roman_j
12.08.02, 20:50
Zaczynają się pojawiać pierwsze kamery upragnionego monitoringu. Słowo staje
się ciałem z czego najbardziej cieszą się zapewne płoccy decydenci, gdyż
znowu mogą na swoim koncie zapisać niekwestionowany sukces. Ale czy aby na
pewno? To zdarzyło się jakiś czas temu w Olsztynie wyraźnie dowodzi, że z
samych kamer niewielki jest pożytek. Martwe oko kamery nie zagwarantuje nam
bezpieczeństwa. Potrzebny jest jeszcze czujny Wielki Brat, który zrobi z
niego właściwy użytek.
Po tym co miało miejsce w Olsztynie rodzą się pytania. Czy w Płocku będzie
podobnie? Jak oceniać skuteczność działania monitoringu? Czy liczyć ją
spadkiem ilości przestępstw, czy raczej ich wyższą wykrywalnością? Bez
względu na odpowiedź musimy pamiętać, że najlepszy nawet system monitorowania
miasta nie zagwarantuje nam ani 100 % bezpieczeństwa, ani pewności, że
sprawcy popełnionego na nas pod okiem kamery przestępstwa nie unikną kary.
Pamiętajmy o tym oceniając płocki system monitorowania miasta, aby nie doszło
do sytuacji zaistniałej w Olsztynie, gdzie po jednej wpadce nie tylko
zwolniono osobę odpowiedzialną za nadzór nad systemem kamer (to jeszcze można
zrozumieć), ale także zdemontowano same kamery (tego pojąć nie potrafię). Mam
nadzieję, że płoccy decydenci mają więcej rozsądku, bo kamery na ulicy nie są
co prawda cudownym środkiem likwidującym przestępczość, ale z nimi będzie
bezpieczniej niż bez nich.