bez_alternatywy 06.03.12, 10:54 co zrobię jak zobaczę idiotę pod którym załamał się lód? zadzwonię po straż pożarna bo omni maja odpowiedni sprzęt z pewnością nie poświęcę swojego życia Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
dzika79alicja Re: Bezmyślni narażają nasze życie i sumienie. Do 06.03.12, 11:12 jak idiotę to nie wiem, zależy od okoliczności. jak kogoś bliskiego to będę ratować, a jak wyciągnę to potem tak opierd... że się odechce do końca życia mu/jej podobnych akcji :) Odpowiedz Link Zgłoś
citymen Re: Bezmyślni narażają nasze życie i sumienie. Do 06.03.12, 11:54 Zawsze warto jest zastanowić się kilka razy nad tym dla jakiej sprawy organizujemy coś lub robimy cokolwiek, czy gra jest warta świeczki, tym bardziej gdy w grę wchodzi ludzkie życie i zdrowie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Osiecki Bogusław Bezmyślni dziennikarze??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.12, 12:17 Pani Anna Lewandowska, nie jest pierwszą dziennikarką GW, która próbuje moje nazwisko, moją osobę ukazać jako osobę niegodną zaufania. Kilka lat temu, jak budowaliśmy, społecznie, boiska w Radziwiu czynił to Hubert Woźniak wraz z małżonką, wspierany przez panią Marzenę Kalaszczyńską jako autorytet. (Gazeta Wyborcza z 3 grudnia 2004 roku.) Minęło kilka lat i teraz pani Anna Lewandowska zastępuje Huberta Woźniaka. W ostatnią niedzielę, przed południem, obejrzałem konstrukcję pomostu wejściowego na molo, OD SPODU. Interesowały mnie zamontowane nowe wzmocnienia. Lód był wystarczająco gruby aby po nim chodzić. Podtrzymywałem się, asekurowałem, do konstrukcji stalowej. Przypominało mi to trochę łażenie po jaskini. Dane mi było kiedyś wraz ze Speleoklubem Warszawskim być na dnie Jaskini Śnieżnej, najgłębszej, swego czasu, w Polsce. Też pochyło, też woda, tylko nie ta skala trudności. Tak mi się nasunęło porównanie. Mnie dane było być na dnie Śnieżnej a pani dziennikarka zdaje się sięga dna swojej profesji. W którym miejscu? Przyjrzyjmy się artykułowi. Tytuł Bezmyślni narażają nasze życie i sumienie. Domagają się bohaterstwa Tytuł, nagłówek jest najważniejszy. Nie wszyscy czytają dalej. Tytuł przyciąga i sugeruje. Już sam tytuł "ustawia" czytelnika do osoby na zdjęciu i do mnie, bo tylko ja jestem w tym artykule wymieniony z imienia i nazwiska, poza panią Anna Lewandowską. Nieważne co pośrodku, ważne skojarzenia. Bezmyślni, bohaterstwa... Prymitywna manipulacja. Co zrobisz, widząc człowieka, pod którym załamał się lód? Kolejna manipulacja. Przecież w żadnej z opisywanych przez panią Annę Lewandowską historii, lód się nie załamał, nikt w najmniejszym stopniu nie naraził swojego ani czyjegoś życia. Pani Lewandowska brnie.. a gdyby.. W ten sposób można napisać różne bzdury. Pani Lewandowskiej nie interesuję, że po tej grubości lodu można jeżdzić samochodem, to nie ma znaczenia. Rzucisz się na ratunek, mimo że bezmyślnie naraził twoje życie? To już "wyżyny" dziennikarstwa. Że też pani Lewandowskiej takie sformułowanie wyszło spod klawiatury! Uczestniczyłem w różnych kursach związanych z ratownictwem, organizowanych przez GOPR, Pogotowie Ratunkowe ale nigdy nie słyszałem aby PRZED udzieleniem pomocy zastanawiać się czy ktoś czasami bezmyślnie naraził swoje życie czy nie. Nie chciałbym wpaść pod lód do wody przy pani Annie Lewandowskiej, o nie! Niebezpieczna zabawa na Jeziorze CiechomickimKilka razy pisaliśmy o dzieciach i dorosłych beztrosko ślizgających się po zamarzniętej Wiśle. Teraz dostaliśmy od czytelnika zdjęcie śmiałka sunącego na łyżwach przez całą długość Jeziora Ciechomickiego. A skąd to pani dziennikarka wie, że ten śmiałek sunący na łyżwach to on tak beztrosko sunie. Sam tego dnia sunąłem po tym jeziorze i cholernie troszczyłem się o własne ciało aby się nie przewrócić. Tak nierówna jest tam powierzchnia lodu. Lodu, który ma ze 40 centymetrów grubości i są wyraźne ślady opon samochodowych nie mówiąc o spokojnie łówiących ryby wędkarzach. Po zawaleniu się swego czasu dachu nad miejskim lodowiskiem, nie korzystam z miejskich usług. Media nieraz pokazują bohaterów, którzy w identycznych sytuacjach ratowali ludzi, narażając własne życie lub składając je w ofierze idiocie, któremu nie chciało się przewidzieć skutków rozrywki. Pani Anno, idiota jest pojęciem medycznym. Chociaż, jeśli Pani jest tak dobra w medycynie jak w dziennikarstwie to niech Pani będzie. Załóżmy, że jesteśmy świadkami zarwania się lodu pod kimś takim. Nie da się patrzeć obojętnie, gdy ktoś tonie "na własne życzenie". Topielec nigdy nie woła: "Zostawcie mnie, jak sam tak chciałem", on wrzeszczy: "Ratunku!". A może Pani podszkoliłaby się w chodzeniu po lodzie, przy jakiej grubości można a przy jakiej nie, jak się zachowuje lód, co trzeba mieć przy sobie. Widząc człowieka w przerębli, potrzebującego pomocy wiedziałaby wtedy Pani co robić zamiast prowadzić zawiłe pseudomedyczne, myślowe kombinacje. Chociaż... Ostrzegam! Może w przerębli być mors i wtedy pewnie w sposób mniej kulturalny niż ja Panią przegoni. Trudno się zgodzić na wymuszanie bohaterskich zachowań przez ludzi po prostu bezmyślnych. Proszę o konkrety pani "dziennikarko". Kilka tygodni temu straż miejska informowała o dorosłym mężczyźnie, który szedł do Radziwia przez zamarzniętą Wisłę. Miał za nic nawoływania do wycofania się na brzeg. Na naszym forum w dyskusji o tym zdarzeniu aktywnie brał udział Bogusław Osiecki, społecznik z Radziwia i Płocczanin Roku, budząc podejrzenia, że to on był owym spragnionym ekstremalnych wrażeń śmiałkiem. Dowodził, że ma prawo do wolności i robienia tego, co chce. Pomijając już absurdalność tego typu stwierdzeń, nie umiem zrozumieć, jak człowiek, który powinien być przykładem dla innych, może promować takie myślenie, dając przykład dzieciakom. No to już Pani teraz przesadziła ze skromnością. Pani, dziennikarka Gazety Wyborczej nie umie zrozumieć, jak człowiek, który powinien być przykładem dla innych, może promować takie myślenie, które Pani sama sugeruje? Aby Pani to zrozumiała to po pierwsze proszę popracować trochę nad swoim myśleniem. Mniej telewizji, więcej lektury klasyków i długie spacery szlakami turystycznym. Można się wtedy skupić w sobie i jest o czym mysleć. Jak już Pani zacznie, nieco inaczej myśleć, to polecam, po drugie więcej kontaktów z prawdziwymi autorytetami z najbliższego otoczenia. Nie celebrytami a autorytetami. Może Pani wtedy też zrozumie. Zaprosiłbym Panią na kawę ale nie wiem czy po przeczytaniu swojego artykułu uważa mnie Pani jeszcze za autorytet? Pewnie człowiek sfotografowany na Jeziorze Ciechomickim powiedziałby podobnie - to moja sprawa, a lód był gruby. A co, jeśli jednak by się załamał? Czy czytelnik, który przypadkowo zrobił mu fotkę, miałby ruszyć na pomoc, wpaść do lodowatej wody, a w końcu utopić się jako bohater beznadziejnie ratujący życie? Na szczęście w wymienionych przypadkach nie doszło do nieszczęścia. Ale gdyby? I gdyby zabrakło bohatera na brzegu? Wiem, co by było: przypadkowy świadek zostałby oskarżony, że nie próbował ratować czyjegoś życia. A czy można narażać życie i sumienie świadka?! Doprawdy, tyle jest w życiu konkretów a Pani ciągle gdyby... pewnie... Sprawdzę Pani chęć do poprawy pani Anno. Moja mama skończyła 86 lat i ma niewielkie kłopoty z tarczycą. Poprosiłem lekarkę w przychodni o przepisanie leku, który moja mama zażywa, na kolejny okres. Lekarka skierowała moją mamę na badanie, bo NFOZ wymaga aby takie badanie było powtarzane co rok jeśli chce się otrzymać receptę na lek. W rejestracji odpowiedniej przychodni, telefonicznie odpowiedzieli mi, że na TEN rok już nie ma zapisów a dopiero od czerwca będą przyjmować zapisy na 2013 rok. Jak opowiedziałem to lekarce to poprosiła aby w tej rejestracji na skierowaniu napisali to co powiedzieli prze telefon, to wtedy mi wypisze receptę. Kiedy udałem się do nich to nazwyczajnej w swiecie odmówili mi napisania tego na skierowaniu. Na gębe tak, na piśmie nie. Moja mama zostanie bez lekarstwa bo ono jest tylko na receptę. Wydaje mi się, ze to jest bardzo ciekawy temat, Pani Aniu, dla dziennikarza. Niech Pani próbuje. Mnie niech Pani zostawi w spokoju, ja nigdzie nie kandyduję. Pani Aniu. Gazeta Wyborcza ma duże zasługi dla Towarzystwa Miłośników Radziwia. Poprzez publikacje naszych poczynań pomogliście w wielu sprawach a w szczególności w promocji. I niech tak zostanie. Odpowiedz Link Zgłoś
citymen Re: Bezmyślni dziennikarze??? 06.03.12, 12:35 Oj, szykuje się niezła draka :) Odpowiedz Link Zgłoś
komentatorre Re: Bezmyślni dziennikarze??? 06.03.12, 14:58 Zgadzam się z Panem w całej rozciągłości. Jak można tak bezmyślnie oceniać ludzi, na zasadzie wydaje mi się...., na jakiej podstawie Pani ocenia, że coś jest niebezpieczne. Ktoś kto od lat jażdzi na łyżwach po zamarzniętym jeziorze, wędkuje na lodzie itp. doskonale wie na co może sobie pozwolić i co mieć przy sobie, na wypadek załamania się lodu. Ludzie dla rozrywki ryzykują znacznie bardziej. "Na szczęście w wymienionych przypadkach nie doszło do nieszczęścia. Ale gdyby? I gdyby zabrakło bohatera na brzegu? Wiem, co by było: przypadkowy świadek zostałby oskarżony, że nie próbował ratować czyjegoś życia. A czy można narażać życie i sumienie świadka?!"Właśnie naraża Pani życie i zdrowie ludzi, którzy po przeczytaniu takich bzdur gotowi uwierzyć, że jak nie pomogą to zostaną ukarani. A tak się stanie tylko wtedy, gdy nie pomogą choć nie powoduje to zagrożenia dla ich życia lub zdrowia. Z całą pewnością nikt nie zostanie ukarany za to, że nie rzucił się bohatersko na cienki lód żeby kogoś ratować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dziki Re: Bezmyślni narażają nasze życie i sumienie. Do IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 06.03.12, 13:25 :) Masz rację opierd...się należy, ja też bym tak zrobił.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: askaj Re: Bezmyślni narażają nasze życie i sumienie. Do IP: 78.250.102.* 06.03.12, 14:04 a dlaczego strażacy mają się narażać dla jakiegoś debila? wlazł to niech sam sie ratuje lub tonie, mógł myśleć. Odpowiedz Link Zgłoś
