roman_j
25.05.12, 21:29
Dwie bardzo ważne wypowiedzi z artykułu:
"A wasza jazda po chodniku? Czy przepisy nie mówią czasem, że jeśli można przejechać jezdnią, nie możecie wjeżdżać na chodnik? To czemu ludzie muszą przed wami uciekać? Na chodnikach jesteście czasami jak kierowcy samochodów na drogach."
No właśnie, a policja i straż miejska udaje, że tego nie widzi. Podobnie jak przejeżdżania rowerem przez przejście dla pieszych, co także jest wykroczeniem.
"- Słyszałem ten argument wielokrotnie. Tylko popatrz - ulicą mamy nie jeździć, bo przeszkadzamy kierowcom. Chodnikiem też nie - bo piesi, matki z dziećmi itp. No to gdzie jest miejsce dla nas?"
Drogi panie. Słyszał Pan ten argument, ale to nie jest kwestia argumentów, czy tego, kto kogo gdzie toleruje. Przepisy są w tej materii jasne: miejsce rowerzysty jest albo na ścieżce rowerowej, albo na jezdni. I tylko w ściśle określonych przypadkach wolno mu jechać chodnikiem.
I napiszę jeszcze coś niepopularnego: gdyby rowerzyści częściej korzystali ze swoich praw i jeździli po jezdni tam, gdzie powinni, wtedy kierowcy musieliby brać pod uwagę ich obecność. Dziś, kiedy rowerzysta na jezdni to wyjątek, jest on traktowany tam jak intruz, chociaż ma pełne prawo po niej jechać. Im więcej będzie rowerzystów na jezdniach, tym szybciej kierowcy zaczną ich obecność traktować jako normę. I proszę mi nie pisać, że boicie się o swoje życie, bo nie wierzę, że kierowcy to są głównie mordercy czekający na okazję do zabicia rowerzysty. A jeśli się boicie, to zawsze możecie zrezygnować z roweru na rzecz komunikacji publicznej, własnych nóg, taksówek czy wreszcie samochodu.