osieckiboguslaw
21.04.13, 19:02
Przyjechali z bardzo dalekiego, dla nas egzotycznego, kraju.
Jak wyglądali, widać na zdjęciach.
Śpiewali znakomicie różne utwory, poważne i gospel, po tajsku i po angielsku.
Zaskoczyli nas zmianami w aranżacji.
Niemalże przy każdym utworze, zmieniali ustawienie chórzystów. Na początku chórzyści otoczyli widownię. Śpiewali też, dostojnie idąc. Po raz pierwszy spotkałem się z taką sytuacją.
Znakomity dyrygent, znakomity akompaniament.
Na wstępie, przy witaniu gości z Tajlandii, usłyszeliśmy trochę informacji o tym kraju.
To, że Tajlandia jest królestwem - to wiadomo.
To, że liczy ponad 60 milionów obywateli - też.
Ale, że król komponuje muzykę, min. do jednej z odśpiewanych pieśni, to nie wiedziałem. Zaskoczyła mnie również informacja o bezrobociu w Tajlandii, 1%!
Usłyszeliśmy też, że "taj" po tajsku, znaczy wolny.