viking1977
21.03.12, 23:05
No proszę gratuluję Pani redaktor Orłowskiej bo wychodzi na to, że dzięki jej heroicznej postawie udało się osiągnąć prawdopodobnie z góry zakładany przez Panią redaktor cel.
„Nieźle mi się dostało, ale w sumie cel został osiągnięty” Misterna intryga polegała na tym ,że Pani Orłowska podłożyła się ze swoim kontrowersyjnym komentarzem dla dobra humanitaryzmu mówiąc górnolotnie.
Po pierwsze… „Kilka dni temu dostaliśmy jednak list, który faktycznie zmienił mój pogląd na sprawę.” ludzką rzeczą jest się mylić i błądzić, ale jeżeli ktoś przyzna się do błędu i przeprosi to zasługuje na szacunek, a Pani Orłowska nie dość, że nie przyznała się do błędu nie przeprosiła to jeszcze oznajmia, że jej się biednej dostało, ale wywalczyła cokolwiek… godność. Brawo, chyba powinniśmy nominować Panią redaktor do tytułu płocczanina roku.
Nic a nic Pani nie zrozumiała… problem polegał, abstrahując od opisywanego przypadku pijanego człowieka na tym, że jeśli ktoś w komentarzach by napisał to co Pani zamieściła i uznała za stosowne to trudno, ale takie prawo komentarzy. W Pani przypadku to było żenujące bo zapachniało to segregacją na lepszych i gorszych, a co za tym idzie chyba nie muszę tłumaczyć bo przykładów z przeszłości jest wiele, ale to że dopuszczono taki „komentarz” w wydawałoby się „normalnej” gazecie jest poniżej krytyki.
Druga sprawa może słabo to robię, ale szukam tego artykułu i jakoś nie mogę go znaleźć… czyżby został usunięty??? Oooo a czemuż to czyżbyście się go wstydzili? Być może już go nie ma ale pamiętam co Pani tam wystrugała w komentarzu i niech Pani teraz nie zamydla oczu bo pisze teraz Pani, że „W komentarzu napisałam, że nie pochwalam wożenia ludzi w bagażniku. Pozwoliłam sobie jednak zauważyć, że z pewnością sam przewożony nawarzył sobie piwa i że jakoś poradzi sobie z tą ujmą na honorze.” NIE tam napisała Pani że ten człowiek już dawno sam pozbawił się honoru a nie że poradzi sobie z tą ujmą na honorze, a to trochę różnica.
Myślałem, że to ja taki przewrażliwiony, ale rozmawiałem z wieloma znajomymi i wszyscy byli tym komentarzem mega zniesmaczeni. Dalej… „No i rzeczywiście - wrzucając wszystkich do jednego bagażnika, łatwo się pomylić. I zapakować kogoś, kto znaleźć się tam ewidentnie nie powinien.” I tu szczyt hipokryzji niby pogląd się zmienił a jednak nie bo można dalej wrzucać do bagażnika ale nie wszystkich!!!
Po trzecie… „Dostało się i mnie (przy okazji - internaucie o nicku "Joanna" obiecuję, że kiedy tylko zdarzy mi się "tarzać na trawniku po firmowych imprezkach" z pewnością tego nie zataję i natychmiast o tym poinformuję).” Znowu wzmianka jak to się dostało Pani Orłowskiej, ale bardziej interesująca jest tu prywatna wycieczka obrażonej Pani redaktor do internautki „Joanna”… W pompie mamy czy Pani będzie pisać o swoim sponiewieraniu… ale jakby się Pani poczuła jakby ktoś opisał to i dodał komentarz, że w sumie sama pozbawiła się Pani honoru i powinno się Panią wykluczyć poza jakikolwiek nawias i wywieźć w bagażniku z firmowej imprezki.
Z niecierpliwością czekam na kolejne artykuły dziennikarstwa śledczego z cyklu "Tropem naszych interwencji"!!!