Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wyda...

    • krakowiaczek_z_importu To jest jak mantra: nie wydam, nie mam drobnych 04.02.11, 00:45
      Czy ktoś z klientów podchodzi do kasy i po usłyszeniu kwoty do zapłaty stwierdza: mogę bez grosika?
      Nie mam więcej pytań...
      • Gość: cze przepis jest IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.11, 06:19
        kodeks wykroczeń
        Art. 135.

        Kto, zajmując się sprzedażą towarów w przedsiębiorstwie handlu detalicznego lub w przedsiębiorstwie gastronomicznym, ukrywa przed nabywcą towar przeznaczony do sprzedaży lub umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia sprzedaży takiego towaru, podlega karze grzywny

        BRAK DROBNYCH NIE JEST UZASADNIONA PRZYCZYNA.
        • three-gun-max Re: przepis jest 04.02.11, 10:08
          > BRAK DROBNYCH NIE JEST UZASADNIONA PRZYCZYNA.

          Może jest, może nie. Idź z tym do sądu to się przekonasz.
    • aleatoria Może to wina RZĄDU 04.02.11, 07:38
      Drukują za dużo banknotów, a biją za mało drobniaków.
      To na pewno wszystko przez nich.
      • zigzaur Re: Może to wina RZĄDU 04.02.11, 12:34
        NBP jest niezależny od rządu i tak powinno być.

        Tylko populistyczne (a w rzeczywistości totalitarne) partie chciałyby podporządkowania NBP rządowi.
    • mi_chu To jest jak mantra: nie wydam, nie mam drobnych 04.02.11, 08:10
      a ja, pracując jako kurier mam ZAWSZE pełną kieszeń drobnych, i zawsze proponuję wydanie reszty co do grosza, choć często klienci rezygnują.
      Natomiast jeżeli nie mam tych paru groszy to wydaję więcej, nap zamiast 5 - 10 i tyle, i tak się wróci :-)

      OPTYMIZM W ŻYCIU - to jet to
    • loppe Re: Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wy 04.02.11, 08:17
      Ci z handlu już nawet nie prosza i NIE DZIĘKUJĄ jak im klient pomoże w wydawaniu reszty. Nie rozumieją że w świecie to rola handlu wydawać resztę?
    • Gość: ewcia33 Re: to jest wina kupujacych !!!z bankomatu wyciagc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.11, 08:20
      wyciagacie po 100 zł i tym płacicie , ja do kasy wkładam 400zł samych drobnych rano i jak ktos kupuje cos za 4 zł to musze ile wydac???no własnie i9 taich mam rano 10 ciu i koniec drobnych!!!banki juz nie chca mi rozmieniac ani nikt, bo nie maja tyle ile potrzeba...
      • Gość: tyż pani sklepowa Jakie to życie byłoby piękne gdyby nie ci klienci IP: *.acn.waw.pl 04.02.11, 08:43
        można by cały dzionek pierdzieć w stołek,krzyżówkie se trzasnąc,kimnąć sie na zapleczu...a tu te klienty przyłażo i dupe zawracajo!I jeszcze drobnych nie majo,hołota pierdzielona!
    • socrates11 Re: Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wy 04.02.11, 08:48
      po prostu to klienci mają przychodzić na zakupy z tackami posegregowanego bilonu (szukanie w kieszeniach za długo trwa)
      • xezaq Re: Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wy 04.02.11, 08:51
        socrates11 napisał:

        > po prostu to klienci mają przychodzić na zakupy z tackami posegregowanego bilon
        > u (szukanie w kieszeniach za długo trwa)


        Nie ma sprawy, pod warunkiem, że kasjer nie będzie tego liczył (bo za długo trwa!)
    • xezaq To jest jak mantra: nie wydam, nie mam drobnych 04.02.11, 08:49
      Bilon w Polsce:
      - 1gr
      - 2gr
      - 5gr
      - 10 gr
      - 20 gr
      - 50 gr
      - 1 zł
      - 2 zł
      - 5 zł
      Bilon w USA:
      - 1 cent
      - 5 centów
      - 10 centów
      - 25 centów
      Dziwne, że oni mają tak mało różnych nominałów przez co w kasach potrzebują tego znacznie więcej (np. 4 centy nie da się inaczej wydać niż w 4 monetach) a i tak ZAWSZE mają wydać, nigdy nie proszą o końcówkę. Więcej, jak im dasz końcówkę, to nie wiedzą o co Ci w ogóle chodzi. W co niektórych sklepach mają takie fiku miku, że kasjer wydaje tylko banknoty, natomiast drobne wysypują się z takiej maszynki zamontowanej do kasy. I ZAWSZE tego bilonu wystarcza.
      Drodzy (w obu tego słowa znaczeniach) sprzedawcy, jeżeli nie chce się wam bawić w wydawanie czy liczenie drobniaków to jest na to sposób - terminal kart zainstalować, wielu ludzi bardzo chętnie płaci kartą gdzie się da.
    • wjw-live jeden grosz w KFC :) - czytać od dołu ) 04.02.11, 08:56
      "Jak widać taktyka mydlenia oczu w amrest opracowana perfekcyjnie, email z lipca 2010"



