Gość: marek
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
21.10.05, 13:26
Głosowanie na Lecha Kaczyńskiego jest momentem przełomowym. Wybory
parlamentarne dały zwycięstwo PiS-owi, czyli środowisku politycznemu
opowiadającemu się od 15 prawie lat za zdecydowanym odcięciem się od
przeszłości komunistycznej. Objęcie przez czołowego przedstawiciela tego
środowiska, jakim jest Lech Kaczyński, urzędu prezydenta RP daje realną
szansę naprawy wielu dziedzin życia politycznego i gospodarczego.
Układ polityczny, który powstał po Okrągłym Stole, zachował przewagę wpływów
w państwie dawnego aparatu władzy i doprowadził do sojuszu tworzącego się
biznesu z kapitałem zachodnim, który do Polski napływał. W gospodarce zaczęła
królować opcja liberalna, czyli państwo i jego organy z pozoru tylko
wykazywały troskę o interesy skarbu państwa. Prywatyzacja za wszelką cenę,
bez liczenia się z ekonomią dla ludzi i rynkiem pracy, stała się dogmatem.
Pieczę nad tym układem sprawowały służby specjalne, w większości składające
się z dawnych funkcjonariuszy PRL-owskiego MSW. Tym samym zostały
zakonserwowane ogromne wpływy ludzi dawnego systemu w interesie wąskich grup.
Prezydentura Lecha Wałęsy nie przyniosła oczekiwanych w tym zakresie zmian, a
10-letnia kadencja Aleksandra Kwaśniewskiego scementowała nomenklaturowy
układ. Niestety, rządy AWS tylko w niewielkim stopniu to zmieniły, przede
wszystkim z powodu odrzucenia przez prezydenta Kwaśniewskiego wielu
uchwalonych w Sejmie przez ówczesną większość ustaw. Cztery lata rządów SLD
ukazały już dobitnie, jak wspomniany układ sprzyja kapitalizmowi politycznemu
i korupcji.
Kontynuacja albo zerwanie
Wybór między Donaldem Tuskiem a Lechem Kaczyńskim oznacza właśnie wybór
między kontynuacją wpływów dotychczasowego układu, co zapewnia Tusk, a jego
zerwaniem, co gwarantuje Kaczyński. Kaczyński podkreśla przede wszystkim,
że "Polska potrzebuje nowej konstytucji, która jednoznacznie określi podstawy
moralno-historyczne naszego państwa, ustali cele jego działania - w tym
zobowiązania wobec obywateli we wszystkich sferach, także socjalnej - wzmocni
gwarancje praw obywatelskich poprzez wprowadzenie instytucji zapobiegających
patologiom aparatu państwowego, zlikwiduje elementy jego korporacjonizacji i
obszary wyjęte spod wszelkiej kontroli, sprecyzuje sposób stosowania prawa i
zracjonalizuje metody jego tworzenia, umocni instytucje chroniące
bezpieczeństwo uczciwych obywateli, wyeliminuje niepotrzebne i
spatologizowane urzędy, wyklaruje relacje między Polską a Unią Europejską,
przyjmując zasadę bezwzględnego prymatu polskiej ustawy zasadniczej". Ten
obszerny cytat z deklaracji wyborczej Lecha Kaczyńskiego w sposób wyrazisty
przedstawia, nawet jeśli nie uda się doprowadzić do uchwalenia nowej
konstytucji, intencje Kaczyńskiego, jak należy przebudować rządzenie krajem.
Każda wysunięta tu deklaracja ma rozwinięcie w programie PiS-u.
W interesie pracowników
Jednak dla członków Związku szczególne znaczenie nabierają deklaracje w
zakresie polityki społecznej. Dobitnie to wyraził Lech Kaczyński podczas
ostatniego spotkania w Białymstoku na zjeździe Związku. Przyszłość Polski
widzi w obronie interesu przede wszystkim pracowników, utrzymujących się z
pracy "rąk i głów" - powiedział - i tą wizją różni się w sposób zdecydowany
od swojego konkurenta. Zapowiada wprowadzenie ustawy o umocnieniu nadzoru nad
przestrzeganiem praw pracowniczych, w tym podporządkowanie rządowi Państwowej
Inspekcji Pracy, zawarcie umowy społecznej, która określiłaby zobowiązania
państwa wobec różnych grup społecznych, w tym związków zawodowych. W
Białymstoku podkreślił, że silne i rozsądne związki zawodowe są najlepszą
gwarancją przestrzegania prawa pracy. Realizacja polityki prospołecznej
stanie się możliwa, jeśli prezydentowi będzie bliski program PiS-u, który
zakłada kreowanie nowych miejsc pracy, wspieranie rodziny poprzez wdrożenie
programu budowy mieszkań, położenie nacisku na opiekę zdrowotną i oświatę.
Czyli znowu działania nakierowane na większość społeczeństwa, a nie tylko
tych, którzy się bogacą.
Skromny człowiek z charakterem
Lech Kaczyński nie rzuca czczych frazesów, kładzie nacisk w swoich
wypowiedziach na swoją wiarygodność jako polityka, i jeśli coś obiecuje, to
jest to namacalny konkret, z którego chce być rozliczany. Nie ma w tym wiele
marketingu politycznego, jest za to przekonanie, że dla społeczeństwa
naprawdę można coś zrobić, zamiast go zwodzić niekonkretnymi sloganami. Prof.
Lech Kaczyński jest wybitnym specjalistą w zakresie prawa pracy. Z
Solidarnością związany od początku, przez pewien okres piastował funkcję
wiceprzewodniczącego związku. Jako prezes NIK-u, minister sprawiedliwości i
wreszcie prezydent Warszawy, poznał różne szczeble zarządzania, ale co
charakterystyczne i rzadkie w polskich warunkach, zachował wrażliwość na
problemy zwykłych pracowników i w ich interesie chce sprawować funkcję głowy
państwa. Jest człowiekiem z charakterem, cechą tak potrzebną w polskiej
polityce, ale zarazem skromnym i, co najważniejsze, nie jest polityczną
chorągiewką.
Ostatni moment
Wybór, jakiego dokonamy w najbliższą niedzielę, zadecyduje nie tylko o
polityce społecznej na najbliższe lata. Będzie to ostatni moment, kiedy
realna jest przebudowa postkomunistycznego układu, opóźniającego rozwój kraju
zgodnie z wolą większości. Jeśli teraz tego momentu nie wykorzystamy, jeśli
teraz nie wybierzemy prezydenta, który gwarantuje naprawę państwa, to
pozostaniemy już na długo w zaklętym kręgu borykania się z najpoważniejszymi
problemami.