Gość: Mortuus
IP: 192.168.0.*
06.04.02, 22:28
Moi rodzice właśnie wrócili z Teatru Dramatycznego z premiery "CO NAM ZOSTAŁO Z
TYCH LAT". Nie będę się tu rozwodził o samym spektaklu, ale uwagę zwróciło
pewne zdarzenie. Podczas sztuki na widowni zaczęła dzwonić komórka. Dzwoniła
dobrych parę minut, zanim jakaś babcia wyjęła ją z torebki i odrzuciła rozmowę.
Za chwilę telefon dzwonił ponownie. Babcia zrozumiała powagę sytuacji: odebrała
telefon: "Ewa. Nie dzwoń do mnie teraz, bo jestem w teatrze." Zrobiła to na
tyle dyskretnie, że zwróciła nawet uwagę aktorów grających na scenie.
Na teatralne premiery przychodzi przeważnie "śmietanka towarzyska", "palestra"
i sam "świecznik" danego miasta. Patrząc na widownie płockiego teatru dochodzę
do wniosku, że lepiej byłoby zamienić ten budynek na kryty targ - promocyjne
ceny kartofli i buraków przyciągnełyby wielu chętnych. Ewentualnie na płockiej
scenie powinny być organizowane spotkania z bohaterami kolejnych edycji Big
Brothera - przecież to tacy wspaniali ludzie...