      Witam serdecznie,
      Praktyka nie wydawania reszty nie jest stosowana w naszych restauracjach.
      Zapewniam Pana, że już kontaktowałam się z kierownikiem restauracji KFC na ulicy Świdnickiej i zapewnił mnie o tym, że taka sytuacja już więcej się nie powtórzy-była wyjątkowa.
      Pozdrawiam gorąco
      A**********
      Dział Troski o Klienta




      -----Original Message-----
      From: ************
      Sent: Thursday, July 15, 2010 11:53 AM
      To: **********
      Subject: Odp.: wydawanie reszty

      Wroclaw ul. Swidnicka ale nadal nie uzyskalem odpowiedzi na moje pytanie.

      --


      -----Original Message-----
      From: **********@amrest.eu>
      Date: Thu, 15 Jul 2010 11:37:03
      To: ***********
      Subject: wydawanie reszty

      Witam,
      Chciałam poinformować, że w naszych restauracjach można płacić karta od każdej kwoty, nie ma żadnych limitów ani ograniczeń. Jeżeli taka sytuacja miała miejsce proszę o podanie dokładnej restauracji, żebym mogła wyjaśnić tą sprawę.

      Pozdrawiam
      A**********
      Dział Troski o Klienta

      -----Original Message-----
      From: **************
      Sent: Thursday, July 15, 2010 11:20 AM
      To: **********
      Subject: Odp.: wydawanie reszty

      Witam

      Ale moje pytanie bylo inne co sie dzieje z ta gora grosza? I drugie pytanie czemu karta mozna placic od 10 zlotych kiedy np maly zestaw kosztuje 9,99 a ekspedient i tak nalicza 10 zl ?? Zwracalem uwage kierownikowi - odpowiedz kierownika ze to tylko 1gr - tak zgadzam sie z tym ale z wyliczen wychodzi ze to prawie 250 tys rocznie choc podejrzewam, ze jednak wiecej
      ------Oryginalna wiadomość------
      Od: ***********
      Do: ************
      Temat: wydawanie reszty
      Wysłano: 15 lip 2010 11:09

      Witam serdecznie,
      Szanowny Panie Włodzimierzu, dziękujemy za odwiedzenie naszej strony internetowej oraz chęć podzielenia się z nami wrażeniami na temat naszych restauracji.
      Przepraszamy za zaistniałą sytuację, wydawanie reszty co do grosza jest obowiązkiem naszych pracowników.
      Jeżeli taka sytuacja się powtórzy, proszę o natychmiastową reakcję-poproszenie o wydanie całej reszty, i kontakt z nami wraz z podaniem restauracji w której taka sytuacja miała miejsce.
      Takie praktyki nie są, bądź nie powinny być codziennością.

      Pozdrawiam gorąco
      A******* ********
      Dział Troski o Klienta

      -----Original Message-----
      From: KFC [no-reply@www.kfc.pl]
      Sent: Thursday, July 15, 2010 10:50 AM
      To: Kontakt
      Subject: Wiadomość z serwisu KFC


      Wiadomość z serwisu KFC:

      Temat: Pytanie,sugestie
      Adres:
      Email: **********Treść wiadomości:
      Witam mam pytanie odnośnie 1gr często kupuje w KFC i często słyszę, że nie macie wydać 1gr. Takich klientów jak Ja jest dużo wg moich wyliczeń takich klientów jest dziennie około 1000 (skad te wyliczenia na podstawie obserwacji) co daje dziennie sume 10 zlotych x 365 dni x ilość punktów kfc (nie wiem ile ich jest ale szacuje na 70 w polsce) co daje kwote 255 tysiecy rocznie wolne od podatku :) Interesuje mnie co się dzieję z tą kwotą ??



