yolo.szwarc
12.05.12, 00:38
Przed chwilą miałem wątpliwą przyjemność przejść ulicą Grodzką około północy wracając z jednego z lokali.
Na odcinku 200 metrów miałem wątpliwą przyjemność spotkać:
- 2 żuli wyłudzających pieniądze
- 2 gości rozbijających butelki po piwie
- 1 łysielca, który szukając zaczepki zahaczył mnie barkiem (gdybym go nie olał byłaby bójka)
- 0 policjantów
- 0 strażników miejskich.
Na Boga, to jest centrum miasta, centrum nocnego życia, a ja najspokojniej w świecie wracając do domu muszę mieć oczy dookoła głowy.
Gdzie do jasnej cholery jest Policja i SM? Co muszą dostrzec w monitoringu, żeby się pojawić? Zakrwawiony łeb? Ciało na środku ulicy czy regularną bijatykę?
Rozumiem, że nie mogą być wszędzie na raz, ale akurat ten rejon w weekendowy wieczór staje się centrum Płocka.
Wystarczyłoby 2 funkcjonariuszy przechadzających się w tę i z powrotem.
Za dużo wymagam?