roman_j
16.03.12, 21:15
Zdumiały mnie słowa pana komendanta: "W mojej ocenie ich godność nie jest naruszona." Bardzo żałuję, że szefem formacji mające uprawnienia chociażby do stosowania przymusu jest człowiek, dla którego wożenie ludzi w bagażniku nie uwłacza ich godności.
Ale jeszcze bardziej zdumiało mnie przesłanie komentarza autorki. Gdyby napisał go jakiś anonimowy mądrala z forum, to można by wzruszyć ramionami. Ale kiedy dziennikarka pisze, że człowiek już dawno pożegnał się z honorem. Nie rozumiem, jak można takie słowa opublikować w opiniotwórczej (a może już nie?) gazecie w rzekomo katolickim kraju, gdzie niemal nieustannie słyszymy o "niezbywalnej godności ludzkiej". Ja się co prawda do instytucji, która wciąż o tym przypomina, nie przyznaję, ale w tym akurat względzie zgadzam się z nią w zupełności. I chciałbym przypomnieć, że wielkie nieszczęścia w najnowszej historii ludzkości zaczynały się zawsze od relatywizacji godności człowieka i od dzielenia ludzi na tych, którzy do niej mają prawo i na tych, którzy je utracili w oczach innych. Tego człowieka, niezależnie od tego w jakim był stanie, godności pozbawili najpierw strażnicy miejscy, a potem pani redaktor fakt ten przypieczętowała i usprawiedliwiła. Zgroza...