:40
          al9 napisał:

          > popieram - jak pośrednik źle pracuje i lekcewazuy skomplikowane
          > stany prawne, źle sie komunikuje z swoim Klientem - nie nalezy mu
          > się zapłata
          > Słusznie ktos przypomniał moja opinie - posrednik - tak - jesli
          > jest profesjonalny i oprócz sprzedaży adresu pomaga w transakcji.

          Gość portalu: rino napisał(a):

          > > A na czym polegała ta niezgodność i z czego się wzięła?
          > Błąd urzędnika przy "rysowaniu" mapy, z dokumentów wynikało że
          > działka ma 1500m2 a z mapy wynikało że jest duzo mniejsza...

          Litości, Al, ja oczywiście się zgadzam, że obowiązkiem pośrednika jest wszystko
          sprawdzić i pomóc klientowi.

          Ale autor wątku twierdzi, że powierzchnia podana w dokumentach była poprawna,
          błąd polegał na samym rysunku mapy. Nie wiem, czy pośrednik mógłby to wychwycić,
          sam z linijką i skalą mapy.

          Wielu geodetów z mapki narysowanej na dostępnym klientom wyrysie z mapy
          ewidencyjnej (skala!!!) nie jest w stanie wychwycić pewnych różnic.

          Błąd popełnił geodeta rysujący mapę, notariusz "sokole oko" to wychwycił i tylko
          geodeta w urzędzie mógł poprawić rysunek.

          Pośrednik mógł jedynie dopytywać się co trochę, jak sprawa wygląda.

          Nie jest to wina pośrednika przecież. Działka nie miała wady prawnej.
          • Gość: al9 Re: irma zdanie odrębne IP: *.teleton.pl 19.02.09, 15:43
            przyznaje ze rino nieco bredzi..
            i b yc może pośrednik jest niewinny
            nie wiemy jak było, nie widzimy kwitów..
            Moja wypowiedx ma więc charakter ogólny
            Pozdr
            al
Pełna wersja