roman_j
18.04.04, 14:15
Nie wiem, czy wiecie, ale w Polsce odbyła się już taka symulacja i to na
bardzo dużą skalę. Kiedy? Przy okazji wyborów samorządowych w 2002 roku. Jak
to możliwe? Bardzo prosto. Po raz pierwszy wybierano w wyborach bezpośrednich
wójtów, burmistrzów i prezeydentów miast. Każda gmina była jednomandatowym
okręgiem wyborczym. Do obsadzenia był mandat wójta, burmistrza lub prezydenta.
Oczywiście zwolnennicy Jedynie Słusznej Ordynacji zaraz zaczną udowadniać, że
te wybory z ich koncepcją nie miały nic wspólnego. Oczywiście, że są różnice,
bo np. wybrane osoby nie tworzą żadnego organu kolegialnego (i całe
szczęście), ale zwróccie uwagę, że te wybory miały z Jedynie Słuszną
Ordynacją dwie najważniejsze cechy wspólne:
1. Zasada jeden okręg wyborczy - jeden mandat.
2. Dużą niezależność wybranego w takich wyborach wójta, burmistrza lub
prezydenta od swojej partii dzięki jego bardzo silnej pozycji (odwołać go
można tylko w referendum). Widać to zwłaszcza w Płocku, gdzie działania
prezydenta Milewskiego kilkatrotnie spotkały się z krytyką jego
partyjnego "szefa" posła Jasińskiego.
Mieliśmy okazję przetestować, jak to, co głoszą zwolennicy Jedynie Słusznej
Ordynacji, ma się do rzeczywistości. I teraz niech każdy sam odpowie sobie na
kilka pytań:
1. Czy dzięki tym wyborom poprawiła się jakość rządzenia?
2. Czy politycy ponieśli w tych wyborach klęskę, a wygrały osoby nie
reprezentujące żadnych partii, a jedynie obywateli?
3. Czy bezpośrednio przez obywateli wybrani wójtowie, burmistrzowie i
prezydenci bardziej się teraz liczą ze swoim elektoratem?
Ja mam na ten temat własne zdanie, a wy wyróbcie sobie własne. :-)))