malachowianka
30.05.05, 15:17
Sytuacja z dnia dzisiejszego: Idę ulicą Łukasiewicza i dochodzę do
skrzyżowania z Kobylińskiego. Od strony basenu "szklanki" najeżdża policyjny
radiowóz i zatrzymuje się na na czerwonym świetle aby przepuścić pieszych, w
tym mnie. Przechodzę przez ulicę i widzę to samo, co policjanci w radiowozie:
przed Chemikiem (Centrum Edukacji) kilkadziesiąt młodych osób - uczniów tejże
szkoły. Olbrzymia część stoi obok zielonego kiosku i pali papierosy,
niektórzy dosłownie 7 metrów od radiowozu. Młody chłopak kupuje paczkę L&M-
ów. Policjant leniwym wzrokiem patrzy na opartego o murek małolata, który
równie leniwie zaciąga się papierosem. Światła się zmieniają, radiwóz
odjeżdża, młodzież pali dalej. A kioskarz zarabia.
Ludzie, co to ma znaczyć?? Niech się jakiś dziennikarz przejedzie pod Chemik,
i zajmie całą tą chołotą, łącznie z kioskarzem, który łamie prawo. Chyba
tylko media mogą tu pomóc, bo dla policji za gorąco na takie problemy.