Gość: bumerang
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.01.05, 13:57
www.kurierlubelski.pl/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=14222
"Zarząd Województwa wszczął procedurę w sprawie odwołania Jacka Bonieckiego
ze stanowiska dyrektora Teatru Muzycznego w Lublinie. Taką decyzję podjęły
władze samorządowe po dokładnej analizie wyników kontroli finansowej, którą
jesienią przeprowadzili w teatrze urzędnicy marszałka.
– W sprawie odwołania dyr. Bonieckiego zwrócimy się obecnie do wszystkich
zainteresowanych organizacji i instytucji – poinformował wczoraj
wicemarszałek Mirosław Złomaniec, odpowiadający za kulturę w regionie.
Chodzi m.in. o związki zawodowe działające w teatrze. Poza tym o
stowarzyszenia twórców, a także ministerstwo kultury. Zasięgnięcia ich
opinii, która nie jest wiążąca, wymaga procedura odwoławcza.
Dlaczego Boniecki może stracić stołek?
– Główną przyczyną są złe wyniki kontroli – wyjaśniał Złomaniec.
Przypomnijmy. Pracownicy Urzędu Marszałkowskiego przeprowadzili w dniach od
28 października do 26 listopada ubiegłego roku kontrolę finansową w TM. Ta
jednostka podlega pod samorząd województwa.
Zdaniem kontrolerów szef placówki dopuścił się szeregu nieprawidłowości.
Chodzi m.in. o to, że nie odprowadzał pieniędzy na fundusz świadczeń
socjalnych – 110 tys zł.
Kontrolerzy ustalili również, że księgowość placówki niewłaściwie wyliczyła
dochody dyrektora o blisko 6 tys. zł, o czym UM zawiadomił urząd skarbowy.
Poza tym, bez zgody pracodawcy, którym jest marszałek, dyr. Boniecki wypłacał
sobie dodatkowe wynagrodzenia za dyrygowanie. W sumie ponad 19,3 tys. zł.
Kontrolerzy mieli również zastrzeżenia do polityki kadrowej prowadzonej w
teatrze. Chodzi m.in. o zatrudnienie matki dyr. Bonieckiego i zlecenie jej
prac.
Wreszcie kontrolerzy wytknęli dyr. Bonieckiemu, że nie ogłosił przetargu na
zakup kostiumów do „Strasznego dworu” (zostały zakupione za 96 tys. zł) oraz
że płacił większe gaże artystom spoza Lublina niż własnym, zatrudnionym w TM.
Wicemarszałek zapowiedział, że złoży do prokuratury zawiadomienie w sprawie
nieprawidłowości związanych z zarządzaniem finansami przez dyr. Bonieckiego.
KA
ROZMOWA Z JACKIEM BONIECKIM
* Katarzyna Lewandowska: Spodziewał się Pan, że władze wojewódzkie zdecydują
się na odwołanie Pana ze stanowiska dyrektora?
Jacek Boniecki: Absolutnie. Rzeczywiście wyniki kontroli potwierdziły, że w
TM doszło do pewnych uchybień. Jednak nie można nimi obciążać tylko
dyrektora, który jest artystą i nie zna się na wszystkich kwestiach
związanych z finansami i zarządzaniem. Tymi zagadnieniami zajmują się w
teatrze dwie osoby. I one również ponoszą za to odpowiedzialność.
* Ale sprawuje Pan jednocześnie stanowisko dyrektora artystycznego i
naczelnego. Czuje się Pan całkowicie niewinny?
Oczywiście. Nie mam sobie nic do zarzucenia, bo niczego złego nie zrobiłem
świadomie. We wszystkich sprawach konsultowałem się ze swoimi radcami
prawnymi. Mam na myśli np. kwestię nieprzeprowadzenia przetargu na stroje
do „Strasznego dworu” czy też pobierania dodatkowego wynagrodzenia. Za każdym
razem słyszałem jedną odpowiedź, że wszystko jest w porządku. Dlatego tę całą
sprawę traktuję jako nagonkę na mnie, którą prowadzi wicemarszałek Mirosław
Złomaniec od chwili, gdy zaczął się zajmować kulturą.
* Co jest przyczyną tej nagonki?
Nie mam pojęcia. Może po prostu komuś bardzo zależy na stołku szefa teatru.
Ale tak się nie robi z artystami.
* Czy nie wisi nad Panem fatum?
Nie. Dlaczego?
* W nieprzyjemnej atmosferze rozstał się Pan z orkiestrą w Płocku. W Lublinie
wygląda, że będzie podobnie.
To wynika z tego, że część ludzi nie rozumie specyfiki placówki kulturalnej.
Tego, że te placówki rządzą się zupełnie innymi prawami".