Adam Struzik: nigdy nie współpracowałem z SB

10.02.05, 21:27
Początkowo dałem się ponieść emocjom i nawet wyraziłem to w pewnym
felietonie, jednak z czasem widzę że ujawnienie tej listy sprawi wielu bólu i
rozpaczy ludziom niesłusznie posądzonym, czy nawet dzieciom i wnukom ludzi
którzy wspólpracowali ze służbami. Co do pana Adama należy życzyć mu alby
wszystko dobrze się zakończyło.
    • Gość: ZZZ Re: Adam Struzik: nigdy nie współpracowałem z SB IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 21:36
      Osoby , które podejrzewały Pana Adama powinny chyba powiedzieć PRZEPRASZAM
      Należy sie to zarówno jemu, jak i jego rodzinie
      • Gość: cezar Re: Adam Struzik: nigdy nie współpracowałem z SB IP: 212.160.106.* 11.02.05, 09:05
        Spokojnie, poczekamy.... zobaczymy.....
    • Gość: Mol Re: Adam Struzik: nigdy nie współpracowałem z SB IP: *.plocman.pl 11.02.05, 08:38
      Felieton powiadasz? :-)))))))))) Uśmiałęm się mocno. Gdzie jeszcze piszesz?
      Polityce, Wprost? :-)
    • Gość: tsar_yzza Struzik: nawet na SB byłem za głupi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 09:18
      a gdzie mu bedzie lepiej? w prl-u w kaloszach zapieprzał po gąbinie, a w 3.RP to
      go nawet marszałkiem senatu zrobili...

      1. zaczynam sie przekonywać do SB - skoro nie chcieli go skaptować, to znaczy,
      że po prostu był zwyczajnie za głupi.

      2. z drugiej zaś strony, może mu Wszechmogądzy Jewrej Michnik dopomógł i razem
      te akta kiedyz lustrowali?
      • Gość: +ujemny Re: Struzik: nawet na SB byłem za głupi... IP: *.class144.petrotel.pl 11.02.05, 22:13
        No to zaczął się raj dla frustratów. Kiedy czytam takie wpisy jak ten powyższy,
        to mam wrażenie, że ubecy bardzo polubili internet - daje im w dalszym ciągu
        możliwość bezkarnego plucia na ludzi. I to w stylu, jaki najbardziej lubią -
        ukryci za pseudonimami, kryptonimami. Tak się najłatwiej rzuca nawet
        najbardziej bzdurne oskarżenia (a co to znowu za hańba biegać po Gąbinie w
        kaloszach???? Albo to, że Struzikowi Michnik pomagał zdradę z SB-eckich akt
        wymazywać -cha, cha, akurat kulą w płot, właśnie Gazeta Wyb. ostro Struzika nie
        cierpi).
        Jeśli nie piszą tego ubecy, to ich godni następcy, najwidoczniej ten kraj długo
        jeszcze nie wyzwoli się ze zgnilizny komuny. A kto nie rozumiał, że tzw. lista
        Wildsteina wyzwoli wiele zła, choćby na tym przykładzie może się przekonać. Na
        liście jest nazwisko Struzik - więc to na pewno TEN Struzik, prawda? jakiś
        Kowalski? O, tak, to NA PEWNO sąsiad, on zawsze mi na szpicla wyglądał!
        Malinowski? NA PEWNO kuzyn, bo to łajza. Itd, itp. Dokopać, opluć, zniesławić,
        rzucać podejrzenia - dobra szkoła szpiclów z UB i SB. Obrzydzenie bierze,
        brrr...
        • Gość: beg Re: Struzik: nawet na SB byłem za głupi... IP: 82.177.1.* 12.02.05, 10:04
          Gdzie pan był , jak opozycję kopano, opluwano, mordowano ? Dopiero dzisiaj
          jest sie odważnym. Wówczas pewnie udawaleś, że o niczym nie wiesz, albo plułeś
          na odszczepieńcow. Teraz łatwo się mówi, krytykuje i jak sam piszesz - pod
          pseudonimem. brrr
          • Gość: +ujemny Re: Struzik: nawet na SB byłem za głupi... IP: *.class144.petrotel.pl 12.02.05, 15:45
            Gdzie byłem? W opozycji właśnie. Rewizje, nagonki i szczucie odczułem na
            własnej skórze. Ale nie zamierzam ani być kombatantem, ani teraz samemu brać
            udziału w nagonkach. Brzydzę się tym.
            • Gość: beg Re: Struzik: nawet na SB byłem za głupi... IP: 82.177.1.* 13.02.05, 16:27
              Ujawnienie tych ludzi, którzy szczuli właśnie jednych na drugich,
              dla których donosicielstwo, prowokacje, rewizje, systematyczne przetrzymywanie
              na 24 godziny bez jadła i picia, kompromitacje i oszczerstwa ludzi opozycji
              tylko dlatego, że mieli odwagę myśleć i mówić inaczej - nie jest ŻADNĄ
              NAGONKĄ. Ujawnia prawdę o tych, którzy dzisiaj mają pełne gęby frazesów o
              swojej miłóści do ojczyzny, a bez skrupułów kradną, grabią i bogacą się w
              majestacie prawa.
              Ja nie chcę znać swoich donosicieli nie dlatego, że uważam ten czyn za nagonkę
              na kapusiów. Ja boję się ponownej nienawiści dla tych, z którymi żyłam na
              jednej ulicy, w jednym bloku, w jednej szkole, w jednym mieście. Chcę żyć
              nareszcie normalnie, ale nie mam pewności, że jest to dobry sposób na życie.Bo
              moje wygodnictwo i pańskie obrzydzenie otwiera na oścież drzwi tym z listy
              Wildsteina. Dzięki naszym postawom oni pchają się na świeczniki, a nas uważają
              za zwykłe miernoty.
              • Gość: +ujemny Re: Struzik: nawet na SB byłem za głupi... IP: *.class144.petrotel.pl 13.02.05, 18:47
                Drogi beg. Mówimy o dwóch różnych sprawach. Miałem już nie zabierać głosu, ale
                czuję się jakoś wewnętrznie przymuszony. Można nie czytać.
                Nie jestem staruszkiem, a kiedy zaczął się Sierpień 80 roku, dopiero co
                skończyłem szkołę. W Solidarność poszedłem - ja i bardzo wielu z mojego
                pokolenia - jak w dym. Nie byliśmy działaczami z krwi, kości i więzień, daleko
                nam było do Borusewicza, Michnika, Kuronia i innych. Poszliśmy w to, bo byliśmy
                młodzi i chcieliśmy też mieć swoją wielką przygodę i i kawałek historii,
                przyszło nam żyć w ciekawych czasach. Jeśli ktoś teraz czuje się zgorszony, to
                powiem, że długo wstydziłem się tej pierwszej motywacji. Aż ileś tam lat temu
                wstecz czytałem wywiad z żyjącymi jeszcze powstańcami śląskimi. Niemal stuletni
                dziadek - bohater narodowy czczony jak narodowa relikwia powiedział to samo -
                byli młodzi, więc poszli na swoją wojenkę jak na zabawę, i choć pobudki były
                patriotyczne, to jednak nie tyle ich wlokła do walki ta miłość ojczyzny, ale
                właśnie młodość.
                W moim, naszym przypadku, ludzi wychowanych w sennym i niezbyt rozgarniętym
                politycznie i intelektualnie mieście (Płock) było tak, że wkrótce zaczęliśmy
                zdobywać coraz to większą wiedzę, w jakim to państwie spędziliśmy dzieciństwo.
                Dopiero Sierpień otworzył nam oczy, w jakim żyliśmy zakłamaniu, niewiedzy i
                obłudzie. I do tej młodości przyłączył się gniew za piątki z tzw. propedautyki
                wiedzy o społeczeństwie, gdzie uczono nas, jak dumny i potężny jest ZSRR, za
                wkuwanie na pamięć kłamliwego rocznika statystycznego, z którego wynikało że
                Zwwiązek Radziecki i Polska to potęgi gospodarcze, za to, że niektórzy pewnie
                wstąpiliby do PZPR, widząc w tym wcale niekonformistyczną drogę do kariery,
                która przeciez nie jest niczym haniebnym dla ludzi ambitnych. Byliśmy
                zindoktrynowani mimo starań rodzinnych domów, by widzieć i rozumieć, jaka jest
                prawda. Bo nasi rodzice pamiętali jakiś dla nas niezrozumiały, inny, wolny
                świat.
                Tak więc była ta młoda i gniewna przygoda, której wielu z nas nie oddałoby za
                skarby świata. Rozwijaliśmy sie jednak i uczyliśmy - także ludzi. I przykro
                było patrzeć, jak tchórze dorabiały sobie życiorysy na oczach świadków, jak po
                ogłoszeniu stanu wojennego wielu opowiadało, jak to cudem uniknęli
                internowania, bo się zdążyli ukryć. Prawda, ukrywali się, ale przedtem, bardzo
                dokładnie, żeby ich ktos przypadkiem nie posądził o Solidarnościowe skłonności.
                Obrzydzenie brało i na apratczyków, którzy w końcu odzyskali butę i - jak jedna
                pani kadrowa w MZRiP - cieszyli się na głos ,że teraz to bydło solidaruchowe
                mozna będzie powywieszać.
                Miałem przez pewien czas wilczy bilet i rodziców, którzy wspierali mnie mądrze
                i odważnie. Kazano mi podpisywać lojalkę - powiedzieli: nie musisz, z głodu nie
                umrzemy. Pozostała mi z tamtych czasów nienawiśc do jednej baby, dzięki której
                poznałem, co to szykany i lęk. Była obrzydliwym szpiclem.
                Potem wygraliśmy, choć... nie tak miało być, prawda? Tak, beg, masz rację,
                szpiclów i donosicieli, którzy łamali i zaszczuwali ludzi, trzeba ukarać,
                choćby przez obnażenie ich prawdziwej działalności. Tylko że lista Wildsteina
                to nie lista szpicli, to katalog nazwisk, które pojawiają się w aktach w różnym
                kontekście. Ta lista nie rozstrzyga, kto ofiara, a kto bydlę. Ubek i szpicel
                zrobi wszystko, żeby nie dopuścić do ujawnienia się. A że najlepszą obroną jest
                atak, więc będzie wyszukiwał znane sobie nazwiska z tej listy i pierwszy rzucał
                kamieniem: Patrzcie, Struzik, Zieliński, Kowalski - to oni! To oni donosili! A
                głupi tłum, bezmyślny, jak każdy tłum - zacznie rzucać swoje kamienie, bo chce
                mieć igrzyska i koniecznie chce komuś dokopać, też liznąć trochę bohaterstwa.
                I tym się brzydzę. I dlatego uważam, że Wildstein to albo zwykły głupiec, albo
                ktoś nawet gorszy.
                A wiesz, co jest teraz najśmieszniejsze? Że wielu moich aż do bólu zwyczajnych
                znajomych, takich, co to zawsze zostawali w domu, jak tylko powiał jakikolwiek
                wietrzyk historii, próbują... znaleźć się na liście! Niby jako ofiary terroru.
                Trzeba się czasem bardzo starać, żeby nie pogardzać - nawet przyjaciółmi i
                krewnymi.
                • Gość: beg Re: Struzik: nawet na SB byłem za głupi... IP: 82.177.1.* 14.02.05, 18:37
                  Ze zrozumieniem i prawie całkowitą aprobatą przeczytałam twoją wypowiedż. NIe
                  popieram jednak twojego stanowiska w sprawie listy Wildsteina. Nie jest to z
                  pewnością tylko spis donosicieli, ale zainteresowanie i zamieszanie , które
                  wywołała świadczy o tym, że jest potrzeba i zapotrzebowanie społeczne na ich
                  ujawnianie. I to nie tylko głupi, bezmyślny tłum zaczyna się tego dsomagać. A
                  redaktor Wildstein narazie pomieszał,poskłócał co niektórych, a reszta dobrej
                  roboty należy do ... no właśnie, kto ma to nareszcie zrobić ??!! Pozdrawiam beg
    • Gość: lidia Re: Adam Struzik: nigdy nie współpracowałem z SB IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 23:03
      czy już się zlustrował
Pełna wersja