Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wyda...

    • Gość: mmk Re: Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wy IP: *.28.191.18.threembb.co.uk 03.02.11, 21:25
      Nie dość, że nie mają wydać to jeszcze często bywają przy tym chamscy. Kiedyś kupowałem bilet na autobus (cena 23 pln), dałem kierowcy 30, on oczywiście zapytał o drobne. Odpowiedziałem, że nie mam, bez sprawdzania w portfelu, bo wiedziałem, że nie miałem żadnych monet, a kierowca obrażony tonem: "Pewnie, po co sprawdzać". Przecież to jakaś "panaroja".
    • jogibaboo Jest jeden sposób. 03.02.11, 21:25
      Podnieść ceny.
      • pawelekok Re: Jest jeden sposób. 04.02.11, 08:46
        Podnoś. Z pewnością wszyscy rzucą się do Ciebie kupować:)
    • Gość: guest Re: Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wy IP: *.wroclaw.vectranet.pl 03.02.11, 21:29
      Oczywiście, ale jeśli nie masz wydać to powinieneś albo sam iść rozmienić po to, żeby mieć wydać, albo zaoferować kurs za darmo. Klient ma prawo płacić setką a nawet dwusetką, a ty masz obowiązek wydać mu resztę. Zresztą zrozum, że to " nie mam wydać" to tylko i wyłącznie polska choroba. Nigdzie indziej na świecie tego nie uświadczysz, a nie chcesz mi chyba powiedzieć, że w innych krajach na świecie taksówkarze nie mają klientów, którzy chcą zapłacić za kurs grubszymi ? To jest tylko i wyłącznie kwestia lenistwa i zwykłego braku szacunku do klienta, niczego więcej.
      • Gość: bella96 Re: Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wy IP: *.3s.pl 03.02.11, 21:38
        Trochę gościa rozumiem.
        Specyfika polska jest taka, że jak zostawisz taksówkę z klientem w środku i pójdziesz rozmienić, to po powrocie nie będzie ani klienta ani taksówki. W najlepszym wypadku ukradną i jedno i drugie ;-). Do tego nie dostaniesz zwrotu z ubezpieczenia, bo "niedopilnowałeś".

        Reasumując, przykuwasz klienta do samochodu kajdankami, odkręcasz koło, zabierasz ze sobą kasę fiskalną oraz inne "ruchomości" i wtedy spokojnie zmierzasz do kiosku rozmienić drobne ;-).

        Ale w jednym się zgadzam - to zakrawa na zupełny brak uprzejmości bo akurat panowie taksiarze mają teraz bardzo dużo wolnego czasu - zamiast siedzieć na postojach można spokojnie dla zdrowia zrobić rundkę po pobliskich kioskach i sklepikach i zawczasu załatwić możliwość wydania z dowolnej kwoty.

        P.
        • pawelekok Re: Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wy 04.02.11, 08:49
          Wielu panów taksiarzy najpierw skarży się, że nie mieli kursów, ale gdy zaczynają się im sypać jeden za drugim, narzekają na natłok roboty. I gdzie im się tak spieszy? pytają. Nie pomyślawszy, że gdyby ludziom się niekiedy nie spieszyło, to nie braliby wtedy taksówki.
    • Gość: rt tak już jest lata całe a sklepowcy stali się bezcz IP: 178.73.48.* 03.02.11, 21:30
      miliony godzin dłuższa obsługa w kolejkach w całym kraju przez lata gdy kasa zamiast wydawać resztę żebra o końcówke kwoty u klientów

      polska żenada organizacyjno-kulturalna
      • Gość: rt przecież to trwa IP: 178.73.48.* 03.02.11, 21:40
        1/pytanie: a 78 groszy będzie?
        2/klient szuka, szuka, liczy - kasjerka w tym czasie nic nie robi, gapi się na klienta i czeka, kolejka ludzi stoi - nie, niestety nie mam
        • Gość: tigga A to insza sprawa IP: *.dynamic.chello.pl 04.02.11, 01:20
          Niestety, w większości przybytków pracują garnkotłuki z dysfunkcją liczenia "po przecinku". Nawet jak kasa wyliczy 13,57 reszty - 57 to jest evil!!!! Więc nawet jak szuflada kasy skrzypi od kilogramów bilonu to przy kwocie 29,78 pada sakramentalne: siedemdziesiąt osiem będzie?
          • Gość: rt to najważniejszy element całej sprawy te miliony g IP: 178.73.48.* 04.02.11, 08:56
            te miliony godzin

            przecież nie chodzi o to tylko czy się uda zrobić zakup czy nie (no to już jakieś zacofanie totalne), chodzi o to w nowoczesnym świecie jak sprawnie zakupy się odbywają (i tu jestesmy zacofani, normalnie zacofani)
    • socrates11 Re: Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wy 03.02.11, 21:44
      Ja nie przychodzę do sklepu do roboty pomagać sklepowi w wydawaniu reszty. Bo wydanie reszty to element pracy handlu. Nie mam ochoty szperać po kieszeniach bo jakiś dureń cały dzień zawraca głowę o końcówkę i uważa że to całkowicie normalna rola Klienta.
      • Gość: cińkciarz Re: Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.11, 22:17
        Chyba masz jakiś problem, jesteś strasznie sfrustrowany. Większość ludzi sama szuka drobnych końcówek, bo chce się ich pozbyć (ciężar, rozpychają portfel), najgorsi są dorobkiewicze w pierwszym pokoleniu, którym luksus posiadania toalety w mieszkaniu przewrócił w głowie.
      • Gość: aga Re: Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.11, 07:38
        Właśnie durniu co byś zrobił gdyby dwudziesta osoba przyszła do sklepu kupiła coś za 80 gr i dała 100 zl.Ale pewnie dostał by resztę do masz bank w sklepie!
      • socrates11 Re: Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wy 04.02.11, 08:08
        A ja nie będe się szarpał po kieszeniach w poszukiwaniu jakiejś wymyślnej końcówki typu "a 96 groszy będzie?", tylko będę sprawnie i pracowicie pakował artykuły schodzące z taśmy kasjera do swoich toreb - to moja rola i odpowiedzialność wobec klientów stojących za mną w kolejce do kasy

