Jest w mieście pierwszy ekologiczny e-sklep

23.07.12, 10:40
- No ale co to właściwie znaczy "ekologiczne" jedzenie? Czym różni się od normalnego? - pytamy.

Piotr tłumaczy, że jego produkty pochodzą z gospodarstw, które mają unijne certyfikaty potwierdzające ich ekologiczność.

Noooooo "pisarze " . Pojechaliście po całości ! Niezłe wytłumaczenie tematu . EKOLOGICZNE bo mają certyfikaty !!!!! Olać , że " zdrowe " ( a raczej mniej szkodliwe - choć pewności nie mam ) ważne że urzędowa bumaga jest !
Tylko frajer jeszcze daje się nabierać na hasło "EKOLOGICZNY" . A na marginesie , zdobywanie certyfikatu to podawanie do badania żywności tzw. dla siebie ( mała rabatka kole domku ) a reszta hektarów uprawiana w sposób przemysłowy . Te wyroby to też nie EKOLOGICZNE a jedynie wytwarzane w tradycyjny domowy sposób ( lub raczej przemysłowo na jego wzór ) . Żywność ekologiczna , miody benedyktyńskie , i takie tam pierdoły . Bajki i bujda dla nadzianych pożytecznych idiotów . PZDR .
    • Gość: Magro Re: Jest w mieście pierwszy ekologiczny e-sklep IP: *.040.c91.petrotel.pl 23.07.12, 11:12
      Twoja ignorancja nie ma granic. Dowiedz się najpierw jakie warunki trzeba spełnić aby otrzymać taki certyfikat i jakie sankcje grożą gospodarstwom za nietrzymanie się przepisów zanim napiszesz takie głupoty. Owszem jest sporo pseudo ekologicznego jedzenia, bez "papierów", ale nie mieszaj wszystkiego w jednym kotle.
      • Gość: mario Re: Jest w mieście pierwszy ekologiczny e-sklep IP: *.plock.mm.pl 23.07.12, 12:20
        Ignorancja jest również dążeniem do wiedzy .

        Niestety ta opinia jest w dużym stopniu prawdziwa . Papier ma to do siebie , że łatwo go kupić . Polak ma to do siebie , że go kupuje . No i sama definicja słowa ekologiczny , czy też ekologia ! Przecież to nauka o współzależności między środowiskiem a światem roślinnym i zwierzęcym , badająca funkcjonowanie i strukturę przyrody wogóle !!!!!! Wszystko jest przyrodą !
      • Gość: Osiecki Bogusław Re: Jest w mieście pierwszy ekologiczny e-sklep IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.12, 18:11
        do "Magro"

        No właśnie. Podpowiedz nam.
        Jakie warunki trzeba spełnić aby otrzymać taki certyfikat?
        Jakie sankcje grożą gospodarstwom za nietrzymanie się przepisów?
        Jakie to przepisy, kto je opracował i kto uprawomocnił?
        • ecobar.plock Re: Jest w mieście pierwszy ekologiczny e-sklep 23.07.12, 20:09
          Gość portalu: Osiecki Bogusław napisał(a):

          > do "Magro"
          >
          > No właśnie. Podpowiedz nam.
          > Jakie warunki trzeba spełnić aby otrzymać taki certyfikat?
          > Jakie sankcje grożą gospodarstwom za nietrzymanie się przepisów?
          > Jakie to przepisy, kto je opracował i kto uprawomocnił?


          Proszę - www.minrol.gov.pl/pol/Jakosc-zywnosci/Rolnictwo-ekologiczne/Akty-prawne/

          Za nietrzymanie się przepisów grozi utrata certyfikatu.
          Żeby otrzymać atest nie wolno używać żadnych środków chemicznych - ani herbicydów, ani fungicydów, ani pestycydów.
          Dozwolone są jedynie środki pochodzenia miedziowego na choroby grzybowe, ale to w ściśle określonych małych dawkach. Osoba, która kontroluje corocznie takie gospodarstwo SAMA pobiera próbki ziemi z niego.
          Przepisy są do tego stopnia restrykcyjne, że pasieka wytwarzająca ekologiczny miód jest w Polsce tylko jedna, w Borach Tucholskich.
          Aby miód był ekologiczny na terenach w promieniu conajmniej 5km od uli niedozwolone jest stosowanie środków chemicznych.
          • Gość: Osiecki Bogusław Moja ekologiczna babcia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.12, 23:43
            do "ecobar.plock"

            Ecobar? Nawet nie po polsku!

            Czy ktoś jest w stanie zapoznać się z tymi przepisami. Po co?

            Czy to nie jest tak, że certyfikat potrzebny jest rolnikowi ekologicznemu wyłącznie po to aby otrzymać dotację z UE?
            Stad rozbiezność między dużą ilością rolników z certyfikatami a rolnikami produkującymi na rynek. Ot taka "zdobycz" UE.
            Rolnik płaci, i to sporo, za certyfikat.
            W zamian otrzymuje dotację.
            Wysokość dotacji przewyższa koszt certyfikacji i interes się kręci.
            Zyskuje firma certyfikująca, zyskuje rolnik a my za to płacimy.

