Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłaca

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.09, 21:19
Po szkole podstawowej jest egzamin, po gimnazjum, po szkole
średniej, więc czas najwyższy na ocenę pracy nauczycieli. Bo sądząc
po wynikach płockich szkól - to straszna mizerota. Nie trzeba
również zapominać o wkładzie rodziców - korepetycje, szkółki
językowe,itp. Małachowianka chyba w tym również przoduje.
    • Gość: lala Re: Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłac IP: *.009.c94.petrotel.pl 28.10.09, 21:34
      Niech zgadnę.. dlaczego najlepsza szkoła jest w Borowiczkach? Bo to
      szkoła MIRKA M. DARKA Z. i TADKA K. Może kiedyś tak o nich napiszą
      jak dostaną zarzuty....
    • Gość: wk.28 Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłaca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.09, 23:14
      Dziękuję dyrektor Renacie Kutyło-Utzig ze zwycięskiej szkoły za
      zachowanie zdrowego rozsądku w tej hurraoptymistycznej strategii
      Miasta w honorowaniu szkół i nauczycieli za osiągnięcia edukacyjne.

      Problem jest dużo głębszy i mało kto chce go podjąć. Nie ma się z
      czego cieszyć. Udowodniono już, że egzaminy testowe, do których
      przygotowują współczesne szkoły potrafią zdać nawet małpy. Niestety
      współczesna edukacja na każdym etapie kształcenia realizuje fałszywe
      założenie, że należy ucznia tresować, właśnie niczym małpę, w
      rozwiązywaniu testów. Porównywać efekty tych treserskich działań to
      kompromitacja równa tej, jaką jest sam proces tresury. Uczniowie po
      12 latach pobytu w polskiej publicznej szkole umieją rozwiązywać
      testy, ale nie umieją mówić ani pisać, nie czytają, nie umieją
      samodzielnie myśleć ani rozwiązywać problemów, nie rozumieją pojęć
      (tak alarmują wykładowcy akademiccy) – mimo tego znaczącego
      przyrostu wiedzy, na który wskazuje i z którego dumne jest Miasto.
      Jest to przyrost pozorny i fałszywy, bo dokonuje się w nieistotnych
      dziedzinach i mierzony jest prymitywnymi instrumentami (testy po
      każdym cyklu kształcenia, chora matura z języka polskiego). Ale jacy
      mierniczy, takie też miary. Wstyd i hańba.

      Hańba wszystkim decydentom, od których zależał w ostatniej dekadzie
      los polskiej oświaty. Wstyd i hańba wszystkim posłom i ministrom z
      Ziemi Płockiej, urzędnikom kuratoryjnym, metodykom, działaczom
      partyjnym z tych wszystkich opcji politycznych (AWS i UW, SLD, PiS,
      LPR, Samoobrona i teraz PO z PSL-em), które w ostatniej dekadzie
      były u steru władzy, a przez pewien czas były wszystkie, od których
      decyzji zależał los oświaty. Za wdrożenie i utrzymanie hańbiących
      reguł nowej matury, za gimnazja, za podręczniki i metody nauczania,
      za żałosne, żebracze pensje nauczycieli, za brak wizji celów, którym
      powinny służyć edukacja i wychowanie młodego pokolenia Polaków.

      Parę dni temu Tomasz Zbrzezny na łamach Gazety oskarżał
      wyraźnie: „Polska szkoła jest chora. Umiera. Dosłownie się
      rozpada.” „Reforma ministra Handkego była zbrodnią na polskiej
      oświacie”. Filozof oskarżał PAŃSTWO POLSKIE o zniszczenie w
      ostatniej dekadzie polskiej oświaty, o spełnianie przez nią
      haniebnej funkcji demoralizatorskiej (ściąganie, nagminne
      oszukiwanie), o nierealizowanie funkcji formacyjnej, o deformowanie
      charakterów uczniów, o zaszczepianie nawyków minimalistycznych, o
      niećwiczenie pamięci uczniów. Filozof punktował bezwzględnie
      słabości polskiego systemu edukacyjnego.

      I kto się tym przejął? Kto zabrał głos? Który poseł? Który urzędnik?
      Który wykładowca akademicki? Który biskup? Który rektor lokalnych
      wyższych uczelni? Jedyne dwa głosy, które zamieściła Gazeta służyły
      odwróceniu uwagi od powagi problemu. Czy może być zatem prawdą, że
      istnieje ponadpolityczna zmowa wszystkich sił w państwie (instytucji
      władzy, partii politycznych, związków wyznaniowych, organizacji
      społecznych), by akceptować te niszczące polską edukację rozwiązania
      na wszystkich szczeblach kształcenia – od szkoły podstawowej po
      szkoły wyższe, podkopujące siły intelektualne i moralne narodu
      polskiego? Czy też nie o zmowę chodzi, a jedynie o zwykły,
      przyziemny dyletantyzm, czyli brak kompetencji tych, którzy z braku
      innych umiejetności wzięli się akurat za posłowanie lub
      administrowanie? Pilnie potrzebujemy odpowiedzi na to krępujące
      pytanie.

      Wiesław Kopeć, nauczyciel
      • Gość: ola Re: Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłac IP: *.adsl.inetia.pl 29.10.09, 07:18
        Nie róbcie eksperta z P. Zbrzeznego. Przy całym szacunku-jest
        naprawdę uroczym człowiekiem-ale trochę oderwanym od rzeczywistości.
        Głos jego jest ważny ale nie najważniejszy.
      • Gość: agorowiczka Re: Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłac IP: *.c152.petrotel.pl 29.10.09, 09:15
        Przyłączam się do tej głębokiej i mądrej refleksji. To wszystko jest
        prawda. Rozłożono polską naukę i rozmieniono ją na składniki
        niewiele mające zastosowanie w życiu. Zdawałam maturę 42 lata temu i
        potrafię rozwiązywać zadania, deklamować fragmenty literatury,
        cytować sentencje itd.Bo tak nas uczono i utrwalano tę wiedzę. Dziś
        jestem przerażona, jak urzędnicy z wyższym wykształceniem nie
        potrafią poprawnie napisać prostego pisemka, nie mówiąc o znajomości
        kilku przepisów, które obowiązani są znać. Słyszałam, jak chwalą
        się, że w ogólniaku przeczytali jedną lekturę, a maturę zdali. To
        jest chore! Naprodukowaliśmy ludzi z papierkami, tylko, że za tymi
        papierkami nie kryje się żadna jakość.
        A zastosowana metoda urzędu na nagradzanie szkół - to tylko kolejna
        sztuczna i pozorowana fanaberia, która również nie jest w żaden
        sposób miarodajna wobec zróżnicowania poziomów szkół, które kształcą
        jako pierwsze. W konkluzji trzeba stwierdzić, że żadna z reform
        Buzka nie udała się i należałoby je cofnąć, tylko nikt w tym kraju
        głośno do tego się nie przyzna, bo nie wolno! Więc wszyscy udają, że
        jest dobrze i powielają błędy. Ciekawe, jak za kilka lat będzie
        wyglądał nasz kraj rzadzony takimi niedoukami?
      • Gość: zwykły Re: Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.09, 09:53
        Pan Kopeć napisał:
        "Hańba wszystkim decydentom, od których zależał w ostatniej dekadzie
        los polskiej oświaty. Wstyd i hańba wszystkim posłom i ministrom z
        Ziemi Płockiej, urzędnikom kuratoryjnym, metodykom, działaczom
        partyjnym z tych wszystkich opcji politycznych (AWS i UW, SLD, PiS,
        LPR, Samoobrona i teraz PO z PSL-em), które w ostatniej dekadzie
        były u steru władzy, a przez pewien czas były wszystkie, od których
        decyzji zależał los oświaty. Za wdrożenie i utrzymanie hańbiących
        reguł nowej matury, za gimnazja, za podręczniki i metody nauczania,
        za żałosne, żebracze pensje nauczycieli, za brak wizji celów, którym
        powinny służyć edukacja i wychowanie młodego pokolenia Polaków."

        Czyżby Pan Kopeć nie był nauczycielem Jagiellonki? Nie rozumiem,
        dlaczego on uczestniczy w tym hańbiącym systemie? Czy nie powinien
        założyć własnej, "lepszej" szkoły?
        Dobrze, że moje dzieci nie chodzą do Jagiellonki, która - jak się
        okazuje - ma tak "wybitnych i tolerancyjnych" nauczycieli. Nie
        powierzyłbym wychowania swoich dzieci nauczycielowi - wyznawcy
        teorii wielkiego spisku, któremu wydaje się, że tylko on jest wyspą
        sprawiedliwości i mądrości na oceanie niekompentencji i bezprawia.
    • Gość: mama Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłaca IP: *.241.c67.petrotel.pl 29.10.09, 07:57
      Moje dzieci chodziły do III Liceum,pokończyły studia z celującymi
      wynikami:)))Trzecie dziecko niespecjalnie wybitne chodzi do skromnej
      szkoły Liceum Ogólnokształcące SOP im Kisędza Twardowskiego. To
      bardzo dobra szkoła dla trudnych dzieci.Nauczyciele z
      doświadczeniem ,prawdziwi wychowawcy,cierpliwi potrafiący wydobyc z
      każdego dziecka jakiś potencjał.Poziom wysoki,dobra kadra często z
      dobrych szkół.Wymagający nauczyciele i dobrze bo świetnie wypadają
      matury!Organizowane są wyjścia do teatru muzeów za darmo,nie ma
      słowa o pieniądzach na cokolwiek.Dzeci sa pilnowane jest
      monitornng.Kadra nawet wie,czy dziecko jest w sklepie naprzeciwko.To
      jak w filmie- Młodzi Gniewni.Nie widzę różnicy w ocenianiu w III
      Liceum a w tej szkole nawet bardzo duży nacisk jest na przedmioty
      humanistyczne.Nigdzie więcej nie widziałam takiej opieki nad
      młodzieżą ale jednoczesnie tolerancji na oryginalność.Nie ma tam
      łobuzeri ona przeważnie wykrusza sie szybko......Ta Szkoła
      przypomina mi dawne szkoły z filmów przedwojennych aczkolwiek
      przystosowanych do dzisiejszych realiów.Gratuluję serdecznie
      cudownej kadry i rygoru,którego dzieci nie traktują jak rygor o to
      chodzi własnie,żeby dojrzewali w taki sposób.Ja takim szkołom
      dawałabym nagrody !!!!!Efektywnośc i mądrośc kadry z doświadczeniem
      a to trudne w dzisjeszych czasach:))))))))))
      Mama 3 dzieci
      • Gość: mama2 Re: Akademickie kłamstwo w Alo IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 29.10.09, 12:48
        a niestety dałam dziecko do ALO i moje zdumienie było ogromne jak po
        in formacji że dzieciuaki idą na film "Dzieci Treny Sendlerowej"
        część Rodziców się zmartwiła i stwierdziłaże oni chyba by woleli
        jakiś inny ... komedię czy może jakiś sensacyjny....To przykre ale
        nauczyciele sątutaj z przypadku . Boję się o maturę za 3 lata.
        Klasa humanistryczna jest uczona przez nauczyciela z gimnazjum
        znajomą pani Dyrektor. Dobry, wymagający i z duszą nauczyciel
        historii uczy w klasie o profilu matematycznym. ZGROZA!!!!
        • Gość: mama ta sama Re: Akademickie kłamstwo w Alo IP: *.094.c83.petrotel.pl 29.10.09, 13:50
          W Liceum w SOP uczy Pani Dybiec bardzo dobra nauczycielka języka
          polskiego z Małachowianki i Pani od łaciny najbardziej doświadczona
          w Płocku chyba :))))Dzieci mają 3 języki i sa szczęsliwe jak na
          nastolatki,organizwoane sa przez profesjonalistów kólka zainteresowań
          Pozdrawiam forumowiczów
    • Gość: Gosi_40 Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłaca IP: *.c152.petrotel.pl 29.10.09, 08:06
      Jestem zdziwiona wyborem Małachowianki, przecież to jest szkoła do której idą
      najlepsi uczniowie z powiatu, z piątkami i szóstkami na świadectwie. To co,
      kończąc Małachowiankę mają dziesiątki?
      • Gość: mama Re: Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłac IP: *.241.c67.petrotel.pl 29.10.09, 08:14
        mam identyczne refleksje jak Ty! Ale wiesz chodzą tam tez dzieci po
        prywatnych szkołach i ledwo plączą teraz bo znam
        takie.........snobizm i zawsze snobizm:)
        • Gość: aeoguy Re: Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłac IP: *.113.c76.petrotel.pl 29.10.09, 20:33
          zgadzam się w 100%
    • Gość: mama Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłaca IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 29.10.09, 10:47
      Dlaczego w tym rankingu wymienia się tylko trzy znane licea.
      Dlaczego nic sie nie pisze jak wygląda systuacja np. w Akademickim
      LO, w nowym LO w Sikorzu, gdzie od tego roku mogą uczęszczać
      dziewczyny, IV i V LO. Dlaczego te Licea są pomijane. Tam także
      chodzi młodzież która się uczy lub przynajmniej powinna i
      nauczyciele, którzy uczą a przynajmniej powinni. Fajnie że sa
      pieniadze dla tych szkół. Może w końcu dzieci nie będa musiały sie
      skłdać na ryze papieru dla każdego nauczyciela, na teczkę na pracę
      itp. Drogie Grono Pedagogiczne, trochę zaaangażowania w to co
      robicie, bo naszedzieci siedza nad lekcjami do 1, 2 w nocy a i tak
      nie potrafią się uczyć. Może najpierw powinniście zacząć od
      sprawdzenia jak wyglada metodyka nauczania a później oceniać siebie
      i dzieci. ALARM !!! Rośnie nam pokolenie wtórnych analfabetów a Wy
      Szanowni tego nie wudzicie, na czele z kuratorami, bo nie macie w
      sobie pasji, zero ognia którym mozecie zapalic dzieciaki do nauki.
      Nie jest tajemnicą że za trzy lata matura z matematyki będzie klęską
      narodową. Dzieci w I kl LO przez 3 m-ce walczą z Biblią na języku
      polskim, pytam po co ???? Dzieci nie potrafią zorganizować sobie
      pracy, rozwiazywać prostych zyciowych problemów. Pedagodzy szkolni
      mają w nosie dyslektyków i dyskakulię, nic się z tym nie robi. Czy
      ktoś się tym przejmuje ??? Oczywiście poza rodzicami których stać
      lub nie na korepetycje ???
      • Gość: M. Re: Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłac IP: *.119.c76.petrotel.pl 29.10.09, 11:49
        A może również warto poświęcić nieco więcej czasu swoim dzieciom... Ja rozumiem,
        że obecnie rodzice są bardzo zapracowani i robią to m.in. dla swoich dzieci,
        żeby zapewnić im "dobry start" w przyszłość. Ale często mam kontakt z rodzicami,
        którzy nawet nie są zorientowani, z którą partią materiału ich dziecko ma kłopoty.
        Ponadto, trzeba "nauczyć się uczyć", a to niestety czasami przychodzi dopiero na
        studiach.
        A propos analfabetyzmu i dysleksji i innych dysfunkcji.. proponuję jeszcze
        więcej czasu spędzać przed komputerem. Z pewnością pomoże :) Na szczęście (albo
        na nieszczęście) żadna z dysfunkcji nie jest uznawana później na studiach (nie
        wiem jak ma się to do studiów humanistycznych, bo ja kończyłam studia
        techniczne, ale wiem, że wykładowcy są bardzo wrażliwi na tego typu sprawy i
        żadne tłumaczenia nie pomagają... wręcz pogarszają sprawę).
        Żeby nie naskoczyli na mnie od razu urażeni rodzice... Winny jest również system
        edukacyjny. Programy nauczania są napięte, a 45min. to często za mało, by
        przekazać wszystko w taki sposób, w jaki by się chciało. Oczywiście nauczyciele
        są różni i nie powinno się uogólniać. Jedni naprawdę wkładają całe swoje serce w
        to co robią, drudzy natomiast "odbębnią" swoje i to wszystko na co ich stać.
        Najuczciwszym wyjściem byłoby zatrudnianie każdego nauczyciela na umowę o pracę
        na czas określony. Po upływie tego czasu oceniane byłyby postępy w pracy
        nauczyciela oraz w jego rozwoju. Później.. wiadomo.
        Pozdrawiam.
        • Gość: mama Re: Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłac IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 29.10.09, 12:18
          To mądre co Pani pisze tylko na studiach jest juz za późno
          na "uczenie się uczenia". To zadanie dla nauczycieli. Metodyki
          nauczania uczą pedagogów na studiach po to aby mogli ją
          wykorzystywać już na pierwszej lekcji. Bardzo dużo czasu poświęcam
          dziecku i wiem o nim wiele. Nauczycieli to nie obchodzi, że dzieci
          maja ADHD lub dyskakulię bo sami nie wiedzą o co chodzi. Przepraszam
          na poziomie LO chyba powinni. W szkole w której są dzieci z
          dysfunkcjami na całym świecie (a w Płocku w kilku tylko szkołach)
          pomaga sie uczniom, a nie ma się ich w nosie. Właśnie po to aby
          łatwiej im było później na studiach. A jeżeli już wspomina Pani o
          spędzaniu czasu przy komputerze to dlaczego dzieciom nakazuje się
          pisać pracę z polskiego na komputerze ? Informatyki (przedmiotu)
          oczywiście nie ma w tej klasie. Mowa np. o Akademickim LO w Płocku.
          Historii w klasie humanistycznej miał uczyć nauczyciel o wysokiej
          renomie z LO Jagiełły. Dzieciaki, przynajmniej te które na to
          liczyły i chciały się dostać do tej klasy ze względu na nauczyciela
          historii są zawiedzone. Część Rodziców także. W końcu to klasa o
          rozszerzonym profilu historycznym. Tylko niestety z nazwy. Ma Pani
          rację że lekcje są jedynie "odbębnione" w tej klasie. Właśnie
          dlatego to piszę bo obchodzi mnie los mojego dziecka i dużo mu czasu
          poświecam. Może ktoś ten "głos z puszczy" usłyszy, tylko co to
          zmieni. Wystarczy wejść na stronę tej szkoły i porównać ją ze stroną
          Jagiellonki lub III-go LO. Bolesne ale prawdziwe. Pozdrawiam.
          • Gość: maniek Re: Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłac IP: *.171.c76.petrotel.pl 29.10.09, 18:49
            > To mądre co Pani pisze tylko na studiach jest juz za późno
            > na "uczenie się uczenia". To zadanie dla nauczycieli. Metodyki
            > nauczania uczą pedagogów na studiach po to aby mogli ją
            > wykorzystywać już na pierwszej lekcji.