        Zmierzcie sobie ilu klientów w ciagu pół godziny obsłuży kasa wydająca każdemu resztę, a ilu kasa żebrająca od każdego o końcówkę. Wy osiołki:)
        • Gość: cińkciarz Re: Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.11, 08:38
          Większość normalnych klientów podaje końcówkę razem z główną kwotą, dla zdrowego, sprawnego osobnika znalezienie kilku monet nie stanowi wielkiego wyzwania.
          Na siłę szukasz sobie problemów.
          • socrates11 Re: Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wy 04.02.11, 08:41
            Może w twoim sklepie (juz sobie "wychowałeś" klientów, co?:))
            Nie w wolnym nowoczesnym świecie kmiotku:)
            • nikodem123 Re: Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wy 05.02.11, 13:14
              Wolny, nowoczesny świat? Gdzie gość nie jest w stanie szybko dorzucić końcówki monetami? Jakie to szczęście, że ja nie żyję w tym "nowoczesnym" świecie.

              Ale cóż matematyka na maturę wróciła ledwo kilka lat temu.
              • Gość: plocczanin Re: Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wy IP: 46.186.26.* 05.02.11, 14:14
                Oto szczęśliwy Nikodem.

                Za wszelkie kłopoty świata i Polski uważa, brak monet na wydawanie reszty.

                Duża ilość wpisów wskazuje na zaistnienie problemu społecznego paraliżującego życie w mieście.
                widzimy TU BRAK POTRZEB WYŻSZEGO RZĘDU, co może być przyczynkiem do uznania przez liberałów, wysycenia dobrami współczesnego społeczeństwa a wiec potwierdzenia, że jest dobrze w skali ogólnej.
    • Gość: rt notorycznie nie mają IP: 178.73.48.* 03.02.11, 21:56
      a polscy dziennikarze tyle uwagi potrafiący poświęcić temu co politruk XXYZ dziś powiedział aż do tego artykułu pani Mileny NIC na tak potężny temat
    • Gość: Pamiętam Re: Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.11, 22:02
      A jak to wygląda z innej strony? Bankomaty wyrzucają z siebie setki, banki chcą prowizji za rozmienianie więc klienci próbują rozmienić płacąc 100zł banknotem za zapałki. Akurat mam wszystkie drobne przygotowane i zliczone w woreczkach więc nigdy nie mam problemów z wydawaniem. Mierzi mnie natomiast udawanie głupa i podchody. Ostatnio jedna wyjątkowo arogancka paniusia otrzymała resztę w wyjątkowo zgrabnym woreczku 5złotówek. Cóż, transakcja zawarta, nie mogła się już wycofać. Dziwne jak szybko człowiek potrafi spąsowieć.
      Na co dzień życzę więcej luzu i wyrozumiałości. A sklepy z leniwą obsługą omijać szerokim łukiem.
      • pawelekok Re: Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wy 04.02.11, 08:57
        Przynajmniej jeden sprzedawca co nie marudzi:) Podejrzewam, że ci sprzedawcy co tu siedzą na forum nie mają czasu na bieganie do banku bo muszą tu pisać komentarze:)
    • power_ant To jest jak mantra: nie wydam, nie mam drobnych 03.02.11, 22:02
      Nie ma tygodnia, żebym się w jakimś sklepie nie tłumaczyła ("a bo wie pani, mam tylko stówę") albo nie pytała zawczasu, pokazując banknot: "a będzie jak wydać"? Co gorsza, sama się przy tym stresuję. :( Będą, czy nie będą mieli? Dam radę kupić tu, czy trzeba będzie szukać innego sklepu? Tak samo w taksówce: wyda po kursie, czy będziemy mieli impas? To chore, nie?
      Btw, w drugą stone też to działa: jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, żeby sprzedawca nie przepraszał mnie, że wydaje np. cztery dychy 5-ciozłotówkami.
      A brak "grosika" - jest nagminny. Jak Polska długa i szeroka.
      • Gość: coni bede brutalny IP: 77.236.25.* 03.02.11, 22:16
        1. To sklep musi zadbac o reszte.
        2 Osobiscie zawsze szukam koncowki, zeby tylko pozbyc sie ciezkiego bilonu z portfela.
        jesli akurat nie mam, nic mnie to nie interesuje, sklep musi mi wydac co do grosika!!!!! a jak nie to rzucam siata i ide kupic gdzie indziej i nie wrcam juz do taiego sklepu nigdy.
    • wielki_czarownik Mam pytanie 03.02.11, 22:12
      A nie można zaokrąglić cen? Zamiast 99 groszy dać 1 PLN?
      • Gość: cińkciarz Re: Mam pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.11, 22:19
        wielki_czarownik napisał:

        > A nie można zaokrąglić cen? Zamiast 99 groszy dać 1 PLN?

        Jak podniosłem cenę jogurtu żeby zaokrąglić (sugerowana producenta 1,69) to usłyszałem żem złodziej i dorabiam się na tych groszówkach.
        • Gość: jolly Re: Mam pytanie IP: *.nplay.net.pl 04.02.11, 06:03
          to trzeba było zaokrąglić w dół
          podstawy marketingu się kłaniają
          • Gość: cińkciarz Re: Mam pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.11, 08:01
            Tak, wiem, przepraszam że nie oddaję za darmo. Zdajesz sobie sprawę ile to jest 9 gr przy cenie 1,69, toć to prawie cała marża.
            • Gość: rektor Re: Mam pytanie IP: 88.220.76.* 04.02.11, 08:03
              Dokładnie. Podstawy handlu się kłaniają.
    • cieple.kluski To jest jak mantra: nie wydam, nie mam drobnych 03.02.11, 22:12
      Transakcje bezgotowkowe. I tyle.
      Tyle ze niestety nie wszedzie mozna je zrealizowac...
    • bukanor To jest jak mantra: nie wydam, nie mam drobnych 03.02.11, 22:13
      Byłam po drugiej stronie, znaczy sprzedawcy. Zawsze na początku dnia miałam dość drobnych do wydawania. Nie mijały dwie godzniny- zero drobnych. Nie mówiąc już o 10 zł czy 20 zł. Ludzie nagminnie przychodzili z rana płacąc stówami, piećdziesiątkami za soczek za 3 zł. Widziałam, że mają te 3 zł, czy 5, żeby za ten soczek zapłacić, ale po co, skoro chcą rozmienić. Niech do Banku idą rozmieniać, a nie do sklepu do będzie jak wydawać.
      A już pomysł, że pytanie o drobne jest nueprzejmy jest z kosmou. Niedługo sprzedawcy w ogóle nie będzie mógł się odezwać do klienta bo klient nasz Pan. Jak ktoś płaci, nawet 1 zł, ale PŁACI, to może pomiatać i traktować innych ludzi jak gó....
    • Gość: gość Jest i przepis na brak drobnych!! IP: 188.121.20.* 03.02.11, 22:18
      Zdaniem Głównego Inspektoratu Inspekcji Handlowej, sprzedawca nie może odmówić sprzedaży towaru konsumentowi bez podania uzasadnionej przyczyny. Brak drobnych taką przyczyną nie jest - tym samym sprzedawca może odpowiadać z art. 135 Kodeksu wykroczeń
    • anna1989byd a co ja bank??? 03.02.11, 22:20
      2 razy w miesiącu mam ten sam problem: rano mam drobne w kasie a pod koniec żadnych drobnych same 100 albo 50zł!! zawsze ostatniego dnia miesiąca i 10! czasem jest tak że klienci płaca samymi 100 lub 50 za coś co kosztuje poniżej 10 zł no i jeszcze końcówki 10 20 czy 50 gr a ja w połowie zmiany nie mam czym wydawać! jak chcą proszę bardzo wyproszę klientów którzy jedza na miejscu zamknę lokal i będe sama szukać żeby rozmienić ale ludzie zrozumcie ! cze3go wymagacie? nie jestem bankiem! zawsze mogę powiedziec że nie sprzedam bo nie mam wydać a n ie bede wypraszac kliwntó którzy jedzą bo ich "stracę"!!! ale prosze bardzo: zabraknie mi drobnych to wypad!!!! stracę jednego a nie 10 klientó!!!
      • Gość: heh Re: a co ja bank??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.11, 22:29
        A pod koniec miesiąca brakuje grubych i w kasie zostają tylko drobne. Wtedy zabawa się odwraca i to klienci stękają jak dostają resztę w bilonie zamiast papierków.
      • Gość: edek Re: a co ja bank??? IP: 79.97.75.* 03.02.11, 22:47
        > 2 razy w miesiącu mam ten sam problem: rano mam drobne w kasie a pod koniec żad
        > nych drobnych same 100 albo 50zł!!

        no to przygootuj na te dwa dni wiecej drobnych
        czy to takie ku... trudne ?
        • Gość: grrr Re: a co ja bank??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.11, 22:53
          A skąd ma te drobne wziąć? Z dupy se wytrząsnąć? Pomyśl, głąbie - ma iść do sklepu obok, gdzie jest ten sam problem?
          • ma_szewc Re: a co ja bank??? 03.02.11, 23:04
            Tylko że nie za bardzo mnie interesuje skąd.
            Z dupy? Proszę bardzo.
            • Gość: jednak Re: a co ja bank??? IP: 88.220.76.* 04.02.11, 08:02
              Jak już będziesz stać głodny po tego kebaba to się zainteresujesz wtedy drobnymi :) Gwarantuję.
              • Gość: antyHipokryta Re: a co ja bank??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.11, 09:26
                ma wczesniej kilka dni przygotowac sobie zaps, to jest k.wa trudne? jescze nigdy nie mialem akurat u turasow problemu z reszta, no chyba ze za lada stala polska ekspedientka- zawsze problem byl z.... zlotowka... nigdy kurna nie miala, podczas gdy podczas jedzenia zamowionego kebabcza obserwowalem sprzedaz dalej i oczywiscie jak turas sprzedawal to nagle drobnych bylo w brud.
            • Gość: el Re: a co ja bank??? IP: *.devs.futuro.pl 04.02.11, 09:34
              może dzień czy dwa wcześniej w banku?
          • agniecha75 Z banku ! 04.02.11, 00:39
            Nie rozumiem oburzenia.
            Wiesz ze dwa razy w miesiacu, wiesz ze potrezebujesz drobnych wiec dzien wczesniej albo w tym dniku rano udaj sie do banku rozmienic swoja kase, bo BEDZIESZ POTRZEBOWALA DROBNYCYH. takie trudne?????
            • Gość: grrr Re: Z banku ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.11, 16:27
              Sprzedajesz na jakimś wygwizdowie a do banku masz 20 km. Codzienni będzie jeździć do tego banku? Skoro sprzedawcy nie powinno być trudno iść do banku, to tak samo kupującemu burakowi nie powinno być trudno.
          • Gość: mm Re: a co ja bank??? IP: *.radom.vectranet.pl 04.02.11, 12:43
            a wyobraźcie sobie, że są firmy które świadczą tego typu usługi - dzwonisz, zamawiasz drobne i przywożą na wymianę (czy jakoś tak)... ostatnio nam przynieśli ofertę. oczywiście pewnie to kosztuje, ale... jak wszystko.
            I bez przesady, że aż tak trudno o to zadbać. Owszem płacimy 100 zł i 50 zł w sklepie, ale do cholery ciężkiej jak w jednym sklepie kupię coś za 10 zł i wydadzą mi 90 to przy kolejnych zakupach płacę już mniejszymi nominałami.
            I nie mam w zwyczaju szykować od razu końcówki, drobne z portfela zostawiam na naprawdę drobne zakupy (typu batonik, bilet...) a wtedy mam wyliczone co do grosza.
            Każdy ma swoje przyzwyczajenia, ale drobne pieniądze powinny być w sklepie!!!
            Szuflada w kasie sklepowej pomieści dużo więcej maniaków niż portfel klienta, a marzenia sprzedawców że klient będzie chodził na zakupy z workiem pieniędzy są nienormalne.
            A końcówkę przestałam dawać, od czasu jak kiedyś byłam w potrzebie i chciałam rozmienić 10 zł, i jak 5 kas w sklepie tak żadna z Pań nie miała, dopiero jak kupiłam batonik to mi wydały.
            Ostatnio postanowiłam, że nawet o ten 1 grosz będę się upominać, bo coraz częściej zdarza się że dostaję resztę bez grosza, dwóch lub trzech bez tłumaczenia... A to już chamstwo, które niestety staje się normą...
            Wszystkie problemy powodują nierozgarnięci szefowie sklepów, którzy nie potrafią zadbać o płynność obrotów w kasie, szkoda mi pracowników którzy musza się później gimnastykować przed klientem. Ale co się dziwić, jak szef zostawia pracownika z saldem kasowym w wysokości 100 zł, z góry zakładając, że to klient ma mieć drobne...
      • Gość: Były "swistak" Z punktu widzenia kasjera IP: *.home.aster.pl 03.02.11, 22:54
        Witam!
        Za studenckich czasów przez jakiś czas dorabiałem do stypendium "świstacząc" na kasie w weekendy i dni wolne od zajęć. Pracowałem zarówno w dużych hipermarketach ( tesco ), jak i w osiedlowym supersamie. Wszędzie zasada była jedna. Siadając na kasę dostawałem od kierownika zmiany woreczek zawierający 100PLN w nominałach od 10PLN do jednego grosza. Dalej trzeba było sobie radzić samemu. O ile w Tesco problem z brakującymi drobniakami nie był palący ( zawsze można było wezwać nadzór, i poprosić o rozmiankę) to w osiedlowym "samie" zwłaszcza w niedzielę rano można było się spodziewać "szanownej klientki" płacącej za przysłowiowe 2 bułeczki i jogurcik grubym nominałem. Pal licho jak to była 50, ale miałem przypadek kiedy Pani kupująca kostkę masła i mleko (pierwszy tego dnia klient, jakieś 10 minut po otwarciu sklepu) wręczyła mi 200 PLN i na moją odpowiedź że najmocniej przepraszam, ale w kasie mam jedynie 100 złotych bilonem i żywcem nie mam z czego wydać, popędziła do kierownika skarżąc się na, cytuję "złośliwe i nieuprzejme zachowanie kasjera".
      • prasco Re: a co ja bank??? 03.02.11, 23:10
        raz powiesz, że nie sprzedsz i masz problem: odmowa sprzedaży bez uzasanionej przyczyny jest karalna. Taką nieuzasadnioną przyczyną w świetle prawa jest niemożność wydania klientowi reszty
      • Gość: el Re: a co ja bank??? IP: *.devs.futuro.pl 04.02.11, 09:29
        skoro wie Pani, że dwa razy w miesiącu ma taki kłopot i da się to przewidzieć, to bez problemu można temu zapobiec.
      • aenyewed Re: a co ja bank??? 04.02.11, 09:42
        I wiesz że zdarza się to zawsze w te konkretne dwa dni, i mimo to pomysł aby w te dwa konkretne dni zaopatrzyć się w więcej bilonu niż zwykle jeszcze nie przedarł się do blond główki? No nic, czekamy i kibicujemy dalej!
        • Gość: Anna1989byd Re: a co ja bank??? IP: *.dynamic.chello.pl 04.02.11, 10:27
          łatwo Ci mówić ale powiedz to mojej szefowej! mówiłam wiele razy że warto zostwaić więcej dorbnych to ona nieeee! każdego dnia w kasie zostaje określona ilośc pieniędzy i nie są to same drobniaki jest określona ilość 10 złotówek 5 złotówek itd. nic nie poradze. zwykle zabieram swoje drobniaki z domu i sobie rozmieniam lae jak szefowa ma kilkanaście punktów fast-food to sie nie interesuje czy drobne są czy nie a ja rozmienie "grube" swoimi drobniakami ale przeciez nie mam ich tyle żeby każdemu rozmienić! i nie mam obowiazku chodzic do banku rozmieniac bo ja jestem tylko pracownikiem to nie jest moj zakres obowiązków! pretensje miejcie do szefostwa a nie do szarych pracownikow co nie maja nic do gadania bo obowiazuja ich wewnetrzne procedury!a swoja drogą ok wyprosze wszystkich i pojde rozmienic klient sam sie rozmysli i po problemie sam sobie pojdzie.
      • Gość: Legioner Re: a co ja bank??? IP: *.171.114.178.static.crowley.pl 04.02.11, 12:08
        hmmm, powiedzieć, że nie sprzedasz nie możesz, bo już ktoś tutaj to napisał, sprzedawca nie ma prawa odmówić sprzedaży wystawionego towaru bez wyraźnej przyczyny... brak kasy do wydania reszty taką przyczyną nie jest!! Taki czyn jest wykroczeniem i podlega karze. Jak trafisz cwana paniusiu na takich, którzy znają swoje prawa, to szybko puszczą Cię z torbami. Czasy "klient Twój wróg, mam nadzieję że bezpowrotnie, minęły!! Ja zawsze staram się "współpracować" ze sprzedawcą i szukam drobniaków ale jak nie mam to nikt mi, ...urwał, nie będzie mówił, że mi czegoś nie sprzeda bo nie ma czym wydać!
    • distefano5 To jest jak mantra: nie wydam, nie mam drobnych 03.02.11, 22:25
      Brak drobnych w kasach to jedna z typowych polskich chorób.Pracowałem w niemczech w 1985 i kasjerki w marketach ZAWSZE miały drobne. Co więcej ponieważ znam polskie zwyczaje, próbowałem eksepdientkom w niemczech ułatwić wydawanie i kładłem końcówkę ceny w fenigach, spotykałem się z dziwnym spojrzeniem i ekspedientka wydawała z nominału który dostała ignorując położoną końcówkę. A w Polsce bardzo często spotykam się z pytaniem , np 27 groszy i wtedy oczywiście szukam drobnych bo może mam 30 groszy i wtedy jeszcze dostaje 3 gr. Zwracam tez uwagę że jeżeli np. płacimy za jakiś towar kwotę np. ok 30 zł a kładziemy kasjerce 100 lub 200 zł a zaczyna sie sprawa o drobne np. to przysłowiowe 27 gr, to mozna się w tych drobnych tak zaaferować że wydana zostanie kwota o kilka dziesiątek czy nawet 100 zł za mała. Wówczas mówię do kasjerki proszę mi wydać z nominału a drobne zaraz poszukam. Chce zwrócić jeszcze uwagę na banki np. w PKO BP S.A jeżeli się przyjdzie i poprosi o zmianę np. banknotu 100 zł lub 200 zł na 10 zł i 20 zł to kasjer tego nie wykona. Ponieważ trzeba w czasie wypłaty u kasjera ZAŻĄDAĆ Wypłaty w określonych nominałach
      Konkludując to aby Klienci byli prawidłowo obsłużeni to kierownik sklepu powinien zapewnić kasjerkom opowiednią ilość drobnych monet i banknotów i jak tak się stanie to wówczas pod tym względem dołączymy do rozwiniętych krajów na Świecie.
      Od czasu wprowadzenia kart posługuję się w większości przypadków kartą ale nie raz zdaża się że gdy płacę kilka złotych i już słyszę czy ma Pan drobne a ja kładę 10 zł i słyszę znów że Pani ekspedientka chce drobne a czy 10 zł to nie drobne ?
      kam
      • Gość: gość portalu Re: To jest jak mantra: nie wydam, nie mam drobny IP: *.play-internet.pl 04.02.11, 11:56
        Robię zakupy w niemieckich marketach i kasjerki CZĘSTO pytają o drobne.
        • zigzaur Re: To jest jak mantra: nie wydam, nie mam drobny 04.02.11, 12:28
          Już od kilkunastu lat typowa niemiecka kasa gotówkowa wygląda tak:

          1. Wręczasz ekspedientce banknot.
          2. Ekspedientka wsuwa banknot do szczeliny, gdzie czytnik sprawdza autentyczność i księguje nominał.
          3. Wcześniej ekspedientka wczytała wartość kupionych towarów.
          4. Automat wydaje resztę bilonem i drukuje paragon fiskalny.
    • aleatoria A w Japonii... 03.02.11, 22:38
      W Japonii prędzej sprzedawca poleci do sklepu obok rozmienić, niż odważy się zapytać czy przypadkiem nie masz drobnych. Zdarzało się, że miałam akurat miedziaki, ale zanim zdążyłam je wyciągnąć, sprzedawca pobiegł już dawno rozmieniać.
      Tak samo w sklepie samoobsługowym, jeśli jest 6 kas i 6 klientów, to otwiera się wszystkie kasy, a nie tak jak u nas jedną, żeby sobie ludzie postali w kolejce. Jakoś można, nikt z tego powodu nie cierpi.
      No ale u nas jest Polska. :(
      • distefano5 Re: A w Japonii... 03.02.11, 22:46
        aleatoria napisała:

        >> Tak samo w sklepie samoobsługowym, jeśli jest 6 kas i 6 klientów, to otwiera si
        > ę wszystkie kasy, a nie tak jak u nas jedną, żeby sobie ludzie postali w kolejce
        > e. Jakoś można, nikt z tego powodu nie cierpi.
        > No ale u nas jest Polska. :(

        W Lidlu w Polsce oczywiście otwarte są 2 - 3 kasy a w Lidlu w Niemczech WSZYSTKIE
        • Gość: Debil Re: A w Japonii... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.11, 23:07
          To się spytaj ile w Niemczech płaci się ZUS
          • Gość: tigga Re: A w Japonii... IP: *.dynamic.chello.pl 04.02.11, 01:26
            Wyjątkowo spudłowana riposta
          • Gość: autonomioWąska Re: A w Japonii... IP: *.startdedicated.com 04.02.11, 05:44
            Nawet jak w Polsce będzie mniejszy ZUS to nic się nie zmieni. Polak ma taki zwyczaj - tłoczyć
            swoich klientów i upychać ich jak kartofle -czy to sklep, czy PKP, czy autostrada.
            Będzie większy zysk.
          • black_halo Re: A w Japonii... 04.02.11, 10:17
            Niemiecki kasjer zarabia minim 1000 euro na reke i obciazenia podatkowe i socjalne sa znacznie wyzsze niz w Polsce, w koncu nowe drogi i zasilki dla ciapatych trzeba z czegos finansowac. Ceny w Lidlu w Polsce i w Niemczech sa niemalze identyczne. Wiec wez mi wytlumacz jak to jest, ze na zachodzie mozna otworzyc wszystkie kasy a w Polsce np. w Auchan jest 30 kas a czynnych 5, kolejki ciagna sie jeszcze miedzy polkami. W Lidlu w Belgii na ten przyklad przy kasie jest nalepka dla kasjera 1+4 co oznacza, ze w kolejce ma stac nie wiecej niz 4 osoby, jak robi sie wiecej to sie sciaga ze sklepu inne osoby na pozostale kasy. Jednego tylko nie rozumiem, dlaczego kasjerka nie moze posiedziec te pare minut w kasie i poczekac na klienta.
      • Gość: Nie jest źle. Re: A w Japonii... w Łodzi też. IP: *.toya.net.pl 04.02.11, 00:55
        Wydaje mi się, że to kwestia utartego zwyczaju w damym środowisku, mieście, regionie.
        Krótko mówiąc jak sami zaczniemy wymagać od sprzedawców by mieli reszte to rynek sam się dostosuje... w końcu na dłuższą metę nikt nie będzie chciał tracić klijentów.

        Mieszkam w Łodzi i nigdy żaden sprzedawca nie kazał mi latać i rozmieniać... jednak przyznaje, że sam sprzedawca przepraszał mnie i sam szedł rozmienić. Co było o tyle niefajnie, że musiałem poczekać.
        Taksówkarze w Łodzi też zawsze mają zapas drobnych w specjalnych segregatorkach (takie czarne, prostokątne). W Warszawskich taksówkach też nigdy nie miałem problemu z resztą.
        Jednak pamiętam jak nie mogłem kupić biletu w metrze warszawskim... doszło do kłutni między mną a sprzedawczynią... która to utarczka słowna nie przyniosła skutku... nie kupiłem biletu. Na szczęście przypadkowy świadek mojej rozmowy z panią w kiosku w metrze zlitował się i dał mi jeden bilet. :-)

        Zgadzam się z twierdzeniem, że wszystko zależy od kultury osobistej... wypada mieć resztę... i tyle.

