roman_j
12.10.10, 11:04
Informacja o tym, że pan Chrobot został zastępcą dyrektora CW-S skłoniła mnie do opisania na podstawie jego kariery w samorządzie studium przypadku działacza społecznego w Płocku pod rządami PiS.
Pan Wiesław Chrobot wczoraj:
- społecznik, człowiek o niekwestionowanym dorobku i autorytecie;
i dziś:
- kandydat na radnego z partyjnej listy PiS,
- zastępca dyrektora w samorządowej instytucji,
- kolejny trybik w wyborczej i politycznej maszynce pana Milewskiego.
Konkluzja, jaka się nasuwa, jest smutna. Oto mamy kolejny dowód na to, że na konfitury, jakimi dysponują rządzący miastem, udaje się skusić nawet znamienitych działaczy tzw. trzeciego sektora. Sektor ten w założeniu powinien być niezależny od władz państwowych i samorządowych współpracując jedynie z nimi na partnerskich warunkach, a jeśli trzeba także recenzując krytycznie ich działania. Tymczasem mamy przykład kolejnego lokalnego działacza tego sektora, który pozwala sobie założyć na szyję niewidzialną obrożę z przypiętą do niej taką samą smyczą. I tym samym zgadza się radośnie dreptać w kierunku, w którym go lokalna władza pociągnie lub który mu wskaże. Na co to Panu, panie Wiesławie? Czy uznanie i autorytet, jakim się Pan dotąd cieszył z racji swoich dokonań, to nie było wystarczające wynagrodzenie za Pana trud? No chyba, że dostał Pan propozycję nie do odrzucenia w rodzaju "albo jest Pan z nami, albo przeciwko nam". Ale jeśli nie i łudzi się Pan, że jako trybik tej maszynki, którą pracowicie buduje od ośmiu lat pan Milewski, będzie Pan miał na coś większy wpływ, to myślę, że szybko zostanie Pan sprowadzony na ziemię w tej kwestii.
Zastanawiam się też, czy pan wicedyrektor ma już w swoim dorobku statuetkę Płocczanina Roku? Jeżeli nie, to jeśli najbliższe wybory wygrałby znów pan Milewski, to można się założyć, że pan wicedyrektor o tę statuetkę wzbogaciłby się w ciągu kolejnych czterech lat.