            Czyli to nauczyciele powinni organizować Pani dziecku czas: kiedy ma się uczyć i ile czasu na to poświęcić. Owszem metodyka jest na studiach ale to dotyczy prowadzenia lekcji. Niestety programy są przeładowane niepotrzebnym materiałem. Wspomniano tu kilka godzin na omawianie Biblii. Myślicie że nauczyciel może tak sobie pominąć materiał ujęty w programie? Przyjdzie wizytator i walnie: a dlaczego Biblii tak mało? Nie realizujecie programu? Czy ktoś zastanawiał się jak wygląda nauka języka obcego w szkole? Grupy 20 osobowe, 3 lekcje tygodniowo przez 3 lata. Niestety w tym wymiarze godzin nie da sięopanować żadnego języka. No cóż, ale władze oświatowe się cieszą, że młodzież uczy się języków obcych.
            Ten cały ranking miejski to też jakaś lipa. W jaki sposób przeliczono punkty z egzaminu gimnazjalnego na punkty z matury. Na egzaminie gimnazjalnym nie było choćby języków obcych (weszły dopiero w tym roku). Jak mają się wyniki np. Małachowianki, której uczniowie po lekcjach śmigają na korki do wyników innych szkół, których uczniowie nie korzystają z korepetycji lub robią to dopiero, gdy grozi im ocena niedostateczna na koniec roku?
    • aksen8 Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłaca 29.10.09, 11:56
      A kto to powiedział: "Takie będą rzeczpospolite, jakie ich młodzieży
      chowanie". Tymczasem nauczyciel jest bardzo nisko opłacany i dlatego zawód
      nauczyciela wybiera nie ten najlepszy. Najlepszy często zakłada sklepik
      warzywny. Znam taki przypadek. Wspaniałemu i mądremu nauczycielowi urodziło
      się drugie dziecko i żeby utrzymać rodzinę był zmuszony zrezygnować z pracy w
      szkole. A przecież jacy dziś nauczyciele, tacy w przyszłości prezydenci,
      premierzy, ministrowie, lekarze, ekonomiści, inżynierowie i... nauczyciele.
      • Gość: bo padnę Re: Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłac IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 29.10.09, 12:27
        Sory ale ja nie mam zagwarantowanej corocznej 7% wej podwyżki jak
        nauczyciele. Moje studia podyplomowe musiałam sfinansować sama a nie
        z budżetu Państwa jak nauczyciele. Jak ktoś nie chce być
        nauczycielem to niech nie zaczyna tych studiów, tylko otwiera
        ten "warzywniak". Poza tym 1,5 tys. to najniższa pensja dla
        początkujacych nauczycieli. Niejeden pracownik z 20-letnim stażem
        chciałby tyle zarabiać. Kilka razy roczny urlop zdrowotny, płatny.
        To chyba miłe w porównaniu z innymi zawodami (poza sferą budżetową).
        Trzeba tylko lubić to co się robi i lubić młodzież, bo niestety
        inaczej będziemy mieli kolejne pokolenie SAMOOBRONY.
        • Gość: do_bo_padnę Re: Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.09, 21:08
          chyba sobie jaja robisz... gdzie o takich zarobkach słyszałaś?

          • Gość: bo padnę Re: Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłac IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.10.09, 10:13
            Od samych zainteresowanych, proszę sprawdzić najniższą krajową +
            dodatek za wychowawstwo...it, Faktycznie bedzie wiecej. Oczywiście
            nie liczę po 5 dyszek za 45 min. korków za lekcję to takie minimum.
            Bez podatku drogi forumowiczu.
    • Gość: mmm1 Re: Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłac IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 29.10.09, 13:08
      Czy jest jakaś różnica między nauczycielami uczacymi w liceach a w
      gimnazjach. Czy musza mieć wyższe kwalifikacje? Wiem ze wielu
      nauczycieli gimnazjalnych dorabia sobie w liceach. Tak jest w IV LO,
      w III LO, Akademickim i Jagiellonce. Mimo, ze stałe - pełne etaty o
      pracę mają w gimnazjach. Nooo, a oczywiście z kasa fiskalną
      dorabiaja na korkach. Jak to jest, czy ktoś wie ?
    • Gość: 123$ Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłaca IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 29.10.09, 13:12
      Skoro Pan Dyrektor Fabiszewski jest taki dumny ze swojego Gimnazjum
      to dlaczego jego dziecko chodziło do prywatnego Gimnazjum w
      Profesorze ? dziwne, nie ufał swoim nauczycielom ???
      • Gość: szyperko Re: Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.09, 16:13
        Od dawna mam pomysł kto powinien oceniać pracę nauczycieli. Otóż
        sami uczniowie!! Na przykład, kończąc ( nie ryzykowałabym wcześniej)
        szkołę średnią można wypełnić ankietę oceniającą pracę
        poszczególnych profesorów. To młodzież ma codzienny kontakt ze
        swoimi nauczycielami, oni najlepiej wiedzą kto i w jaki sposób z
        nimi pracuje, komu chce się a kto odbębnia. Dajmy im prawo głosu. Po
        takich ankietach dyrektor szkoły wiedziałby więcej o pracy
        zatrudnionych nauczycieli. Nikt poza uczniami nie wie w jaki sposób
        dana lekcja jest prowadzona.
      • Gość: Aleks Re: Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.10, 14:55

        Bo drogi Panie Profesor to wspaniała szkoła. I nie chodziło tylko
        chodzi.
    • Gość: wk.28 Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłaca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.09, 16:24
      „oli" powiem tak: proszę przedstawić swoją opinię na temat systemu
      edukacji albo pomóc mi znaleźć kompetentnego eksperta, który zobaczy
      sytuację oświaty w sposób równie dogłębny jak czyni to p. Zbrzezny.
      Nie ukrywam swojej osoby, zapraszam do Jagiellonki na spokojną
      rozmowę.

      „agorowiczce" dziękuję za poparcie i za wypowiedzenie tej mądrej
      myśli, na którą chyba wszyscy się już godzą ale wciąż mało kto ma
      odwagę, by ją głośno wypowiedzieć: „W konkluzji trzeba stwierdzić,
      że żadna z reform Buzka nie udała się i należałoby je cofnąć, tylko
      nikt w tym kraju głośno do tego się nie przyzna, bo nie wolno! Więc
      wszyscy udają, że jest dobrze i powielają błędy." Nam szarym
      ludziom, rodzicom, nauczycielom, można by to jakoś wybaczyć, ale czy
      można to wybaczyć decydentom - posłom, urzędnikom oświatowym, którzy
      wciąż utrwalają te błędy?

      „zwykłemu" odpowiem tak: obraża mnie tytuł „tolerancyjny", bo moja
      postawa wobec głupiego systemu jest radykalnie nietolerancyjna.
      Dlatego, będąc w nim, zabieram głos, nie milczę, domagam się zmian,
      wskazuję jego złe strony, a tych jestem po prostu świadom i nie
      jestem w tym odosobniony. Krytykuje ten system prof. Marcin Król z
      UW i pozostaje w nim, robi to samo prof. Jan Hartman z UJ. Krytykuje
      ten system wiele osób, pozostając w nim i domagając się mądrych
      reform. I ja jestem w nim jako nauczyciel, a nie urzędnik czy poseł,
      od którego zależą decyzje, a złe decyzje go hańbią. Oskarżam o
      niszczenie oświaty PAŃSTWO POLSKIE W JEGO PRZEDSTAWICIELACH
      (posłach, senatorach, premierze, prezydencie, ministrach,
      urzędnikach CKE, OKE, urzędnikach kuratoriów.
      Nie uważam, że jestem „wyspą sprawiedliwości i mądrości na oceanie
      niekompentencji i bezprawia". Wiele, na szczęście, osób mówi to
      samo. Wierzę, że razem z czasem będziemy mogli uczynić więcej.
      Rozumiem, że niektórych, którzy ten system wspierają (kto wie, czy
      także i nie „zwykły”) – trudno powiedzieć z jakiego powodu (z
      nieświadomości, z powodu nierozumienia istoty celów, którym powinna
      służyć edukacja) - może powoli zacząć gryźć sumienie za to, co
      zrobili albo czego nie zrobili, popełniając grzech zaniedbania. Mam
      nadzieję, że głos „zwykłego” bierze się z troski o oświatę, dlatego
      zapraszam do współpracy.

      Do „bo padnę”: być może i 1500 zł, ale brutto; nic nie stoi na
      przeszkodzie, zapraszamy do pracy za 1500 zł brutto. Dyskutujemy o
      chorym systemie państwowym i szkolnym. Niskie pensje w tym sektorze
      życia publicznego są świadomym elementem służącym niszczeniu systemu
      oświaty i zdaje się, robią to Polacy dla Polaków.

      Cieszy natomiast, że padło na forum także wiele ciepłych słów o
      nauczycielach. To dzięki ich heroicznemu wysiłkowi ten chory system
      jeszcze może trwać i jako tako spełniać swe funkcje. Chodzi jednak o
      to, by był to system zdrowy i by nauczyciel mógł mieć zapewnione
      warunki do tego, by mógł dać z siebie wszystko.
      Wiesław Kopeć
      • Gość: Były J agielończyk Re: Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.09, 17:22
        Panie Profesorze!
        Pańskie egoistyczne wypowiedzi już świadczą o braku Pańskiej
        umiejętności przystosowania się do Wielkich zmian w naszym kraju co
        świadczy o IQ i umiejętności bycia nauczycielem,ponieważ Pan nie
        rozumie i nie chce rozumieć 20-letnich zmian, nad którymi pracowało
        wielu ekspertów z kraju i zagranicy.
        Zmiany trzeba ewaluować i dostosowywać do rzeczywistości a najlepiej
        wyprzedzać te rzeczywistość.Cały system został oparty o TQM i
        podwyższanie jakości pracy szkoły w każdej dziedzinie.Zmiany te są
        nie wydolne przez takich jak Pan,ponieważ jest Pan ich
        przeciwnikiem.Ciekawy jestem ile metod i technik nauczania Pan
        wykorzystuje na swoich lekcjach na znanych mi około 100 metod
        aktywizujacych? Czy Pan Potrafi policzyć EWD? Czy Pan rozróżnia
        standard od standaryzacji? Na czym polega "Zarządzanie jakością?
        Proponuję Panu Kurs doskonalący w CODN -sama filozofia nie
        wystarczy ,trzeba zintegrować wiele dyscyplin naukowych i
        uaktualniać swoje "umiejętności" a dążyć do nabywania kompetencji.Oj
        młodzież "cierpi " przez Pana.Pozdrawiam
        • Gość: do byłego Re: Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłac IP: 91.212.223.* 03.11.09, 20:36
          jagielończyka.Młody wilczku nic a nic nie zrozumiałeś z tego co
          wydarzyło się w ciągu ostatnich dwudziestu latach.Dostosowałeś się
          znakomicie do zmian nad którymi pracowało wielu ekspertów z kraju i
          zagranicy.Język twojej wypowiedzi o tym świadczy.Szczególnie ci
          ostatni nie znając polskiej historii i kultury nie powinni zajmować
          się naszą oświatą.Efekty są aż nad wymiar widoczne.Rację ma k28 oraz
          agorowiczka.Reszta o czym piszesz to czysta socjotechnika.
      • Gość: darek Re: Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.09, 19:57
        Bardzo sobie cenię Pana głos w sprawie. Daje mi to wiarę, że nie
        tylko ja mam tak krytyczne spojrzenie na dzisiejsze szkolnictwo.
        Mój nauczyciel języka polskiego mówił (w czasach tzw. komuny): i co
        z tego, że stu jest przeciw, jak jeden ma karabin. Dzisiaj mogę
        sparafrazować: i co z tego, że stu jest przeciw, jak jeden ma media.
        Ale wiem również, że drobna rysa może zwalić blok granitu. Edukacja
        jest kluczem do wolności. Łatwo jest bowiem (rządzić) manipulować
        głupim społeczeństwem i pewnie o to chodzi.
    • Gość: wk.28 Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłaca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.09, 18:31
      Drogi Były Jagiellończyku (a kto wie, czy nie obecny – każdy się tu
      może bez nazwiska podszyć)!

      No cóż, jestem potwornym egoistą, bo chcę, aby moi uczniowie czytali
      książki dla przyjemności swobodnego dyskutowania o nich, odkrywania
      przez nie wielkich problemów moralnych, dylematów egzystencjalnych,
      by budowali siebie, swoje poczucie tożsamości polskiej, narodowej i
      by pisali o nich piękne teksty, w których odsłonią bogactwo swojej
      młodej, rozkwitającej niczym kwiat myśli.

      Dlatego nijak nie potrafię i nawet nie chcę się przystosować do
      WIELKICH ZMIAN W NASZYM KRAJU, nie rozumiem i nawet nie chcę
      rozumieć tych „20-letnich zmian, nad którymi pracowało wielu
      ekspertów z kraju i zagranicy”, bo są tak głupie, że gdybym je pojął
      i zaakceptował, to stałbym się tak głupi jak ci wszyscy eksperci
      krajowi i z eksportu oraz ich oportunistyczni poplecznicy. Bóg czuwa
      nade mną i nie pozwala mi jeszcze na tę przykrą przypadłość
      koniunkturalizmu, która dopadła tak wielu światłych obywateli mojego
      pięknego kraju.

      Nic głupszego nie czytałem ostatnio niż ta oto perła ponowoczesnego
      intelektualizmu: „Zmiany trzeba ewaluować i dostosowywać do
      rzeczywistości, a najlepiej wyprzedzać tę rzeczywistość”. Ależ Drogi
      Jagiellończyku, rzeczywistość zmienia się dziś tak szybko, że
      współczuję Ci bardzo, bo nie wierzę, byś zdążył ją dogonić albo
      prześcignąć. Ale próbuj, nie ustawaj w biegu. Rozumiem, że Ty chcesz
      zmieniać szkołę za każdym razem, gdy tylko zmieni się rzeczywistość.
      To bardzo głupie, ale nikomu przecież nie można zabronić być głupim.

      Na szczęście nie potrafię policzyć EWD i również nie rozróżniam
      standardu od standaryzacji, dzięki czemu staram się nauczyć moich
      uczniów poprawnie mówić i pisać – staram się po staroświecku
      odpytywać przy tablicy i sprawdzać dużo wypracowań, aby w ten sposób
      uczniowie doskonalili te przestarzałe umiejętności, za co nawet
      bywają mi wdzięczni. Dzisiaj na przykład odwiedził mnie mój uczeń,
      który od dwu miesięcy studiuje prawo na UMK i mówi, że po takiej
      staroświeckiej szkole, jaką przeszedł na moich lekcjach, należy do
      nielicznych na roku, którzy robią na wykładzie notatki, zabierają
      głos w dyskusji, czemu się też wszyscy wykształceni na metodach
      aktywizujących (bardzo przeszkadzających w nabyciu tych prostych
      umiejętności) strasznie dziwią (oczywiście w przerwach pomiędzy
      następującymi po sobie aktach konsumpcji i odprężającego snu).

      „Cały system został oparty o TQM i podwyższanie jakości pracy szkoły
      w każdej dziedzinie.” Gratuluję. Efekty oczywiście widać. Nie
      sądzę, aby wszyscy nauczyciele w kraju tak sabotowali ten system jak
      ja to robię, dlaczego zatem efekty działania tego wspaniałego
      systemu są tak mizerne (patrz: głosy środowiska akademickiego)?
      I dlaczego w końcu ten system oparty na TQM tresuje uczniów jak
      małpy w rozwiązywaniu testów i pisaniu na maturze na tak głupie,
      infantylne tematy jak „Charakterystyka Zosi i Telimeny”, „Rola snu w
      kreacji bohatera literackiego”? Czy krajowi i zagraniczni eksperci
      naprawdę uważają Polaków za durniów?

      Również pozdrawiam, ale broń Panie Boże nie zachęcam do robienia
      kursu doskonalącego w CODN-ie. Zapraszam za to do Jagiellonki na
      zajęcia Międzyszkolnego Klubu Myśli Polskiej. Filozofia, w tym także
      piękna i mądra myśl polska (który poseł ją zna?), zdecydowanie
      wystarczy, wszak oznacza umiłowanie mądrości, a nie standardów,
      standaryzacji i im podobnych bzdur.
      Wiesław Kopeć
      • Gość: zwykły Re: Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.09, 20:45
        Wyznanie Pana Kopeć cyt. "Na szczęście nie potrafię policzyć EWD i
        również nie rozróżniam standardu od standaryzacji" jest rozbrajające.
        Przecież bez ogródek przyznał Pan, że chce zwalczać to - czego nie
        rozumie! Moje poprzednie stwierdzenie o braku toterancji dla
        odmiennych niż Pańskie poglądy było uprawnione. Taka postawa nazywa
        się fanatyzmem. Stąd już blisko do totalitaryzmu i terroryzmu .....
        Oj nie chciałbym, żeby Pan miał nawet odrobinę większy, niż Pan ma,
        wpływ na oświatę ojczystą. Giertych - przy Panu - to pikuś.
        I wcale nie piszę tego dlatego, iż jestem zachwycony ciągłym
        reformowaniem oświaty, a zwłaszcza reformami buzkowo-handkowymi.
        Wydaje mi się tylko, iż negowanie czegoś, czego się nie rozumie jest
        nieroztropne. A takie właśnie wrażenie miałem od początku - ŻE PAN
        NIE ROZUMIE!!!
        • Gość: Nauczyciel Re: Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.09, 21:50
          Panie Kopeć!Ktoś kto mówi o głupocie u innych ,musi nie umieć
          wykorzystywać tej drugiej półkuli logicznej zatem jest w
          nierównowadze psychicznej.Dziwię się bardzo ,że przywołuje Pan
          tę "Nieskończoną Mądrość" do pańskiego wywodu. Jestem
          przekonana ,że tkwi Pan w tym komuniźmie , gdzie to nauczyciel był
          najważniejszy, nieomylny ,mądrzył się swoją może mizerną wiedzą
          zdobytą na Uczelniach ,które tkwią po uszy w starym systemie bez
          żadnych zmian, stąd w rankingu międzynarodowym ,Polskie
          Uczelnie :UJ i UW są na 500 miejscu. Jeśli takie będzie myślenie
          nauczycieli i działanie bez przestrzegania wartości, wychowania bez
          uczciwości , bez szacunku dla drugiego człowieka oraz solidnej
          pracy nauczyciela na miarę XXI wieku to nigdy nie osiągniemy
          sukcesu edukacyjnego i naukowego. Czy doczekamy się kiedyś
          Polskiego Nobla? Wątpię, jeśli w XXI wieku nauczyciele będą
          pracować tak jak za Komuny,która przez swój bezsens musiała się
          rozpaść. Współczuję!!! Problem nie tkwi w samych zmianach ale w
          ludzkiej mentalności zachowawczej.
          • Gość: wk.28 Re: Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.09, 22:25
            Do „Nauczyciela”: Drogi Nauczycielu (a właściwie Droga
            Nauczycielko), o co Pani chodzi. Czego Pani broni, a co właściwie
            Pani gani. To mamy szkołę na miarę XXI wieku? A może mamy zamysł
            reformatorski na miarę XXI wieku, tylko tkwiących w komunizmie (tak,
            tak w komunizmie, a nie „w komuniźmie”, Pani Nauczycielko)
            mentalności zachowawczej nauczycieli. Proszę o wyjaśnienie, na czym
            geniusz reform ostatniej dekady polega, bo nie zauważyłem, by się
            Pani na ten temat rozpisała. WK
            • Gość: Nauczyciel Re: Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.09, 23:06
              Indywidualne korepetycje kosztują, chyba Pan wie. Dziwię się ,że
              otrzymuje Pan wynagrodzenie negujac zmiany które, obowiązują Pana
              w Rozporządzeniach MEN . Jeszcze gorzej jeśli ich Pan nie zna. Taką
              pracą powinno sie zainteresować Kuratorium.Radzę Panu zostać
              politykiem , bo chyba Pan pogubił się w szkole.
              • Gość: wk.28 Re: Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.09, 06:46
                Drogi Nauczycielu, nie bądź człowiekiem złośliwym, wynagrodzenie
                (zdecydowanie za niskie) otrzymuję nie za leżenie, tylko za ciężką
                pracę (moi uczniowie, jak Pan/Pani wie, zdają maturę). Zmiany
                doskonale znam, rozporządzenia ministerialne też. Jako nauczyciel
                realizuję je, ale mam prawo mieć do nich stosunek krytyczny, jak
                Pan/Pani ma prawo mieć do nich stosunek aprobujący. Że nie są to
                zmiany dobre, świadczą efekty nauczania, na które zwraca uwagę
                środowisko akademickie. Pan/Pani chce być na te głosy głuchy/głucha.

                Przejdźmy do merytorycznej dyskusji, jeśli jest Pan/Pani ją w stanie
                podjąć. Proszę wyliczyć kilka zalet tego systemu i przestać robić mi
                personalne docinki. Dyskutujmy na argumenty, jeśli Pan/Pani potrafi
                taką dyskusję udźwignąć. Ja bez ogródek wyliczam wady systemu, niech
                Pan/Pani tak samo wyliczy jego zalety. Przypuszczam, że reprezentuje
                Pan/Pani współczesny "beton metodyczny" (dla mnie coś gorszego niż
                zarzucony mi komunizm), który zapewne powoli zdaje sobie sprawę z
                poniesionej klęski i niełatwo mu jest się z tym pogodzić.
                WK
    • Gość: Małachowiak Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłaca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.09, 21:21
      Uczęszczam do Małachowianki i porównując moją szkołę do innych (III,
      Jagiellonka) jestem zadowolony, że się do niej dostałem, a moi znajomi męczą
      się (dosłownie!) w swoich szkołach z powodu podejścia nauczycieli do uczniów i
      żałują, że nie złożyli "papierów" do Małacha.
      Do tego nowa klasa, która powstała w Małachowiance - klasa D. Mamy zajęcia z
      wykładowcami z Politechniki i jest ciekawie, choć czasem ciężko - materiał ze
      studiów, jednak mam nadzieję, że wszystko pomoże nam na uczelniach. Na fizyce
      mamy wiele doświadczeń, co jest rzadkością w Polsce, żeby szkoła publiczna
      miała pracownię fizyczną z takim wyposażeniem.
      A tak naprawdę Polska szkoła jest NICZYM(!). Przecież fizyki praktycznie nie
      da się zrozumieć bez doświadczeń! A szkoły w Stanach? Pracownie jakie tam są?
      Bogatszy kraj? Owszem, ale jeśli Małachowianka dała radę przygotować taką
      pracownię to czemu nie można tego zrobić w innych szkołach, tylko oglądać
      jakieś durnowate filmy przy których się śpi...
      Języki? Polska szkoła ich nie nauczy, niestety, ale to już nie wina
      poszczególnych szkół, a programu.
      Miasto powinno zasponsorować chociaż jeden tor powietrzny do każdej szkoły i
      to spokojnie wystarczy na zaspokojenie podstawy programowej. Aha, tylko teraz
      pojawia się następny problem...NAUCZYCIELI, którzy niestety niektórych
      przedmiotów uczyć nie umieją... Przez ostatnich kilka lekcji cała moja klasa
      uświadomiła sobie, że nauka fizyki w gimnazjum to było kilka godzin w tygodniu
      przez 3 lata poprostu STRACONE
    • Gość: wk.28 Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłaca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.09, 21:41
      Panie "zwykły", a Pan się w ogóle nie zna na żartach i nie rozumie
      czytanego przez siebie tekstu. Niech Pan łaskawie zauważy, że
      ostatni wpis jest listem skierowanym do "Byłego Jagiellończyka", na
      którego zjadliwą krytykę odpowiadam ironią. Jaką Pan szkołę
      skończył, że nie raczy tego zauważyć.

      Mimo wszystko pozdrawiam i proszę, niech Pan wreszcie powie coś na
      temat swojej oceny aktualnego systemu oświaty, bo nie dowierzam, by
      inteligentnemu człowiekowi mógł się podobać. Podoba się Panu, że
      Pana dzieci albo wnuki będą o bzdurach pisać na egzaminie maturalnym
      z języka ojczystego, nie uwłacza to Pana godności? Nie irytuje Pana,
      że zapewne nie odpowiadają ustnie na lekcji polskiego w gimnazjum (w
      jednej z klas, w których obecnie uczę na 30 osób dwie tylko w
      gimnazjum ćwiczyły dłuższą wypowiedź ustną i to rzadko), że nie uczą
      się mówić, budować zamkniętych kompozycyjnie wypowiedzi, że piszą
      bzdurne formy wypowiedzi pisemnej w liceum, oceniane z tzw. "kluczem
      odpowiedzi".

      Jeśli to wszystko spełnia Pana oczekiwania od systemu oświaty, to
      Pana sprawa. Ma Pan do tego prawo, dlaczego jednak mnie Pan odmawia
      prawa do krytycznej oceny zjawiska, ktore znam z praktyki, a znam je
      także sprzed reformy ministra Handkego i wiem, o czym mówię, kiedy
      mówię o upadku. Pan na razie nie podał ani jednego argumentu "za"
      lub "przeciw" systemowi oświaty, tylko czepia się moich poglądów.
      Dyskutujmy na argumenty albo nie dyskutujmy więcej wcale.

