Gość: jacek
IP: 80.48.4.*
03.06.05, 19:12
Czegoś takiego, dawno nie spotkałem!!!!!!!
Brak słów.........
Miodowa, zakład fryzjerski obok postoju taxi,(nie na piętrze!) - klientka
chce skrócić włosy. Procedura: maltretacja do gólu głowy ( w przenośni i
dosłownie ), szarpanie i drapanie- pod pretekstem mycia, strzyżenie- jak się
da i jak sie chce! Uwaga do fryzjerki(?) że nie oto chodzi: chcę żeby tu było
tak, a na to, taka reakcja- CO ZA CHAMSTWO, JESZCZE NIKT MI NIEŚMIAŁ! ZWRÓCIĆ
UWAGI, NAPEWNO NIECHCE ZAPŁACIĆ...
niewiem; czy przychodząc do zakładu usługowego, to ja jestem klientem,
oczekującym realizacji moich potrzeb, czy BEZWOLNYM dostarczycielem pracy(i
pieniędzy) dla ludzi, niemających pojęcia o profesjonaliźmie, w działalności
którą zarejestrowali.
KONKLUZJA:
nie chodźcie do fryzjera na ul. Miodową jeśli chcecie być obcięci, wedle
własnego gustu, a nie fryzjera (z Bożej łaski i niedouczonego).
Wiele lat przeżyłem, ale takiego chamstwa, w zakładze "usługowym" jeszcze nie
doświadczyłem!!!!!!!!!!