bez_alternatywy Re: jak napisałem dysponują 06.03.12, 14:36 odpowiednim sprzętem, jeżeli go posiadają to nie na pokaz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: askaj Re: jak napisałem dysponują IP: 78.250.98.* 06.03.12, 15:59 oczywiscie, na ile im sprzęt pozwoli ale sami nie powinni ryzykować, dla debili nie warto, niech toną skoro nie mają mózgów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Bezmyślni narażają nasze życie i sumienie. Do IP: *.ostnet.pl 06.03.12, 16:06 wiele lat temu będąc jeszcze pacholęciem kąpałem się z ojcem w lecie nad sanem. na środku sanu kilku kolesi bawiło się w straszenie ludzi na brzegu, że niby jeden z nich tonie i potrzebuje pomocy. dwa razy ktoś nieświadomy zerwał się z brzegu z pomocą oczywiście ku rozbawieniu tłumu na brzegu, który już wiedział o co chodzi. pech chciał, że po którymś tam razie jeden z tych bohaterów faktycznie zaczął tonąć, nikt już się nie ruszył z brzegu. tylko mój stary zaczaił, że tamten głupek naprawdę tonie. i teraz. stary popłynął do niego. wydarł za łeb na rozgrzany asfalt biegnący wzdłuż sanu i odratował. a gdy już koleś doszedł do siebie stary wp.....olił mu aż miło. a drugiemu (jego kolesiowi) mało łba z płucami nie urwał tak mu je....ął w pałę z rozmachem. wszystkim tumanom odechciało się debilizmu od razu. ale to były inne czasy, teraz mój tatko dostał by za taki mało pedagogiczny, czy wręcz terrorystyczny wyczyn 25 lat pierdla i kto wie co jeszcze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Osiecki Bogusław Myślcie drogie dziennikarki i drodzy dziennikarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.12, 17:20 Pani Anno Napisałem poprzednio więcej ale macie limit i musiałem skrócić. Pozwolę sobie w drugiej części zamieścić pewne myśli i refleksje, na które zabrakło miejsca. Po pierwsze chciałem Panią przeprosić, że nie odpowiadam w temacie (w sprawie) lecz zająłem się formą Pani tekstu. Napisała Pani tyle bzdur, zamieściła tak karkołomne dociekania myślowe, że ta treść mi uciekła albo jej nie zauważyłem. Przepraszam. Sposóbem pisania przypomina mi Pani takich forumowiczów jak "poeta", "fajny-mariuszn", Andrzej", "Marek". Zazwyczaj im nie odpowiadam bo i po co? Dla Pani zrobiłem wyjątek. Niestety zamiast sprawą zająć się musiałem Pani argumentami a raczej ich brakiem. Jeszcze raz przepraszam. Mam nadzieję, ze odbierze to Pani jako działanie nie przeciwko sobie ale jako działanie na podniesienie jakości dyskusji na forum. Po drugie, szukając w Pani tekście jednak tej sprawy, tego tematu, to odniosłem wrażenie, że dla Pani najważniejsze jest zdeprecjonowanie mojej osoby wśród czytelników. Próbuje skojarzyć Pani ze mną takie oceny jak: bezmyślność, wymuszanie bohaterskich zachowań, beztroska, skutki rozrywki, miał za nic, topielec, oskarżony czy też idiota. Doprawdy, pani Aniu, forum jest godne lepszej sprawy! Pani Anno. Podziwiam Pani troskę o życie tych śmiałków, chodzących i jeżdżących po lodzie. Rozumiem wrażliwość kobiety. W Płocku istnieje zakaz pływania w Wiśle. Stoją stosowne znaki zakazu. Korci mnie aby w ramach zaprzyjaźniania się z Wisłą przepłynąć tę naszą królową rzek. Wiele lat temu, jak plaża była po stronie Radziwia to miałem taką ochotę. Nikt nie stawiał takich zakazów, każdy pływał jak chciał (straszne!). Nie było GW. Wystraszyłem się brudu w wodzie. Jak nabrałem wody do rąk i zobaczyłem co pływa w tej wodzie to od tego momentu przestałem chodzić nad Wisłę. Przerzuciłem się na jeziora. Jak Pani sądzi, czy obecny zakaz kąpieli wynika z troski o życie (że ktoś może się utopić) czy też o zdrowie (że ktoś może się zarazić)? Niech Pani to sprawdzi. Tropienie przez Panią śmiałków chodzących i jeżdżących po lodzie smuci mnie. Wprawdzie odetchnie Pani z chwilą zawitania wiosny ale rozpocznie się sezon pływacki. A ja lubię pływać. I jak płynę to właśniu środkiem i wzdłuż jezior, w tym Ciechomickiego. Dopływam do końca, zawracam i wracam. Ponieważ pływam w żółtym czepku więc jestem fotogeniczny. Blisko brzegu to i mój pies płynie obok mnie, nomen omen czarny. Czy jak mnie sfotografuje czytelnik to Pani tak znowu... No i na koniec zapytam Panią o tę wolność. Zarzuca mi Pani: (...)Dowodził, że ma prawo do wolności i robienia tego, co chce. Pomijając już absurdalność tego typu stwierdzeń,(..). To Pani wmawia mi tę definicję (nieładnie!). Zdradzę Pani, bo tyle się już nazwierzałem, że chyba mogę - jestem zwolennikiem wolności DO (szusowania po lodzie, pływania itd) a nie wolności OD, co jakby Pani się przyjrzała moim poczynaniom... Czy może Pani wykazać mi tę absurdalność? Czy byłaby Pani uprzejma podać swoją definicję wolności? Z należnym szacunkiem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Osiecki Bogusław Re: Bezmyślni narażają nasze życie i sumienie. Do IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.12, 17:23 do "gościa" Gratuluję Ojca. Gratuluję jędrności opisu. Szacun Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Mandaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.12, 22:22 Takie bezmyślne zachowania w wyniku którego może dojść do narażenia życia innej osoby powinny być karane wysokimi mandatami. Odpowiedz Link Zgłoś
myslacyszaryczlowiek1 Bezmyślni to teraz pisują w gazetach. 06.03.12, 23:55 Jeszcze nie tak dawno nasi dziadowie przeprawiali się przez Wisłę do Płocka po lodzie, mało tego jeździły furmanki. Można by było napisać coś o himalaistach, spadochroniarzach i innych co lubią ryzyko. Przecież gdyby nie skłonność do ryzyka niektórych ludzi to byśmy do tej pory żyli w jaskiniach i żywili się korzonkami. Ale jakiś tam odważniejszy wszedł na drzewo i zerwał banana. Inny odważył się zabić mamuta . Inny się nie bał .... już nie pamiętam czego i odkrył Amerykę. Inny nie bał się pofrunąć w balonie wysoko w górę, inny samolotem. Jeszcze inny wstrzyknął sobie lekarstwo i umarł, ale inny szczepionkę i przeżył. Itd. Dzięki ciekawości świata , skłonności do ryzyka i przygody, chęci przekraczania różnych granic, które nie zostały jeszcze przekroczone, nastąpił niesamowity postęp cywilizacyjny. Ale niektórzy chcieliby ograniczyć te przymioty ludzkie, i narzucić swój punkt widzenia, bo sami żyją w kręgu trzech "K" dzieci, kuchnia, kościół. A wychylenie nosa za drzwi kuchni uważają za zbędne ryzyko, bo mogą katar złapać i trudno im zrozumieć ludzi co chcą umrzeć w butach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Osiecki Bogusław Re: Bezmyślni to teraz pisują w gazetach. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.12, 10:10 do "myslacyszaryczlowiek1" i nie tylko Przedsiębiorczość, skąd się bierze, to intrygujący temat. Zgadzam się z sugestiami współforumowicza. Ci co interesują się polską gospodarką wiedzą jaki mamy problem z innowacyjnością. Nie wydajemy wszystkich pieniędzy z Unii na to przeznaczonych a realizowane projekty są raczej małpowaniem tych z zagranicy niż czymś oryginalnym. Osoby innowacyjne, są rzadkością, są skarbem narodowym, takich osób się szuka, takie osoby trzeba chronić. Właśnie wyczytałem, że Komisja Europejska rozważa wprowadzenie obowiązkowych miejsc dla kobiet w zarządach spółek. Widzimy w Płocku jakie kariery robią byli dziennikarze GW. Jak ta KE te swoje pomysły wprowadzi to nasza dziennikarka ma w przyszłości posadę pewną i może nawet w Orlenie. No i co wtedy będzie z innowacjami? Ale niektórzy chcieliby ograniczyć te przymioty ludzkie, i narzucić swój punkt widzenia, bo sami żyją w kręgu trzech "K" dzieci, kuchnia, kościół. A wychylenie nosa za drzwi kuchni uważają za zbędne ryzyko, bo mogą katar złapać i trudno im zrozumieć ludzi co chcą umrzeć w butach. Tu bym dyskutował. Niemcy są potęgą gospodarczą. Uważa się, że nie są narodem innowacyjnym ale za to dobrze zorganizowanym i uporządkowanym. Czy te KKK też się do tego sukcesu nie przyczyniły? Z narzucaniem swojego punktu widzenia jest coś na rzeczy. Proszę zauważyć, jak forsowane są akcje, teraz tańczymy poloneza, teraz biegamy, teraz zbieramy śmieci itd. To można ale szusować na łyżwach po jeziorze już nie. Jak pracowałem nad pieśniami ludowymi z Radziwia, kilka razy odwiedziłem druha Wacława Milke. Krótko odpowiadał na zadane pytania. Za to kilkakrotnie, sam z siebie, ostrzegał mnie - będą panu przeszkadzali. I pomyśleć, ze jednych z głównych inicjatorów "Ławeczki z Druhem" łączy z tym Druhem to, że realizują to przed czym On mnie przestrzegał! Mój przyjaciel, Roman Gołębiowski, to dopiero ma pomysły. Do Warszawy, jeszcze niedawno, jeździł rowerem. Do swojej bazy nad jeziorem, jak były mrozy i marzły ręce, to chodził pieszo (15km). A w ogóle to wspina się na drzewa. Najtrudniej to mu idzie z sosnami. Kiedyś, podczas wspinania się na sosnę, naszła go pani leśniczy (leśniczka) Lewandowska. Roman musiał złożyć podanie do nadleśnictwa o zgodę na wspinanie się a właściwie złożył oświadczenie o swojej poczytalności i wzięciu na siebie odpowiedzialności za siebie jak spadnie. Raz spadł i złamał sobie nogę. Zanim redaktorki wezmą go na widelec by zrobić z niego wariata to ostrzegę, że niedawno GW zrobiła z nim wywiad, odkrywając go dla nas jako wybitnego znawcę Sudoku, autora książeczki o tej grze. Będzie trudno no ale skoro lód zniknął. Można by było napisać coś o himalaistach, spadochroniarzach i innych co lubią ryzyko. Pracowałem kiedyś w firmie, która tworzyła ratownictwo morskie. Ponieważ było to pionierskie przedsięwzięcie więc wymyślano różne formy szkolenia aby przyszli ratownicy byli najlepszymi. Nie miałem zamiaru bycia ratownikiem ale z "atrakcji" szkoleniowych trochę skorzystałem. Na lotnisku w Pruszczu Gd. koledzy zamontowali na bagażniku, na mocnym samochodzie osobowym. narty z odpowiednimi linkami. Stawało się na tych nartach, mocowało do linek i gaz do dechy. 140 na godzinę, wiatr w uszach, takie oswajanie z prędkością. Albo skoki spadochronowe. Po krótkim przeszkoleniu, bo nas pracowników wysokościowych uważali za sprawnych, kazano złożyć sobie spadochron (!) i do samolotu. Ponieważ myśmy tylko dla zabawy i jak są wolne miejsca, to tych skoków było i ze trzy dziennie, na linę, 12 razy. Byłem świadkiem, bo skakał ze mną, fatalnego upadku przy lądowaniu, kolegi Staszka. Połamał sobie kości strzałkowe obydwu stóp. Staszek prywatnie był europejskiej klasy, specjalistą od TEX'a, metody składy drukarskiego. Pokazywał mnie jak składał dla Rzeszowa katalog firm. Jak w płockiej Petrochemii malowaliśmy 200-metrowy komin na EC, to wsród kolegów malarzy był Maciek Piątkowski, alpinista, instruktor narciarstwa, poliglota, były pracownik jakiegoś instytutu. Zgadaliśmy się, że interesował się, z nudów, w tym instytucie, bumerangami. Zbudował sam taki wielkości jednego metra, i też mu latał i wracał. Ponieważ w tym czasie miałem drużynę harcerzy zaproponowałem mu aby zrobił mi jakiegoś bumeranga. Przygotowałem sklejkę, narzędzia, chłopaków, Maciek wpadł i w pół godziny zrobił nam klasycznego bumeranga, czywiśie latajacego i wracającego. Maciek emigrował do Francji. W tamtych czasach znalazłem w Płocku dobre zlecenie na prace wysokościowe. Szukałem firmy w ramach której moglibyśmy to zrobić i dobrze zarobić. Potrzebowaliśmy szyldu. Odwiedziłem w Gdańsku spółdzielnię "Świetlik" i z prezesem śp. Maćkiem Płażyńskim wynegocjowałem warunki. Żałuję, że nie dałem zarobić w Płocku Donkowi, który wówczas też dorabiał w "Świetliku". Miałbym teraz pewnie święty spokój. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rozumek Re: Bezmyślni to teraz pisują w gazetach. IP: *.067.c72.petrotel.pl 07.03.12, 12:08 Jak czytam takie głupoty to się nóż w kieszeni otwiera. Bohaterowie od siedmiu boleści przez was wiele ludzi straciło zycie bo chciało ratować takiego. Tacy jesteście mądrzy i dzielni to nie wołajcie na pomoc jak się coś stanie. Tak jak Lisowski co na desce cchciał płynąć, nie chciał asekuracji bo by mu rekord nie wyszedł, a jak go rekiny dopadły to SOS SOS, miliony dolarów na ratowanie takiego, a ten jeszcze z pretensjami, że za długo go ratowali. Ile zginęło ratowników w górach, bo ratowali takich niby doświadczonych, co nawet nie powiedzieli nikomu, że idą na szczyt a potem szukanie wiatru w polu. ostatnio gdzieś pokazywali chyba w Kandzie ale nie pamietam, takich co parkowali na zamarzniętym jeziorze, bo znali się na lodzie i mówili, że jest gruby. A potem to się wpieprzylo do wody bo lód pękł. No i dawaj ratowanie, nurkowie, cała akcja. Jak już chcesz łazić po wiśle albo pływać to sobie to rób, ale zostaw wyraźne polecenie, że nie chcesz ratowania albo szukania twoich zwlok, bo to idzie z mojej kieszeni. Od dorosłego chłopa można chyba wymagać więcej rozumu. Niezniszczalny się znalazł, też coś! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Osiecki Bogusław Re: Bezmyślni to teraz pisują w gazetach. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.12, 15:07 do "rozumka" Przeczytaj mój tekst jescze raz ze zrozumieniem, może zrozumiesz. Nigdzie nie zachęcam do brawury. Pokazałem kilka osób, wartościowych dla społeczeństwa, które przez swoje pisanie pani dziennikarz skazuje na niebyt i pozbawia twórczej inicjatywy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Osiecki Bogusław Życzenia dla Pani Anny, kobiety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.12, 09:50 Pani Anno Ten wątek za chwilę odejdzie w niebyt, pozostaną wrażenia, pozostanie coś tam w pamięci. Co pozostanie i będzie się kojarzyło z Panią. - Pani atak na wolność osobistą - Pani atak na nietypowe formy spędzania czasu, turystyki - Pani forma tekstu i język, jako czysta manipulacja - Pani nieeleganckie czy wręcz chamskie sugestie co do mojego stanu umysłowego (bezmyślny, idiota...) - Pani atak na społecznikostwo (nie uważam się za społecznika, robię co należy, biorąc przykład ze znakomitych Polaków min. Korczaka i Szwajcarów). W Dniu Kobiet życzę Pani zdrowia, które zapewni Pani z pewnościa ruch na świeżym powietrzu. Życzę Pani aby była Pani bardziej kobietą z nie dziennikarką GW. To co Pani napisała przystoi bardziej Hubertowi Woźniakowi niż Pani. W tym Dniu, jako chrześcijanin i dorosły mężczyzna, wybaczam Pani te podłości skierowane do mnie w tym artykule. To mogę. Wszystkiego najlepszego! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Osiecki Bogusław Lód nadal trzyma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.12, 20:45 Dzisiaj odwiedziłem jezioro Sendeńskie. Lód gruby, że słoń mógłby chodzić. Powierzchnia lodu, niestety, nierówna. Objechałem jezioro dookoła, czasami jest względnie gładko. Niestety przeszkadzał dość silny wiatr, zwłaszcza w jedną stronę. Słoneczna piękna pogoda ale ile można w kółko jeździć. Nad jeziorem żywej duszy. Odpowiedz Link Zgłoś