      Poza tym nie przekonują Pana głosy krytyczne środowiska
      akademickiego na temat obecnego systemu edukacji, są wzięte z
      kapelusza? Ośmieszaliby się ludzie tej miary co prof. Marcin Król?
      Nie słyszał ich Pan, to ja tylko zabieram na ten temat głos? Trzeba
      czytać. Jeśli Pan nie pracuje w oświacie, to skąd Pan zna jej obecną
      kondycję? A jeśli pracuje Pan, to co się w niej Panu podoba? Ja
      ujawniam swoje poglądy, a Pan się ich czepia, nie dając nic w
      zamian. Do usłyszenia. WK
      • Gość: martita Re: Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.09, 22:36
        A ja bardzo się cieszę, że SP nr 20 wygrała :) Może dlatego, że sama
        tam chodziłam i z sentymentem wspominam te czasy. Bardzo byłam
        zadowolona jak po latach mogłam tam wrócić i odbyć praktyki
        pedagogiczne. Część "moich" nauczycieli jeszcze spotkałam, więc było
        mi przyjemnie, że miałam kogoś znajomego. Dlatego bardzo się cieszę,
        że moja podstawówka jest najlepsza :D:D
      • Gość: zwykły Re: Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.10.09, 09:51
        Do Pana WK
        Zapewniam Pana, że posiadam wystarczajace wykształcenie i - może
        ważniejsze dzisiaj - umiejętności, do rozumienia tego, co Pan pisze.
        W ostatnim tekście dostrzegłem w Panu coś, co każe mi wierzyć, że
        poglądy Pana, choć bardzo wyraziste i przejaskrawione, mogą wynikać
        ze szczerych chęci działania dla dobra oświaty. Prawdopodobnie z
        powodu młodego wieku (nie będę tego sprawdzał, choć to łatwe, tak
        jak wczoraj ustalenie miejsce pracy) i związanego z nim nadmiernego
        egzaltowania się poglądami nacjonalistycznymi zaprawionymi nieugiętą
        wiarą w uzdrowicielską dla narodu moc środowisk klerykalnych,
        dezawuuje Pan wszystko, co inne, i wszystkich, którzy myślą inaczej.
        To dobrze, że ma Pan wyraziste poglądy, ale nie wolno Panu - jako
        nauczycielowi - wmawiać młodym ludziom, że są to jedynie słuszne
        poglądy. To wyczytałem z Pana wypowiedzi i to mnie drażniło, jako
        osobę, podobnie jak Pan, zatroskaną o losy polskiej oświaty. Jestem
        głęboko przekonany, że dobra szkoła winna uczyć szacunku i
        tolerancji dla różnych poglądów, religii, kultur itp. Nie powinien
        też Pan przedstawiać młodym ludzim świata w barwach czano-białych.
        Nie wszyscy decydenci, posłowie, urzędnicy różnych szczebli działali
        na szkodę oświaty.
        W mojej ocenie na szkodę oświaty działało i działa wpływowe lobby
        parlamentarzystów, niektórych nauczycieli akademickich i "działaczy"
        oświatowych czerpiących zyski z rozkwitu szkolnictwa niepublicznego.
        To właśnie lobby skutecznie wmówiło młodym Polakom, jeszcze pod
        koniec ubiegłego stulecia, ze wszyscy mogą mieć wyższe wykształcenie
        i że zdobycie tego wyższego wykształcenia zlikwiduje bezrobocie.
        Efekt jest taki, jak zamierzyli - publiczne pieniądze pomnożyły ich
        fortuny. Z efektami ubocznymi w postaci nadmiernie rozbudzonych
        ambicji niedouczonych magistrów, problemami uczelni, których
        rektorzy nie mają nawet wykształcenia średniego - będziemy się
        borykać jeszcze wiele lat. A mogły (te pieniadze) trafić do kieszeni
        nauczycieli i uczynić ten zawód elitarnym, mogły wesprzeć
        materialnie młodych, zdolnych ale uboższych uczniów i studentów
        sprawiając, ze najzdolniejsi, a nie najbogatsi studiowaliby na
        najlepszych uczelniach, mogły.....
        Reforma systemowa z 2000 roku też wygenerowała olbrzymie koszty i
        wcale nie poprawiła systemu, w każdym razie nie adekwatnie do
        kosztów. W mojej ocenie wdrożenie jej, podobnie jak pozostałych
        nieudanych reform było wyrazem frustracji rzadzących wówczas elit,
        głodnych sukcesu (wyborczego). Gorszące jest to, że główny sprawca
        nieprzygotowanych reform, które przyniosły wiele szkód państwu i
        jego obywatelom, dzisiaj bryluje na salonach Europy.
        Musi Pan jednak pamiętać, że działa w określonych warunkach. Pewnie
        ma Pan rację, że matura z języka polskiego w obecnym kształcie jest,
        delikatnie mówiąc, wadliwa. Wadliwy jest cały, kosztowny system
        matur. Ale ma jedną zaletę, której nie miał zaden system
        dotychczasowy: jest jednolity dla wszystkich szkół w kraju. Mierzy,
        może nieco wadliwie, ale w jednakowy sposób wiedzę uczniów
        wszystkich szkół w kraju. Dla tej jednej zalety trzeba go poprawiać,
        a nie odrzucać. Wątpię, czy kiedykolwiek system egzaminów
        zewnętrznych będzie akceptowany przez wszystkich nauczycieli.
        W moim odczuciu nagradzanie, nauczycieli osiągajacych najlepsze
        wyniki nauczania jest krokiem w dobrym kierunku, nawet wtedy kiedy
        zasady tego nagradzania będą niezrozumiałe dla nauczycieli
        przedmiotów humanistycznych. Ciekaw jestem czy Pan zdawał maturę z
        matematyki. Brak tego przedmiotu na maturze jest jej największą
        wadą, oczywiście obok schematycznego sprawdzanie prac z języka
        polskiego.
        Pozdrawiam Pana i życzę sukcesu w działaniach na rzecz naprawy
        polskiej oświaty.
        • Gość: mamalicealisty Re: PRECZ z matematyką na maturze IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.10.09, 13:28
          Z całym szacunkiem ale utrata matematyki na maturze nie jest
          największa wadą tego sysstemu. W rym roku w badaniach przesiewowych
          udowodniono, że co 3 dziecko w polsce nie zda najbliższej
          obowiązkoweej matury. To przykre ale przez te kilka lat nauczyciele
          nie uczyli tylko próbowali uczyć. To ogromna różnica "upiec chleb -
          a prÓbować go upiec". Matematyka powinna zostać usunięta
          kategorycznie z obowiązkowego planu maturalnego. Dzieciaki nie chcą
          sie jej uczyć tym bardziej wówczas kiedy zupełnie tego robić nie
          muszą. Zapewniam Pana, że dobrym humanistą, plastykiem, psychologiem
          nie trzeba być ze zdaną maturą jako przedmiotem obowiazkowym.
          Litości nad tymi którzy uważają i myślą inaczej niż Pan, a są
          cudownymi ludźmi, którym funduje się zupełnie zbędny, nikomu nie
          potrzebny, dodatkowy stres. Jeśli ktoś czuje za mało adrenaliny : to
          bardzo proszę mi jej wystarcza w dniu codziennym.
    • Gość: zatroskana Tylko dlaczego z matematyką obowiązkową na maturze IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.10.09, 13:44
      Postęp tak, ocena nauczycieli jak najbardziej i to jak najwcześniej
      juz w gimnazjum. Żadnych strajków nauczycieli. Gdzie etyka której
      chcemy uczyć młodzież. Żadnej matematyki obowiązkowo na maturze bo
      to jedyny tak znienawidzony przez młodzież przedmiot. Ci którzy chcą
      i tak bedą ją zdawać. Nauczycie3le mają w nosie aby nauczyć matmy.
      może należy zastanowić się Szanowni Nauczyciele, dlaczego dzieci
      maja od góry do dołu w dziennikach jedynki a w najlepszym razie 3 w
      niektórych szkołach w Płocku. To samo jest z chemią i fizyką. Jak
      ktoś nie ma do tego serca to ani nie nauczy innych ani nie zachęci
      ich do tego aby chcieli się uczyć. Nauczycielom wolno opuszczać
      bezkarnie zajęcia. Zwalniać licealistów z lekcji, bo gnają do
      kolejnej szkoły dorobić....przykład "Profesor" do IV LO. Przykład
      Gimnazjum nr 8 do ALO, Przykład Jagiellonka do ALO, przykład III LO
      do Profesor. ITD, itd, it. Nonsens cały ten system.
    • Gość: wk.28 Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłaca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.09, 19:03
      WK do „zwykłego”: Jestem pełen uznania dla Pana diagnozy kryzysu
      polskiej oświaty. Cieszy mnie również, że wreszcie się
      zrozumieliśmy. Może się jeszcze kiedyś spotkamy i podejmiemy wspólne
      działania.
      Bardzo ciekawie brzmi pogląd o „wpływowym lobby parlamentarzystów,
      niektórych nauczycieli akademickich i "działaczy" oświatowych
      czerpiących zyski z rozkwitu szkolnictwa niepublicznego”. Może to i
      prawda. Ja bym dorzucił tu jeszcze środowisko wydawców, ale ono
      zrobiło interes dopiero po uruchomieniu reform profesorów Buzka i
      Handkego – wspólnie zresztą z niektórymi akademickimi środowiskami
      metodyków – myślę tu negatywnie głównie o środowisku Wydawnictwa
      Stentor (ponoć, a mam te informacje z ust przedstawiciela tego
      Wydawnictwa, zawłaszczyło aż 60% rynku podręczników do języka
      polskiego, bo zajmuje się tylko podręcznikami tego typu, a są to, w
      mojej ocenie, bardzo niedobre podręczniki, które wyznaczyły
      standardy podręcznikowe innych wydawnictw) oraz o współpracujących z
      tym wydawnictwem metodykach z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego
      (mam do nich bardzo negatywny stosunek – polemizuję w tej chwili
      korespondencyjnie z „guru” nowoczesnej metodyki prof. J. S. Żurkiem).

      Przekonuje mnie ocena działań reformatorów z rządku prof. Buzka.
      Natomiast reformę maturalną zainicjowaną przez tę ekipę w części
      polonistycznej oceniam zdecydowanie bardziej radykalnie. Nie można
      mówić o delikatnej wadliwości. Pod względem merytorycznym i
      formalnym jest katastrofą. Zwróciłem na to uwagę na łamach „Gościa
      Niedzielnego” i w liście otwartym do Prezydenta, Premiera,
      Marszałków Sejmu i Senatu oraz minister Katarzyny Hall – obydwa
      teksty w Internecie pod tytułem „Oskarżam nową maturę”.

      Nie jestem przeciwnikiem zewnętrznych egzaminów maturalnych, ale
      próbuję się zastanawiać głośno, czy taki system jest rzeczywiście
      zaletą i czy jest w ogóle potrzebny. Wszystko zależy od tego, jakie
      cele stawiamy przed systemem edukacji, a myślę, że u nas świadomość
      tych celów jest nikła.
      System egzaminów zewnętrznych jest potrzebny i jest zaletą tylko
      wtedy, kiedy chcemy, by egzamin maturalny zastępował egzamin wstępny
      na studia. Ale z kolei widzimy, że kiedy to czyni, odbiera uczelniom
      możność decydowania o tym, kogo chcą przyjąć, w efekcie przyjmują
      każdego, kto oferuje odpowiednią pulę punktów – okropnie
      depersonalizuje się proces rekrutacyjny, tak zresztą jak cały proces
      studiowania.

      Gdyby jednak ten egzamin nie zastępował egzaminu wstępnego, uczelnie
      zachowałyby możność dokonywania selekcji kandydatów, same
      określałyby oczekiwania (tak jak było kiedyś), natomiast egzamin
      pełniłby taką funkcję jak dotychczas (II RP i PRL), czyli z jednej
      strony stanowiłby wstępny etap selekcji na studia i, i to jest
      przede wszystkim ważne, stanowiłby prawdziwy egzamin dojrzałości,
      dorosłości – kto ma maturę jest już „kimś”, a nie tylko posiada
      bilet na wyższą uczelnię. Przesunięcie funkcji matury w kierunku
      tego „biletu” odebrało jej sens formacyjny, wychowawczy – ona w
      dawnym systemie miała nie tylko weryfikować wiedzę, ale także
      sprawdzać dojrzałość – moralną, obywatelską, ludzką po prostu. Myślę
      bardzo po staroświecku, ale przyznam, z dumą, nauczył mnie tego pan
      Tomasz Zbrzezny i jestem przekonany, że szkoła to coś więcej niż
      tylko edukacja, to także formacja, dziś częściej mówimy –
      wychowanie – to budowanie człowieka – dla państwa, dla wspólnoty,
      nie tylko dla zaspokajania osobistego egoizmu (często za publiczne
      pieniądze).

      Ta druga koncepcja matury z punktu widzenia właściwie pojętych celów
      szkoły bardziej mnie przekonuje, dlatego nie postrzegam zalet
      egzaminów zewnętrznych w tak absolutystyczny sposób. Kto wie, czy
      tak naprawdę dla systemu edukacyjnego nie są one właśnie najbardziej
      szkodliwe. Porównywanie, co umie młodzież w całym kraju nie jest
      wcale takie ważne i potrzebne. Ono staje się ważne, gdy z systemu
      edukacji chcemy uczynić jakiś ranking, element wyścigu szczurów,
      zastąpić nim system rekrutacyjny na studia, ale to chyba za mało,
      nie tego powinniśmy oczekiwać od systemu edukacyjnego. Gdyby nam
      zależało jako narodowi przede wszystkim na wychowaniu człowieka,
      obywatela, człowieka prawdziwie uspołecznionego, to nie
      zaprzątalibyśmy sobie nawet głowy takimi sprawami jak porównywanie
      wyników.

      Ja rozumiem, że chyba już cały współczesny świat poszedł w kierunku
      testowych form sprawdzania efektywności kształcenia (ale jak ważne
      treści i umiejętności można w ten sposób sprawdzić?) i
      porównywalności wyników poprzez zewnętrzne, wystandaryzowane formy
      kontroli i że jest to efektem dostosowania szkolnictwa do „wymogów”
      gospodarki rynkowej, ale czy gospodarka rynkowa, kapitalistyczna
      może stanowić wyznacznik standardów w edukacji? Czy nie powinno być
      odwrotnie?
      To świadomość tego, jaką wartość stanowi człowiek, powinna wyznaczać
      standardy edukacji i gospodarki rynkowej. To edukacja i formacja
      człowieka, dokonująca się przez nią, powinny cywilizować reguły gry
      rynkowej. Ponieważ zaburzono ten porządek, zaowocuje to wszystko
      chorobą egzystencjalną człowieka. Już dziś psychologowie alarmują,
      że współczesna młodzież cierpi na doświadczenie samotności,
      wewnętrznego zagubienia, alienacji na skalę nigdy dotąd
      niespotykaną. Oczywiście winę za to ponosi także rozwój cywilizacji,
      zrywanie więzi społecznych, ale szkoła musi się temu przeciwstawić,
      a tymczasem nowoczesna metodyka każe ją organizować na wzór
      mechanizmów kapitalistycznego świata.

      Na maturze oczywiście zdawałem matematykę. I dziś patrzę inaczej
      także na system szkoły PRL-owskiej, który jeszcze kilkanaście lat
      temu skłonny byłem potępiać. Jest go oczywiście i za co krytykować,
      ale jest też w nim wiele mechanizmów, instytucji, które warto było
      ocalić. Tymczasem frustraci z końca lat 90., jak to celnie Pan ujął,
      rozwalili ten system, podejrzewam, że na polecenie z Brukseli, ale
      głoszenie takich sądów to już wkraczanie na bardzo niebezpieczny
      grunt. Pozdrawiam zatem i dziękuję za tę budującą wymianę zdań.
      Przepraszam za późną odpowiedź, ale wyjazd na Wszystkich Świętych
      poza Płock pozbawił mnie dostępu do nowoczesnej techniki. WK

      • Gość: zwykły Re: Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.09, 21:11
        Do WK
        Sytuacja, w jakiej się nieopatrznie znalazłem stanowi dla mnie duży
        dyskomfort. Z róznych powodów nie mogę ujawniać swoich personaliów,
        a zdają sobie sprawę z braku symetrii nazej polemiki. Dyskomfort ten
        jest dla mnie na tyle nieznośny, że nie pozwala mi na kontynuowanie
        tej, już bardzo osobistej, dyskusji z Panem. Ten wpis będzie więc
        ostatni. Może kiedyś w innych okoliczościach poznamy się bliżej. Ja,
        w każdym razie, wiem gdzie Pana znaleźć.
        Oczywiście zgadzam się z Panem, że grono szkodników polskiej oświaty
        jest znacznie szersze. Nie mam pełnej wiedzy na temat tego, co było
        pierwsze: czy pomysł polityków (wysokich urzędników MEN) w sprawie
        potrzeby wymiany podręczników połączony z ich wielością i
        różnorodnością, czy wymiana ta była lobbowana przez wydawców i
        wietrzących łatwy zarobek ich autorów, recenzentów, korektorów itp.
        Najprawdopodobniej było to ich wspólne dzieło ze wskazaniem na
        polityków. Czy w tej sytuacji należy się dziwić wydawcom, ze
        skorzystali z nadarzającej się okazji? Pytań retorycznych jest
        więcej: Czy należy się dziwić wydawcom, że sprzedawali i sprzedają
        produkty marnej jakości, skoro nabywca nie ma zorganizowanej
        kontroli jakości i bierze wszystko? Czy to wydawcom powinno zależeć
        na wysokim poziomie nauczania?
        Analiza tego i pewnie innych problemów oświaty prowadzą do wniosku
        podstawowego: naszym reformatorom jak zwykle zabrakło wyobraźni.
        Może było zbyt mało czasu, może nie było wystarczających środków
        finansowych, może nie było możliwości formalno-prawnych, może...
        Tylko po co w takim razie wdrażano tak źle przygotowane reformy?
        Bo takie było zapotrzebowanie polityków.
        Od dłuższego już czasu w świadomości wielu decydentów funkcjonuje
        swoisty kult - kult zmiany. Większość działaczy publicznych,
        menadżerów, polityków oceniana jest na podstawie ilości
        wprowadzonych zmian. Organizuje się specjalne kursy i szkolenia dla
        kadry kierowniczej, których głównym tematem jest wdrażanie zmian. Na
        ten użytek powstała swoista nowomowa.
        Mam wrażenie, że wdrażanie zmian jest konieczne do tego aby być
        dobrym zarządzającym, ściślej - dobrze postrzeganym zarządzającym.
        Przy tym, funkcjonuje zwyczaj nierozliczania reformatorów z ich
        reform. Reformatorów mamy więc wysyp duży.
        Tymczasem polska oświata, jak powietrza, potrzebuje stabilizacji i
        spokoju.
        Może doczekamy się kiedyś ministra, który nie będzie już reformował
        oświaty. Oby nie kazano nam zbyt długo czekać.
        W oczekiwaniu na te szczęśliwe czasy powinniśmy robić wszystko,
        każdy w miarę swoich możliwości, aby ocalić to, co najcenniejsze
        nawet jeśli pojawiło się jako produkt uboczny nieudanych reform.
        W moim przekonaniu system egzaminów zewnętrznych jest wartością
        bardzo cenną, chociaż w wyniku zmian wprowadznych przez kolejnych
        ministrów uległ deformacji. Stanowi - wbrew temu, co Pan sądzi -
        najbardziej obiektywne i najmniej korupcyjne narzędzie noboru
        uczniów i studentów na każdym szczeblu kształcenia. Będę go bronił,
        bo zależy mi na tym, aby dostęp do dobrego publicznego kształcenia
        mieli wszyscy młodzi ludzie stosownie do swoich możliwości
        intelektualnych, pracowitości i systematycznoći, a nie ambicji lub
        zaradności, znajomości i zamożności rodziców. Zdają sobie sprawę z
        tego, iż system egzaminów zewnętrznych może "zaowocować chorobą
        egzystencjalną człowieka" w przypadku jeśli będzie zmuszał młodych
        ludzi do "wyścigu szczurów". Należy pracować nad tym, aby przywrócić
        mentalność młodych ludzi funkcjonującą jeszce 15-20 lat temu, a
        zmienioną przez wspomanine przeze mnie lobby beneficjentów
        szkolnictwa niepublicznego. Posiadanie dobrego zawodu np. mechanika
        czy spawacza, po ukończeniu szkoły zasadniczej lub technikum nie
        jest powodem do wstydu, więcej - jest mniej wstydliwe niż posiadanie
        dyplomu ukończenia wyższej uczelni bez posiadania umiejętności,
        które powinny być przypisane temu dyplomowi. Nie mam też pewności
        czy wyraźny rozdźwięk między formalnym wykształceniem a faktycznymi
        umiejętnościami i zawiązanymi z nimi oganiczeniami w karierze
        zawodowej młodych ludzi, nie stanowi większego źródła choroby
        egzystencjalnej człowieka niż system egzaminów zewnętrznych.
        Pozdrawiam Pana i dziękuję za ciekawą wymianę zdań.
        Oczywiście, interesuje mnie Pana ewentualna odpowiedź.
    • Gość: wk.28 Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłaca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.09, 17:40
      WK, jeszcze zatem parę uwag:
      1. Proces wprowadzania nowych podręczników został zainicjowany przez
      środowisko „młodych doktorów” z kręgów Uniwersytetu Warszawskiego i
      KUL-u (P. Marciszuk, K. Mrowcewicz, S. Żurek – obecny główny
      konsultant MEN-u w zakresie podstawy programowej w części
      polonistycznej), którzy w połowie lat 90. założyli Wydawnictwo
      Stentor, przełamując na rynku wydawniczym monopol WSiP-u.
      Podręcznik do literatury Wyd. Stentor ewoluował, a wraz z nim
      pojawiła się koncepcja nowej metodologii nauczania j. polskiego.
      Paradygmat nauczania historycznego, obowiązujący w tradycji polskiej
      szkoły przez cały XX wiek (j. polski jest w szkole średniej historią
      literatury, kultury, uczeń poznaje twórczość pisarzy poszcz. epok
      kulturowych, zapoznaje się z osiągnięciami kultury – takie
      postępowanie integruje Polaka z kulturą polską; wzorcem podręczniki
      Juliusza Kleinera sprzed wojny i np. Ignacego Matuszewskiego po
      wojnie) zamieniono na paradygmat nauczania „problemowego”,
      ahistorycznego (stosowano je zawsze w PRL-u w szkołach zawodowych –
      uczeń nie poznaje historii kultury, bo „jest na to za głupi”,
      dlatego podaje mu się zaledwie wybrane zagadnienia).
      Dziś w liceach zachowano częściowo porządek chronologiczny - uczeń
      poznaje dokonania kolejnych epok, ale nie poprzez uporządkowaną
      prezentację dokonań twórców, ale poprzez analizę wybranych zagadnień
      z obrębu poszczególnych epok, przy czym dane zagadnienie ilustruje
      się dokonaniami wielu autorów, w efekcie ci sami twórcy występują po
      kilka razy – nie zachodzi proces identyfikacji z historią i kulturą
      ojczystą – konsekwencją takiego zachowania jest postępujące w uczniu
      doświadczenie chaosu, zagubienia, znerwicowania, niepanowania nad
      podanym materiałem. W efekcie po cyklu kształcenia nawet najlepszy
      uczeń ma kłopoty z najbardziej elementarną wiedzą kulturową.

      2. W nowoczesnych podręcznikach do języka polskiego wiadomości
      podawane są w sposób typowy dla komunikatorów internetowych;
      zwięzła, lakoniczna, encyklopedyczna notatka, niebudząca żadnych
      emocji, często w swej lakoniczności niekomunikatywna. Zbiór takich
      notatek rozrzucony jest na stronie podręcznika w sposób
      odzwierciedlający konstrukcję strony internetowej. Całkowicie
      natomiast zarzucono narrację, opowieść o literaturze czy innych
      zjawiskach kulturowych, jaka stanowiła podstawę dawnych
      podręczników. W efekcie uczniowie nie potrafią budować dłuższych
      wypowiedzi , nie mają wzorców w tym zakresie. Nie ćwiczą takich
      umiejętności w gimnazjach. Prawie w ogóle nie odpowiadają ustnie
      przy tablicy (na 60 osób, z którymi mam teraz kontakt w klasach
      pierwszych, tylko parę odpowiadało w ten sposób), piszą kartkówki,
      rozwiązują testy, a nie umieją mówić.

      3. Na portalu „Dziecko.pl” znalazłem taki oto wpis: „Przemianom
      fizycznym w okresie dorastania odpowiadają procesy w życiu
      umysłowym, uczuciowym i społecznym. Doskonalą się procesy myślenia -
      pogłębia się zdolność analizy i syntezy, rozwija się myślenie
      abstrakcyjne i logiczno-dedukcyjne. W tym czasie kształtują się
      uczucia wyższe – społeczne, moralne, estetyczne. Dzięki rozwojowi
      sfery umysłowej i emocjonalnej ważna i bliska młodzieży staje się
      dziedzina etyki i moralności. Żywy oddźwięk budzą w niej rozważania
      na temat kryteriów dobra i zła. Znamiennym rysem tego okresu jest
      pojawienie się problemu wartości. Młody człowiek szuka własnej,
      indywidualnej i niepowtarzalnej drogi życiowej – i nie chodzi tu
      tylko o drogę kariery zawodowej, czy pełnienie ról społecznych w
      rodzinie, lecz także o poszukiwanie wartości uniwersalnych,
      wprowadzających ład w ludzkie życie.”
      Proszę zauważyć, w okresie rozwojowym młodego człowieka, w którym
      tak intensywnie kształtuje się jego osobowość w wymiarze
      intelektualnym, emocjonalnym, moralnym, społecznym, system szkolny
      zamiast pobudzać, rozwijać proces myślowy (i dojrzewanie w tych
      sferach), hamuje go. Największe kalectwo polskiej szkoły średniej
      ostatnich lat polega na tym, że hamuje ona rozwój ucznia w tych
      wskazanych wyżej aspektach, kierując jego uwagę na sprawy błahe,
      drugorzędne. Wystarczy przeanalizować tematy wypracowań zew. egz.
      matur. z ostatnich 5 lat i porównać je z tymi sprzed 10-15 lat, by
      zobaczyć, jakie zagadnienia dzisiaj podsuwa PAŃSTWO POLSKIE, pod
      namysł młodego człowieka. Nie ma zagadnień filozoficznych,
      egzystencjalnych, moralnych, narodowych, społecznych, nie ma
      wielkich pytań o sens życia, o wartości, nie ma problemów
      dyskusyjnych, nie ma refleksji o wyborach moralnych. Są za to
      zagadnienia tak „doniosłe” jak te: „sen jako sposób prezentacji
      bohatera literackiego”, „dwa obrazy prowincji”, „dwa obrazy
      lasu”, „charakterystyka Zosi i Telimeny”. Młodzież nie jest w ciemię
      bita i wyczuwa wielkie oszustwo. Młodzież jest w takim wieku
      rozwojowym, w którym odczuwa potrzebę dyskusji wielkich problemów
      współczesności, otrzymuje natomiast od dorosłych, w tym od
      instytucji państwa, do dyskusji materiał ogłupiający,
      infantylizujący, niepoważny. Musi taki otrzymać, bo wymaga tego
      forma zewnętrznych egzaminów – musi być wystandaryzowana,
      obiektywna, by dać wynik porównywalny w skali kraju.

      4. Te zjawiska, o których piszę wyżej, frustrują współczesną
      młodzież. Szkoła nie buduje dziś wewnętrznie, charakterologicznie
      młodego człowieka. Nie wyposaża go w spójny, przemyślany i przeżyty
      (za sprawą kontaktu z literaturą) system wartości. Operowanie
      niewielkimi fragmentami tekstów literackich nie integruje z kulturą,
      sprawia, że młody człowiek przechodzi coraz częściej obok niej
      obojętnie.

      5. Choroba egzystencjalna, o której wspomniałem, a którą sygnalizują
      już dziś psycholodzy, o której mówił p. T. Zbrzezny w wywiadzie dla
      GW sprzed 2-3 tygodni („Studenci smutni wewnętrznie”) to realny
      problem. Przeprowadziłem Bad. ankietowe, które dowodzą, że od 80 do
      100% młodzieży w klasach doświadcza głębokiego wewnętrznego smutku.
      Wyraża się to przede wszystkim w doświadczeniu pustki, bezsensu
      życia, braku świadomości celów uczenia się, lęku przed przyszłością,
      samotności, alienacji, braku świadomości wyższych celów życia.
      Młodzież wskazuje różne źródła tego doświadczenia: zagubienie w
      świecie nowoczesnych mediów i wynalazków cywilizacji i ich nadmiaru,
      nadmiar rozrywek oferowanych przez otaczający świat, spotkanie z
      okrucieństwem świata, brak wyrazistej aksjologii u dorosłych,
      doświadczenie życia na poziomie wyłącznie materialnym, przeczucie,
      że jest to poziom niewystarczający, brak autorytetów, doświadczenie
      chaosu panującego w gimnazjach, zbyt krótkie odcinki edukacyjne
      prowadzące do nieustannego zrywania znajomości i przyjaźni,
      niezrozumiały dla wielu „brak chęci do nauki”, wewnętrzne poczucie
      braku wiedzy („to, co powinniśmy umieć, znalazło się na ściągach, a
      po sprawdzeniu wylądowało w koszu, a my nic nie umiemy”), poczucie
      uczestniczenia w ciągłym wyścigu szczurów (także w szkole – każdy
      etap edukacyjny kończy się sprawdzianem, więc jemu podporządkowany
      jest cały cykl kształcenia/ brakuje zatem miejsca na dyskusję,
      rozmowę, poznawanie dla radości samego poznawania).

      6. Wspomnę tylko krótko o negatywnym charakterze matury ustnej z
      języka polskiego: uczeń przygotowuje przez całą klasę trzecią tzw.
      prezentację. Często, jak donoszą media, i jak sami uczniowie
      zdradzają, niesamodzielnie – uczeń kupuje ją u studentów,
      korepetytorów, byłych maturzystów, anonimowo w Internecie. Kiedy
      zapytałem parę miesięcy temu panią wiceminister edukacji Krystynę
      Szumilas, dlaczego instytucje państwa polskiego ustanowiły
      mechanizmy sprzyjające postępującej demoralizacji młodzieży i
      dlaczego tych nagannych reguł ministerstwo nie zmienia, była
      naucz
    • Gość: wk.28 Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłaca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.09, 21:45
      Pełny punkt 6.(obcięty przy poprzedniej próbie wprowadzenia):
      Wspomnę tylko krótko o negatywnym charakterze matury ustnej z języka
      polskiego: uczeń przygotowuje przez całą klasę trzecią tzw.
      prezentację. Często, jak donoszą media, i jak sami uczniowie
      zdradzają, niesamodzielnie – uczeń kupuje ją u studentów,
      korepetytorów, byłych maturzystów, anonimowo w Internecie.

      Kiedy zapytałem parę miesięcy temu panią wiceminister edukacji
      Krystynę Szumilas, dlaczego instytucje państwa polskiego ustanowiły
      mechanizmy sprzyjające postępującej demoralizacji młodzieży i
      dlaczego tych nagannych reguł ministerstwo nie zmienia, była
      nauczycielka matematyki odpowiedziała rozbrajająco: „NIE ZMIENIA SIĘ
      REGUŁ W CZASIE GRY”.
      Tymczasem nowy rok szkolny powitaliśmy zmianą reguł maturalnych:
      wszyscy piszą maturę na poziomie podstawowym z j. polskiego. Do tego
      roku uczniowie wybierali albo p. podst. albo rozszerzony. Ten
      mechanizm ma zostać utrzymany do roku 2015 w liceach, a już się
      zapowiada, że może zostać przerzucony do gimnazjów.
      Czy to możliwe, żeby Polacy dla Polaków mogli robić to wszystko?

      Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam i również dziękuję za tę budującą
      wymianę zdań. WK
    • Gość: Anonim Rewolucja w ocenianiu szkół. Postęp się opłaca IP: *.adsl.inetia.pl 19.11.09, 13:00
      Dość wątpliwe metodycznie wydaję się przyjęcie takiego kryterium oceny w
      stosunku do szkół podstawowych. Wyraźnie widać, że krzywdzone są te szkoły,
      które niezmiennie utrzymują wysoki poziom. Oceniane w ten sposób, niczym nie
      różnią się od tych, które niezmiennie utrzymują słaby poziom.
      Samo przyjęcie wartości dodanej w ocenie szkoły powinno mieć, co najwyżej -
      charakter pomocniczy. Ciągle najistotniejszą informacją jest średni wynik
      egzaminu państwowego w chwili zakończenia nauki w szkole i to dłuższym okresie
      czasu (np. 5 lat).
Pełna wersja