            Na rynku nie jest potrzebny certyfikat. Na rynku potrzebna jest uczciwość i związana z tym wiarygodność.

            Wiele lat temu, moja babcia prowadziła gospodarstwo rolne. Przy dzisiejszych kryteriach - ekologiczne.
            Świnie spasała zielskiem, kartoflami i ospą. Mięso, nie tyle wędziła co suszyła. Pychota. Jak obowiazkowo musiała odstawić państwu świniaka to kupowała na rynku i odstawiała.
            Masło sama produkowała. Aby było bardziej żółte dodawała trochę soku z marchwi.
            Krowy pasły się na łące. Robiła sery na sprzedaż.
            Na rynku w Płocku miała stałe klientki, które na nią czekały.

            Raz poprosiła swoją synowa, a moją mamę, aby pojechała na targ i sprzedała towar.
            Mama opowiadała, że stała kilka godzin i nikt od niej nie kupował. Obniżała cenę i w końcu sprzedała. Różnicę, aby się nie wydało, dołożyła z własnej kieszeni.
            W następny dzień targowy, stałe klientki babci wypytywały ją o powód nieobecności.
            Jak to? Przecież z towarem była moja synowa! - odpowiadała.
            W ten sposób się wydało sprzedawanie mojej mamy.

            Czy gdyby babcine produkty miały certyfikat, to moja mama by je sprzedała po cenach babci?

            Babci produkty były drogie.
            Babcia zawsze wszystko sprzedawała.
            Babcia nie korzystała z dotacji UE.
            • Gość: Osiecki Bogusław Re: Moja ekologiczna babcia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.12, 08:26
              Dodam jeszcze, że babcia, a właściwie dziadek, miał pasiekę.
              Miód trzymali w kamionce.
              Ciemny, złocisty, skrystalizowany, pachnący.
              Miód mieli dla siebie.
              Chętnym sprzedawali na łyżeczki, jak lekarstwo.

              Jabłonie i wiśnie, stare odmiany.

              Ziemniaki, własne sadzeniaki, białe i smaczne.
          • Gość: mario Re: Jest w mieście pierwszy ekologiczny e-sklep IP: *.plock.mm.pl 24.07.12, 07:03
            "Osoba, która kontroluje corocznie takie gospodarstwo SAMA pobiera próbki ziemi z niego."

            Fajne jest życie kontrolera . Oj fajne !!!! Za niewielką ( wręcz śmieszną opłatą ) pobierze co trzeba i tam gdzie trzeba .
    • aglisa Re: Jest w mieście pierwszy ekologiczny e-sklep 23.07.12, 18:20
      zanim się wypowiesz może najpierw sprawdź jakie są jednostki certyfikujące czyli kto przyznaje certyfikaty (jeśli te produkty wspomniane w tekście takie posiadają) wtedy dowiesz się że nie jest to takie proste
      • Gość: mix Re: Jest w mieście pierwszy ekologiczny e-sklep IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.12, 19:34
        Szczerze mówiąc, dla mnie wszystko, co rośnie w promieniu 50 km od Orlenu, nie może być ekologiczne.
        • Gość: ekomars Re: Jest w mieście pierwszy ekologiczny e-sklep IP: *.opera-mini.net 23.07.12, 19:45
          Dodaj do tego każde miasto ze spalinami i 50 km skażoną strefą, to samo odnośnie wody, a z powietrzem jeszcze gorzej bo się przemieszcza. Ty sam jesteś skażony mieszkając w mieście lub blisko niego, nawet jak zjesz coś ekologicznego to substancje toksyczne masz w na ściankach przełyku i tchawicy czyli we krwi dawno wcześniej nim zjesz cokolwiek. Może najbliższa czysta atmosfera jest na Marsie... tak więc miłego lotu...
    • tofik_666 Jest w mieście pierwszy ekologiczny e-sklep 23.07.12, 21:09
      Chyba nie pierwszy bo Piotr i Paweł też ma produkty BIO i chyba nawet sporo więcej
      • Gość: ramz Re: Jest w mieście pierwszy ekologiczny e-sklep IP: *.bluehost.com 24.07.12, 06:59
        zamiast kupować trucizny w sklepach wolę te ekologiczne
        • Gość: Osiecki Bogusław Twórcy sklepu szukali rolników IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.12, 09:00
          Tych rolników, w okolicy Płocka, produkujących na rynek a nie dla dotacji, faktycznie wielu nie ma.

          Wszyscy są od zawsze w BUSOLI.
          www.busola.info/
          Każdy z nich ma swoją klientelę, jak miała moja babcia.
          Dostarczają do określonych sklepów, niekoniecznie w Płocku:
          Peter Stratenwerth (Grzybów), Mirosław Rojek (Staropól), Jerzy Milczarek (Grzybów).
          Józef Tarka (Rybie) dostarcza sam do domów. W Płocku bywa regularnie.

          Każdy z nich ma trochę inne produkty.

          Każdego warto odwiedzić, bo sympatyczni i otwarci ludzie. Taka wizyta i ich produkty wystarczają za certyfikację.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja