manik997
11.11.12, 20:45
Kilka słów o sprawie, tyle o ile.....
"Pani Wanda była kierownikiem sklepu zlokalizowanego w jednej z największych galerii handlowych w Płocku. W miejscu pracy została zatrzymana przez Tomasza G., który był jednym z najskuteczniejszych funkcjonariuszy pionu kryminalnego miejscowej komendy. W zatrzymaniu brał też udział drugi policjant, Jacek Ż.
Pani Wanda trafiła na komendę. W czasie krótkiego przesłuchania dowiedziała się, że policjanci chcą jak najszybciej poznać miejsce pobytu jej byłego znajomego, podejrzanego o handel narkotykami. Kiedy kobieta powiedziała, że nie ma żadnej wiedzy w tym temacie, zapadła błyskawiczna decyzja o umieszczeniu jej w areszcie i to pomimo tego, że nie postawiono jej żadnych, formalnych zarzutów
Tomasz G. i Jacek Ż. tuż przed przewiezieniem Pani WaNDY do aresztu, zabrali jej telefon komórkowy. Nie wystawili wymaganego prawem dokumentu zabezpieczenia tego przedmiotu. W czasie kiedy pani Marta przebywała w areszcie, Tomasz G. razem z Jackiem Ż. przez wiele godzin jeździli po mieście i wykorzystując telefon komórkowy kobiety, przeprowadzali policyjną prowokację w celu zatrzymania jej byłego znajomego. Funkcjonariusze prawdopodobnie nie mieli wymaganej prawem zgody sądu, ani prokuratury na przeprowadzenie tego typu prowokacji".