      --

      • Gość: rt Re: jeden grosz w KFC :) - czytać od dołu ) IP: 178.73.48.* 04.02.11, 09:07
        dokładnie!!!
        owszem, "to tylko 1 grosz" ale to grosz klienta, a nie KFC!
        ZAMIAST MAMIĆ I BAŁGANIĆ NIECH ZMIENIĄ CENĘ NA 10ZŁ
    • loppe kasjerki urzędniczki 04.02.11, 09:18
      To kasjerka jest w pracy a nie ja, a to ona siedzi a ja stoję i co - mam jeszcze pracować z nią nad resztą??? Powiedziałbym że polski handel zaczyna się zachowywać jak urząd, a kasjerzy jak urzędnicy - żądający czegoś od petenta! (bo już nawet nie proszą i nie dziękują za końcówkę)
    • my_kroolik Prosta recepta - wystarczy płacić kartą 04.02.11, 10:18
      Jak w temacie
    • Gość: ja Logika zdania IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.02.11, 10:20
      "Agnieszka Magierska, dyrektor płockiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej, zaznacza, że skarg od klientów nagabywanych o drobne nigdy nie przyjmowała."

      Niefortunne to zdanie, pierwszą moją myślą było, iż pani Magierska złośliwie nie chce przyjmować nadchodzących skarg.
    • wojtek-gdansk Drobne są tylko w portfelach klientów... 04.02.11, 10:38
      ... w obszernych kasach sklepowych i innych drobne nie są mile widziane bo je trzeba przeliczać na koniec dnia co do ... 99 groszy, a to wymaga trochę wysiłku.
      Tylko w Mc Donaldzie powiedziała mi Pani za ladą, że im nie wolno prosić klienta o końcówkę. Jedzenie w nim co prawda obrzydliwie amerykańskie, ale zwyczaje cywilizowane.
      Firma która nie ma drobnych w kasie powinna mieć choć tę resztkę przyzwoitości i nie mieć cen kończących się na 99.
      --
      Pamiętajcie o powodziach!
    • jb_n Są miejsca, gdzie sklepy sobie świetnie radzą... 04.02.11, 11:03
      Ostatnio byłem w Kijowie, gdzie sklepy też notorycznie cierpią na brak drobnych. Ale oczywiste było dla kasjerów w tych sklepach (niewielu sklepach, to prawda, więc nie wiem, czy to reguła, ale to było miłe), że jak ma wydać 2 kopiejki, a nie ma tak drobnych, to wydaje 5 kopiejek, dzięki czemu klient nigdy nie pozostaje stratny nawet ćwierć grosza. I już. Oni traktują to jako naturalną konsekwencję nieprzygotowania się do sprzedaży.

      Natomiast w Warszawie... nigdy w obcych mi sklepach nie pozwalam na to, by ktoś mi nie wydał choćby jednego grosza. Pewnie niektórzy odbiorą to jako drastyczne posunięcie, ale ja uważam, że to elementarna uczciwość: jeżeli ktoś mi powiedział, że sprzeda mi coś za 15 złotych, to życzę sobie to dostać za 15 złotych, a nie 15,01. Natomiast gdyby ktoś mi sprzedał to de facto za 14,96, bo tak mu wyjdzie, to jego strata — było trzeba sobie zgromadzić drobne. Poza tym... drobne na prawdę można dostać w normalny sposób — są banki...
    • hollowcat polscy sprzedawcy nie umieją liczyć i tyle 04.02.11, 11:07
      transakcja kartą płatniczą/kredytową kosztuje ich 2%.

      Rozmienianie pieniędzy w banku nawet kilkanaście razy w ciągu dnia raczej ich tyle nie będzie kosztowało co płatności kartami.

      Na zachodzie szanuje się klienta a do tego umie się liczyć. U nas ani nie sznauje się klienta, ani nie umie się liczyć.
    • Gość: redd Re: Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.11, 11:27
      W znanym z chciwości Poznaniu sprzedawcy regularnie odpuszczają po grosiku lub dwu gdy mi zabraknie.
      • Gość: maja Re: Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wy IP: *.090.c78.petrotel.pl 04.02.11, 12:23
        To wszystko kwestia zwykłej uczciwości i kultury - ze strony sprzedawcy i klienta.Uczciwość rozumiem tak , że sprzedawca nie ma prawa rozporządzać moim groszem, bo "to tylko 1 grosz".Tekst "bez grosza, bo nie mam" jest niedopuszczalny.Kwota jest nieistotna, ważne ,że są to CUDZE!!! pieniądze.Jednak nie zdażyło mi się, żebym -zapytana przez kasjera w sposób kulturalny, czy może nie wydać np grosza, robiła z tego problem. Zwykła kultura z obu stron i tyle.Jednak jeżeli problem jest notoryczny, nie robię awantur tylko nie idę więcej do tego sklepu i już. Jeżeli właściciel sklepu czy menadżer nie potrafi poradzić sobie organizacyjnie z problemem drobnych, to niech traci klientów i cześć.
    • guest077 Do narzekających sprzedawców 04.02.11, 12:13
      My to wszystko rozumiemy. Że są ludzie, którzy płacą setkami za gumę do żucia. Że pod koniec dnia nie macie już z czego wydawać (co jest absurdem bo właśnie pod koniec dnia powinniście mieć, ale ja to truskawki cukrem posypuję, więc co ja tam wiem). I że cała masa waszych tłumaczeń ma faktycznie miejsce.

      Czy jednak chcecie nam powiedzieć, że takie sytuacje mają miejsce TYLKO I WYŁĄCZNIE W POLSCE ? Bo nigdzie indziej na świecie nie słyszałem "nie mam wydać".
      I że do każdego jednego nawet najmniejszego sklepu ZAWSZE CODZIENNIE przychodzą ludzie, którzy płacą setkami za gumę do żucia ?

      Bo ja słyszę teksty "nie mam wydać" wszędzie: w hipermarketach, sklepach osiedlowych, w kioskach, aptekach, u fryzjera, w taksówce, na basenie, w pizzerii, w mcdonaldzie, sklepie odzieżowym, sklepie sportowym, płacąc rachunki w Orange - noż kuźwa gdzie bym nie chciał zapłacić to zawsze "nie mam wydać".
      Jak zapłacę setką - "nie mam wydać", jak zapłacę 10-ką "nie mam wydać".
      Dzisiaj za chleb płaciłem monetą pięciozłotową - "nie mam wydać, proszę o 20 gr końcówki".

      To jest zwykłe chamstwo, lenistwo i brak profesjonalizmu z waszej strony - nie robicie łaski klientom, że jesteście, tylko to klienci wam robią łaskę, że u was kupują.
      • Gość: maja Re: Do narzekających sprzedawców IP: *.090.c78.petrotel.pl 04.02.11, 12:29
        Zgadza się, tekst "nie mam wydać" świadczy o kompletnym braku kultury u kasjera a także lekceważeniu klientów przez szefa, który nie zapewnia drobnych w kasie . Taki sklep po prostu należy olać, jednak problem w tym , że jest to zjawisko notoryczne .
        • Gość: maja Re: Do narzekających sprzedawców IP: *.090.c78.petrotel.pl 04.02.11, 12:35
          Jak się prowadzi sklep, to trzeba zapewnić świeży towar i dobrą obsługę ( w tym drobne).Jak ktoś tych prostych, jak konstrukcja cepa zasad nie rozumie, nie powiniem zajmować się handlem.
        • zigzaur Re: Do narzekających sprzedawców 04.02.11, 12:35
          Poczekajcie jeszcze rok, buraczane sklepiki znikną. W ich miejsce będą osiedlowe Tesco czy inne Carrefoury lub Lidle, z terminalami kasowymi.

          A za chamską odzywkę do klienta kasjerka wylatuje z roboty i po problemie.
          • Gość: rt Re: Do narzekających sprzedawców IP: 178.73.48.* 04.02.11, 13:04
            akurat ja w Tesco na osiedlu kupuję i jest OKROPNIE z wydawaniem reszty, kasjerzy mają w dooopie i kierownicy mają w doopie
          • Gość: iks I od razu lepszy humor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.11, 13:05
            Nie? Nic tak nie poprawia humoru jak fakt, że za nieuprzejmą kasjerkę czy niedostatecznie uśmiechniętą taki Lidl czy inny wykopie w ciągu kilku sekund.
            Nic tak nie poprawia humoru jak świadomość, że nasi rodacy zbankrutują i ich sklepiki padną (rany, to jest radość!!!) a zamiast niech będą portugalskie biedronki, niemieckie czy tam inne Lidle i Kauflandy, które żeby sprzedać tani szajs będą żyłować dostawców, i wyzyskiwać pracowników bez mrugnięcia okiem.
            Super sprawa, racja.
            Bo kasjerka nie miała drobnych.
            • zigzaur Re: I od razu lepszy humor 04.02.11, 16:31
              Handlarze nie wytwarzają żadnego dochodu, jedynie doją konsumentów z marży.
              Zarobione na marży pieniądze wydają na importowane towary i usługi: samochody, telewizory, wycieczki zagraniczne.
              Dla narodowej gospodarki istnienie lub bankructwo sklepikarzy jest bez znaczenia.
      • Gość: rt Re: Do narzekających sprzedawców IP: 178.73.48.* 04.02.11, 13:02
        oni często mają wydać, ale już polubili to dyrygowanie klientem, bo to jest dyrygowanie przez kasjerzynę klientem: A 75 GROSZY?!
    • ziggyblues To jest jak mantra: nie wydam, nie mam drobnych 04.02.11, 13:19
      Mieszkalem bardzo dlugo w Stanach i NIGDY takiego pytanie w sklepie nie slyszalem... W Polsce jest to nagminne i zawsze doprowadza mnie do szalu! Mnie tylko interesuje (pomijam zla wole ludzi...) GDZIE sie znajduje ten cay bilon, ktory powinien byc w obiegu??? Czy ludzie go zbieraja i sprzedaja na zlom, czy co? Oszalec mozna!
      Z.
      • pendrek_wyrzutek Re: To jest jak mantra: nie wydam, nie mam drobny 04.02.11, 18:59
        ziggyblues napisał:

        > Mieszkalem bardzo dlugo w Stanach i NIGDY takiego pytanie w sklepie nie slyszal
        > em...

        A ja słyszałem. Zapewne kupujemy w innych sklepach.
    • socrates11 To jest jak mantra: nie wydam, nie mam drobnych 04.02.11, 13:25
      Tylko współczuć obcokrajowcowi który w Polsce np. daje stówę widząc na wyświetleniu kasy 98, 75 i w odpowiedzi zamiast reszty słyszy jakiś niezrozumiały obrzydliwy charkot kasjerki:)
    • hammurabina To jest jak mantra: nie wydam, nie mam drobnych 04.02.11, 18:54
      co mitam... dołoże się i ja
      nazbierało mi się mnóstwo tych żołtych klepaków - POKLASYFIKOWAŁAM pracowicie w kopertach każdy nominał i poszłam do osiedlowego sklepu wymienić je na grubsze - pani której notorycznie brakuje "końcówek" - popatrzyła na mnie jak na rozdeptaną żabę i powiedziała że jej drobnych AKURAT nie brakuje. Leża te klepaki do tej pory u mnie na półce.
      Ale od tej pory - nie odpuszczam jej "a bez grosika może być?!!"
    • Gość: KT Re: Sprzedawcy notorycznie nie mają bilonu, by wy IP: *.gdynia.mm.pl 05.02.11, 15:20
      Lecąc do usa bardzo często lecę z dostanymi od rodziny "pożegnalnymi setkami", które później muszę złamać. Dla Amerykanów sam widok setki jest dziwny - takiej gotówki praktycznie nikt tam nie nosi (jeżeli w ogóle nosi gotówkę), WSZĘDZIE bowiem można płacić kartą.

      Ale NIGDY nie zdarzyło mi się, żeby ktokolwiek kazał mi gdziekolwiek biegać. Powiem więcej - kiedy dwa razy, przez przypadek, musiałam zapłacić nimi za kawę w starbucksie (4 usd), sama zaczęłam się tłumaczyć pracownikom, że przepraszam, nie mam drobniej - oni się tylko roześmiali, że przecież to żaden problem.

      Problem jest jednak, moim zdaniem, szerszy.

      Tu nie chodzi o posiadanie czy nieposiadanie drobnych - to jest problem wtórny. Chodzi o naszą kulturę zakupów.

      U nas cały czas ekspedientki czują się jak wszechwładne Panie Sklepowe. Co ciekawe - w im lepszym sklepie pracują, tym lepsze czują się one same; i nawet, jeżeli rzeczy, które sprzedają, kosztują połowę ich pensji, czują się ich dysponentkami, uprawnionymi do decydowania, który klientów jest godny je kupić.

      Przykład: wylatywałam z mamą na wakacje, i w czasie pakowania doszłyśmy do wniosku, że jednak będziemy potrzebowały dodatkowych walizek. Tak, jak stałyśmy, pojechałyśmy więc do samsonite, gdzie panience, po zlustrowaniu nas (dresy), niekoniecznie chciało się zaprezentować walizki, a na pytanie o cenę usłyszałyśmy "bardzo drogie". Gięła się za to przed dwoma dziewczynami w "lui witonach" z bazaru. Wyszłyśmy na wpół zażenowane, na wpół zaś szczerze rozbawione - dziewczę oceniające ludzi po wyglądzie w swej małomiasteczkowości nie zauważyła naszych torebek (mama: Longchamps, ja: Coach)...

      Wniosek: trzeba zacząć rozwiązzywać problem od podstaw.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja