Uczniowie na korkach. Moda? Demonstracja zamożn...

26.11.12, 20:40
Nie ma takiej prostej odpowiedzi.
Niektórzy korzystają z korepetycji, bo nie są w stanie nadążyć za programem przerabianym w szkole. A nauczyciele nie mogą spędzać na jednym rozdziale więcej czasu niż trzeba, bo muszą realizować program, gonić z materiałem. Lekcje są często przeładowane wiedzą.
Z drugiej strony uczniowie często wykorzystują fakt, że mają korepetycje i czas na lekcjach wolą poświęcić na bujanie w chmurach albo zabawy z kolegami. Gdyby nie mieli takiej możliwości musieliby bardziej uważać na lekcji, a tak uznają, że korepetytor odwali za nich tę najtrudniejszą część.
Czasami też jest to wynik mody, czasami niekompetencji nauczycieli, czasami ambicji rodziców itd.
Fakt faktem, że kiedyś to po prostu rodzice mieli więcej czasu, aby siedzieć z dzieciakami przy lekcjach. Moja mama poświęcała bardzo dużo czasu zarówno mnie, jak i bratu, a korki mieliśmy jedynie w latach egzaminów i to z języka. Teraz rodzice są zaganiani, pracują do późna, a jednocześnie mają pieniądze, aby zapłacić korepetytorom, a samemu mieć godzinę na wypoczynek.
    • gosi1967 Uczniowie na korkach. Moda? Demonstracja zamożn... 26.11.12, 20:59
      Wypowiedź rzecznika - powalająca. A może przyczyną tych powszechnych korków jest lenistwo nauczycieli. Wychowawca mojej córki w czasach licealnych twierdził, że rolą nauczyciela nie jest tłumaczenie materiału, tylko ukierunkowanie i sprawdzenie zdobytej wiedzy. Jeśli sam czegoś nie jesteś w stanie wydedukować, skorzystaj z korepetycji, najlepiej u drugiego nauczyciela przedmiotu z tej samej szkoły. Równie dobrze moglibyśmy uczyć się w liceum korenspondencyjnym. Smutne.
      • Gość: Mama Re: Uczniowie na korkach. Moda? Demonstracja zamo IP: *.c156.petrotel.pl 26.11.12, 22:27
        Mam 3 ;) dzieciaków, dorosłych już dzięki B, każde uczyło się w innym liceum płockim, Małachowianka, Jagielonka i III LO, w każdym z wymienionych korepetycjami się wspierali, niestety ośmielam się twierdzić, że nie o nazwę tu chodzi a o nauczycieli i uczniów. Zazwyczaj zbyt wielkie wymagania są stawiane a zbyt mały nakład pracy ze strony nauczyciele jak i ucznia. Oświata idzie na dno ;( niestety. Pretensje powinniśmy mieć do władzy, tnie koszty wszędzie, w szkołach też. Popołudniami szkoły puste stoją!!!!!!!!
      • Gość: gość Re: Uczniowie na korkach. Moda? Demonstracja zamo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.12, 22:29
        Jest to działanie niemoralne i nieetyczne. Obowiązkiem szkoły i nauczyciela powinno być takie poprowadzenie lekcji, żeby uczeń zrozumiał, wiedział jak zabrać się do nauki czyli zrozumienia i zapamiętania poznanej wiedzy. Mowa jest tu o modzie ! Dziwne. Myślę, że każdy rozsądny rodzic i młody człowiek mógłby pieniądze zaoszczędzone na korepetycjach wydać zdecydowanie inaczej. Dlaczego w innych szkołach, nie tak znanych, nauczyciel potrafi poświęcić uczniowi czas indywidualnie? Czy nauczyciele " napędzają" sobie klientów nawzajem? Jeżeli tak, to jak taki proceder można nazwać? Co z uczniami których rodziców nie stać na płacenie korepetycji? Czy nauczyciele od tych mega pieniędzy odprowadzają podatek? Mają zarejestrowaną działalność gospodarczą? Dużo tych pytań przychodzi do głowy! I to najważniejsze pytanie: To po co jest potrzebna szkoła? Żeby uświadomić dziecku, że jest tępe?
        • Gość: Mama Re: Uczniowie na korkach. Moda? Demonstracja zamo IP: *.c156.petrotel.pl 26.11.12, 22:43
          Czy jest w Płocku liceum w którym są zajęcia wyrównujące braki????? Nie słyszałam o takim. Zajęcia są dla wybitnych, dla wyrównania braków są korepetycje - płatne.
          • Gość: on Re: Uczniowie na korkach. Moda? Demonstracja zamo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.12, 22:56
            Nie na darmo na Małachowiankę mówi się "apteka". Młodzież która tam idzie nastawiona jest na rywalizację (bynajmniej 90%), wyniki, wyniki i jeszcze raz wyniki. Oczywiście same korki nie pomagają to bogate dzieci fundują sobie "wspomagacze"....
            • Gość: emi Re: Uczniowie na korkach. Moda? Demonstracja zamo IP: *.dynamic.mm.pl 26.11.12, 23:09
              "Apteka"? Pierwsze słyszę. Rywalizacja? Jest wszędzie, ale bez przesady. Uczę się w Małachowiance, a jakoś nie odczuwam tej jakże ostrej rywalizacji, nie widzę tych wspomagaczy. 90%? To chyba tych, którzy podchodzą do tego ze spokojem.
              Pozdrawiam
            • Gość: plocczanin Re: Uczniowie na korkach. Moda? Demonstracja zamo IP: *.c152.petrotel.pl 27.11.12, 13:57
              tam to w ogóle jest syf. Jak tak ma wyglądac przyszła elita naszego kraju (wystarczy przejść koło Małacha w czasie przerwy: bluzgi, pety, papiery od kanapek w krzakach, nie mówiąc o dragach), to pora umierac...
          • Gość: uczen Re: Uczniowie na korkach. Moda? Demonstracja zamo IP: *.c152.petrotel.pl 27.11.12, 13:54
            w VLO nauczyciele maja dyzury dla uczniow, ktorzy potrzebuja pomocy z danego przedmiotu. Siedza co tydzien po lekcjach, ale rzadko kto z tego korzysta. Moim zdaniem szkola powinna byc platna. Malo, ale zawsze kilka zl powinna kosztowac lekcja. Wtedy uczniowie by na nie chodzili a nauczyciele bardziej sie przykladali.
        • Gość: gość Re: Uczniowie na korkach. Moda? Demonstracja zamo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.12, 23:17
          Tak - zwalcie wszystko na nauczycieli... Nie zapomnijcie tylko sprawdzić ile jest tygodniowo lekcji religii i w-f a ile fizyki czy chemii.
          Korepetycje stały się modne. Za moich czasów to był wstyd, a teraz wydaje się to być wyznacznik statusu - na ile kogo stać, że w liceum ma angielski i niemiecki, a chodzi na korki z włoskiego albo hiszpańskiego...
          Faktem jest też sama matura - bodajże Szymborska źle zinterpretowała swój wiersz i nie trafiła w klucz odpowiedzi to świadczy samo o systemie... Już nie mówiąc, że kiedyś były 3 przedmioty, a w nowym można chyba codziennie inny przedmiot zdawać, bo jedna uczelnia wymaga polskiego, inna fizyki a jeszcze inna historii itd.. Poza tym korepetycje to wymóg chcąc dostać się na oblegane studia, to trzeba mieć punkty na maturze, żeby być wyżej od innych, którzy też chcą na to iść i to napędzanie się wzajemne.
          • epoeta Re: Uczniowie na korkach. Moda? Demonstracja zamo 27.11.12, 07:05
            A ilu z Płocka idzie na oblegane studia? Mieliśmy niedawno na ten temat dyskusję. Kto decyduje się na studia poza Płockiem zazwyczaj nie wraca tutaj. Poziom wiedzy naszych absolwentów szkół średnich starcza w zasadzie na ukończenie Włodkowica, gdzie głównym kryterium zdawania jest opłacone czesne. Podłożem takiej sytuacji jest również i poziom naszych nauczycieli. Zdecydowana większość tych, którzy uczą w podstawówkach czy gimnazjach uczyła się na raty , a uprawnienia nauczycielskie uzupełniała w czasie, kiedy już pracowała w oświacie. Studiują warunkowo, żeby utrzymać pracę i to nie na dobrych uczelniach tylko jakiś egzotycznych. A skoro nauczyciel ma braki w wiedzy, ma je i uczeń i chcąc nie chcąc musi się uczyć. Zupełny dramat jest w przedszkolach. Tam to na palcach jednej ręki można znaleźć nauczyciela, który z pełnym wykształceniem przyszedł uczyć.
            • Gość: MISIEK Re: Uczniowie na korkach. Moda? Demonstracja zamo IP: *.plock.mm.pl 27.11.12, 08:46
              Jak się na tępe dzieci to trzeba dawać korepetycje. Przecież nie wszyscy uczniowie biorą "korki". Ale cóż mamusia kazała iść do Małachowianki, bo dzieci jej siostry tam chodzą. A umiejętności u dziecka na poziomie CKU>
            • Gość: gość Re: Uczniowie na korkach. Moda? Demonstracja zamo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.12, 11:05
              Masz rację - jak ktoś SIĘ DOSTANIE, to nie wraca, bo w tym mieście... Ale trzeba się dostać, a na taki UW, UAM, PP, UG, PWr czy inne nie idą tylko okoliczni i z Płocka, ale trzeba być lepszym od kandydatów z całego kraju. Ale trzeba się dostać najpierw, a więc trzeba zwiększyć swoją konkurencyjność...
              Jaki jest poziom płockich uczelni się nie wypowiadam, bo nie znam tematu.
              Nie wiem co jest gorsze - braki w wiedzy nauczycieli (?) (<sarkazm>fakt - nauczyciel musi być chodzącą encyklopedią </sarkazm> i do dziś pamiętam słowa pewnej Pani prof. o tym, że nie trzeba wszystkiego pamiętać, pod warunkiem, że nauczymy się, gdzie szukać), czy olewactwo uczniów, którzy analogicznie do tego, co sugerujesz - pójdą na korki to płacą i wymagają. A potem uczą się takiego zachowania i idą na studia...
              Z całym szacunkiem, ale jak klasa ma 30 osób, to nawet jakby 3 osóby nie załapały czegoś z zagadnienia na lekcji, to na pewno na 45minutowej lekcji nauczyciel z każdym nie usiądzie i nie wytłumaczy, nawet jakby poświęcił przerwę i jeszcze chciał, to dzieciak musi na następną lekcję lecieć.
              Sprawa tutaj jest tak samo jak z lekarzami-"łapówkarzami", motocyklistami - "dawcami narządów", kierowcami-"pijakami" itp. - nagłaśnia się skrajne i pojedyńcze przypadki, zapomina o przeważającej części
    • Gość: ola Małach IP: *.class97.petrotel.pl 27.11.12, 08:51
      no ale jeśli pracują tacy jak Prystan, Bienia czy Milenka, to niech nikogo nie dziwi taki poziom Małacha i dlatego zasuwają na korki uczniowie
      • Gość: r Re: Małach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.12, 09:38
        ...korki były od zawsze teraz jest to plaga bo tak jest łatwiej dla rodzica "zapłace i mam z głowy że zrobiłem wszystko dla edukacji mojego dziecka" dla ucznia po co samemu się męczyć i tracić czas... kiedyś uczniowie sami próbowali się czegoś nauczyć lub korzystali z pomocy kolegi który był dobry z jakiegoś tam przedmiotu, ale czasy się zmieniły, kiedyś na korki chodzili "mało zdolni" uczniowie, często potem pisząc sprawdziany, testy trafiały im się zagadnienia które przerabiali na korkach "przypadek" .... ciekawe czy dziś też tak się zdarza...
        • Gość: ex-korepetytor Re: Małach IP: *.18-2.cable.virginmedia.com 27.11.12, 10:36
          Witam wszystkich.
          Z uśmiechem na twarzy przeczytałam artykuł i wypowiedzi.
          Ja udzielałam korepetycji z języka angielskiego przez ostatnie 15 lat z trzyletnią przerwą w międzyczasie. Uczniowie przychodzili różni, z różnych szkół, z różnych środowisk. Bardzo wielu też przygotowywałam do matury i to na poziomie podstawowym. Na rozszerzenie decyduje się niewielu i tylko ci, którzy potrzebują tego na studia.
          Moje refleksje?
          Jak zwykle prawda leży po środku. Są uczniowie, którzy trafiają do liceum i mają katastrofalne braki w podstawach i rozumiem, że nauczyciele w liceach nie mają tyle czasu, żeby od podstaw uczyć tych uczniów i jeszcze przerobić materiał na bieżąco.
          Są tacy uczniowie, którzy po prostu nie mają zdolności do danego przedmiotu i trzeba się z nimi mozolnie napracować, żeby zklasówek chociaż trójki były. I to też rozumiem, bo ja z angielskiego nigdy sama na żadnych korkach nie byłam, jakoś samo wchodziło do głowy, ale niemiecki to ledwo ledwo i korkami się trochę wspierałam, żeby zdać.
          Są też w szkołach nauczyciele, którzy zupełnie nie przykładają wagi do nauki. Choćby Jagiellonka. W ostatnim roku miałam z tej szkoły 5 uczniów z klas maturalnych. Od 3 różnych nauczycieli. I dwoje spośród tych nauczycieli zaczęło realizować repetytorium maturalne w kwietniu!!! W małachowiance dla odmiany takie repetytorium uczniowie realizowało od września, a w kwietniu to już same testy rozwiązywali. Nie wspominając o pisaniu prac, słuchaniu. To tylko z angielskiego takie kwiatki.
          Ale są też tacy rodzice, którzy chcą, aby ich dzieci poszły na dobre kierunki i potrzebują extra wiedzy, extra punktów, a że stać ich na prywatne korepetycje, to cóż to za problem.
          Kończąc powiem, że korepetycje zawsze były, są i będą. A Płock jest specyficznym miastem pod tym i nie tylko względem.
          • Gość: rodzic Re: Małach IP: *.class147.petrotel.pl 27.11.12, 11:57
            Mam dziecko w Małachowiance i ma dobre oceny bez korepetycji. Wydaje mi się, że to nie tylko zasługa nauczycieli, ale i dziecka. Kiedyś dzieci chodziły do różnych szkół - dobre do liceów, mniej zdolne do technikum, Ci najgorsi do zawodówki. W tej chwili rodzicom wydaje się, że do liceum "nadają" się wszyscy. Niestety nie wszyscy i dlatego te korepetycje
      • forumo.wicz Re: Małach 27.11.12, 10:18
        a moze zamiast zwalac wine na nauczycieli przyjrzyjcie sie swoim dzieciom, ktore zamiast uwazac na lekcjach gapia sie przez godzine w okno albo bawia sie telefonami.
        z drugiej strony jak rodzic tepy lub nie chce mu sie poswiecic czasu na nauke z dzieckiem to niech wydaje na korepetycje. to tyle w temacie
    • Gość: ubawiony Re: Uczniowie na korkach. Moda? Demonstracja zamo IP: *.220.c90.petrotel.pl 27.11.12, 15:19
      A problem jest w kolejnej REFORMIE SYSTEMU EDUKACJI.

      "Reforma, która po wakacjach 2012 r. roku wchodzi w życie, ostro tnie godziny przedmiotów na poziomie podstawowym. Znika 90 godzin historii, 60 języka polskiego i 120 przedmiotów ścisłych – wynika z wyliczeń ekspertów oświatowych...Uczniowie stracą w 3-letnim cyklu nauczania: 2 godziny polskiego tygodniowo, 3 godziny historii, 2 lub 3 godziny biologii, fizyki, chemii, 2 geografii, 1 wiedzy o społeczeństwie, 1 informatyki – tak przewiduje reforma autorstwa byłej minister Katarzyny Hall...Obecnie na naukę historii w liceum było poświęcone 150 godzin. Będzie tylko 60. Jeżeli uczeń nie jest miłośnikiem tego przedmiotu, na takim wymiarze godzin jego edukacja się zakończy. Podobnie z przedmiotami ścisłymi. Tu cięcia są jeszcze większe. Uczeń, który nie przepada za biologią czy fizyką, przez całe liceum może mieć tylko 30 lekcji. Do tej pory było ich 150."


      serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/590664,kolejna_reforma_szkolnictwa_pozegnanie_z_liceum_ogolnoksztalcacym.html
      Ktoś mądry kiedyś powiedział, że głupkami łatwiej rządzić.

      demotywatory.pl/3694239/Glupimi-ludzmi
      • Gość: gość Re: Uczniowie na korkach. Moda? Demonstracja zamo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.12, 17:06
        A nauczyciele co zrobili w temacie? Czy którys chociaz pisnął, protestował, interweniował? Rady Pedagogiczne godzą sie na wszystko , to i mają.
        • Gość: Andrzej Re: Uczniowie na korkach. Moda? Demonstracja zamo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.12, 20:40
          Zarówno przy pierwszej tzw. reformie, jak i obecnej nauczyciele mają g...o do gadania, W ministerstwie są zatrudniani pseudofachowcy, którzy w dużym stopniu nie mają pojęcia o tym, co się dzieje w szkole (tak był od 1990 roku). Przykład pierwszy lepszy z brzegu, każdego roku w testach egzaminacyjnych są błędy, o Szymborskiej już ktoś wspomniał. Po drugie, jeżeli z przedmiotów ścisłych uczy się dzieci pod klucz testowy, nie dając możliwości rozwiązywania innymi dobrymi metodami, a za wyniki egzaminów rozlicza się nauczycieli, to do kogo pretensja, raczej do tych wybitnych specjalistów z ministerstwa.
    • egzogamia Uczniowie na korkach. Moda? Demonstracja zamożn... 27.11.12, 17:25
      Kiedyś szkoła uczyła i wychowywała, teraz szkoła i nauczyciele są od zadawania i egzekwowania. Hasło "Szkoła uczy" zdezaktualizowało się już jakiś czas temu. Jeżeli rodzic potrafi pomóc dziecku w nauce to pół biedy, gorzej jak trzeba korzystać z pomocy korepetytora, a niestety coraz częściej trzeba. W chwili obecnej to żadna sztuka być nauczycielem, zadać temat z podręcznika, zrobić sprawdzian i sprawdzić... Jak nauczyciel ma dobry humor to szybko sprawdzi, jak nie to i miesiąc można czekać. Dodatkowo sprawę utrudnia fakt, że prace klasowe nie są uczniom oddawane, nawet dzieciak nie wie co źle zrobił... Reasumując szkoła to dziś jakiś dziwny twór bez pomysłu na samą siebie i co najgorsze cała nasza edukacja próbuje równać w dół goniąc tzw. Europę w kwestii edukacji. Dziś dzieciaki w I klasie gimnazjum nie wiedzą np. co wydarzyło się 1 września 1939 roku (sprawdzone empirycznie). Pozdrawiam nauczycieli, którzy zapomnieli co znaczy nauczać.
    • flukson Uczniowie na korkach. Moda? Demonstracja zamożn... 27.11.12, 17:32
      Szczerze mówiąc nie rozumiem jak można brać korepetycje np. z biologii czy historii (no chyba że ktoś naprawdę nie ma co robić z pieniędzmi).
      Osobiście udzielam korepetycji (jestem studentem) i wydaje mi się że problemy wynikają z wielu czynników - klasy są przepełnione, godzin jest mało, wymagania duże, w dodatku niektórzy boją/wstydzą się zapytać...
      A pan Piątek jak zwykle bardzo dyplomatyczny - za moich czasów (kończyłem Jagiellonkę parę lat temu) na korepetycje chodziło jakieś 90% mojej klasy. Ale trudno się dziwić, skoro mieliśmy takich nauczycieli jakich mieliśmy (pozdrawiam szczególnie biologiczkę i chemiczkę)... Panu Piątkowi radzę przemówić kadrze do rozsądku, tylko najpierw trzeba przełamać strach! Może potrzebna zmiana dyrektora? MM by się nadał...
      • Gość: Marek Re: Uczniowie na korkach. Moda? Demonstracja zamo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.12, 20:01
        Może i MM by się nadał, ale Boże chroń dzieci przed jego historią, już plocczanin0 byłby lepszy.
    • Gość: AK Małachowianka... IP: *.class99.petrotel.pl 27.11.12, 18:25
      Brednie , brednie , brednie ...
      Mam dziecko w Małachowiance (poprzez podstawówkę i gimnazjum wzorowe )- dziecko przyszło bez braków w edukacji .
      Pani Dyrektor doskonale wie jaką ma kadrę . I wie że wielu z nich NIE MA SZANS nauczyć młodzież czegokolwiek . W klasach humanistycznych nauczyciele od przedmiotów ścisłłych są TRAGICZNI ! i wszyscy o tym wiedzą . Więc jeśli dziecko chce się dostać na dobrą uczelnię- musi mieć dobre oceny również z matematyki - a to przy pani xxx nierealne , chemia- dokładnie to samo... więc odpowiedzialny a niezamożny rodzic leci po kredycik do banku . Matura będzie na 5 ku chwale pań nauczycielek które dzieciaki mają komplenie w D . I jest to prawda znana wszystkim w Małachu. Pozdrawiam
      • Gość: gość07 Re: Małachowianka... IP: *.c155.petrotel.pl 27.11.12, 19:42
        Zgadzam się w 100% z AK.Nie mogę też zrozumieć, ze nauczyciele tak bezrefleksyjnie podchodzą
        do sytuacji,gdy w dobrej klasie 60%-70% uczniów otrzymuje 1 z klasówek z przedmiotów profilowych i maturalnych. Czy jest to tylko wina młodzieży? Czy dyrekcja analizuje te wyniki? Szkoła też bardzo lekceważy uczniów w czasie nieobecności nauczycieli- zastępstwa z danego przedmiotu to rzadkość. Czyżby dyrekcja zakładała z góry, że młodzież i tak douczy się na korepetycjach i nie ma potrzeby martwić się o realizację programu? Nie wspomnę tu o pracy z wykorzystaniem arkuszy maturalnych - na to najczęściej nie ma już czasu.
        A opisany przypadek Pani XXX to już kuriozum.
      • Gość: Andrzej Re: Małachowianka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.12, 20:31
        Dziwię się, że wzorowe dziecko w gimnazjum nie potrafiło sobie poradzić z matematyką w klasie humanistycznej. Moja córka skończyła tę klasę parę lat temu również w Małachu i też uczyła ją Pani xxx. Przychodziła do domu i opowiadała, jakie braki z matematyki, mają uczniowie z jej klasy, tj. obliczanie procentów, przekształcanie wyrażeń, rozwiązywanie równań I-ego stopnia, itp. Proszę się nie dziwić nauczycielowi, który ma realizować i tak okrojony materiał dydaktyczny w tego typu klasie, gdy widzi, jakich matematycznych ma analfabetów. To samo tyczy się chemii. Jeżeli uczeń nie trafił ze swoimi upodobaniami i raptem po klasie humanistycznej marzą się mu studia medyczne lub rolnicze lub podobne związane m.in. z chemią, to przepraszam, ale tu nie widzę żadnej odpowiedzialności nauczyciela. Klasa humanistyczna nie spełniała ani nie będzie spełniać roli, aby uczniowi dać super podstawy z przedmiotów ścisłych.
        Na koniec drobna informacja - nie jestem nauczycielem.
        • Gość: AK Re: Małachowianka... IP: 81.15.149.* 28.11.12, 08:51
          Wzorowe dziecko z gimnazjum przyszło z doskonałymi wiadomościami z zakresu gimnazjum . Jednak jeśli matematyka u pani xxx wygląda tak- że pani dyktuje z książki to co jest grubym drukiem i DYKTUJE do zeszytu ZADANIA ROZWIĄZANE z podręcznika - to sorry... tak się uczeń nie nauczy. Córka za którymś razem w końcu spytała a o coś- i usłyszała że pani xxx - nie jest od tłumaczenia... To że jest w klasie humanistycznej nie zwalnia jej z matury z matematyki . Więc są korki ...
          • Gość: Andrzej Re: Małachowianka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.12, 21:55
            Matematyka w liceum nie jest czymś oderwanym od wiadomości posiadanych z gimnazjum, jest ich rozwinięciem i wprowadzaniem nowych elementów. Mając doskonałe podstawy z gimnazjum (przede wszystkim podstawy logicznego myślenia) uczeń w klasie humanistycznej powinien sobie bez problemu poradzić. Poza tym nikt, nigdy nie "nauczył" się matematyki, jeżeli samodzielnie nie rozwiązał kilku zadań z danego zakresu. Jako przykładowe rozwiązania służą do tego właśnie zadania zawarte w podręczniku, na bazie których, uczeń może samodzielnie nauczyć się danej partii materiału, pod warunkiem, że ma podstawy i chce się nauczyć, a te daje mu podstawówka i gimnazjum. W klasie mojej córki, wymieniona pani xxx, nigdy w ten sposób się nie odezwała.
    • zdzisiekh Uczniowie na korkach. Moda? Demonstracja zamożn... 27.11.12, 21:34
      Przy klasach 30-stoosobowych korepetycje dla" statystycznego" ucznia który chce osiągnąć na maturze wynik powyżej 50% są przykrą koniecznością. Karta Nauczyciela jest bardzo bobra dla nauczycieli, niestety u niektórych nauczycieli powoduje niechęć do profesjonalnego wykonywania swego zawodu.
      • Gość: kaspi Re: Uczniowie na korkach. Moda? Demonstracja zamo IP: *.137.c85.petrotel.pl 27.11.12, 22:49
        Skończyłem Jagiellonke w 2008 roku i co nieco wiem na ten temat :
        Otóż prawda jest taka : chodzisz do klasy o profilu ścisłym - twój program nauczania całkowicie olewa przedmioty humanistyczne. Chodzisz do klasy humanistycznej - całkowicie olewasz przedmioty ścisłe (matematyka,chemia,biologia)

        Sam chodziłem do klasy mat-inf-fiz, z matematyki mieliśmy bardzo dobrego nauczyciela (chyba najlepszy w całej historii mojego nauczania),z fizyki i informatyki to samo. Tygodniowo mieliśmy około 6-8 godzin matematyki, a w klasie maturalnej było to już 10 godzin, z próbnymi maturami co 2-3 tygodnie po zajęciach (w piątki). 90 % klasy pisało mature rozszerzoną z matematyki i 60% z fizyki. Z maty były 3 wyniki po 100 % i reszta też bardzo dobra. Sam dostałem 86% . Z fizyki też wyniki całkiem dobre 50-80 %
        Natomiast nikt nie zdawał w rozszerzeniu ani historii, ani polskiego, Wos-u, lub języków (chyba że komuś było to bardzo potrzebne)

        Podobnie u moich kolegów z klas humanistycznych prawie nikt nie zdawał matury rozszerzonej z : matematyki,fizyki,chemii, biologii.

        To jest proste - poszedłeś do klasy humanistycznej- to nie licz na wygórowany poziom przedmiotów ścisłych.
        Poszedłeś do klasy ścisłej - nie licz na wygórowany poziom historii.

        Drodzy rodzice to jest apel do was :
        Chcesz żeby syn/córka został lekarzem, inżynierem, : wysyłaj go do klasy o profilu ścisłym, tam chodząc na zajęcia,ucząc się i dodatkowo chodząc na jakieś koła zainteresowań, zyska potrzebną wiedzę = punkty.

        Analogicznie : chcesz żeby był prawnikiem, nauczycielem lub innym humanistą : poślij go do klasy humanistycznej, i zachęć do samoczynnego pogłębiania wiedzy, kupując jakieś książki o określonej tematyce, lub prenumerując dla niego pisma "humanistyczne lub inne nawiązujące do profilu.."

        Natomiast jeżeli posłałeś dziecko gdziekolwiek byle "do Małacha, Jagiellonki, 3-ciego" , to niestety potem płać pieniądze na korki żeby dziecko zyskało odpowiednią liczbę punktów.

        Liceum trwa tylko 3 lata, błędnie obranego profilu klasy tak szybko się nie nadrobi , to zazwyczaj kosztuje i to sporo .... od 30 zł za godzinę w górę.

        pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja