suerman
11.02.10, 16:58
Może zechce ktoś wyjaśnić mi sens nowoczesności w zawodzie ciecia.
Kiedyś, jak trzeba było zamieść ulecę, cieć brał miotłę - lekką,
brzozową - i zamiatał. Dzisiaj konserwator powierzchni płaskich-
odkrytych zarzuca sobie na ramię wielkie, warczące urządzenie, za
pomocą którego zdmuchuje liście czy co tam mu przeszkadza w stronę,
która mu mniej przeszkadza. Hałas, smród, ciężar, precyzja
sprzątania bardzo umowna ale - NOWOCZEŚNIE!!!
Dzisiaj zobaczyłem inne udogodnienie: ręcznie popychana miniaturka
pługu śnieżnego, z grubsza wyglądająca jak maszynka do mięsa,
ślimakiem śnieg zgarniająca. Powierzchnia śniegu za nim była owszem,
równa, ładniejsza niż wcześniej ale żeby chodnik był odśnieżony - to
za wysokie wymagania. A mnie się marzy cieć, który z łopatą, a jak
trzeba to i stalowym meslem, stosując przez wieki cieciostwa
udoskonalane narzędzia, sprzątnie chodnik.
Niech żyje cieć-konserwatysta. Ciecie wszystkich krajów- łączcie się.