        PS. Jak byłem w USA to pamiętam automaty do wydawania drobnych... pani w kasie wydawała tylko banknoty... drobnie same wyskakiwany w maszynki przy kasie. :-)
        • Gość: aldi Re: A w Japonii... w Łodzi też. IP: 90.156.17.* 04.02.11, 02:11
          Ludzie , opamiętajcie się !!!
          Nie ma takiego słowa jak "klijent" czy " kłutnia" !!!
          • Gość: Przepraszam Pana. Re: A w Japonii... w Łodzi też. IP: *.toya.net.pl 04.02.11, 09:55
            Ale za to są "klient" i "kłótnia".
            Opamiętałem się. Najmocniej przepraszam.
        • Gość: npd 2010 Re: A w Japonii... w Łodzi też. IP: *.dip.t-dialin.net 04.02.11, 12:21
          nie tylko w usa w eu tez
    • wuzuwela To jest jak mantra: nie wydam, nie mam drobnych 03.02.11, 22:43
      dobry kasjer czy sprzedawca rozpoczyna pracę z odpowiednim zapasem bilonu i w odpowiednim czasie reaguje jak mu zaczyna takowego brakować,tj biegnie rozmienić korzystając z chwili wolnej od klienta.W supermarketach i innych sieciowych placówkach maja dzwonek i kierownik zmiany lub pomocnik podejdzie i pomoże,wszystko zależy od człowieka,jak siedzi w kasie,ziewa,liczy muchy czy w nosie dłubie w wolnej chwili zamiast koncentrować się na pracy,to tak jest jak w artykule.Poza tym sprawny fachowiec wie jak operować bilonem aby mu jego nie zabrakło,przypadki że ludzie non stop wala 100 to wyjątki.
      A już najbardziej mnie wkurza takie twierdzenie jak powyżej przykład taksówkarza że musiałby mieć 2000 drobnymi aby mógł sprawnie wydać resztę,a głąb nie pomyśli że można wyjść z gabloty i rozmienić kasę dla dobra klienta.
      I w ogóle ten cały problem z drobnymi to skryte wycyganianie kasy,napiwków itp.Policzcie ilu klientów obsługuje kasjer w supermarkecie,i ile jest w stanie takim sposobem za zmianę "zaoszczędzić",na pewno to nie będą grosze,a złotówki jak nie dziesiątki złotych.To jest prymitywny biznes prymitywnych ludzi.
      • Gość: wiesia Re: To jest jak mantra: nie wydam, nie mam drobny IP: *.dynamic.chello.pl 04.02.11, 00:44
        Nieprawda, że kasjer uzyska napiwek. Kasjer nie może wziąć ani grosza z utargu :-P I ani grosza nie ma zysku na tym, że klient zostawi grosze . Jest rozliczany właśnie do grosza , bo czy plus czy minus to jest różnica to jest źle - brak premii, bądź wyrównywanie różnic z własnej kieszeni .

        Ja zwrócę uwagę na zupełnie inne zjawisko z drobnymi związane . Nikt wyżej o tym nie napisał :-P
        Jest bardzo dużo, powiem nawet , że większość klientów na stacji benzynowej gdzie bardzo często nie płacą oni końcówki groszy przy rachunku. Na przykład klient ma do zapłacenia 100,02 lub 50,03 - to tych 2 czy 3 groszy już nie dokłada sądząc , że to grosze i kasjer - firma może to opuścić .
        A z tych groszy kasjer jest rozliczany dokładnie.
        Ciekawe , że tego nikt nie zauważył , że wielu klientów nie uważa groszy jako też pieniądze do zapłaty :-P
        • black_halo Re: To jest jak mantra: nie wydam, nie mam drobny 04.02.11, 10:25
          Jeszcze mi sie nie zdarzylo zeby kasjer odpuscil 1 czy 2 grosze jesli mi brakowalo, natomiast nagminne zdarza mi sie taka historia w osiedlowym sklepiku jak odwiedzam rodzicow w Polsce. Dzien w dzien to samo, ciagle brakuje grosikow, ciagle slysze 'bedzie bez 5 groszy'. Czasem zdarzaja sie juz nawet takie akcje jak w CH, ze na przecenie kobieta w sklepie powiedziala, ze nie ma mi jak wydac 83 grosze bo kupilam bluzke za 20.17 pln ! I czy moze tak byc? Nie moze, powiedzialam, ze chce zeby mi dala papier potwierdzajacy, ze nastepnym razem dstane taka znizke. Bulwers jak jasna cho..ra ! Bo przeciez dla mnie te 83 grosze nic a jak policzylam, to w tydzien wyszla mi ponad zlotowka na tych niewydanych bilonach typu 1-2-5-10 groszy. Wystarczy policzyc, 200 klientow w osiedlowym, ktorym nie wydaje sie chocby tylko tych 5 groszy (zdarza sie 1 a zdarza sie i 20) to 10 zlotych dziennie a wiekszosc sklepow ma o wiele wiecej klientow. Po miesiacu robia sie 3 stowki ekstra w kieszeni.
          • Gość: wiesia Tobie się nie zdarzyło, a mi się zdarza codziennie IP: *.dynamic.chello.pl 04.02.11, 11:00
            Tobie się nie zdarzyło, a mi się zdarza codziennie :-P

            Na stacji, na której pracuję jest to codzienne i nagminne, mało tego klienci odjeżdżają rzucając 100 czy 50 zamiast z groszami, na prośbę o grosze kłócą się i mówią ,że nie mają bądź , że sklep ma podarować .
          • Gość: wiesia Re: To jest jak mantra: nie wydam, nie mam drobny IP: *.dynamic.chello.pl 04.02.11, 11:03
            Bzdura ! Kasjer nie ma żadnych pieniędzy do kieszeni , to jakaś bzdura totalna :-P
            Zwłaszcza w marketach, dyskontach czy hipermarketach i na stacjach dużych , marketowych czy wielkich korporacji.
            Pieniądze muszą zgadzać się co do grosza w kasie :-P
            • wuzuwela Re: To jest jak mantra: nie wydam, nie mam drobny 04.02.11, 13:08
              Gość portalu: wiesia napisał(a):

              > Bzdura ! Kasjer nie ma żadnych pieniędzy do kieszeni , to jakaś bzdura totalna
              > :-P
              > Zwłaszcza w marketach, dyskontach czy hipermarketach i na stacjach dużych , mar
              > ketowych czy wielkich korporacji.
              > Pieniądze muszą zgadzać się co do grosza w kasie :-P


              sadząc po twoich wpisach,jesteś bardzo młodą kasjerką,lub naiwną.
              Popracujesz,pooznasz świat.
              Podpowiem ci jeden wariant;niektórzy tzw awansem biorą z kasy określoną sumę(czy to w formie gotówki czy zakupu,czasami dla znajomych)wiedząc mniej więcej jaki mają plus,wtedy zdając kasę wszystko jest ok,a może być mały+lub- bo nawet na Statoil często albo sam zostawiam,albo mi darują grosze,wiec nie pieprz że bilans musi być na zero,jak tych groszy nie wyjmiesz to będzie plus-źle!jak nie dodasz z własnej kieszeni -,też źle!co robisz aby było czysto?ryzykujesz premią czy sama bierzesz?C'est la vie
      • Gość: aldi Re: To jest jak mantra: nie wydam, nie mam drobny IP: *.internetia.net.pl 04.02.11, 11:27
        W teorii - być może.
        Jeśli chodzi o praktykę - sprzedawca/kasjer nie przygotowuje sobie pieniędzy tylko je dostaje. Często nie ma chwili wolnej od klienta a w małych sklepach nie ma jak "pobiec rozmienić" bo nie może zostawić miejsca pracy.

        >Poza tym sprawny fachowiec wie jak operować bilonem aby mu jego nie zabrakło

        Niby jak inaczej niż prosząc o drobne przydatne w rozliczeniu ? Nie chodzi o całą końcówkę w każdym przypadku tylko czasem złotówka czy 10gr pozwalają uniknąć wydawania masy bilonu. Tylko ta magiczna prośba o coś drobnego musi się pojawić.

        > I w ogóle ten cały problem z drobnymi to skryte wycyganianie kasy,napiwków itp.

        Problem z drobnymi to mają kupujący. Proponuję podpatrzeć minę "krawaciarza" który dostaje jako resztę np. 20zł w monetach jedno i dwuzłotowych czy pięć zł w groszówkach.
        • wuzuwela Re: To jest jak mantra: nie wydam, nie mam drobny 04.02.11, 12:59
          Gość portalu: aldi napisał(a):

          > W teorii - być może.
          > Jeśli chodzi o praktykę - sprzedawca/kasjer nie przygotowuje sobie pieniędzy ty
          > lko je dostaje. Często nie ma chwili wolnej od klienta a w małych sklepach nie
          > ma jak "pobiec rozmienić" bo nie może zostawić miejsca pracy.

          kasjer/sprzedawca wstępując na kasę dostaje określoną sumę dla wydawania reszty(lub co pozostaje w kasie).Nigdy w sklepie nie ma tak aby była tylko jedna osoba przez cały dzień non stop,więc ktoś zawsze pomóc może.
          >
          > >Poza tym sprawny fachowiec wie jak operować bilonem aby mu jego nie zabrak
          > ło
          >
          > Niby jak inaczej niż prosząc o drobne przydatne w rozliczeniu ? Nie chodzi o ca
          > łą końcówkę w każdym przypadku tylko czasem złotówka czy 10gr pozwalają uniknąć
          > wydawania masy bilonu. Tylko ta magiczna prośba o coś drobnego musi się pojawi
          > ć.

          no zgoda,właśnie prosząc (nawet jeżeli ma w kasie drobne)ale nie stawiając klienta w sytuacji bez wyjścia!musi tak dawać resztę aby nie wydoić się ze wszystkiego drobnego bilonu,czyli patrząc w kasę co ma,na ile mu starczy i kiedy poprosić o pomoc kogoś z personelu.Proszenie o drobne to nie stwierdzenie;nie ma 2 groszy itp.My właśnie dyskutujemy nad faktem wymagania na klientach rezygnacji z reszty lub zmuszania do szukania drobnych,włącznie z rezygnacją z zakupu.
          >
          > > I w ogóle ten cały problem z drobnymi to skryte wycyganianie kasy,napiwkó
          > w itp.
          >
          > Problem z drobnymi to mają kupujący. Proponuję podpatrzeć minę "krawaciarza" kt
          > óry dostaje jako resztę np. 20zł w monetach jedno i dwuzłotowych czy pięć zł w
          > groszówkach.

          no właśnie,potem taki "kasjer" drze pałę że nie ma reszty,dajcie mi wyliczoną sume,a wcześniej lubował się miną "krawaciarza".
          PS.gdyby kasjer kontrolował sytuację nie musiałby jemu wydawać groszami.Chyba że celowo.
    • Gość: igy Re: Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.11, 22:43

      Nie ma drobnych w sklepach? Jak mają być jak dostawcom towaru płaci się bilonem. już nie raz dostałem prawie tysiąc złotych po 5, 2 1 zł ale i oczywiście 50,20 10 groszy zdarzają się i te drobniejsze również.!!! A dlaczego takimi płacą ???? Rozliczenie zmiany kasa gruba zwijana i zmuszone płacić drobniakami. Dotyczy to głównie małych sklepików :) A jeszcze jedno wymienić na grubsze też nie jest łatwo. Nie wspomnę że te parę groszy też swoje waży. Banki też są niechętne przyjmować lub chcą prowizję bo są zobowiązani wszystkie drobne przeliczyć. Niech żyje POLSKA :)
    • Gość: j-s. Złośliwe płacenie" grubymi" nominałami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.11, 22:51
      Szkoda, że nie piszą o palantach, którzy złośliwie płacą za zapałki minimum stówą.
      Sama czasem muszę wydać resztę, a pracuję w pociągu, gdzie naprawdę nie ma możliwości rozmienić pieniędzy na drobne. Przychodzi baba po bilet za trzy złote i płaci stówą, którą przed chwilą w bankomacie wypłaciła. Z bankomatu, do cholery, można też wybrać 10, 20 albo 50 zł! Są tacy, którzy robią to notorycznie i złośliwie, we wszystkich możliwych sklepach, i mają z tego niezrozumiałą frajdę. Więc niech się potem klienci nie dziwią reakcji sprzedawców/wydających resztę.
      • hollowcat Re: Złośliwe płacenie" grubymi" nominałami 04.02.11, 11:26
        > Sama czasem muszę wydać resztę, a pracuję w pociągu, gdzie naprawdę nie ma możl
        > iwości rozmienić pieniędzy na drobne.

        jak to nie ma? to pociag sie nie zatrzymuje i nie przynoszą nowych drobnych?
        to organizacja jest do dupy, a nie klienci. Klient to świętość
    • ymarcin Re: Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wy 03.02.11, 22:57
      Na zachodzie, Niemcy, UK, Holandia, zawsze przez parę miesięcy pobytu nie spotkałem się z prośbą o drobne, prawie krzywo patrzą jak się chce drobnym bilonem płacić, bilon jest do maszyn a nie dla kasjera :)
      • unkn_0wn Re: Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wy 03.02.11, 23:19
        Apropos maszyn, na problem drobniaków fajnie rozwiązanie stosują w USA. W marketach są poustawiane takie urządzenia: www.coinstar.com/us/html/A-home Wsypuje się do nich monety a maszyna je automatycznie sortuje i przelicza, po czym drukuje voucher którym można zapłacić w kasie sklepu gdzie urządzenie jest ustawione. Oczywiście jest niewielka prowizja od tej usługi.
        • Gość: Antoni Re: Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wy IP: *.dynamic.chello.pl 03.02.11, 23:42
          A co w tym oczywistego, że pobiera prowizję? Bez wielkiej łaski można z monetami iść do kasy w dowolnym sklepie...
          • unkn_0wn Re: Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wy 03.02.11, 23:53
            Można, jednak w tamtejszych warunkach ludzie korzystają z tych urządzeń, pewnie dlatego że płacenie w kasie stertą drobniaków jest u nich pewnego rodzaju "obciachem". Za to sprzedawcy w sklepach nigdy nie mają problemów z przyjmowaniem jakichkolwiek nominałów i wydawaniem reszty co do centa.
    • Gość: katka czekać na grosza reszty - żenada IP: *.ssp.dialog.net.pl 03.02.11, 23:05
    • prasco Bzdura - jest przepis pozwalający ukarać 03.02.11, 23:08
      sprzedawcę: odmowa sprzedaży bez uzasadnionej przyczyny...jakby autor poputał w PIH to by o tym wiedział. Działa to tak - sprzedawca nie ma wydać to dzwonimy po SM lub niebieskich i do PIHu i za taki numer sprzedawca może zostać ukarany mandatem około 100zeta - wiem bo za każdym razem jak słyszę taką śpiewkę to właśnie tak robię.
    • black-emissary Re: Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wy 03.02.11, 23:11
      Nie widzę nic złego w prośbie sprzedawcy o "końcówkę" - klienci bardzo często płacą grubymi, chociaż drobniejsze mają (nie wiem - problemy z matematyką czy umiłowanie ciężkiego portfela), więc taka zachęta bywa owocna.
    • kochamrydzyka To jest jak mantra: nie wydam, nie mam drobnych 03.02.11, 23:34
      Osoby pelniace uslugi i sprzedawcy powinni wystawic widoczne ostrzezenie ze nie maja drobnych i nie wydaja reszty.:))
    • wj_2000 Dziwię się i jestem zniesmaczony 03.02.11, 23:37
      Robię zakupy codziennie. Kartą płacę tylko duże sumy, od czasu do czasu. Kilkaset złotych lubię mieć w portmonetce.
      I częściej mi się zdarza, co mnie nawet krępuje, gdy porównam swoje finanse z dochodami kasjerki, że zaokrąglają na swoją niekorzyść o grosz czy o dwa. Szukam wtedy po kieszeniach owego grosika, czy więcej i słyszę: następnym razem mi Pan odda.
      Często też pytają czy mam końcówkę i przeważnie mam, a jak nie mam to mówią "nie szkodzi" i wyzbywają się jakichś cennych nominałów, których mają deficyt.
      Bywa, że nie ma ta biedna kasjerka grosika by mi wydać, ale DO GŁOWY by mi nie przyszło mieć o to pretensje. Cóż to za suma?
      W wielu krajach zachodnich najdrobniejszy bilon znikał z obiegu i nikogo to nie bulwersowało. U nas też można by zaokrąglać ceny do pełnych dziesiątek groszy i w bazarowym handlu tak jest od dawna. Tylko idiotyczne wielkie sieci marketów wymyśliły ceny typu 4,99. To jakaś psychologia pieprzona. Dla mnie to 5pln i upominanie się o ten propagandowy grosik nie przyszło by mi do głowy.
      Czy kasjerka jest winna zidioceniu kapitalistów? I na niej się wyżywacie.
      WIELCY MI KLIENCI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ja płacę, ja wymagam. Tfu!
      Zdarza się też (ale to na bazarze), że sprzedawczyni (czy sprzedawca) bierze ode mnie banknot (gdy akurat nie mam drobniejszych) i idzie do sąsiada rozmienić.
      Mam już 70 lat i od co najmniej 20 nikt mnie nie wysyłał ze sklepu bym poszedł rozmienić.
      • socrates11 Re: Dziwię się i jestem zniesmaczony 04.02.11, 08:03
        To odpowiedzialność kierownictwa sklepu żeby jego kasjerzy mieli czym wydawać resztę. I to NIE jest normalne gdy handel nie ma wydać chocby 1 grosza. Niech zmienią ceny, pozbęda się głupich promocyjnych niby końcówek 99 groszy i wtedy nie będą siać bałaganu przy kasach tego kraju.


        A kasjerki niech idą do dyrektorów a nie do klientów po drobne!
    • Gość: Zenek Re: Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wy IP: *.195.cgg.com 04.02.11, 00:21
      To może trzeba zrobić jak w reszcie cywilizowanych krajach jest czyli dać możliwość płacenia Kartą i problem zniknie lub zamawiać i płacić przez stronę WWW.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja